Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Interviews. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Interviews. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 lutego 2015

Kool DJ Dee Himself's Interview 2010



Jestem Kool Dee ojciec hip hop'u. Zazwyczaj nie mówię o sobie, ale dlatego dziś tutaj jestem. Wporzo, w 1971 myślę, że wtedy zajarałem się muzyką, zacząłem grać muzę z gramofonów. The Village, ja i moi znajomi chodziliśmy do The Duke, Rasberg Freeze (kluby na Brooklynie, przyp. DziuraweSample), by podziwiać tamtejszych DJ's, grali wtedy oni muzykę z radia. Wtedy nie było hip hop'u, hip hopowych płyt, nic takiego. Wiesz, muzyka, bity...

Masz dobry bit, masz początek nagrania, środek i końcówkę, środek najczęściej jest najlepszy,  stamtąd wychodziły breaki, gdyż Ci wszyscy tancerze czekali właśnie na to. R'n'B najczęściej grali, potem pokazało się Disco. W tym czasie miałem stereo od mamy, miałem gramofon, starałem się podłączyć wszystko ze sobą by zacząć miksować, bo byłem zajarany tymi kolesiami dj's.

Wiec wyprawiłem swoje przyjęcie urodzinowe, nie pamiętam ile wtedy miałem lat i zaprosiłem ludzi z Brooklynu, gdyż w sumie pochodzę z Brooklynu, chodziłem do szkoły na Brooklynie. Od I klasy wzwyż, no może nie od I klasy, ale może od III, IV klasy wzwyż, bo przybyłem z Północnej Karoliny do Harlemu na krótki czas, potem przeniosłem się na Brooklyn, więc wychowałem się na Brooklynie, mój styl to Brooklyn, co sprawiło, że byłem inny gdy przeniosłem się na Bronx.

Poza tym, swoją przygodę DJ'ską zacząłem w grupie Fantasia z Brooklynu. Byłem tam ja czyli Kool Dj Dee, Larry B i DJ Chips. My zaczęliśmy DJ'ska grupę Fantasia. Jednego dnia graliśmy w Jimmy's przy 52th St, czy 54th St., gdzieś tam na Manhattanie, grając przeciwko Plummerowi. Na co nie byliśmy przygotowani. Mieliśmy domowe głośniki, wiesz domowy sprzęt grający, a graliśmy w klubie. Plummer miał profesjonalny sprzęt, 18 calowe głośniki basowe, pełne soprany, po prostu nas zmiótł. To była najgorsza noc jaką miałem jako DJ. Wstyd. Gdy włączyliśmy muzykę i on włączył muzykę, nasz sprzęt nie był oczywiście tak głośny, ale tez nasz wzmacniacz przegrzał się i wystrzelił z gniazdka. Ale dzięki temu widziałem sprzęt Plumera, widziałem co ma, widziałem profesjonalizm i ten sprzęt który ma, to było pierwszy raz jak widziałem mikser z cross faderem. Plummer był z Brooklynu, wiec w tamtym czasie Brooklyn był znacznie przed Bronx jeśli chodzi o elektronikę i sprzet DJ's i o samych DJ's. Mieliśmy Plummer'a, Flowers'a, Maboya, Soul Brothers i ci wszyscy goście byli na Brooklynie.

Więc grałem to tu to tam, na imprezach gejowskich, i w końcu miałem swój sprzęt z pomocą mamy i zacząłem działać na własną rękę, podążając za Pete Dj Jones, to jeden z moich mentorów, i zacząłem działać samemu.



Więc miałem mikser GLI, Plummer miał mikser GLI, miał pełne głośniki bassowe. Ja dorwałem pełne głośniki bassowe, wiesz 18 calowe Cerwin Vega's, kolumny GLI. Z tym sprzętem grałem w klubach. To wtedy po raz pierwszy spotkałem Kool Herc'a. Powód dlaczego o tym teraz mowie, jest taki, że wierzę, że on miał muzykę, ale to ja miałem styl, styl miksowania. Wiec gdy zaczynałem grać, puszczać bity, miksować tak jak ja to robię, to zapoczątkowało boom, ponieważ inni ludzie, inni DJ's, ludzie w których zaiskrzyła myśl o tym by być dj'em usłyszeli mnie. Zaczęli interpretować na swój sposób to co ja robiłem i sposób w jaki to robiłem. Gdy grałem w parkach i na skwerach ludzie podchodzili i patrzyli się na mnie co robię, bałem się tego. Jak stawali w około i dziwili się jak to robię, byli zajarani, zdziwieni, oszołomieni.

Ale to przypomina mi sytuacje, gdy ja bywałem w The Duke czy Rasberg Freeze, by oglądać DJ's i czułem się tak samo zajarany. Czasami bałem się, bo wbiegali za deki by patrzeć, cholera wie... Swego czasu trzymałem 48 z tyłu w skrzynce po mleku na płyty, za ostatnią płytą, przy sprzęcie. Tak na zaś, by szybko odgarnąć płyty i złapać za klamkę. Czasami miałem wrażenie, że gram i mnie wyniosą na zewnątrz. Więc miałem okazję by użyć klamki, ale nikt po za mną i kilkoma kotami o tym nie wiedział. Ale to inna historia.

Wróćmy do muzyki... Więc gdy pierwszy raz usłyszałem Herc'a było to w Exact New Played House, nie wiem w jakim to było czasie, który rok... Siedemdziesiąty jakiś, nie pamiętam. Ale pamiętam, że poszedłem zobaczyć to co on robił. Widziałem co on robi, był to piątek, byłem tam by zobaczyć się z Troy'em (właściciel klubu) bo miałem tam grać w sobotę. Więc sprawdziłem sobie co i jak grał Herc. Jego system, głośniki, dźwięk ulegał zniekształceniu, ponieważ używał sprzętu do żywych instrumentów, używał wzmacniaczy gitarowych, głośników gitarowych, więc wiesz, jego sprzęt był zaprojektowany na potrzeby instrumentów, a nie do grania muzyki. Poza tym on nie miksował, po prostu puszczał muzykę. Wiesz puszczał kawałek z jednego gramofonu, potem zmieniał gramofon wrzucał drugi kawałek, na pierwszym zmieniał stronę i tak dalej. Nie było w tym nic z miksów ani cutów, więc tylko wrzuć płytę na talerz i puszczaj muzykę. Nie było stylu w tym co robił, ani DJ'ingu, wiesz praktycznego DJ'ingu. Nie chce mówić, że nie jest wielkim dj'em, miał swoją świtę, ponieważ to co on robił było czymś nowym, innym, więc nie oto mi chodzi, że chce mu teraz odebrać cokolwiek. Ale gdy w sobotę pojawiłem się w klubie by grać, Kool Herc zjawił się również, tak samo jak ja wpadłem na jego imprezę. Nigdy ze sobą nie gadaliśmy wtedy, ale wiedziałem, że był by mnie sprawdzić i on wiedział, że ja sprawdzałem jego, za co go szanuje.

Więc wpadł do klubu i widział co robię. Klub i imprezy były grane na zasadzie Kool Herc & The Beat's, gdy ja grałem tam imprezę, puszczałem przeróżną muzykę, R'n'B, grałem muzę która była na topie w tamtym czasie, grałem to co leciało w radio, gdyż byłem współczesnym DJ'em. Więc cokolwiek było grane w radio, miałem to na płycie, Disco... Ale ludzie często mówili, że ''a on gra disco, wiec nie jest hip hopowym dj'em". Nie! Byłem hip hopowym DJ'em ponieważ grałem hip hop i wyniosłem to na szerszą wodę. Ponieważ byłem ugruntowanym DJ'em grając na Brooklynie, Queens, Manhattanie, Jersey, Bronksie. Zabrałem hip hop wszędzie, ponieważ hip hop był w muzyce którą gram, w głębi selekcji muzycznej, nie grałem tylko hip hop całą noc. Inne rzeczy które musiałem grać miały wiele wspólnego z publiką dla której grałem, to nie była tylko publika w Bronksie.



Więc jako DJ musiałem zadowolić wszystkich, ale dla mnie miksowanie muzyki w sposób w jaki ja to robiłem, sprawił, że zamknąłem, zawarłem hip hop w tych bitach, w tej muzyce, dzięki czemu stał się atrakcyjny dla wszystkich. Wtedy inni DJ's zjawili się i wkładali w to własną kreatywność. Dużo rozmawiałem z DJ'ami, w około mnie było wielu MC's, gdy grałem w parkach i klubach. W Melgwins przy 46th St. i Park Avenue, 30th St w Super Star, co tydzień w WBLS, WWRL, KTU i wiele innych stacjiach radiowych. Wtedy byłem jednym z wiodących DJ's we wszystkich pięciu sąsiedztwach. Czasami grywałem na południu Delaware, Waszyngton, Maryland, ponieważ ludzie wynajmowali mnie by grać, więc zbierałem się i jechałem tam, zabierałem muzykę wszędzie gdzie jechałem. Wiesz ludzie mają moje kasety na Florydzie, z block parties i takich tam.

Ale wracając do rzeczy. Myślę, że beze mnie i stylu mojej muzyki Hip Hop nie zaszedł by tak daleko jak zaszedł. Ja wypromowałem to. Wiesz Kool Herc, grał w parkach i gdzieś tam, ale w Zachodnim Bronksie, Kiedyś zapytał mnie: "Kool czemu grasz muze w parkach?" - "Bo lubie grać..." - "Nie możesz robić muzy w taki sposób." - "Ja kocham muzę, będę grać cokolwiek lubię gdziekolwiek mogę, i nie muszę mieć za to płacone za każdym razem." Herc był biznesmanem. Więc gdy grałem muzę w parkach, to pomogło ludziom usłyszeć muzę jaką puszczałem i miksowałem w profesjonalny sposób. Dlatego to się tak sprzedało. Miałem MC's wtedy ze sobą, miksowałem dla nich, robiłem cuty, w tył w przód, zapętlałem dla nich bity, by trochę ponawijali. Miałem gościa tj. Love Bug Starski i Busy Bee Starski, obaj rapowali na moim systemie, miałem JJ'a Prince of Soul i jeszcze kilku, nie pamiętam, Disco King Mario był ode mnie.

W historii z Bronksu jest trochę ściemy. Wierzcie czy nie, ale na Bronx River gdy grałem po raz pierwszy, gość znany jako Afrika Bambaataa ogarnął mi zasilanie ze swojej chaty, więc tak zainteresował się DJ'ką, z resztą sam mówi, że jestem jego mentorem. Wiemy, że stoję za Bambaatą, więc jeśli ogarną ten temat Hip Hop Museum, lepiej żebym był tam, nie chce się kłócić ani dyskutować, po prostu chce powiedzieć, że jestem Dj Dee, i byłem tam jeszcze przed Hip Hopem więc jeśli chcecie znać prawdziwa historie, to lepiej znać ja od początku do końca.

Tłumaczenie: Kool Mike

Jeśli interesuje Cię ten temat, zaprasz do przeczytania wywiadu mojego autorstwa z Kool DJ Dee.

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Kool DJ Dee Interview (2013)



DZIURAWESAMPLE:  Your Dj career started in Brooklyn Mobile DJ group Fantasia Sounds?

