czwartek, 18 grudnia 2014

poniedziałek, 22 września 2014

Electro Moustache #17 w Dwa Światy

17 już raz spotykamy się na Electro Moustache, a po raz drugi impreza towarzyszy Międzynarodowemu Festiwalowi Tofifest.

Dj's
Cattolic / PlasticDoll

Muzycznie:
electro italo disco chicago house

Klub Dwa Światy, Toruń
ul. Ducha Św. 10/12
Start: 22:00
wstęp 5 pln
(z karnetem Tofifest free)
(z zestawem Tofifest 3 pln)

100% winyl!
Only Music Survives

poniedziałek, 8 września 2014

piątek, 22 sierpnia 2014

DJ SC - OSC 5th B-day / Oldschool Street Beatz #6 mix

Świeża dostawa od DJ-a SC aka Sfuj Człowiek. którego zaprosiliśmy w zeszłym roku na 5. urodziny Oldschoolers Crew, gdzie zagrał 100% winyl set naszych ulubionych gatunków - oldschool breaks, funk, electro, rap i w takiej samej formie sprezentował nam swój najnowszy mix.

OSC 5th B-day / Oldschool Street Beatz #6 set by Dj SC by Sc1 on Mixcloud

czwartek, 10 lipca 2014

Left to Our Own Devices - Album by Le Cassette

10/07/2014

Stało się. To jest już jasne. Pierwszy album Le Cassette stał się faktem. Dzięki Telefuture Records z Kalifornii, która specjalizuje się w elektronicznych brzmieniach, stylizowanych na lata 80-te, oraz... A raczej przede wszystkim, niezwykłym umiejętnościom i wyczuciu trzech chłopaków (James, Adam, Joe) wchodzących w skład Le Cassette, dziesiątego lipca 2014 roku, "Left to Our Own Devices", może ujrzeć światło dzienne. 

Kompozycja złożona z 15 kawałków, szczegółowo dopasowanych i ułożonych w jedną całość, to czysty hołd i ukłon w stronę muzycznej stylistyki 80's. Le Cassette już od przeszło dwóch lat, co jakiś czas prezentowali swoje umiejętności, wypuszczając w sieci kolejno swoje single, które z czasem stały się zapowiedzią nadchodzącej płyty. Od "Arms of Mine", "Tokyo Blues", "Tonight", "You Are You Are", "Meet Jimmy" feat. Perturbator, "Under the Sun" feat. Jordan F., po ostatni przed premierowy singel "Digital Power", wszystkie wchodzą w skład nowego krążka. Pracując nad albumem, Le Cassette uchylili rąbka tajemnicy publikując w sieci 'teaser', z bliżej nie określonym, świeżym numerem. Dziś po premierze płyty, wiadomo już, że jest to pozycja #7 pt. "This Is All We Know", która z pewnością stanie się kolejnym szlagierem w ich dorobku. Płyta pomijając wspomniane 8 utworów, została uzupełniona o 7 nowych kompozycji. 

#1 Intro
Otwierający płytę, dodaje charakteru całości... Począwszy od odgłosów przekładania taśmy, do łagodzącej zmysły jednostajnej melodii, która zaprasza nas do odsłuchania albumu i wprowadza w świat Le Cassette, niczym Vangelis w świat Łowcy Androidów. 

#2 Digital Power
Jest to nowy, stary utwór "Digital Power". Świetna kompozycja oparta na syntezowanych dźwiękach najwyższej próby i niezwykłym głosie Adam'a, z całym uznaniem znalazła się na początku albumu. "Cyfrowa moc", płynąca z niego, to jak najbardziej mocne elektroniczne uderzenie, pasujące w sam raz na początek albumu.

#3 Electric Paradise
Pozycja #3 to "Electric Paradise". Premierowy utwór, zrównoważony muzycznie, spokojniejsza linia basowa, powiedziałbym wręcz odprężająca. Wykorzystane w nim rozwiązania, zostały również wsparte o elektryzujący głos wokalisty. Umieszczenie go na pozycji otwierającej album, z pewnością świadczy o wszechstronności w posługiwaniu się elektroniką artystów i ich wzrastającym , zróżnicowanym  potencjale muzycznym. 

#4 Fighter 
"Fighter", instrumental którego wprowadzenie namacalnie przypomina nam czystą stylistykę starej szkoły lat 80. Wprowadzenie poprzez stłumioną melodię, do złudzenia kojarzy dźwięki z pierwszymi 8 bitowymi grami komputerowymi. Po tytule można odnieść wrażenie, że chłopaki odwołują się do pierwszych elektronicznych "bijatyk", które były oparte o wschodnie sztuki walki oraz boks, oraz samochodowe gry akcji, oparte na współzawodnictwie oraz pojedynkach dwóch bohaterów stających do walki naprzeciw siebie.

#5 Arms of Mine
Padający deszcz. "Arms of Mine" to jeden z pierwszych utworów Le Cassette, który obecnie jest już szlagierem. Niezwykły ukryty w tym utworze romantyzm, nawiązuje do stylu New Romantic, aury neonowych ulic, deszczowego miasta. Chociaż użyte w późniejszej części utworu wyraźniejsze rozwiązania, potrafią zmylić słuchacza, gdyż z końcem, kawałek zmienia diametralnie swoją formę muzyczną, przekazując dość intensywną dawkę mroczniejszej elektroniki, która wzbudza kontrastowe emocje. 

#6 Radio
"Radio", czyli hołd w kierunku dzieciństwa i odbiorników radiowych, oraz podróż do tego co w latach 80-tych jest najlepsze. Wspomniana w utworze królowa, z okładek magazynów, o głosie płynącym z radia, wydaje się być młodzieńczą fantazją. Słowa refrenu starają się o tym świadczyć "I hear, your voice on the radio", czyli podróż w czasie gdy radio w połączeniu z młodzieńczą fantazją i marzeniami były nieodłącznym towarzyszem każdego. 

#7 This Is All We Know
Rozpoczynająca utwór sekwencja przewijanej taśmy jest po raz kolejny, ukłonem w kierunku lat 80-tych, tak samo również podkreśla charakter i nazwę grupy Le "Cassette". Świeża romantyczna pozycja o której wspominałem wcześniej. "This Is All We Know". Gdy pierwszy raz usłyszałem o nim w 'teaserze' wypuszczanym jeszcze na długo przed premierą płyty, od razu skojarzył mi się ze stylem znanym z kawałka "Sexual Healing", autorstwa Marvin'a Gaye. Czysta elektroniczna, romantyczna ballada, wydaje się porwać każdą zakochaną parę, a momentami wprowadzone w niej zniekształcenia, przypominające dźwięk pochodzący z kasety VHS, dodaje całości niezwykłego smaku i uroku. 

#8 Here I Am
"Here I Am". To elektroniczny count down, może by się wydawać nadający się do ścieżki dźwiękowej pełnometrażowych obrazów. Jednostajny i monotonny dźwięk, przypomina melodią ostatnią scenę z filmu Michael'a Mann'a "The Heat"  i rozgrywki między dobrym Pacino i złym De Niro. Po przeszło połowie diametralnie zmienia swoją konstrukcję i staję się kolejną dawką mrocznej i mocniejszej elektroniki. Zważając na tytuł, być może jest w pewnym sensie odwołaniem do osobistych przeżyć artystów. 

#9 You Are You Are
"You Are You Are". Był to pierwszy utwór Le Cassette na który udało mi się trafić. Pierwsza miłość nigdy nie odchodzi. Jest to dla mnie numer najwyższej próby w dorobku zespołu. Prosta rytmiczna melodia, w połączeniu z głosem i tekstem autorstwa Adam'a, jest wszystkim czego trzeba, podczas samotnej, nocnej przejażdżki przez rozświetlone  neonami miasto, tak samo jak i wspólne intymne chwile z ukochaną osobą. 

#10 Magnifique
"Magnifique", to lekkie czyste elektryzujące klubowe brzmienie, świetne nadające się na klubowy parkiet. Tekst również opowiada historię uczucia między dwójką osób. "I want to take you out tonight..."

#11 Tokyo Blues
"Tokyo Blues". Jeden z wcześniejszych kawałków z dorobku Le Cassette.  Tutaj nie trzeba się za bardzo rozpisywać. Utwór sam w sobie jest w stanie obronić się przed jakąkolwiek krytyką. Bardzo romantyczny, zmysłowy. Zdecydowanie 10/10.

#12 1-UP
1-UP, jest instrumentalem skierowanym w stronę pierwszych stacjonarnych konsoli do gier. Dźwięk wpadającej monety i rozpoczynającej się podróży muzycznej, uzupełnia wrażenie słuchacza, o tym że zamykając oczy jest w stanie wyobrazić sobie, że znalazł się jedną nogą w salonie gier. 

#13 Tonight
"Tonight", czyli jak mówią słowa w refrenie "You are My Cyber Lover". Utwór wydaję się przesłaniem do ukochanej osoby ukrytej gdzieś w cyber przestrzeni, bądź po drugiej stronie ekranu. Linia melodii i wokal niezwykle sprawnie uzupełniają się w każdym momencie. Zawiązana między nimi zależność tworzy po raz kolejny klimat, który wydaje się być elektronicznym snem na jawie, który kończy się wołaniem wokalisty i odpowiedzią w formie syntezowanego głosu ukochanej kobiety. 

#14 I Will Show You
"I Will Show You", to nowość, która od pierwszej chwili wydaje się być najmocniejszym punktem premiery płyty. Powolne, ślimacze wręcz brzmienie i głęboki niski wokal Adam'a po raz kolejny uzupełniają się wzajemnie, wzbudzając w słuchaczu poczucie unoszącej się w powietrzu elektronicznej aury i niezwykłej wrażliwości. Aż żal, że "I Will Show You" trwa tylko 3:41...

# 15 Getaway
"Getaway", to podsumowanie całej płyty. Podobnie jak Intro, które rozpoczyna całość,  jest idealnym punktem kończącym materiał Le Cassette. Brzmienie przepełnione nadzieją, zdaje się otwierać nowy rozdział. Słuchacz ma wrażenie, że wcale nie wysiada z samochodu Le Cassette , a odjeżdża nim w siną dal... W bliżej nie określonym kierunku. 

Podsumowując album "Left to Our Own Devices", bardzo trudno było mi znaleźć coś do czego można się przyczepić słuchając każdego kolejnego utworu. 15 kompozycji, z czego każda jest zupełnie inna od poprzedniej i kolejnej, świadczy o wysokim poziomie całości. Osobiście będąc wielkim entuzjastą tria z Le Cassette, co raczej wpływa na wysokie oczekiwania, śmiem twierdzić, że poprzeczka pozostaje utrzymana wysoko. Reszta świeżego materiału, nie odbiega muzycznie, od wcześniej ukazanych, promujących twórczość kawałków grupy. Oczywiście o gustach się nie dyskutuję, ale wierzę, że dla każdy fan stylistyki 80's oraz nowego brzmienia w stylu Dream Wave, znajdzie na Left to Our Own Devices coś dla siebie... Zapraszam do odsłuchania albumu. 


czwartek, 5 czerwca 2014

Do The Right Thing Way

Tak filmy wpływają na naszą rzeczywistość. Ćwierć wieku po premierze, Stuyvesant Avenue na Brooklynie przemianowane na Do The Right Thing Way. Zasłużone!


piątek, 23 maja 2014

Tim Westwood and his vinyl collection...