KOOL DJ DEE: Larry B and I grew up together, we was like brothers. I really miss him. I know he's looking down on me from heaven. Larry B rained around the seventy's to 73. Brooklyn has a lot of DJ's at that time, but Larry B rose to the top as a MC. Larry B and DJ Chips and me was the Fantasia, at the beginning of my DJ career.

DZIURAWESAMPLE: What is your point of view about person like you in NYC? I mean there is good intentions to understanding of all hip hop history aspects, also this before Bronx?

KOOL DJ DEE: Old school DJ's like myself are treated well by people our age who remember back in the day. But the younger people don't know the history and don't care about old school DJ's. If you're not current in hip-hop you're not respected.

DZIURAWESAMPLE: In Queens did a lot of Rasta. Can You remember they played some reggae music in '60 or '70?

KOOL DJ DEE: Yes they play reggae music in Brooklyn, Queens to Manhattan and Bronx. It wasn't the same reggae music they played now. The music was more about revolution, love, and jail and we all know I Shot The Sheriff. Bob Marley was the biggest reggae star at the time in the seventy's.

DZIURAWESAMPLE: In early days Disco DJ was names of DJ's?

KOOL DJ DEE: The music they play now call house music in all actuality it's disco music. Just a different name. When hip-hop came out  Disco went into the clubs, for people who still like Disco. But Disco was dead so that it come up with a different name so instead of calling it Disco they called it house music. I know if you was the DJ that play Disco music you was called a Disco DJ, even if you played funk,reggie or slow music. Mobile DJs make the difference. They played a variety of music. If you went to a club you was going to hear what the DJ played or what he specialize in.

DZIURAWESAMPLE:  I found this awsome oldschool flyers. Do you remember what year it come from? Can you give me some info about oldschool DJ battled?




KOOL DJ DEE: That flies in the late seventy's early eighty's. I wasn't with Fantasia at that time. I say it happen at that time because the Patty Duke dance was out at that time. Also Eddie Cheeba and Starski was performing at that time. Listen Brooklyn has nothing to do with hip-hop at the time. Brooklyn was playing a different types of music. Hip-hop came from the Bronx, graffiti came from the Bronx. B boy dancing came from the Bronx. As you know, I lived in Brooklyn and move to the Bronx  And played a major role at the time of the birth hip-hop. So I know the truth because I lived it.

DZIURAWESAMPLE: What could you told about GM Flowers?

KOOL DJ DEE: I battled Flowers at a club in the Bronx call the Stardust Ballroom.  Flowers was 1 of my mentors, so I didn't try to embarrass myself. Flowers with a great blending DJ his mixing is always on point. I also battle Flowers at the Superstar 33 Club, I won the battle that night. Flowers was upstairs and I was downstairs and I had most of the people dancing on my floor.

You see the establishment control the music industry, they controlled Disco and everything you heard on the radio. But we the people control hip-hop. It made poor people feel empowered no longer could a black man only play basketball or be a drug dealer. He could be a DJ or a MC. Hip-hop was a movement that brought everything together and let everybody on earth to fell our pain. Hip-hop allow people to come together as One.

Imagine burn out buildings and rats running around stray dog in streets. Foul odor broken glass bottles, dark street. Feeling like you had no future. You asked me what sparked hip-hop it was rebellion  my friend. The establishment controlled Disco and all the music we heard on the radio. The music industry Disco was too happy and we wanted to express a anger and hip-hop allowed us to do that. The music industry  didn't know what to do with it they couldn't control it. We the people control the music, we said no more Disco.



Flowers, Pete DJ Jones and myself was consider to be disco DJ's. Africa Bambata and Flash and the rest of them don't consider us hip-hop DJ's. Technically I could show you on turntables but I'll try to explain. Disco DJ's played the full record. Hip-hop DJ played a part of the records. Hip-hop took just to beat part an extended it. DJ's played slow music so couples can get close. Hip-hop was beats all night. With regular DJ's if you was dancin you will wait for the good part of the record come so you can really dance hard. With hip hop that played just the good part of the records so you dance hard all night. I hope you understand.

I battled Bambata in Bronx river youth center. Bam present me with on award for being  Bronx number 1 DJ. I'm not sure but I think was in 1976.

I battle Grandmaster Flash at the Savoy Manor, and I won the battle. I also battle Flash at Auborn ballroom. But what was significant that night, is that we perform on the same stage that Malcolm X was shot on. That was a very special night.

DZIURAWESAMPLE: Do you remember what folks was palyed music in Duke and Rassberg Freeze?

KOOL DJ DEE: They had a lot of mobile DJs playing there Pete DJ Jones, Flowers Moboya, Rip and Cliff (Rip was Pete DJ Jones friend and inspired him to be a DJ; assigned DZIURAWESAMPLE), Soul Brothers. That's who I remember playing at the Raspberry Freeze.

DZIURAWESAMPLE: Your first radio took from your mother. Do you remember what type of radio it was?

KOOL DJ DEE: It was a Hi Fi set with tubes. It was made in Germany. It has bass and treble. I learned a lot when I took it apart.


DZIURAWESAMPLE: In the beginning Brooklyn Dj played R&B. Do you remember in what year Disco music push off R&B?

KOOL DJ DEE: I think it was 1972 to 73 when Donna Summers came out disco blew up then studio 54 open up also clubs like the Garage.

DZIURAWESAMPLE: When you raised in North Carolina, did you see Dj plays in turntable or from tapes?

KOOL DJ DEE: I left North Carolina when I was 7 years old. I was raised in New York Harlem in Brooklyn then Bronx. My mother gave a lot of parties. I use to stay up at night, listening to the people party and the music. I was fascinated how people like to dance and how happy they was

DZIURAWESAMPLE: Your mentor was Pete Jones. What he was learned you?

KOOL DJ DEE: What did I learn from Pete DJ Jones? Pete teach to me about programming. Programming the a play list. He taught me about the business and of DJing. And to have fun while I'm doing it.

DZIURAWESAMPLE: In what parks, clubs, spots you was played in BX?

KOOL DJ DEE: Well I played Rosedale Park, Bronxdale, Soundview, Bronx River Junior High School 123 Valley park. Just to name a few so many. I can't remember do clubs was  Executive Playhouse, Stardust ballroom, Sovor Manor and a lot of the after hour spots. Again can't remember everything.

Kool DJ Dee at Small Paradise in Harlem in 1975.

DZIURAWESAMPLE: After Bambaataa help you in your first party in Bronx River Center, he speak with you in the same night?

KOOL DJ DEE: I don't know what you mean by Bam helping me, you mean the day. I played in Bronx river circle and Bam gave me electricity?? Yes we did talk that day I knew Bam he was  my War Council  while I was in the Blacks Spades.

DZIURAWESAMPLE: In your opinion Bboys dance was created in Herc first parties?

KOOL DJ DEE: I don't know if it happened at Herc parties first but it was from the Bronx

DZIURAWESAMPLE: Did you ever met Ghetto Brothers? They probably first who conclude hip hop philosophy, negative to positive. It is strange for me, that they are not enough mention contributed with hip hop.

KOOL DJ DEE: The Ghetto Brothers that I know was a street gang in the Bronx in the seventy's. I know the only as a street gang, I never knew they had a band.

DZIURAWESAMPLE: Do you first heard about music band Ghetto Brothers from my message? Please express your opinion about GB contribution in hiphop.

KOOL DJ DEE: Yes I first heard about the Ghettos  Brothers from you as a music group. I only knew them as gang members. With all due respect to the Ghetto Brothers, I never played in the music from the album and I don't see the connection.

DZIURAWESAMPLE: When you was with Fantasia did you play solo in Bx?

KOOL DJ DEE: When I was with Fantasia I had no equipment. DJ Chips and I had creative differences. So I left Fantasia and went out on my own. I worked and saved my money and got my equipment. That was a start of Kool DJ Dee in the Bronx in 1973.

DZIURAWESAMPLE: In what exacly part of Bx you lived?

KOOL DJ DEE: The part of the Bronx I live was called Soundview.

DZIURAWESAMPLE: Did you ever be in Disco Fever club?

KOOL DJ DEE: Yes I use to go to Disco Fever to relax I never performed there it was a lot of DJ's there and we'd like to drink and talk.

DZIURAWESAMPLE: In what year first time played in BX River Center? 

KOOL DJ DEE: The first time I played in Bronx River was 1974.

DZIURAWESAMPLE: You are one of very first Zulu members, yes? Could you decribe how was as a change from Black Spades to UZN? 

KOOL DJ DEE: I was in the Black Spades the First Division First Chapter. And I was the president. BAM was my war Counselor. I started playing music And the gang banging alone. Then BAM took my division and made it into Zulu Nation

DZIURAWESAMPLE: Could you give more information about your music partner - Tyrone?

KOOL DJ DEE: Tyrone is my brother from the same mother. He begin the Djing with me in 1974. He had been credit for doing for stretching. Other people said it was Theodore.

DZIURAWESAMPLE: What was type your first equipment? (This GLI Mixer which pix you sent to me??

KOOL DJ DEE: Yes the pic of the GL I was my first mixer, also I got some of the KD crew looking for mixtapes of me playing in the parks or any clubs.



DZIURAWESAMPLE:  What was the difference between you and Dj Chips? It was about music style, he was leader, and he did not accept your ideas?

KOOL DJ DEE: Yes it was Chips equipment and we had different tastes in music Larry B was trying to get us to combine the 2 music types together. But it didn't work. I love playing music and I didn't want to be restricted in what I wanted to play so I left.

DZIURAWESAMPLE: Tyrone, your brother. In what year he was invented scratch technics? Did he was play with other cats?

KOOL DJ DEE: 1975 or 76. It happen in Prince George Hotel it actually was a mistake he pitched up the record, it slipped out of his hand he pulled back, let it go, pull the back.

DZIURAWESAMPLE: In this gigs in Prince George Hotel, what it was? Only your performance or another group was there?

KOOL DJ DEE: Yes there were other DJ's playing on different floors at the Prince George Hotel I'm not too sure but I believe it was Flowers and Pete.

DZIURAWESAMPLE: Do you ever recorded any music in official? I mean vinyl 12" or something like that?

KOOL DJ DEE:  I never recorded any vinyl music.

DZIURAWESAMPLE: In what year did you first heard about Zulu Nation? When did you first saw UZN emblem?

KOOL DJ DEE:  Heard about the Zulu Nation about 78.

DZIURAWESAMPLE:  Rap music, style of rapping was created about 1978. Are you agree with this?

KOOL DJ DEE:  Rap was out for a long time it was rapping on the mic from 71 to7 7 that was talking on the mic. Then out to 77 they started chanting on the mic and rhyming. So yes I agree with that.



DZIURAWESAMPLE: Could you decribe style of MC'ing and Dj'ing your brother's, Tyrone?

KOOL DJ DEE: The style of music me and my brother played is the foundation for all the DJ's you here today. We mix records so you couldn't hear the mix and we also cut record on beat. I can explain it but as soon as I find someone with a mixtape of me you can hear it.

DZIURAWESAMPLE: Did you ever have manager?

KOOL DJ DEE: Disco King Marrio use to be my manager for a little while.

DZIURAWESAMPLE: Did you write your names of walls?

KOOL DJ DEE: Yes I did write my name on the subway lot in the seventy's.

DZIURAWESAMPLE: Bronx back then was very gangs place, people lived in smalls place. But what are you refer to that - you was in 1st division of Black Spades and do not know about Ghetto Brothers music. So people in 70 in Bx lived day by day at his small place ...