Tim Westwood, to prawdziwa chodząca historia brytyjskiej sceny hip hopowej, oraz rozpoznawany w środowisku dj i selektor radiowy. Tim opowiada o latach młodości, gdy za świeżą ''12 w UK płacono 11,99£, a świeżutki album można było dostać jeszcze drożej. W swojej kolekcji posiada kilka tysięcy egzemplarzy, która każda z nich opowiada swoją własną historię.

czwartek, 22 maja 2014

Electro Moustache #16 w Dwa Światy

FOTOPLASTIKON LIVE!
CATTOLIC / PLASTIC DOLL / DIFFERENT

13 czerwca (sobota)
Dwa Światy,
ul. Ducha Św. 10/12
Start: 22:00
Wstęp: 5 pln

środa, 21 maja 2014

"Looking for the Perfect Beat" the making of - Arthur Baker & John Robie on the streets of NY



Tajemnica zrealizowania "Looking for the Perfect Beat?" W kilku słowach historia powstania jednego najsłynniejszych numerów electro-funk, pierwszej połowy lat 80., bezpośrednio od pomysłodawców i producentów, zarówno w jednej, jak i w drugiej osobie. John Robie & Arthur Baker ponownie na nowojorskich ulicach w rytmie elektryzującego funku, prosto z maszyny perkusyjnej Roland'a TR-808.

sobota, 17 maja 2014

''12 Harrison - Akira (2014)


Materiał pochodzi ze świeżej Ep'ki "When It's Bright". Rezydujący w Toronto, Harrison, od lat produkuje elektronikę na poziomie, podsycając ją rozwiązaniami znanymi z stylistyki 80's, jednak w kawałku "Akira", klip wyreżyserowany przez Charlie Tyrell'a zbiera bardziej pochlebne recenzje od samej nuty. Autorem zdjęć jest Chet Tilokani. Fantastyczna robota, enjoy!

music @ soundcloud.com/harrisonsalive
video @ vimeo.com/charlietyrell

czwartek, 15 maja 2014

Maceo Wyro R.I.P.

13.10.1972 - 15.05.2014

wtorek, 13 maja 2014

I Need That Record! The Death (Or Possible Survival) Of The Independent Record Store (2008) reż. Brendan Toller

W dobie digitalizacji lokalne biznesy upadają. Sieciówki wygryzają skromny asortyment małych sklepów. Jednym z nich jest branża niezależnych sklepów płytowych, która niestety mocno się zawęża, z powodu działań firm fonograficznych, które są nastawione wyłącznie na zyski. Firma jak Clear Channel posiada w swoim władaniu 99% stacji radiowych w Stanach i wywiera naciski na granie tych samych utworów nawet co godzinę. Niezależny filmowiec - Brendan Toller przeprowadził wywiady na ten temat z właścicielami i muzykami Legs McNeil (Punk Magazine), Ian Mackaye (Fugazi), Patterson Hood (Drive-By Truckers), Thurston Moore (Sonic Youth), Chris Frantz, Mike Watt (Minuteman) czy Glenn Branca. Gitarzysta Lenny Kaye opowiada o swoim spotkaniu z Patti Smith w sklepie płytowym, po którym dołączył do zespołu.

poniedziałek, 12 maja 2014

Finding Vivian Maier (2013) reż. John Maloof, Charlie Siskel


Zagubione negatywy Vivian Maier, przeleżały przez kilka dekad zamknięte w kufrze. John Maloof, niespodziewanie zdobywając skrzynię za 380$ w domu aukcyjnym, otwiera puszkę pandory, prowadzącą do nieznanych wcześniej publikacji wspomnianej osobliwej artystki. Dokument jest rodzajem podróży w jedną stronę, ku przeszłości, do unikatowego świata fotografii, która nigdy wcześniej nie została odkryta przez nikogo.

wtorek, 6 maja 2014

Douglas Trumbull, Syd Mead, Ridley Scott - The story of making of the Blade Runner's world...



Douglas Trumbull, Syd Mead oraz Ridley Scott, zdradzają tajniki i techniki wykorzystane do stworzenia świata znanego z Blade Runner'a. Kilkuminutowy film, jest żywą relacją z planu produkcyjnego, charakterystycznego dla serii 'behind the scenes', przy odświeżonych wydaniach blu-ray czy dvd. Jak tworzono image Rick'a... Jak stworzono wrażenie latających spinnerów, oraz czy Deckard był replikantem czy człowiekiem... To wszystko, oraz wiele więcej informacji ukrytych między słowami można znaleźć w w/w scenerii, tego krótkiego filmu prosto z planu Łowcy...


Każda z w/w kart opisuję po szczególne sekcje kręcenia scen, przypisanych do konkretnych ujęć. Oryginalnie naniesione poprawki i dodatkowe informacje zdradzają, nam w jaki sposób przygotowywano po szczególne części materiału i jaka była wypadkowa wyznaczająca pierwowzór w uchwycaniu po szczególnych sekwencji na taśmie. Przykładowo FX3, jest odnośnikiem planowanego ujęcia powolnego zbliżania się do piramid Tyrell Corp. oraz lecącego spinner'a nad specjalnie skonstruowaną makietą miasta. Pamiętne wybuchy podsycające ujęcie, oraz latające statki powietrzne, zostały dodane w późniejszym procesie nanoszenia grafiki.  

Więcej tajników oraz historii poświęconej filmowi, znajdziecie w archiwach Future Noir na: 

wtorek, 29 kwietnia 2014

''12 Paul Hardcastle - Just for Money (1986) Bob Hoskins R.I.P.


Kolejna smutna wiadomość dochodzi do nas z Wysp... W wieku 71 lat, odchodzi od nas znakomity aktor teatralny i kinowy Bob Hoskins. Paul Hardcastle, nagrywając klip do kawałka "Just for Money", w 1985 roku, zaangażował kilka znanych twarzy m.in. w/w Hoskins'a, który po raz kolejny znakomicie wcielił się, w postać kuszącego pieniędzmi z napadu na pociąg gangstera. Powstały materiał jest jedynym klipem muzycznym, gdzie możemy podziwiać wspomnianego artystę.

niedziela, 27 kwietnia 2014

środa, 23 kwietnia 2014

Youya - HipHopoetryka

Są takie momenty, które są chwilami zwątpienia. Zastanawiasz się, czy to czemu się poświęcasz przez tyle lat jest tego warte. Czy Hip Hop nie jest tylko wymysłem koniunkturalnym? Częściowo to jest prawda po boomie lat 90. i patrząc na politykę niejednej wytwórni, jednak kiedy zgłębisz jego korzenie zrozumiesz, że jest o co walczyć, uczysz się szacunku i dowiadujesz czemu spędzasz swój wolny czas oddając się pasji zapoczątkowanej na Bronxie. Youyka za pośrednictwem poezji i tańca skłania do pozytywnej refleksji.

środa, 2 kwietnia 2014

80's SpaceSynth - Laserdance / Proxyon / Rygar

Proxyon to założony w drugiej połowie lat 80., holenderski projekt muzyczny. Trio w którego skład wchodzili Michiel van der Kuy, wówczas członek zespołu Laserdance oraz bracia Rob van Eijk i Michiel van Eijk, poświęcili się tworzeniu spacesynth-owego brzmienia, z pogranicza italo i synth-popu.

W ich pierwszych nagraniach, z czasów oryginalnego składu, doskonale słychać powiązania i wpływy Laserdance, lecz nie można tutaj mówić o naśladownictwie. Produkcje Proxyon pozostają raczej materiałem nawiązującym do twórczości Laserdance, a wiele z nich powstało w kuluarach prywatnego studia Michiel'a van der Kuy'a, podczas realizowania wcześniejszych pomysłów dla wspomnianej grupy.

W tamtym okresie oba zespoły, mając w swoich składach tych samych reprezentantów, ściśle współpracowały ze sobą. Materiały które nie mieściły się na albumach Laserdance, ukazujących się m.in. przez Hot Sound Records, zostawały wykorzystane na albumach Proxyon, przede wszystkim dzięki współpracy Michiela van der Kuy i Rob'a van Eijk'a. 

Wspominając Laserdance i Proxyon, warto wspomnieć o projekcie Rygar, który również został powołany do życia przez wspomnianą dwójkę producentów. Michiel van der Kuy, z początkiem lat 90., bardziej zaangażował się w działanie na rzecz Koto, natomiast Rams Horn Records zostali odpowiedzialni za publikację albumów Proxyon. Single Rygar ukazały się nakładem Made Up Records, której właścicielem był wspomniany van der Kuy.

CEO Ram Horn Records, po przedłożeniu mu produkcji, przez van der Kuy'a i braci van Eijk, podobno został pomysłodawcą i inicjatorem Proxyon, którego nazwę zaczerpnął z książki powiązanej z historią z Gwiezdnych Wojen. 

Twórczość Proxyon to trzy pełne albumy. Pierwsze dwa zostały zrealizowane w oryginalnym składzie.  Producentem trzeciego krążka była bliżej nieznana osoba, ukrywająca się pod pseudonimem Jay Vee. Pierwszy album Proxyon pozostaje klasykiem w swoim rodzaju. W pełni nasycone elektornicznym brzmieniem instrumentale, połączone z wizjonerską opowieścią o przyszłości, świetnie współgrają z grafiką pochodzącą z największych klasyków kina sci-fi lat 70. i 80. 

Space Rock to dwuczęściowa składanka, w na której znalazła się selekcja najlepszych utworów wynienionych artystów. Zachowane powiązania graficzne oraz wspomniani Koto, Proxyon, Rydar oraz Ciber People, The Immortals, Why Not i inni, tworzą w pewnym sensie kontynuację historii zapoczątkowaną przed laty przez Laserdance. 


poniedziałek, 31 marca 2014

poniedziałek, 17 marca 2014

Get On Up (2014) reż. Tate Taylor "Biografia Jamesa Browna"


Kronika Jamesa Browna. Z nędzy, by stać się jednym z najbardziej wpływowych muzyków w historii. Premiera: 01.08.2014

Miracle Mile (1988) reż. Steve De Jarnatt / ''12 Pilotpriest - Miracle Mile (2012)

Końcówka lat 80, to czas wielkich przemian w Europie i na świecie. Przed rozwiązaniem się ZSRR, upadem muru berlińskiego, wciąż trwająca w umysłach wielu ludzi zimna wojna, stanowiła o wizji możliwej wojny nuklearnej pomiędzy mocarstwami wschodu i zachodu. Miracle Mile, powstał na bazie tej historii, w oparciu o wyobrażenia swoich czasów. Główny bohater przypadkowo dowiaduje się, o możliwym ataku bloku wschodniego na wolne metropolie zachodniego wybrzeża, w tym Los Angeles, gdzie rozgrywa się akcja. Wprowadzenie do filmu poświęcone jest zadumie nad wszechświatem i pochodzeniem człowieka, w oparciu o uznane powszechnie fakty. Dalsza część jest opowieścią o historii miłosnej Harry'ego i Julie, która rozwija się z każdą kolejną mijającą minutą... Film okraszony jest doskonałą, niepokojącą muzyką członków legendarnego zespołu Tangerine Dream. Mimo, że obraz może być momentami kojarzony z klasycznym kinem kategorii B, wystąpiły w nich znane postacie z tamtych lat, Earl Boen (szerzej znany jako psychiatra Sary Connor, w filmach z serii Terminator), czy niezwykle charakterystyczny Brian Thompson (m.in. nocny rzeźnik z klasyka "Cobra" ze Sly Stallone, oraz członka ulicznego gangu, we wspomnianym Terminatorze). Ponure, opustoszałe ulice, światła neonów, oraz unikatowy styl 80's, to wszystko znajdziecie w Miracle Mile. 