KOOL DJ DEE: Yes I was in the First Division First Chapter I was the President of that Black Spade Division. The Ghetto brothers what's a rival gang I was friends with some of the Ghetto brothers we went to school together at Stevenson H.S. I never heard their music, and I didn't know that they had a music group. Yes the Bronx is a small place but all cultures was separated at that time.

DZIURAWESAMPLE: Hip hop music for me always was fusion of funk, sould and all black music but rock too. And you was do it in this way. That fusion with breaks. Please write to me about your first partie in Nobel Park.

KOOL DJ DEE: At that time I lived at elder Avenue it's a mile and a half away from Noble Park. A bunch of Spades carrie my speakers down to Noble Park, It was a Sunday. I setup and hooked up to the electric panel in the street light. There was electricity in the air it was exciting, people didn't know what was going on. when I started playing it was a handful of people there. But you could hear my music from miles away and people follow to sound to the park. Before I knew it, there was a thousands of people there. You had families there and drug dealers, kids running around, that day there was no crime in the area. Kids around the set watching me people treat me like a king I guess you could say I was a Ghetto Star.



DZIURAWESAMPLE: You and Tyrone was a crew? You have a name?

KOOL DJ DEE: I had a crew called the KD Crew there was Al Gee, CEE B, Willie Will, Fever Dee, Lee, Norman, ST. Most of them are not alive now.

DZIURAWESAMPLE: What was your favorites music group or singles, that you was played. Did you have your playlist?

KOOL DJ DEE:  Mexican by First Base, Apache, Scorpio, Sex Machine by James Brown Love Is The Messages that was some of my favorites.

DZIURAWESAMPLE: In Nobel Park, who played there too, Disco King Mario or anothers pioneer?

KOOL DJ DEE:  Oh yeah Lovebug Starski was there Busy Bee Starsky came by next DJ Hollywood was there, BAM. I was before everyone else other than Herc. I introduce Disco King Marrio to music, he was there to help carry my equipment and he was with me for a couple years until he got his owns system. Oh yeah Lovebug Starski was there Busy Bee Starsky came by DJ Tex, DJ Hollywood was there BAM. All the Pioneer names I mention was not DJ ing at that point.

DZIURAWESAMPLE: Ok, they did not rocked in high level like you, so could you confirm this, You was the very first Dj in Bx who was real Dj? Could you mention about others early 70th Dj?

KOOL DJ DEE: When I started playing in the Bronx there were only Pete DJ Jones and Cool Herc. Then Grandmaster Flash come along later. Busy Bee was my MC for a while. No Dj Tex and Busy Bee wasn't homies. They knew each other through  the music. There was a lot of DJ's in Brooklyn at that time but in the Bronx other than Pete DJ Jones, Yes I was the first real DJ to play outside Noble Park

DZIURAWESAMPLE: You was played in few spots, but what was your main spot?

KOOL DJ DEE: The club I played in the most was Nell Gwens located in Manhattan at 42nd Street and Park Avenue. It's no longer there now.

DZIURAWESAMPLE: Dee, you was introdused Disco King Mario into music, please describe this happen. Whose you intodused into DJ too (I know about Bam)?

KOOL DJ DEE: I knew Marrio from the Black Spades. He heard me play at a block party on
Wheeler Avenue. He was so amazed when you saw it . He wants to know how everything works. So from that point on Marrio was around me coming to my house hanging out with me. At first he was my manager finding me places to play. Then he started talking on the microphone. He came up with the name Disco King Marrio he started saying Chuck Chuck City Disco King Marrio while on my system. It was Mario idea for me to play and Noble Park and Bronxdale.

DZIURAWESAMPLE: Did you ever had a music pupil?

KOOL DJ DEE: Yes I have a lot of pupils but it wasn't like I was teaching each. First they learned like I learn watch and learn. Their go out buy 2 turntables and a mixer and the next thing you know  DJ's. That's how works in the beginning.

DZIURAWESAMPLE:  In interview on thafoundation page, GWT mention your person …

KOOL DJ DEE: I see this spell my name with, its amazing how this djs don't like to talk about me. What  Theodore fail to mention in that interview, he was using my system while he was battling flash at Monroe High School.

DZIURAWESAMPLE: Do you remember guy named Dj Smokey?

KOOL DJ DEE: I don't know that guy DJ Smokey.



DZIURAWESAMPLE: GWT do not mention about this battle, Could you develop this subject? You played there first?

KOOL DJ DEE: I believe that Marrio was supposed to play that night but something happened to his system. So I let him use my system. Monroe High School was packed, At that time Theodore didn't have a system. He went around to DJ to DJ playing music with arm full of Records. I had a loud and clear system, So when Theodore played sur sur per per.... sperm. That took skill, But he did it on my system That show was history. And by the way Flash did his thing too.

DZIURAWESAMPLE: Flash used your system too? That was first time when Theodore played 'sur sur per per sperm'

KOOL DJ DEE: No all the DJ's played that record  super sperm, But it was the first time DJ broke down the syllables in the mix.

DZIURAWESAMPLE: Do you remember in what year he used your system? 77,78?

KOOL DJ DEE: I'm not sure but I would say 78.

DZIURAWESAMPLE: Ecstasy Garage, did you played ther often? 

KOOL DJ DEE:  No I might of played there 1 or 2. Times. Some of those flies At the Garage I wasn't there.



DZIURAWESAMPLE: What are you thinking about this oll hip hop movie? (Wild Style, Beat Street)

KOOL DJ DEE: To me have been living In the seventies eighties nineties. Those movies not the truth to me. There's always something wrong The scenery The way they dress And the sling they use And even the way they dress.

DZIURAWESAMPLE: Did you use Amen Break in your playlist? 

KOOL DJ DEE:No I don't believe I ever used any of their beats


DZIURAWESAMPLE: Did you be in Hoe Avenue in 1971 ?

KOOL DJ DEE: Yes I was a round Hoe Avenue in 1971. In the beginning it was a little uncertain that the meeting was even going to take place. at the time a lot of people was getting hurt or killed and was being blamed on different gangs which started a fight with different rival gangs. the crimes that was being committed wasn't done by the gangs, we believe it was the 41st pct. Fort Apache. It was at the boys club on Hoe Avenue and 174 Street. after the meeting was over we all felt relieved. no more war for a while we could walk around with our colors on in different territories.

DZIURAWESAMPLE: Did you discussion with Bam about yours impact in hip hop?

KOOL DJ DEE: BAM knows my own impact on hip hop but like I told you before that's politics. I do believe there was a conspiracy to not say anything about me and promote other people. But what happens in the dark always comes out in the light.


















Kool DJ Dee & DJ Chips Reunion at 26.03.2013

Be sure to check out:

DJ Chips's website@

poniedziałek, 8 września 2014

środa, 5 marca 2014

Ilona "Ylon" Siok - O sobie słów kilka...

© Piotr 'Cembra' Cembrowski

Kim jesteś?

Nazywam się Ilona, obecnie pracuję i studiuję Ekonomię na studiach magisterskich. Mieszkam w Gdańsku, pochodzę z Braniewa.

Jakie są Twoje obecne inspiracje i jak wyglądała droga do ich odkrycia?

Strasznie jara mnie klimat hiphopowych lat 80/90, choć może rzadko to widać w moich stylizacjach, ale cały czas mam w zanadrzu kilka pomysłów na sesje w tych klimatach i zamierzam je zrealizować latem. Lata 80/90 to oczywiście dziewczyny z Salt-n-Pepa, JJ Fad, Run DMC, moc kolorów i złota biżuteria. Dzisiaj lubię zawiesić oko na stylizacjach takich osób jak Teyana Taylor, Rihanna, Beyonce, Ciara, a także spoza świata muzycznego np. Adrianne Ho. Droga do ich odkrycia była prosta – przede wszystkim teledyski, zdjęcia, portale społecznościowe.

Dlaczego zdecydowałaś się na swój streetwareowy sposób na życie?

Nawet nie wiem kiedy zaczęło się moje zamiłowanie od ubrań. Od dawna większość pieniędzy które gdzieś tam nawet za dzieciaka sobie zarabiałam, wydawałam na ubrania. Z czasem to wszystko ewoluowało, zmieniały mi się także gusta co do stylu ubierania. Miałam w swoim życiu moment gdy chodziłam w samych męskich ciuchach. Do dziś mi się to podoba, ale już bardzo rzadko ‘noszę się’ w taki sposób. Nigdy nie należałam do dziewczyn z zamiłowaniem noszących sukieneczki w kwiatki i obcasy na co dzień. Stąd w swoim stylu ubierania się poszłam bardziej w stronę streetwearu i sportswearu. Jeśli już mam ubrać kieckę to raczej taką, do której mogę założyć sportowe buty (chociaż przyznaję, że zdarzają się u mnie też odstępstwa od normy).

Prowadzisz własną przestrzeń st-yl-on.blogspot.com. Opowiedz coś o tym...

Jeśli pytasz o bloga to cała zabawa z nim wyszła dość spontanicznie i nie była moim pomysłem. Blog powstał za namową bliskiej mi osoby, która cały czas stara się mi pomagać jak może w jego prawidłowym funkcjonowaniu i z tego miejsca bardzo jej za to po raz kolejny dziękuję. Prawda jest taka, że lubię gdy ktoś mi robi zdjęcia, lubię fajne ubrania, a gdy jeszcze to wszystko okraszone jest ciekawym pomysłem na samą sesję, no to niebo. Gdyby blog nie powstał to przypuszczam, że i tak robiłabym to co robię, ale na pewno z mniejszą intensywnością i zaangażowaniem. Służy mi on przede wszystkim do tego, by na szerszą skalę pokazywać to co robię i robić lubię.

© Aleksandra Graff

Czy za Ylon stoi jakiś głębszy cel albo konkretne przesłanie?

Szczerze mówiąc nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Na dzień dzisiejszy raczej nic takiego nie ma miejsca, aczkolwiek zobaczymy jak to wszystko dalej będzie się rozwijać.

Oprócz zamiłowania do ubrań, tańczysz... Powiedz, jakie są dobre i złe strony medalu bycia i obracania się w świecie tancerzy, a jakie w ulicznej modzie? Czy są w jakiś sposób ze sobą powiązane, czy każdy z nich to odrębny przypadek?

Nie widzę kompletnie żadnej złej strony medalu bycia zarówno w świecie tancerzy jak i mody ulicznej. No może poza czasem, który w dużych ilościach trzeba na obie te rzeczy poświęcić jeśli chce się to robić na 100% i jak najlepiej. Szczerze przyznam, że od jakiegoś czasu taniec odszedł u mnie na trochę dalszy plan. Praca pełnoetatowa, studia i blog pochłaniają u mnie tak dużo czasu, że póki co mogę powiedzieć jedynie, że gdzieś tam w domu pokręcę się przy prasowaniu czy myciu naczyń (śmiech).

Ciężko jest mi wymieniać wszystkie plusy obracania się w świecie tanecznym, bo jest tego bardzo dużo począwszy od masy wspaniałych ludzi, których miałam okazję poznać już kilka lat temu i do dziś wiem, że mogę na nich liczyć, a skończywszy na zwykłym wyładowaniu energii. Co do bycia w świecie mody streetwearowej – jeśli chodzi o samo jakby to ‘towarzystwo’ to wydaje mi się, że jestem od tego daleka. Są 3, może 4 blogi, które od czasu do czasu przeglądam i to wszystko. Przede wszystkim nie mam czasu ani zajawki, by na bieżąco śledzić i szukać inspiracji wśród innych blogerów. Ciężko jest mi wskazać jakieś konkretne pozytywy bycia w tym wszystkim. Zwyczajnie sprawia mi to przyjemność raczej z niewyjaśnionych powodów.

Czy idzie to wszystko ze sobą połączyć ? Jasne. I być może wkrótce uda mi się to pokazać, zobaczymy...

Rozumiem. A jak oceniasz dzisiejsze młode pokolenie obracające się w Twoim kręgu i ich zainteresowanie dziedziną którą się zajmujesz? Czy jest to dobry kierunek dla każdego, czy raczej odnajdą się tam specyficzne indywidualności?

Nie mam żadnych zastrzeżeń wobec osób, które interesują się modą streetwearową. Nie podoba mi się tylko ślepe podążanie za funkcjonującymi trendami, co widać dzisiaj właściwie na każdym kroku. Trendy są po to, żeby za nimi podążać... No tak, wiem, ale wszystko z umiarem.

Co do samego zajmowania się tą dziedziną to wydaje mi się, że jak w każdej innej, trzeba mieć poczucie smaku, umiejętności czy wiedzę co sprawia, że mimo wszystko powstaje tu swego rodzaju selekcja. Czy ja jestem do tego stworzona? Nie wiem, nie mnie oceniać, chociaż raczej podoba mi się to co robię i patrząc na rosnące zainteresowanie moimi działaniami, innym również.

© Aleksandra Graczyk

Czym jest dla Ciebie siła która prowadzi Cię tam dokąd zmierzasz i jakie jest jej źródło?

Póki co nie zmierzam w jakimś konkretnym celu w odniesieniu do mojej działalności. Robię to, bo lubię i póki co nie zamierzam tego rzucać. Zainteresowanie moimi działaniami wzrasta co cieszy mnie niezmiernie i napędza do dalszych działań. Mam ogromną satysfakcję z tego, że są osoby, którym podoba się to co robię i to one właśnie dają mi chęci do działania, są swego rodzaju motywatorem. Czas pokaże co będzie dalej.

Na czym polega fenomen ulicznej sztuki, ulicznej mody w Twojej ocenie i jakie są jego powiązania z pięcioma elementami Kultury Hip Hop wg. starej szkoły?

Ciężko jest mi powiedzieć na czym tak naprawdę polega fenomen sztuki ulicznej w różnym tego słowa znaczeniu. Jak to się mówi ‘są gusta i guściki’, a mi właśnie do gustu najbardziej przypadła ta muzyka, ta kult
ura, ten sposób ubierania się.

Co do powiązań z elementami Kultury Hip Hop to wydaje mi się, że właściwie od zawsze osoby w jakiś sposób reprezentujące tą kulturę ubierały się w dość odmienny sposób. Charakterystyczne nakrycia głowy czy buty, które właściwie nie od dzisiaj są elementami w pewien sposób już wpisanymi w kulturę hip hopową, kojarzonymi z nią. Dzisiaj jest to trochę mniej zauważalne, bo jest coraz więcej osób, które słuchają rapu, a niekoniecznie noszą czapki czy szerokie spodnie. Niemniej jednak nie da się ukryć, że często (choć nie zawsze) to jak się ubieramy może zdradzić innym jakie mogą być nasze zainteresowania i gusta.

Co chcesz przekazać innym poprzez swój wizerunek?

W moim wizerunku nie ma jakiegoś ukrytego znaczenia, głębi czy cokolwiek innego. Ubieram się tak a nie inaczej, bo lubię wyglądać w taki a nie inny sposób, bo mi się to podoba, bo dobrze się tak czuje, to wszystko.

© Małgorzata Czyż

Czy uważasz, że dzisiaj Twoje środowisko i pokolenie posiada świadomość egzystencji? Czy budowanie własnego wizerunku w danej dziedzinie to kreowanie własnego świata wokół siebie i odskocznia od rzeczywistości i samotności czy raczej świadoma postawa i zwrócenie szerszej uwagi na konkretny problem, pasję czy może jeszcze coś innego?

Jest to bardzo indywidualne pytanie, na które każdy powinien tak naprawdę sam odpowiedzieć. Myślę, że młode społeczeństwo w tej kwestii jest dość podzielone.

Budowanie własnego wizerunku jest też kwestią indywidualną. Dla mnie jest to raczej świadoma postawa. Jeżeli masz pasję, którą chcesz się dzielić z innymi, chcesz by jakoś to wszystko poszło dalej to starasz się jak najbardziej rozpowszechniać swoje działania, bo właściwie tylko w taki sposób możesz do czegoś dojść. W moim przypadku jest to zamierzony zabieg, aczkolwiek nie spinam się żeby być gdzieś tam zauważoną itd. Będzie co będzie. Jeśli pisane będzie mi wybić się bardziej, super, jeśli nie to trudno, póki co działam i nie zamierzam przestać.

Jakie są Twoje cele i założenia na przyszłość? Jak w Twojej ocenie będzie się rozwijać scena streetwearowa w 3city i w Polsce?

Na dzień dzisiejszy chcę by moja zabawa z blogowaniem trwała jak najdłużej. Ponadto chciałabym dostać możliwość wymarzonej pracy, ale to już raczej w nieco dalszej przyszłości gdyż może się to trochę mijać z tym co robię obecnie, a nie ukrywam, że chce jeszcze się tym bawić.

Wydaje mi się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku zarówno w Polsce jak i w Trójmieście. Swoją działalność na północy rozpoczynają marki, które w większości mają naprawdę fajne pomysły na swoje produkty. Z resztą czas pokaże, ale jestem dobrej myśli, bo ludzie generalnie stają się coraz bardziej otwarci na różne ciekawe, a nawet niekonwencjonalne rozwiązania w modzie streetwearowej.

"Czy artystą się jest? Czy artystą się bywa?" Jak odnosisz się do takiego stwierdzenia?

Artystą się jest. Jeśli artystą ktoś ‘bywa’ to wg mnie oznacza to albo brak konkretnego pomysłu na siebie i swoje działania, albo bycie nieprawdziwym w tym co się robi.

Co jest dla Ciebie najważniejsze w życiu?

Rodzina przede wszystkim. Zdrowie. Robienie tego, co sprawia największą przyjemność. Uważam, że życie bez jakiejkolwiek zajawki jest smutne i nudne. To ona nadaje tego ‘smaczku’, pocieszenia w nieciekawych chwilach i mega radości w tych lepszych. Jeśli masz pasję to od życia nie powinno się chyba już więcej wymagać. Bo gdy człowiek jest szczęśliwy i dumny sam z siebie to cała reszta też się znajdzie gdy przyjdzie na to pora.

© Małgorzata Czyż

Czy inicjatywy takie jak OldSchoolersCrew, czyli poczukiwanie prawdy i odkopywanie historii na temat Kultury Hip Hop, oraz odświeżanie stylu lat 80, to dziś konieczny zabieg w Twojej ocenie? 

Uważam, że jest to potrzebne. Nie tylko poprzez organizowanie spotkań, paneli dyskusyjnych itd., ale także za pomocą środków masowego przekazu czy różnego rodzaju portali.

Dlaczego? 

Bo w dzisiejszych czasach dzieciaki głównie w ten sposób spędzają wolny czas i właśnie dzięki temu docierają do pewnych informacji, które mogą je w pewien sposób zainteresować, sprawią, że zaczną dociekać, dowiadywać się więcej, aż w końcu mogą stać się członkami kultury hip hop. Oczywiście może to też być rodzinne i iść z pokolenia na pokolenie, bo przecież i takie rodzinki się zdarzają, ale umówmy się, jest to raczej rzadkość. Dlatego uważam, że odkopywanie wszelakich informacji, rozpowszechnianie historii na temat kultury hip hopowej jest zabiegiem koniecznym jeśli tylko chcemy, by to wszystko szło dalej i zyskiwało coraz to nowszych zwolenników.

Czy młodzi ludzie często odwołujący się do stylu z przeszłości chętnie poszukują informacji na ten temat, zgłębiają wiedzę? Czy uważasz, że powinni to robić by zyskać np. większą świadomość tego czym się interesują? 

Nie mogę powiedzieć, że na 100% tak jest, ale obawiam się, że jest to niestety prawda. Młodzież często żyje tym co tu i teraz. Przypuszczam, że 70-80% z nich nie zgłębiało się zbytnio w fakty historyczne, a szkoda. Nie mówię tu na przykład o studiowaniu całej ‘The Gospel of Hip Hop’, bo sama tego nie zrobiłam, gdyż zwyczajnie nie czuję takiej wewnętrznej potrzeby, ale uważam, że przydałoby się liznąć trochę historii by się z czymkolwiek utożsamiać i cokolwiek reprezentować.

© Mateusz Dębowski

czwartek, 21 listopada 2013

8 Million Stories: Dj Rockin' Rob and the story of "Mean Machine Crew"


Dj Rockin' Rob, z oldschoolowej ekipy Mean Machine Crew, opowiada o latach spędzonych na osiedlu, zawiązaniu się ekipy MMC, oraz wspólnych występach w lokalach z początkiem lat 80.  Południowy Bronx pod koniec lat 70., miał swoich reprezentantów, jeżeli chodzi o pierwsze ekipy stricte hiphopowe... Oto opowieść o jednej z nich...

czwartek, 31 października 2013

8 Million Stories: Alonso Brown


50% składu Dr. Jeckyll & Mr. Hyde czyli Alonzo Brown, wspomina początki swojej muzycznej kariery, oraz oprowadza nas po Harlemie, opowiadając między innymi historię legendarnego klubu Harlem World.

środa, 30 października 2013

Man Parrish - few Words from Back in the Days...

Możesz opowiedzieć o Twoich początkach i o tym jak wykształciła się w Tobie pasja do muzyki?

Moje pierwsze wspomnienia z tego okresu to Parliament. Byłem białym dzieciakiem zajaranym funkiem. Moi przyjaciele słuchali wtedy ekip jak Led Zeppelin, a Ja miałem funk w głośnikach. W tym samym czasie uczyłem się w szkole średniej o profilu sztuk teatralnych. Chciałem zostać aktorem.  Miałem czternaście lat gdy przebywałem w Metropolitan Opera, potem późną nocą wracałem do domu, włączałem telewizor i słuchałem Kool & The Gang... Więc miałem dziwaczne i zróżnicowane upodobania.

Urodziłeś się i wychowałeś w Nowym Jorku, tak?

Urodziłem się i wychowałem w Brooklynie. I żyję tutaj po dziś dzień. Opuściłem rodzinny dom, dość wcześnie, gdy jako czternastolatek starałem się działać w nowojorskim podziemiu artystycznym. Mam na myśli kluby jak Mudd Club, czy Danceteria. Bywałem w Max's Kansas City, na koncertach Blondie, Aerosmith czy Devo, na długo przed tym jak zdobyli popularność. Byłem wtedy młodym hipsterem czy kimś w tym stylu. Poza tym miałem okazję poznać ludzi jak Klaus Nomi, który z czasem stał się moim bliskim przyjacielem. Skończyło się na tym, że pracowaliśmy wspólnie nad jego występami, tak samo jak i moją muzyką.