Pilotpriest - The Original Motion Picture Soundtrack Album

W 2012 roku, ukazała się pierwsza płyta projektanta, oraz producenta, Anthony Scott Burns'a. 

Jest to hołd złożony wspaniałym klasykom kina 80's. Album składa się z, aż trzydziestu utworów, w którym każdy jest dedykowany konkretnej produkcji filmowej. Znajdziemy tam, takie klasyki jak Risky Business (1983), Streets of Fire (1984), Rumble Fish (1983) czy Thief (1981), oraz wiele innych... Wraz z wspomnianym Miracle Mile. W całości kompozycja prezentuje swój własny styl. Nie znajdziemy tutaj dwóch podobnych do siebie kawałków, a każdy kolejny utwór, zdaje się być zupełnie świeżym pomysłem. Pochodzący z Toronto A. S. Burns, jako cover swojego albumu wykorzystał grafikę autorstwa Killian Eng, która tylko dodaje całości niezwykłej magii i stylistyki podróży, przenosząc nas w czasie i przestrzeni ku przyszłości...



Wybierając Miracle Mile, który moim subiektywnym zdaniem jest najświeższym utworem z całej płyty, zapraszam zainteresowanych do sprawdzenia całości w linku powyżej, gdzie jest możliwość pobrania płyty, za symboliczną indywidualną wycenę... 

poniedziałek, 10 marca 2014

Breakmania 2014 - International Street Dance Competition

W ostatni weekend marca odbędą się międzynarodowe zawody tańca ulicznego w Kętrzynie na ulicy St. Kazimierza Wielkiego 12 A. „MOSiR hall”. W sobotę 29-ego bboying, 30-ego hip hop dance. Na miejscu obejrzycie zapewno najmłodszych tancerzy, jak i weteranów, organizatorzy zapewnili szeroki wachlarz kategorii. Imprezę poprowadzą Sierber i Mąka (Mad Skillz/Sinior Skład Family) Za deckami brejki zapętli Dj Bart z Dope Shit Produtionz. Na ławce sędziowskiej zasiądą Panama (Depils Originals, Litwa), Dr Hefo (Fox Footwork), Pawlotti (Haribo Crew). Wstęp kosztuje 10 zł. Pełne info na stronie wydarzenia.

środa, 5 marca 2014

Ilona "Ylon" Siok - O sobie słów kilka...

© Piotr 'Cembra' Cembrowski

Kim jesteś?

Nazywam się Ilona, obecnie pracuję i studiuję Ekonomię na studiach magisterskich. Mieszkam w Gdańsku, pochodzę z Braniewa.

Jakie są Twoje obecne inspiracje i jak wyglądała droga do ich odkrycia?

Strasznie jara mnie klimat hiphopowych lat 80/90, choć może rzadko to widać w moich stylizacjach, ale cały czas mam w zanadrzu kilka pomysłów na sesje w tych klimatach i zamierzam je zrealizować latem. Lata 80/90 to oczywiście dziewczyny z Salt-n-Pepa, JJ Fad, Run DMC, moc kolorów i złota biżuteria. Dzisiaj lubię zawiesić oko na stylizacjach takich osób jak Teyana Taylor, Rihanna, Beyonce, Ciara, a także spoza świata muzycznego np. Adrianne Ho. Droga do ich odkrycia była prosta – przede wszystkim teledyski, zdjęcia, portale społecznościowe.

Dlaczego zdecydowałaś się na swój streetwareowy sposób na życie?

Nawet nie wiem kiedy zaczęło się moje zamiłowanie od ubrań. Od dawna większość pieniędzy które gdzieś tam nawet za dzieciaka sobie zarabiałam, wydawałam na ubrania. Z czasem to wszystko ewoluowało, zmieniały mi się także gusta co do stylu ubierania. Miałam w swoim życiu moment gdy chodziłam w samych męskich ciuchach. Do dziś mi się to podoba, ale już bardzo rzadko ‘noszę się’ w taki sposób. Nigdy nie należałam do dziewczyn z zamiłowaniem noszących sukieneczki w kwiatki i obcasy na co dzień. Stąd w swoim stylu ubierania się poszłam bardziej w stronę streetwearu i sportswearu. Jeśli już mam ubrać kieckę to raczej taką, do której mogę założyć sportowe buty (chociaż przyznaję, że zdarzają się u mnie też odstępstwa od normy).

Prowadzisz własną przestrzeń st-yl-on.blogspot.com. Opowiedz coś o tym...

Jeśli pytasz o bloga to cała zabawa z nim wyszła dość spontanicznie i nie była moim pomysłem. Blog powstał za namową bliskiej mi osoby, która cały czas stara się mi pomagać jak może w jego prawidłowym funkcjonowaniu i z tego miejsca bardzo jej za to po raz kolejny dziękuję. Prawda jest taka, że lubię gdy ktoś mi robi zdjęcia, lubię fajne ubrania, a gdy jeszcze to wszystko okraszone jest ciekawym pomysłem na samą sesję, no to niebo. Gdyby blog nie powstał to przypuszczam, że i tak robiłabym to co robię, ale na pewno z mniejszą intensywnością i zaangażowaniem. Służy mi on przede wszystkim do tego, by na szerszą skalę pokazywać to co robię i robić lubię.

© Aleksandra Graff

Czy za Ylon stoi jakiś głębszy cel albo konkretne przesłanie?

Szczerze mówiąc nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Na dzień dzisiejszy raczej nic takiego nie ma miejsca, aczkolwiek zobaczymy jak to wszystko dalej będzie się rozwijać.