Właśnie, byłem zaskoczony Twoimi powiązaniami z Klaus'em Nomi, gdy sprawdzałem dyskografię na Discogs. Czy możesz opowiedzieć kim był Klaus Nomi?

To było podczas show "New Wave Vaudeville",  który w dużej mierze był po prostu konkursem talentów dla dziwaków ze śródmieścia. Wtedy pracowałem nad numerem "Anarchy in the UK", który był w stylistyce disco. Sid Vicious, bardzo mi wtedy pomógł przy wydobyciu odpowiedniego brzmienia. Disco wtedy nie brzmiało za dobrze, było złym wyborem, ale Ja chciałem być nonkomformistą. Byłem uparty, dlatego postawiłem na wersję disco tego kawałka. Zrobiliśmy próbę na "New Wave Vaudeville" przy Irving Plaza, potem zgłosiliśmy całość do konkursu. Pamiętam, że byłem wtedy w przebierali na zapleczu, gdy nagle cały pogłos ze sceny ucichł. Po czym doszły do mnie dźwięki opery, ktoś śpiewał operę na scenie... Do garderoby zbiegli się wszyscy wołając "You have to see this guy, he's singing live opera (Musisz to zobaczyć, gość śpiewa operę na żywo)". Wybiegliśmy na balkon, skąd było widać scenę, gdzie Klaus stał ubrany w przeźroczysty płaszcz przeciwdeszczowy razem z zadymiarką która puszczała sztuczny dym na scenę. To było coś! Po całym zajściu polubiłem jego styl, on polubił moje eksperymenty muzyczno-elektorniczne. Od tamtej pory zostaliśmy przyjaciółmi i tak ja współtworzyłem muzykę na dwóch z trzech jego płyt, oraz wspólnie pracowaliśmy na kilkunastu występach na żywo. Opowiadał mi, że wychował się w Niemczech gdzie fascynował się Giorgio Moroder'em, był naprawdę wyjątkowy.

Jak potoczyły się Twoje losy, po kolei od bycia aktorem, po przygody w klubach, do eksperymentów z muzyką i elektronicznym brzmieniem?

Wiesz, w sumie zajarałem się muzyką elektroniczną po przez palenie jointów, których paliłem wtedy sporo (śmiech), ale to było kiedyś... Dziś już tego nie robię. Wtedy istniały ekipy jak Tonto's Expanding Headband czy Stockhausen i inne eksperymentalne grupy, które były dla mnie w pewnym sensie inspirujące, ponieważ nigdy nie byłem fanem mainstreamowego brzmienia. Fascynujące była możliwość obcowania z tymi ekipami. Na początku nie mogłem się zdecydować jaka elektronika interesuje mnie najbardziej. Starałem się znaleźć zespoły, których muzyka pochłonęła by mnie, ale bez rezultatu. Przeszedłem się wtedy do sklepu elektronicznego, gdzie za 10$ można było dostać syntezator i podstawowy zestaw do tworzenia elektroniki, który potem trzeba było ze sobą zlutować. Wtedy nie wiedziałem jeszcze nic o lutowaniu i podłączaniu sprzętu, ale po spaleniu świetnie się słuchało tych dźwięków, dlatego siadałem sobie za konsoletą, uruchamiałem światła, stroboskop i wydawałem różne dziwne dźwięki w rytm muzyki... Po jakimś czasie dodałem do tego magnetofon który umożliwił mi nagrywanie tego materiału. Jedną z technik było nagrywanie dźwięku, a potem nanoszenie go na kolejny, więc tak powstawało coś w stylu, jak my to dziś nazywamy "ambient", ale Ja nazywałem to "soundscapes". Najlepsze rzeczy oczywiście wychodziły po paleniu. Z czasem to stało się pasją, powoli pojmowałem jak tworzyć muzykę. Do dziś nigdy nie brałem lekcji w tym temacie, wszystkiego nauczyłem się sam. Teraz nie wiem nawet jak pisać w siedmiu akordach. Wszystko co udało mi się stworzyć było oparte na brzmieniu. Ale dzięki znajomościom na undergroundowej scenie w śródmieściu, czy znajomości z Klausem Nomi, zacząłem zaopatrywać się w syntezatory, instrumenty klawiszowe i sprzęt do nagrywania. Ludzie przychodzili do mnie, by nagrywać demo, więc krok po kroku nauczyłem się jak pisać muzykę, jak tworzyć dźwięk, pamiętając o tym, że zawsze chodziło przede wszystkim o brzmienie.

Bywałeś w Paradise Garage?

Nigdy nie byłem w Paradise Garage, a zawsze chciałem tam być. W tamtym czasie muzyka była raczej szufladkowana. Było disco, były kluby gejowskie ze specyficzną muzyką, były kluby dla czarnych i Latynosów, były też miejsca w stylu New Wave, jak Danceteria i Mudd Club, gdzie spędzałem większość czasu. Oczywiście bywałem też w klubach disco, które zawsze były otwarte do późnych godzin nocnych. Normalnie lokale były otwarte do 2,3,4 nad ranem, po godzinach niektóre nawet do południa. Paradise Garage był czymś, o czym zawsze marzyłem. Wtedy w klubach nie było jeszcze zjawiska znanego jako DJ. Larry Levan był jednym z pierwszych grających dj'i, dla którego chciałeś iść do Paradise Garage. Słyszałem miliony opowieści o tym miejscu, ale jakoś nigdy tam nie trafiłem. Za to bywałem w prawie wszystkich legendarnych miejscach w Nowym Jorku. Występowałem w Studio 54, gdzie występ zacząłem opadając z sufitu na scenę. Madonna była postacią otwierającą mój występ... Wtedy nie była jeszcze znana, podobnie jak w Studio 54, bywałem też w popularnym klubie gejowskim znanym jako "The Saint" w East Village.

Bywałeś też w The Funhouse, tak?

Czasy The Funhouse to trochę późniejsza sprawa. Gdy zajmowaliśmy się moją pierwszą płytą, John 'Jellybean' Benitez był rezydentem, dj'em w The Funhouse. Przynosiliśmy mu nasz materiał w wersji testowej, a John puszczał te taśmy na imprezach, stojąc za konsoletami obok tej laski w ciemnych włosach i koszulce z napisem "I'm Madonna" - "Jestem Madonna". Tak na serio, The Funhouse, był wielkim magazynem, z kolumnami na parkiecie, skromnym oświetleniem i niesamowitym sound systemem produkcji Richard'a Long'a. Long to człowiek, który projektował jedne z najlepszych systemów w Nowym Jorku w tamtych latach. Kolumny bassowe, były tak olbrzymie, że pomieściłyby w całości człowieka, można było wejść do środka, do tego były wbudowane trzydziesto calowe membrany głośnikowe. Ludzie chodzili tam na imprezy, dlatego, że brzmienie basowe ze sprzętu Richard'a po prostu aż przechodziło przez ciebie, to było wspaniałe.  The Funhouse, to  było wyjątkowe miejsce, gdzie zdarzało mi się również występować jak i bywać. Ale nie był to lokal w którym czułem się jak u siebie.

Opowiesz nam o Twojej przygodzie z hip hop'em?

Ludzie czasami myślą, że to ja jestem odpowiedzialny za stworzenie słowa "Hip Hop". Ale pozwól mi na wytłumaczenie na czym polega mój kawałek "Hip Hop Be Bop (Don't Stop)". "Hip Hop" to określenie pochodzące z jazzu, powstało w latach 40., jeśli się nie mylę, tak samo jak "Be Bop". Czyli hip hop to nic innego jak "hips hopping", czy też "hips dancing" (określenie ruchu bioder podczas tańca (hips [eng] - biorda)), natomiast "Be Bop" to określenie stylu, formy w muzyce jazz. Więc reasumując Hip Hop i Be Bop, to terminy którym nadano ponowne znaczenie. Na początku jak pamiętam, hip hop muzycznie to było coś, co później nazywano freestyle, co niektórzy mówili na to oldschool czy electro. Mam na myśli grupy jak Afrika Bambaataa, Soulsonic Force, Freeze czy Shannon. Muzyka którą grali, potocznie była zwana hip hop. Ale później to się zmieniło. Hip Hop nabrał innego znaczenia, zmienił się strukturalnie z muzyki tanecznej, w bardziej politycznie zaangażowane brzmienie oparte na rymach i rapowaniu przesłania.

Jak wspominasz moment, w którym zdecydowałeś się na stworzenie czegoś w stylu Hip Hop Be Bop (Don't Stop)?

Hip Hop Be Bop (Don't Stop), był bardzo eksperymentalnym numerem. Jeśli się w niego wsłuchasz, to poznasz jego strukturę... Nie ma w nim wersów, ani refrenu, nic co można by było nazwać klasyczną budową utworu.

Klip do Hip Hop Be Bop (Don't Stop), powstał w 1983 roku. Na tamten czas wytwórnie płytowe nie bardzo interesowały się inwestowaniem w promocję wizualną, w głównej mierze z powodu braku możliwości emitowania klipów w telewizji. Dlatego Man Parrish osobiście zorganizował wszystko co było potrzebne do realizacji tego projektu. Całość kosztowała $500, za 16mm kamerą stanął Merril Aldegeri. Materiał został nagrany w piwnicach budynku przy 14'stej i 9'tej ulicy w Brokklynie, gdzie mieszkał Man Parrish. Na materiale znalazł się również legendarny nowojorski performer Joey Arias.



Ale mimo wszystko, jest to konkretny kawałek, który odniósł sukces?

Na początku, wcale nie okazał się wielkim hitem. To było dziwne, ponieważ można było usłyszeć go zarówno w latynoskich i czarnych klubach, tak samo jak w New Wave na śródmieściu. Potem wyszło na jaw, że jego autorem byłem ja, biały koleś z Brooklyn'u, więc większość czarnych klubów bojkotowała ten numer, gdy poznali prawdę. Gdy graliśmy z moją ekipą na żywo, było to bardziej na zasadzie i stylu, który preferował David Bowie, czy czarowania pokroju Boy George'a z Culture Club. Wiesz, miałem lśniący podkład na twarzy, używałem dużo zadymiarek scenicznych, miałem w zespole kolesi co ubierali sukienki i kręcili się w nich do muzyki... A po, albo przed naszym występem odbywały się imprezy w stylu czapek Kangol i sneakerów Fila. Więc jak miałem przetrwać na dłuższą metę, ogarniając eventy w klubach strikte hiphopowych (śmiech), ale widocznie udawało mi się to, więc wydaje mi się, że ludzie mnie akceptowali.

Więc w klubach panowała przyzwoita atmosfera?

Wiesz, wtedy rap nie był na fali, więc nie było żadnych anty-gejowskich, anty-feministycznych przesłanek, takich jak dziś, gdzie ludzie narzekają na to czy na tamto. Rap nie był wtedy przesłaniem wymierzonym w kierunku stwarzania podziałów. Był bardziej zaangażowany w problemy egzystencjonalne, rymowano o sytuacji materialnej i społecznej. Nie mam na myśli tego, że dziś hip hop to coś złego czy negatywnego, jest dużo dobrego materiału dziś, tak samo jak kiedyś, ale wydaje mi się, że jednak dziś jest to wszystko bardziej spolaryzowane. Gdy zaczynałem występować, inspirowałem się m.in. Gwiezdnymi Wojnami, miałem maskę Darth Vader'a. Wymalowani kolesie w sukienkach skakali obok mnie, w oparach dymu... Miałem tak zaprojektowaną maskę, że przy zdejmowaniu dym wydobywał się spod kaptura, tak by widownia była nakręcona, wiesz.. Potem ściągałem kaptur i w wielu miejscach okazywało się, że jestem jedynym białym dzieciakiem, więc po minucie ciszy, myślałem, że wszyscy chcą mnie zamordować (śmiech). Make up, wymalowane oczy, wszędzie brokat, podkład na twarzy, taki miałem image. Z czasem okazało się, to wszystko do zaakceptowania, ludzie wołali, że jest "Cool", podobała im się moja muzyka, więc wydaje mi się, że to pomogło przełamać lody... Potem był to odbierane jako pokaz grupy dziwaków (śmiech).