Oprócz zamiłowania do ubrań, tańczysz... Powiedz, jakie są dobre i złe strony medalu bycia i obracania się w świecie tancerzy, a jakie w ulicznej modzie? Czy są w jakiś sposób ze sobą powiązane, czy każdy z nich to odrębny przypadek?

Nie widzę kompletnie żadnej złej strony medalu bycia zarówno w świecie tancerzy jak i mody ulicznej. No może poza czasem, który w dużych ilościach trzeba na obie te rzeczy poświęcić jeśli chce się to robić na 100% i jak najlepiej. Szczerze przyznam, że od jakiegoś czasu taniec odszedł u mnie na trochę dalszy plan. Praca pełnoetatowa, studia i blog pochłaniają u mnie tak dużo czasu, że póki co mogę powiedzieć jedynie, że gdzieś tam w domu pokręcę się przy prasowaniu czy myciu naczyń (śmiech).

Ciężko jest mi wymieniać wszystkie plusy obracania się w świecie tanecznym, bo jest tego bardzo dużo począwszy od masy wspaniałych ludzi, których miałam okazję poznać już kilka lat temu i do dziś wiem, że mogę na nich liczyć, a skończywszy na zwykłym wyładowaniu energii. Co do bycia w świecie mody streetwearowej – jeśli chodzi o samo jakby to ‘towarzystwo’ to wydaje mi się, że jestem od tego daleka. Są 3, może 4 blogi, które od czasu do czasu przeglądam i to wszystko. Przede wszystkim nie mam czasu ani zajawki, by na bieżąco śledzić i szukać inspiracji wśród innych blogerów. Ciężko jest mi wskazać jakieś konkretne pozytywy bycia w tym wszystkim. Zwyczajnie sprawia mi to przyjemność raczej z niewyjaśnionych powodów.

Czy idzie to wszystko ze sobą połączyć ? Jasne. I być może wkrótce uda mi się to pokazać, zobaczymy...

Rozumiem. A jak oceniasz dzisiejsze młode pokolenie obracające się w Twoim kręgu i ich zainteresowanie dziedziną którą się zajmujesz? Czy jest to dobry kierunek dla każdego, czy raczej odnajdą się tam specyficzne indywidualności?

Nie mam żadnych zastrzeżeń wobec osób, które interesują się modą streetwearową. Nie podoba mi się tylko ślepe podążanie za funkcjonującymi trendami, co widać dzisiaj właściwie na każdym kroku. Trendy są po to, żeby za nimi podążać... No tak, wiem, ale wszystko z umiarem.

Co do samego zajmowania się tą dziedziną to wydaje mi się, że jak w każdej innej, trzeba mieć poczucie smaku, umiejętności czy wiedzę co sprawia, że mimo wszystko powstaje tu swego rodzaju selekcja. Czy ja jestem do tego stworzona? Nie wiem, nie mnie oceniać, chociaż raczej podoba mi się to co robię i patrząc na rosnące zainteresowanie moimi działaniami, innym również.

© Aleksandra Graczyk

Czym jest dla Ciebie siła która prowadzi Cię tam dokąd zmierzasz i jakie jest jej źródło?

Póki co nie zmierzam w jakimś konkretnym celu w odniesieniu do mojej działalności. Robię to, bo lubię i póki co nie zamierzam tego rzucać. Zainteresowanie moimi działaniami wzrasta co cieszy mnie niezmiernie i napędza do dalszych działań. Mam ogromną satysfakcję z tego, że są osoby, którym podoba się to co robię i to one właśnie dają mi chęci do działania, są swego rodzaju motywatorem. Czas pokaże co będzie dalej.

Na czym polega fenomen ulicznej sztuki, ulicznej mody w Twojej ocenie i jakie są jego powiązania z pięcioma elementami Kultury Hip Hop wg. starej szkoły?

Ciężko jest mi powiedzieć na czym tak naprawdę polega fenomen sztuki ulicznej w różnym tego słowa znaczeniu. Jak to się mówi ‘są gusta i guściki’, a mi właśnie do gustu najbardziej przypadła ta muzyka, ta kult
ura, ten sposób ubierania się.

Co do powiązań z elementami Kultury Hip Hop to wydaje mi się, że właściwie od zawsze osoby w jakiś sposób reprezentujące tą kulturę ubierały się w dość odmienny sposób. Charakterystyczne nakrycia głowy czy buty, które właściwie nie od dzisiaj są elementami w pewien sposób już wpisanymi w kulturę hip hopową, kojarzonymi z nią. Dzisiaj jest to trochę mniej zauważalne, bo jest coraz więcej osób, które słuchają rapu, a niekoniecznie noszą czapki czy szerokie spodnie. Niemniej jednak nie da się ukryć, że często (choć nie zawsze) to jak się ubieramy może zdradzić innym jakie mogą być nasze zainteresowania i gusta.

Co chcesz przekazać innym poprzez swój wizerunek?

W moim wizerunku nie ma jakiegoś ukrytego znaczenia, głębi czy cokolwiek innego. Ubieram się tak a nie inaczej, bo lubię wyglądać w taki a nie inny sposób, bo mi się to podoba, bo dobrze się tak czuje, to wszystko.

© Małgorzata Czyż

Czy uważasz, że dzisiaj Twoje środowisko i pokolenie posiada świadomość egzystencji? Czy budowanie własnego wizerunku w danej dziedzinie to kreowanie własnego świata wokół siebie i odskocznia od rzeczywistości i samotności czy raczej świadoma postawa i zwrócenie szerszej uwagi na konkretny problem, pasję czy może jeszcze coś innego?

Jest to bardzo indywidualne pytanie, na które każdy powinien tak naprawdę sam odpowiedzieć. Myślę, że młode społeczeństwo w tej kwestii jest dość podzielone.