Jak Ci się układały sprawy po premierze Hip Hop Be Bop (Don't Stop)?

Więc, niech wam opowiem najpierw o tym jak wypuściłem swój pierwszy singiel. Mój znajomy, pracujący nad edytowaniem muzyki dla pewnego magazyny muzycznego, wspomniał mi o pewnym gościu. Mianowicie Joe Gage, zajmował się wtedy kręceniem filmów porno i potrzebował kogoś, kto zajął by się produkcją muzyki na potrzeby jego filmów. Stawką był $1000 za stworzenie całej ścieżki do filmu. Gość chciał ode mnie trzy kawałki. Dwu, pięcio i dwunasto minutowe numery, z czego ostatni miał nosić tytuł "Heartstroke", który miał odwoływać się do tytułu całego projektu. Więc dobiliśmy targu i przekazałem mu materiał. Około sześciu miesięcy po całym zajściu, dotarła do mnie informacja, że ktoś puszcza mój kawałek "Heartstroke", w knajpie "Anvil Bar", gdzie w między czasie odbywały się niecenzuralne, wyłuzdane imprezy i inne tego typu rzeczy. Nie zastanawiając się długo trafiłem tam, by na żywo przekonać się co się stało. Podpierając ściany i zastanawiając się nad całą sytuacją, około ósmej nad ranem usłyszałem w głośnikach swój numer "Heartstroke". Podbiłem do Dj'a, który przekazał mi informację, że jedna z wytwórni pilnie poszukuje autora tego numeru. Na drugi dzień, zjawiłem się w siedzibie wytwórni by podpisać jednostronicowy kontrakt, z czego nigdy nic nie udało mi się uzyskać, przy sprzedaży ok. 3,5 mln kopii. Przedstawiłem im jeszcze moje inne produkcje, takie jak "Man Made", "Hip Hop Be Bop (Don't Stop)" i kilka innych numerów, więc tak w skrócie wyglądała historia z moim albumem. Niedługo potem, gdy album zaczął przyciągać większe zainteresowanie, zacząłem dostawać telefony z propozycjami tworzenia muzyki na zamówienie dla innych niezależnych źródeł, tak więc to był najbardziej twórczy, intensywny czas jaki wspominam. Brałem wtedy po $1000 od sesji, ponieważ żyliśmy dość skromnie. Mieszkałem wtedy na strychu, albo w piwnicach bez ogrzewania (śmiech). W zimie zaklejaliśmy okna folią plastikową, odkręcaliśmy piec, jedliśmy kanapki z masłem orzechowym (śmiech), to były czasy...

Jak się miały sprawy publikacji i należności od wytwórni?

Więc posłuchaj, jak to się stało, że straciłem przeszło 4 mln$ na podpisaniu umowy z wytwórnią. Będąc dwudziestodwu letnim gówniarzem, przy podpisywaniu umowy, tak naprawdę nie wiedziałem co robię. To w sumie standardowa historia jeśli chodzi o temat muzyk-wytwórnia. Rok po podpisaniu umowy, domagałem się swojej należności. Zbywali mnie, stwierdzeniami, że to zajmie trochę czasu, często słyszałem tego typu wymówki. Gdy zdecydowałem się by postawić ultimatum, firma sprzedała moje materiały kanadyjskiej wytwórni Unidisc za $1000, podrabiając przy tym mój podpis w papierach. Więc moje publikację wyjechały do Kanady, a ja zdecydowałem się zignorować całą sytuację, gdyż nie miałem środków by przedsięwziąć konkretne posunięcia. Gorzką pigułkę, przełykałem dość często, gdy w sklepach z płytami pojawiały się świeże kompilację z moimi utworami, za które nie widziałem złamanego grosza. Po latach dowiedziałem się, że "Hip Hop Be Bop (Don't Stop)" znalazł się na ścieżce dźwiękowej gry "Grand Thief Auto". Zapożyczyłem się by kupić konsolę Playstation tak samo jak i samą grę, by na własne oczy przekonać się czy to prawda. I tak też było. Podobna sytuacja miała miejsce z filmem "Shaun of the Dead", gdzie został wykorzystany mój utwór, a Ja nic z tego nie uzyskałem. Licencja na moje materiały zdawała się być wszechobecna. Postarałem się o zatrudnienie prawnika. Lecz i tak było za późno by wskórać w tej sprawie coś konkretnego. Prawo w Stanach, jest bardzo krzywdzące dla artystów, muzyków. Jeśli przez pierwsze sześć lat nie robisz nic by postarać się o odzyskanie należnych ci tantiem, potem sprawa jest z góry przegrana. Jest za późno, przy tym jak wytwórnie zdążyły się już obłowić twoim kosztem. Bardzo ważne jest dziś młodzi artyści, muzycy byli świadomi tego co proponuje im biznes muzyczny i byli na niego przygotowani.

Co działo się dalej, jak sobie radziłeś?

Byłem twardy. Produkowałem muzykę, za $100 czy $50 (śmiech). Pracowałem z ludźmi, którzy nie mieli środków na ich opłacanie. Mój kumpel Paul Zone, wpadł kiedyś do mnie do studia w Brooklynie i nagrywaliśmy u mnie w sypialni (śmiech). Z innym gościem mieli grupę Man 2 Man, bez podtekstów gejowskich, jak wszyscy na początku myśleli. Jeśli grupa liczyłaby 3, wtedy byli by Men 3 Men, czy coś w ten deseń, nic poza tym. Nagraliśmy razem kawałek "Male Stripper" i zapłacili mi wtedy chyba $50. Napisali mi wtedy na obudowie jednego z moich syntezatorów, jak to ma wyglądać i następnego dnia było po wszystkim. Sprzedaliśmy chyba dwa tysiące kopii, to było na tyle. Około półtora roku później, dowiedziałem się przez telefon, że na liście przebojów w Wielkiej Brytanii ten numer zajmuje #14 lokatę i szybko pnie się w górę na #7, a co niektórzy spodziewają się nawet #1. Byłem zaskoczony, z początku nie wiedziałem nawet o jaki singiel chodzi... Dopiero później dotarło do mnie, że chodzi o Men 2 Men Meets Man Parrish - Male Stripper (śmiech). Byłem zażenowany, kupiłem egzemplarz Billboard'u i tak właśnie było... Male Stripper na #14, notowania angielskiej listy przebojów.

Znalezienie Paul'a zajęło mi kilka miesięcy. Gdy już mi się to udało, zapytałem go dlaczego bez poinformowania mnie umieścił moje imię na singlu. Przekazał mi informację, że próbował się ze mną kontaktować, zaprosił mnie do Londynu, bym nagrał remix naszego numeru. Warunkiem było zachowanie całej sprawy w tajemnicy, ze względu na pozwolenie na pracę, którego chcieliśmy uniknąć. Więc wysiadając na lotniku z samolotu, zaatakował mnie tłum fotoreporterów (śmiech). Przed moim przybciem do Anglii, jakiś dzieciak z wytwórni puścił w obieg plotkę, że sypiam z Madonną (śmiech). Musiałem więc udzielić odpowiedzi na rzeczy o których nie miałem bladego pojęcia. Tak więc wywiadem zajęła się jedna z tych "królowych z wytwórni", które mnie odbierały. A szczegóły plotki dotyczyły, takich spraw jak "Manny, ma podrapane plecy przez Madonnę", albo "Jakim cudem Madonna spotyka się ze mną, u mnie w domu na Brooklynie", więc na podobne pytania padały, równie absurdalne, wyssane z palca odpowiedzi  tj "Manny ma gosposię, która za każdym razem zawiją Madonnę w ręczniki, kładzie na tylnym siedzeniu auta i zakrada się pod tylne drzwi jego domu" (śmiech). Rozumiecie, że to takie żarty, tak?

Budząc się następnego dnia, gdy ktoś walił do drzwi; otwierając obejrzałem całą historię dotyczącą plotek, na pierwszej stronie gazety, pt: "Man Parrish sleeps with Madonna (Man Parrish sypia z Madonną)". Byliśmy tak spłukani, że odpuściliśmy sobie całą sprawę, tylko by móc coś normalnie zjeść, śniadanie, obiad czy lunch. Umawialiśmy się na wywiady tak by mieć okazję zjeść coś za darmo. Potem wracaliśmy metrem do hotelu, by nie dać się złapać na tym gdzie nocujemy, a nocowaliśmy w tak podrzędnym hotelu, gdzie trzeba było płacić za ogrzanie pokoju. To były ciężkie czasy. Kontynuowaliśmy całą sytuację, do momentu gdy zdałem sobie sprawę, z tego, że może to się źle dla nas skończyć. Miałem na myśli postępowanie sądowe i pozwanie za zniesławienie. Gdy z Nowego Jorku zadzwonił do mnie ojciec by powiedzieć o telefonach z prasy w Stanach, która chciała wiedzieć czy rzeczywiście spotykam się z Madonną, zrozumiałem, że trzeba z tym skończyć. Zaplanowaliśmy ustawioną sesję zdjęciową, gdzie miałem pozować w łóżku z kobietą, natomiast paparazzi mieli uchwycić nas w intymnej scenie prosto z balkonu. Fotograf złapał mnie w sytuacji gdy wykrzyczałem "Wynoś się stąd", razem z wyciągniętym palcem w jego strone, tak więc cała farsa zakończyła się nagłówkiem "Złapany na gorącym uczynku! Kochanek zdradzający Madonnę" (śmiech).

full interview @ redbullmusicacademy.com
wywiad/interview by Gerd Janson 
tłumaczenie/translation/poprawki: kOOl MiKe 

środa, 31 lipca 2013

''Jellybean'' Benitez interview for Dancing Disco


Krótki wywiad z Jellybean Benitez'em opowiadający o tajnikach bycia disco Dj'em pod koniec lat 70.

wtorek, 16 lipca 2013

Beat Junkies - Wywiad 2013

Turntablistyczna rodzina, znana jako Beat Junkies opowiada o swojej miłości do muzyki, oraz o obecnym DJ'ingu. Na scenie działają od ponad dwóch dekad (od 1992 roku).

Beat Junkies (DJ Babu, J Rocc, D-Styles, DJ Shortkut, DJ Rhettmatic, DJ What?!, Mr. Choc, Icy Ice, Curse, Melo-D, oraz DJ Havik) znajomość technik użycia gramofonów i mixera mają na najwyższym poziomie. Tyczy się to grania imprez, scratch sesji, czy też zawodów międzynarodowych (ITF, DMC). W tym materiale opowiadają o wszechstronności swoich występów, pracy zespołowej, tworzeniu rutyn oraz graniu imprez. Mówią o tym, jak utworzenie grupy wpłynęło na ich indywidualny rozwój. Mimo że Turntablism sporo się zmienił od czasów powstania ich ekipy, mają szacunek dla Djów z dobrą selekcją utworów, którzy dzielą się swoją miłością do muzyki z ludźmi podczas imprez. Opowiadają też, jak sztuka Turntablismu jest zbliżona do życia muzyków, gdzie używa się gramofonu jako instrumentu do tworzenia nowych dźwięków oraz muzyki.