Budowanie własnego wizerunku jest też kwestią indywidualną. Dla mnie jest to raczej świadoma postawa. Jeżeli masz pasję, którą chcesz się dzielić z innymi, chcesz by jakoś to wszystko poszło dalej to starasz się jak najbardziej rozpowszechniać swoje działania, bo właściwie tylko w taki sposób możesz do czegoś dojść. W moim przypadku jest to zamierzony zabieg, aczkolwiek nie spinam się żeby być gdzieś tam zauważoną itd. Będzie co będzie. Jeśli pisane będzie mi wybić się bardziej, super, jeśli nie to trudno, póki co działam i nie zamierzam przestać.

Jakie są Twoje cele i założenia na przyszłość? Jak w Twojej ocenie będzie się rozwijać scena streetwearowa w 3city i w Polsce?

Na dzień dzisiejszy chcę by moja zabawa z blogowaniem trwała jak najdłużej. Ponadto chciałabym dostać możliwość wymarzonej pracy, ale to już raczej w nieco dalszej przyszłości gdyż może się to trochę mijać z tym co robię obecnie, a nie ukrywam, że chce jeszcze się tym bawić.

Wydaje mi się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku zarówno w Polsce jak i w Trójmieście. Swoją działalność na północy rozpoczynają marki, które w większości mają naprawdę fajne pomysły na swoje produkty. Z resztą czas pokaże, ale jestem dobrej myśli, bo ludzie generalnie stają się coraz bardziej otwarci na różne ciekawe, a nawet niekonwencjonalne rozwiązania w modzie streetwearowej.

"Czy artystą się jest? Czy artystą się bywa?" Jak odnosisz się do takiego stwierdzenia?

Artystą się jest. Jeśli artystą ktoś ‘bywa’ to wg mnie oznacza to albo brak konkretnego pomysłu na siebie i swoje działania, albo bycie nieprawdziwym w tym co się robi.

Co jest dla Ciebie najważniejsze w życiu?

Rodzina przede wszystkim. Zdrowie. Robienie tego, co sprawia największą przyjemność. Uważam, że życie bez jakiejkolwiek zajawki jest smutne i nudne. To ona nadaje tego ‘smaczku’, pocieszenia w nieciekawych chwilach i mega radości w tych lepszych. Jeśli masz pasję to od życia nie powinno się chyba już więcej wymagać. Bo gdy człowiek jest szczęśliwy i dumny sam z siebie to cała reszta też się znajdzie gdy przyjdzie na to pora.

© Małgorzata Czyż

Czy inicjatywy takie jak OldSchoolersCrew, czyli poczukiwanie prawdy i odkopywanie historii na temat Kultury Hip Hop, oraz odświeżanie stylu lat 80, to dziś konieczny zabieg w Twojej ocenie? 

Uważam, że jest to potrzebne. Nie tylko poprzez organizowanie spotkań, paneli dyskusyjnych itd., ale także za pomocą środków masowego przekazu czy różnego rodzaju portali.

Dlaczego? 

Bo w dzisiejszych czasach dzieciaki głównie w ten sposób spędzają wolny czas i właśnie dzięki temu docierają do pewnych informacji, które mogą je w pewien sposób zainteresować, sprawią, że zaczną dociekać, dowiadywać się więcej, aż w końcu mogą stać się członkami kultury hip hop. Oczywiście może to też być rodzinne i iść z pokolenia na pokolenie, bo przecież i takie rodzinki się zdarzają, ale umówmy się, jest to raczej rzadkość. Dlatego uważam, że odkopywanie wszelakich informacji, rozpowszechnianie historii na temat kultury hip hopowej jest zabiegiem koniecznym jeśli tylko chcemy, by to wszystko szło dalej i zyskiwało coraz to nowszych zwolenników.

Czy młodzi ludzie często odwołujący się do stylu z przeszłości chętnie poszukują informacji na ten temat, zgłębiają wiedzę? Czy uważasz, że powinni to robić by zyskać np. większą świadomość tego czym się interesują? 

Nie mogę powiedzieć, że na 100% tak jest, ale obawiam się, że jest to niestety prawda. Młodzież często żyje tym co tu i teraz. Przypuszczam, że 70-80% z nich nie zgłębiało się zbytnio w fakty historyczne, a szkoda. Nie mówię tu na przykład o studiowaniu całej ‘The Gospel of Hip Hop’, bo sama tego nie zrobiłam, gdyż zwyczajnie nie czuję takiej wewnętrznej potrzeby, ale uważam, że przydałoby się liznąć trochę historii by się z czymkolwiek utożsamiać i cokolwiek reprezentować.

© Mateusz Dębowski

''12 Mighty Mo & The Winchester Seven - The Next Message (2007)

wtorek, 4 marca 2014

Neon Romance - Midnight Stories Album

Historia Neon Romance ma początek w czasie jednej z gorących, deszczowych lipcowych nocy roku 1984, kiedy to światło kolorowych neonów kładło się blaskiem na mokrych chodnikach, a ciepłe wieczorne powietrze niosło zapach lakieru do włosów i frytek. Wtedy to pewnej soboty, dwójka przyjaciół z jednej przecznicy, postanowiła wybrać się do kina, na premierę Purple Rain, na Sunset Strip. Jeden z nich spostrzegł opartą o odrapaną, wyplakatowaną ścianę, palącą różowego Pall Malla, krótkowłosą dziewczynę w błyszczących Wayfarer'ach. Wtedy stało się jasne, że choćby nie umiała śpiewać - ona zostanie wokalistka ich nowego zespołu.

Marika Tomczyk - wokal

Michał Kapuściński - syntezatory

Bartłomiej Salamon - syntezatory


Neon Romance to jedna z pierwszych polskich grup tworzących muzykę tego gatunku, która zawiązała się na Śląsku w lipcu 1984 roku...


Na szczęście okazało się że śpiewać umie i to całkiem nieźle. Tym sposobem fellas mieli swoją wokalistkę, a voicegirl znalazła swój zespół. Było to niewiele ponad rok temu, a aktualnie cała trójka pochłonięta jest produkcją swojego debiutanckiego LP. Romantyczne, melancholijne, taneczne kompozycje powstają inspirowane rzeczywistością w której na co dzień żyją nasi bohaterowie, tak więc często tematyka ich obraca się wokół atmosfery nocnego życia, miasta, osamotnienia wśród rozbłyskujących złudnych obietnic i sloganów, pędzących taksówek, niepewności uczuć i seksualności. Ich nazwa po dziś dzień jest ukłonem w stronę okoliczności, w jakich poznała się cała trójka...



Nazywamy się NEON ROMANCE i gramy melancholijną muzykę taneczną, opartą na brzmieniu starych instrumentów elektronicznych. Interesuje nas punkowa prostota przekazu, romantyczne i nostalgiczne melodie oraz emocje, które nie zawsze wywołują uśmiech na twarzy. To co robimy wynika z tęsknoty za czasami kiedy ludzie pisali listy, słuchali long play, oglądali kasety vhs, chodzili na randki i pili wina na prywatkach.

Autorski opis zespołu Neon Romance.

more info: facebook.com/NeonRomance

niedziela, 2 marca 2014

LP Show Band - Punkt Styku (2014)


Pierwszy odcinek serialu „07 zgłoś się”, czyli „Major opóźnia akcję”. Porucznik Borewicz pracuje pod przykrywką, infiltrując organizację Inżyniera. Pojawia się na party w jego domu. Gdy Inżynier (w tej roli Edmund Fetting) proponuje Borewiczowi drinka, w tle pulsuje dynamiczna, taneczna muzyka. W ten sposób świat poznał – choć bezimiennie – Show Band. Zespół, po którym nie było (do dzisiaj) najmniejszego śladu w Internecie. Istniejące w latach 70. trio spędziło większość swojego czasu na statkach, w skandynawskich restauracjach czy na balach karnawałowych w warszawskim hotelu Forum. Znaleźli jednak czas, by nagrać na zamówienie Wytwórni Filmów Dokumentalnych 2 lutego 1974 roku czterdzieści minut porywającej, rozbujanej muzyki z pogranicza funku i jazzu. Cztery dekady i kilka tygodni później materiał doczeka się (wreszcie) płytowego wydania w postaci albumu „Punkt styku”.

Lider zespołu, Anatol Wojdyna, grał w Skandynawii z całą czołówką polskiego jazzu. To on wywiózł w 1966 roku z Polski Wojciecha Karolaka i Andrzeja Dąbrowskiego na zarobkowe kontrakty do Szwecji. Maciej Głuszkiewicz zapisał się w pamięci słuchaczy jako organista zespołu Klan, w którym grał do 1971 roku. Mało kto wiedział, że później jego życie wciąż wiązało się z muzyką. I wreszcie Jan Mazurek – doskonały perkusista, który występował w Quorum i Breakout, a pod koniec lat 70. grał na timbalesach i innych przeszkadzajkach w szeregach Alex Bandu. Do tria w trakcie nagrań dołączyło dwóch dodatkowych muzyków: Jan Jarczyk na pianie Fender-Rhodes oraz Aleksander Bem na kongach i innych instrumentach perkusyjnych. Gdyby komuś było mało tej ferii nazwisk, to dwa spośród dziesięciu utworów z tej sesji skomponował Zbigniew Namysłowski. Wiele utworów z sesji było wykorzystywanych w filmach dokumentalnych i kolejnych wydaniach Polskiej Kroniki Filmowej, ilustrując często rozwój polskiego przemysłu epoki Gierka czy dynamiczny wzrost liczby nowych mieszkań. Dlatego, by trzymać się klimatu tamtych czasów, książeczkę płyty ze szkicem o zespole uzupełniają zdjęcia Grażyny Rutowskiej, dokumentujące codzienne życie w Warszawie w 1974 roku. Na okładkę trafiło natomiast zdjęcie legendy polskiej fotografii prasowej, Jana Morka – tytułowy „Punkt styku” został uchwycony podczas Święta Trybuny Ludu w 1973 roku.

Monofonicznie zarejestrowany materiał został zremasterowany z oryginalnych taśm-matek przez Andrzeja Poniatowskiego (ex-Klan). Płyta ukazuje się w wersji CD oraz jako limitowany do 300 sztuk LP. Edycja winylowa jest numerowana i limitowana do dwóch sztuk na osobę.



informację zawarte w tekście pochodzą z tej strony, klik!

niedziela, 23 lutego 2014

Everybody Street (2013) reż. Cheryl Dunn


Nowojorskie ulice w obiektywie. Zdjęcia które wielokrotnie prezentowaliśmy na łamach OSC, w większości zostały również zawarte w tej opowieści. Martha Cooper, Jamel Shabazz, Bruce Davidson oraz wielu innych fotografów opowiada o swoich doświadczeniach będąc ulicznym łowcą ujęć. Everybody Street, to konkretny zbiór połączonych ze sobą ludzkich historii, które realizowane w pogoni za ukazaniem prawdy, relacjonują swoje własne spojrzenie na nowojorskie uliczne życie. Na przełomie ostatnich dekad, Nowy Jork był głównym ośrodkiem kulturowym całego świata. Każde dziesięciolecie, każde pokolenie kierowało się swoimi inspiracjami, co świetnie ukazuje ten dokument. Pozycja obowiązkowa dla każdego pasjonata stania po drugiej stronie obiektywu, jak i dla fanów sztuki fotografii, ponieważ znajdują się tutaj zdjęcia najwyższej próby, nie tylko z gatunku fotografii ulicznej która powoli zdaje się zanikać i odchodzić w zapomnienie, ale przede wszystkim fotografii określanej dziś jako klasyczna, która ustępuję na rzecz digitalizacji.