Obecnie żyjemy w czasach zaawansowanej technologii oraz internetu. Beat Junkies podchodzą do tego z entuzjazmem. Wykorzystują ciekawostki współczesnej technologii do tworzenia kreatywnych setów oraz rutyn. Nadal reprezentują sztukę Turntablismu oraz Hip-Hop w czystej postaci. Enjoy!


środa, 13 marca 2013

Cozmo D talking about Brooklyn scene of the 70's



Witaj! Możesz nam opowiedzieć o swojej historii, jak zaczynałeś, zabierz nas tam... Opowiedz jak to było...

Zaczynałem w 1975, John Dewey High School, zaraz przy Coney Island, to właśnie tam chodziłem do szkoły i trzymałem z ekipą Super Seeds. Przed szkołą zawsze piliśmy piwko marki Brass Monkey i paliliśmy zioło. Wtedy; pamiętam to jak dziś, wiosną 1975 roku, ktoś podkręcił na blasterze kasetę, gdzie był nagrany materiał, na którym ktoś robił cuty na breaku z kawałka podtytułem Bra, w wykonaniu grupy Cymande, wiesz... Gość leciał techniką back & forth... Od zawsze siedziałem w muzyce, znałem ten kawałek ale nigdy wcześniej nie słyszałem czegoś podobnego, by ktoś tak rozciągnął break w kawałku. Później dowiedziałem się, że tym gościem, był dj Count JC. Był to znany Dj w Coney Island. Od tego momentu zdecydowałem się, że chce zostać dj'em. W tym samym czasie, kilku znajomych miało sprzęt dj'ski, więc na początku korzystałem z ich sprzętu. Ale w 1976, Ja i moi kuzyni: Nikki D i Master Quadro, mieliśmy już swój sprzęt i wspólnie zaczęliśmy zagłębiać się w temat. Potem Nikki D, wyjechał do college'u, więc na jego miejsce przyszedł mój człowiek Doctor Freeze i w tym składzie zapoczątkowaliśmy ekipę Jam On Productions. To było latem 1977 roku. Wtedy zaczęliśmy działać, zbierając na lepszy sprzęt, graliśmy w parkach i na osiedlowych skwerach...

W jakich konkretnie miejscach, parkach grywaliście?

Wiesz, ja mieszałem przy Park Slope, Brooklyn. Moi kuzyni, mieszkali z naszymi dziadkami w Bed-Stuy, Brooklyn. Z reguły dawaliśmy czadu na obu dzielnicach, wiesz... Sprzęt trzymaliśmy w Bed- Stuy, ale jeśli coś działo się w Park Slope, byliśmy w Park Slope. Poza tym działaliśmy przy Old 9 Park, działaliśmy przy 137, 282 Park Place. W 1979 roku, mieliśmy już tyle sprzętu, że mogliśmy działać na poważnie w Park Slope, 40 Park, ... kilka innych nawet już nie pamiętam nazw, Marion Street Park, nawet nie wiem jak teraz się nazywa, ale wtedy tam również działaliśmy.

Więc jak to dokładnie wyglądało, gdy graliście w parkach?

Zazwyczaj było to tak, że ogarnialiśmy jamy, ale było też tak, że gdy ktoś rozstawiał sprzęt i grał muzykę, my rozstawialiśmy sprzęt naprzeciwko. Wiesz, mieliśmy olbrzymie głośniki, które trzeba było dokładnie dostrajać. Na początku mieliśmy kilka ekip, które z nami działały... Unlimited Sound, mój człowiek który chodził ze mną do szkoły Dj Humidity. Zbieraliśmy się razem, ustalaliśmy kolejność i walczyliśmy między sobą, również między ekipami. Więc zaczęliśmy w 1977, ale 1979 był rokiem gdzie rozkręciliśmy się na poważnie. Mieliśmy olbrzymie ''Horn Speakers'', w których membrana była wbudowana w środek drewnianej skrzyni, co dodawało niesamowitego wzmocnienia bassu.

Stary, więc wtedy mieliście niesamowite brzmienie...

Dokładnie, wiesz... Mieliśmy niezłe brzmienie, może nie byliśmy jak Disco Twins, Richard Long czy Infinity Machine, ale jak na ekipę lokalną mieliśmy całkiem niezłe brzmienie.

Więc to znaczy, że w Brooklynie działo się sporo, były wielkie imprezy?

Latem 1979 roku, każdego wieczora gdzieś w dzielnicy, ktoś grał imprezę pod gołym niebem. Każdego wieczora, zawsze gdzieś coś się działo. Na taką skalę się to rozniosło. Gdy zaczynaliśmy w 1977, tak naprawdę istniało tylko kilka ekip, wiesz... Zazwyczaj były to spore grupy tj: Fantasia, Nut Cracker może nie, ale był znany w naszej okolicy, Electrified Sound, Flowers... To były główne ekipy. Ale do 1979, gdy my graliśmy już na poważnie, powstało wiele innych ekip... Barytons Crew, których za każdym razem w bitwach niszczyliśmy doszczętnie. System 1,2,3... Również dostawali od nas niezły wycisk, więc wiesz... Było nas tyle, że latem 1979 roku, każdej nocy coś się działo.

Aha, a jak wyglądał hip hop i historia hip hopu na Brooklynie, możesz coś więcej powiedzieć?

Wiesz w 1977, to wtedy styl, marka hip hopu z Bronksu przybyła na Brooklyn. Wiesz, pewnie wiele kotów z Bronsku nie zgodzi się z tym co chce powiedzieć... Ale uważam hip hop za coś innego, nie sprowadzam go do czterech elementów. Jak można sprowadzać kulturę do czterech elementów? Ale jeśli już miałbym sprowadzać to do czterech elementów, nie były by to elementy o których oni mówią... Wiesz, my też malowaliśmy graffiti i ogarnialiśmy imprezy w parkach i rapowaliśmy na mikrofonach. Poza tym, nigdy nie łączyliśmy malowania graffiti z imprezami w parkach i nawijaniem na majkach. Wiesz, to dopiero później ktoś to spostrzegł i powiedział, że to też jest hip hop. Więc, wiesz... Moje zdanie na ten temat jest takie, że hip hop to jamy w parkach, imprezy które ściągały ludzi do parku i bitwy. Hip hop ma mentalność walki, ale w mojej ocenie bitwy, nigdy nie przerodziły się w zamieszki i bójki, chodziło tylko o rywalizację, więc dlatego myślę, że graffiti jest w pewnym stopniu podobne do hip hopu, ponieważ tam też chodzi o rywalizacje. Wiesz, masz więcej szacunku dla kogoś, kto ogarnia niezłe wrzuty, ale chodzi oto, że chcesz stać się jeszcze lepszy. Wiesz, ludzie mogą też myśleć, że ktoś ma kiepski styl i nie potrafi malować, ale jeśli jego wrzuty są wszędzie, w całym mieście, to to również wywołuje w ludziach szacunek. Więc wiesz... Hip hop dla mnie, żył w Brooklynie na długo przed tym, jak trafił do nas styl z Bronksu, który zdecydowanie zmienił wszystko.

Trzy rzeczy przyszły z Bronksu. Nawijka na mikrofonie. Mam na myśli to, że na długo przed tym jak ja zaczynałem, w Brooklynie byli MC's którzy mieli swój slogan i teksty w stylu:
"I gotta crew that will make you move, come on..."
Wiesz, oni mogli tak nawijać godzinami przez całą imprezkę, rozumiesz... Różne wstawki i rymy. Ale styl rymowania, takie rzeczy, moda na zapisywanie i tworzenie tekstów, w książkach z rymami, gdzie powstawały grube teksty przyszło do nas z Bronksu, na tyle ile się orientuję, ponieważ po raz pierwszy usłyszałem o tym w Bronksie. Kolejną rzeczą było skreczowanie. Nie mówię tutaj o cut'ach, wiesz... Wcześniej nie byłbyś dj'ejem gdybyś nie robił cutów, nie mógłbyś zgrywać kawałków gdybyś nie wiedział jak to ogarnąć. Słyszałem jak Count JC robił cuty w '75 więc, sam rozumiesz... Skreczowanie pierwszy raz zobaczyłem w Bronksie. Ostatnią rzeczą był taniec. "Freak" był trzecią sprawą pochodzącą z Bronksu. I na tym koniec, to zmieniło nasze spojrzenie na hip hop. Z powodu "freak", który był wolniejszym tańcem, większość kotów która grała disco, musiała przestać grać disco. Sporo muzyki którą wtedy grano, to szybszy rytm... Trzeba było zwolnić tempo i to zmieniło styl grania. Myślę, że wtedy właśnie styl rapowania przyszedł do nas właśnie w takiej formie, ponieważ gdyby rapowali do znacznie szybszych bitów, styl był by zupełnie inny. Więc, wiesz... Ja robiłem wszystko pod ''freak'', ponieważ ten taniec zmienił wszystko... Gdy imprezujesz, laski bawią się by poderwać kolesi, kolesie bawią się by wyrwać laski, a chcą robić to tańcząc. To właśnie była różnica między imprezami w Bronksie i imprezami w Brooklynie. W brooklyńskim stylu chodzi przede wszystkim o imprezowanie, więc raperzy nigdy nie nawijali przez całą noc, wiesz... Był na to wyselekcjonowany czas... Był czas na rapowanie, był czas na break, ale najważniejsze było by impreza dalej trwała, bo gdy nie dbasz oto by impreza trwała, ludzie szybko robią się niezadowoleni. Niech ja ci coś powiem... W latach 70., w Brooklynie, wolałbyś by ludzie na imprezie nie byli niezadowoleni. Wiesz... Musisz ludzi zadowolić. Ludzie chwalili Jam On, ponieważ, imprezy wielu innych ekip bojkotowano, bo grali chłam... Ludzie szybko się znudzili i szukali innego zajęcia. Wiesz... Ludzi trzeba zachęcić, rozpalić ich w sobie na imprezach. Na naszych bibkach nigdy nie strzelano, nie było burd, bo my trzymaliśmy tempo, a ludzie się po prostu bawili. By to ogarnąć, musieliśmy grać więcej funku i tylko odrobinę disco, wiesz... Kawałek "Love is the Message" grupy MFSB, to narodowy hymn w Brooklynie. Często trzeba było grać ten kawałek. Nie mówię, że nie grali go też w Bronksie, bo oni zawsze nawijali, że wszystko co graliśmy w Brooklynie to disco... Ale to było disco, musieliśmy to grać, rozumiesz... Ludzie tego od nas oczekiwali. ''Good Times'' też jest kawałkiem disco. Ludzie rapowali do "Love is the Message'' i również rapowali do ''Good Times''.

Aha, a powiedz czy kiedykolwiek grałeś w Bushwick?

Tak, grywaliśmy w Bushwick Park, zaraz za Bushwick High School... Kojarzysz ten park zaraz obok, tam właśnie graliśmy imprezy...

A widziałeś kiedykolwiek Rocking, Uprock?

Al Tee, jego ksywka wtedy to MC Harmony, ale teraz mówią na niego Al Tee McLaren, był odpowiedzialny za sprawy A&R w Warlock Records na początki lat 80., wtedy gdy Warlock dawał czadu. To on był uprock'erem, gdy my graliśmy imprezy z naszą ekipą... W kółko pakował się w kłopoty, przez swoje kolory... Był w ekipie 7 Deadly Sins, która trzymała z nami w Park Slope. Trzymaliśmy z nimi, z Frood Masters, z ekipą która malowała graffiti 876, razem spędzaliśmy czas gdy jeszcze mieszkałem przy Lincoln Place. Było jeszcze kilku... Kurcze, zapomniałem... Starzeje się...(śmiech).

Spoko, nie przejmuj się. Chciałem zapytać cię o kolesi jak Grandmaster Flowers i innych dj's z Brooklynu. Opowiedz coś o nich...

Na tyle na ile wiem, w Brooklynie działały dwie legendy. Po pierwsze, chce powiedzieć, że mam mentalność wojownika. Więc nie przejmuje się przeciętnymi, spoglądam tylko w stronę najlepszych. Nie ważne kim jesteś... Rozstawie się ze sprzętem naprzeciwko ciebie by cię zniszczyć... Gdy moi ludzie wracali z północy (Bronks, Harlem) i opowiadali co robi Grandmaster Flash:
''Stary gość skreczuje, nosem, łokciem, etc."
Spoko, niech robi co chce, dajcie mi go, to zapodam kozacki kawałek i zmiotę frajera, wiesz... Wtedy takie miałem podejście. Ale było kilku dj's na których zwracałem uwagę... Dwoje z nich którymi się inspirowałem najbardziej, z powodu ich umiejętności i potencjału ich sound systemów, to dj App, z ekipy Electrified Sounds, która na ile wiem była najlepszą ekipą w Brooklynie, oraz Grandmaster Flowers.

Grandmaster Flowers, on nie miał ekipy... Zgaduję, że za każdym razem ktoś inny pomagał mu rozstawiać sprzęt, ale jego sound system zawsze dawał czadu, wiesz... On był już legendą, na długo przede mną, przed czasami jak zaczynałem grać. Kiedy po raz pierwszy spotkałem go, w połowie lat 70., miał słuch w bardzo kiepskim stanie. Co udało mi się ustalić; Flowers grywał imprezy w parkach już w latach 60. Co więcej w 1969..., większość kotów z Bronksu, znowu pewnie nie przyzna mi racji, że to się działo naprawdę... W 1969 Grandmaster Flowers support'ował koncert James'a Brown'a na stadionie Yankees'ów w Bronksie, wiesz... Czy to był zbieg okoliczności? To, że akturat tam to miało miejsce i pamiętaj, mówimy tutaj o roku 1969. To był właśnie Flowers. Kiedy poznaliśmy go, nie mógł już używać słuchawek, jako odsłuchu... Więc zgrywał kawałki z pomocą wielkiego głośnika, zdarzało się, że grał i bez niego, a jego miksy pozostawały idealnie zgrane, czasami lekko zniekształcone, ale nadal dobre... Wszystko przez problemy ze słuchem, ale i tak jego system był świetny.

Słyszałem, że grywał z klamką? Trzymał ją zaraz przy skrzynkach na płyty?

Nigdy czegoś takiego nie słyszałem i nigdy nie widziałem. Byłem kiedyś na imprezie App'a, gdy ktoś wyciągnął spluwę... App miał genialny system. Grał kiedyś na 251 Park, przy Junior High School, teraz wszystko to Middle School's, ale kiedyś nazywały się Junior High School's... Wtedy grał używając jednej kolumny głośnikowej... Ktoś wcześniej się tam rozstawił, a App przyjechał i rozstawił jedną kolumnę i podłączył system, wiesz... Z reguły rozstawiasz dwie kolumny, by dźwięk był stereo... On rozstawił jedną, trzydrożną kolumnę... BOOOM! Zniszczył gościa, na jednej kolumnie... Wiesz... App był legendą, jeszcze z jednego punktu widzenia... Jeśli brał udział w bitwie i ktoś miał lepszy system, lepiej grał, miał lepsze kawałki, on wracał i przynosił więcej... Widzieliśmy go kiedyś na paradzie, przy Eastern Parkway, tam na przeciwko, wiesz... Dziś jest tam szkoła dla niesłyszących... Ale wcześniej niedaleko Prospect Hights, był park i tam dawał niezły czad, organizując imprezy... Był świetny, ale ja najbardziej podziwiałem jego system, ponieważ wiedział co z nim zrobić... Wiesz, problem polegał na tym i wiele kotów go miało, że ekipy miały niesamowite głośniki, kolumny i sprzęt, ale mało kto wiedział jak dobrze wszystko podłączyć. Dlatego, większość systemów i ich dźwięk był statyczny, głośniki brzęczały, buczały etc., wiesz... My jako młodzi chłopacy, nauczyliśmy się tego, pewnie przez to, że poznaliśmy Richard'a Long'a na Disco Convention na Manhattanie, gdzie zostaliśmy wręcz pochłonięci przez jego filozofię. Po pierwsze... Jeśli wychodzisz z imprezy, będzie ci dzwonić w uszach, to przez tony średnie i wysokie... Jeśli ustawisz system, tak by miał świetny bass, ten bass który czujesz w środku, w sobie, który rozsadza cię od środka, wtedy nie potrzeba już tyle tonów średnich i wysokich by nadać brzmieniu czysty i ciepły kształt. Dzięki temu ludzie mogą całą noc bawić się przy głośniku. Nauczyliśmy się jak ustawiać nasz system, wiesz... Gdy walczyliśmy z kimś, czasami działo się tak, że ekpy miały dwa razy więcej sprzętu niż my... Potrafiliśmy ich pokonać, bo wiedzieliśmy jak ustawić nasz system, nasz sprzęt. Wyciskaliśmy najwięcej ile się dało, ze sprzętu jaki obecnie posiadaliśmy. Wiele razy zdarzało się tak, że graliśmy wspólnie z innymi ekipami i wtedy nasz wspólny sprzęt był imponujący... Głośniki były poustawiane, na wysokość 6-8m, jak ogrodzenie osiedlowego boiska. Stary, to były czasy... Dobre czasy...

Extra! Więc, dziś jak widzisz co się dzieje, na block parties i w klubach, jaki jest sprzęt, jak brzmi dźwięk, wydaje się to wszystko zabawne...

Wiesz, szczerze... Śmieje się by nie płakać. Wiesz wszystko co robiliśmy, było sztuką, tak samo dzieje się z muzyką, którą obecnie słyszę.

Opowiedz o tym co sądzisz...

Wiesz nie mam z tym większego problemu, ponieważ muzyka ewoluuje, wszystko zmienia się, wiesz... Właśnie kończę 53 lata w tym tygodniu, więc każde pokolenie ma swoją muzykę, inną mają rodzice, inną dziadkowie, szanuje to. Ale w hip hopie, zawsze chodziło o oryginalność. Każdy chciał tworzyć swój własny styl, oddawać własne uczucia, tworzyć własny dźwięk... Teraz, biznes stara się kontrolować rap, teraz nawet nie nazwałbym tego rapem, to nie jest hip hop. Wszyscy starają się powielać swoich poprzedników. Stoją dokładnie po przeciwnej stronie oryginalności, ostatnią rzeczą jest to by być oryginalny. Więc w kółko masz ten sam dźwięk, który grają na falach radiowych. I wiesz, co? Kiedyś to do nich dotrze. Gdy ja zajmowałem się produkcją w latach 80. i 90., miałem przy sobie artystów którzy, rapowali lepiej jak Ci teraz, ale nie szukali oryginalności, w tym co robią... Zawsze powtarzałem im i starałem się przeciągnąć ich, by odnaleźli w tym co robią coś swojego. Często pytali mnie:
''a co ty wiesz na ten temat?'' 
Może i nie wiem, ale moje płyty cały czas się sprzedają, i dziś mija już prawie 30 lat od premiery albumu i moje płyty dalej się sprzedają i powód dlaczego jest na nie popyt, jest taki, że po prostu zrobiłem je po swojemu, zachowując oryginalny styl. Wiesz,... Gdy leci mój bit, wszyscy wiedzą co to jest i o co chodzi. Po 30 latach dalej zapełnia się parkiet i to właśnie jest oryginalność.

Jeśli podważysz każdy element naszej kultury, nawet graffiti... Czemu się nie dziwie, bo w mojej opinii nie łączę graffiti z hip hopem, wiesz... We wszystkim chodzi o oryginalny styl. Wiesz co było najgorszą rzeczą w hip hopie? By zagarnąć sobie czyjś styl. To było to, najgorsza rzecz jaką można było zrobić. W latach 70., ludzie bili się oto. Mogłeś zmieść kogoś w bitwie, siedzieć i chillować zaraz potem, ale gdy tylko widziałeś kogoś kto podprowadza twój styl... Od razu masz walkę. I tak było, tak się działo jeśli chodzi o taniec, tak było jeśli chodzi o rap, o miksowanie, dj'ing, wiesz... Ktoś podprowadził ci twój styl miksowania, twój set, czy rutynę, wiesz... Chodziło, też oto w graffiti, by być oryginalnym.

Dziś powtarzam ludziom cały czas, jeśli chodzi o rap, że nie w tym sęk by podbierać komuś rymy, bo kiedyś każdy rymował podobne sekwencje, ale chodziło o styl rymowania, wiesz... Nie próbuj brzmieć tak samo jak ja, nie staraj się tego robić tak jak ja to robie, z moim własnym smakiem, wiesz... Więc, możesz używać rymów takich jak ja, ale nie rymuj tak samo jak ja, zmień styl i flow.

Wracając do rymów, uwielbiam ten kawałek Jam On It, i to jak nawijacie tam o tym, że Superman nadlatuje i ta historia z disco-cripto-night...

W sumie napisałem te rymy już w '1977, to były pierwsze rymy jakie kiedykolwiek napisałem. Gdy bawiliśmy się na imprezach i miałem setki ludzi bawiących się przy naszych systemach, zdarzało mi się nawijać do nich właśnie "Jam On'', a oni odpowiadali ... Więc po latach, ludzie mnie zaczepiali gdy słyszeli te same rymy na albumie pare lat później. Wiesz, bo w latach 70., każdy z nas miał swoje ''Superman rhymes'', jak to walczą z Supermanem i jak podrywają Lois Lane, wiesz... Ja chciałem by mój styl był oryginalny. Więc napisałem to po swojemu.

Co sądzisz o electro-funk, czy wraca do łask?

Wiesz... Myślę, że cały czas jest na topie w Europie, cały czas słychać tę muzykę tutaj.

Ale czy nie uważasz, że to też jest melodia przyszłości?

Mam nadzieje, że tak.

Wiesz rymy jak ''Cozmo D from outer space", to jest to.

Wiesz... W sumie pożyczyłem tą linijkę od mojej dziewczyny... (śmiech)

Nieźle, więc dzięki wielkie za czas i wywiad.

Dzięki, cała przyjemność po mojej stronie.


Wywiad przeprowadził Tiny Love w Brooklynie.
Tłumaczenie: kOOl MiKe