niedziela, 26 grudnia 2021

DJ Big W - Wywiad z roku 2010


Wywiad został przeprowadzony w 2011 roku. Po latach został odkopany i za zgodą Big W upubliczniony. 


Mógłbyś na starcie napisać nam jak zaczęła się Twoja historia z kulturą HipHop? Skąd przydomek Big-W? 


Witam, kurcze pytanie o to kiedy i jak wystartowałem w tej kulturze prześladuje mnie od lat, często mi się je zadaje. Liczyłem że u ciebie mnie to ominie ale się nie da. Akcja była taka że w 89 roku mojego wujka mama była przewodniczącą Polski w języku esperanto i podróżowała po stanach. Wróciła do kraju i zaczęła mi opowiadać o ludziach w Stanach, którzy tańczą na ulicach, którzy gadają do muzyki nazywają to rapem, malują graffiti są kolorowo ubrani, weseli itd. Od razu się mega tym zajarałem bo od zawsze byłem buntownikiem w komunistycznych czasach, a wujek jako pierwszy w naszym mieście miał satelitę ze stanów, przesiadywałem u niego non stop i o 24.00  wychaczyłem Yo MTV RAPS, program który otworzył mi oczy na muzykę, na kulturę hip hop, na coś nowego czego nigdy wcześniej nie widziałem. Potem wszystko poszło już bardzo szybko - ciuchy ściągane ze Stanów, muzyka, pierwsze podwórkowe tańce, ekipy itd. Wszystko było śmieszne, nieprzemyślane ale miałem to w dupie, chciałem być inny chciałem być taki jak ci kolesie z YO MTV RAPS i tak zostało do dziś. Co do BiG-W to akcja jest dość prosta. Nigdy nie wymyślałem sobie żadnych pseudonimów, zazwyczaj byłem Wojta-z, czyli moje imię pisane lekko inaczej. Mój przyjaciel Timski, lider Zulu Nation Holandia zawsze miał problem z wypowiedzeniem mojego imienia, w sumie nie tylko on, często ludzie ze stanów czy Holandii, nie ogarniali mego imienia, więc Timski zaczął mówić do mnie BiG Man - ze względu na moją działalność. Ponieważ wszędzie mnie było pełno. Potem Timski jeszcze wymyślił Crazy Pastor bo Bambaataa powiedział o mnie że jestem jak ortodoksyjny pastor jeśli chodzi o hip hop, znowu Zulu King Excel z Australii mówił do mnie „Yo W”  i pewnego dnia na BOTY Benelux Timski połączył BiG z W i powstało BiG-W czyli na nasze Duże-Wu czyli pierwsza duża litera mojego imienia, mi się to spodobało i tak już zostało. Mam nadzieję że w miarę sprawnie to objaśniłem. 


Czym zajmujesz się na co dzień, jeśli to nie tajemnica ? 


Wiesz co na te pytanie ja mógł bym ci napisać niezły esej, bo jest tego bardzo dużo od wielu lat niczym innym się nie zajmuje, jak tylko działaniami związanymi z kulturą i edukacją. Od 5 lat pracuję jako instruktor kulturalny oraz organizator eventów w Samorządowej Agencji Promocji i Kultury w Szczecinku, gdzie właśnie 5 lat temu otworzyłem świetlice edukacyjną kultury hip hop, w której są zajęcia pozalekcyjne od poniedziałku do piątku, uczymy dj-ingu, beatboxu, tańca, robimy projekcje filmów typu Wild Style, Beat Street itd. Organizujemy warsztaty taneczne, obozy, wykłady, organizuję akcje związane z kulturą hip hop w domach dziecka, zakładach karnych, szkołach. Poza tym gram imprezy jako dj, organizuję koncerty, trasy koncertowe, współpracuje ze sporą grupą ludzi z całego świata od tancerzy po raperów itd.  Aktualnie nagrywam płytę jako rapper, robię to dla zabawy bo zawsze chciałem to zrobić bo kocham całą kulturę hip hop i chcę się nią bawić do samej śmierci, płyta powstaje w studiu La Bomba u Darka Decksa. Będzie na nie trochę gości z PL i z zagranicy. Zajmuję się jeszcze prowadzeniem Polskiego Stowarzyszenia Kultury Hip Hop które bardzo szybko się rozrasta, a o którym można poczytać na naszej stronie www.zulunation.com.pl  (strona już nie jest aktywna.) Od ilu lat stoisz za dekami? Dlaczego właśnie dj’ing nie bboying? Dokładnie od 98 roku ale to były pierwsze kroki nie wiem czym można to już nazwać dj-ingiem. Na imprezach w Holandii lub Niemczech przed występami innych dj-ów moich znajomych podbijałem do sprzętu i już wtedy miałem swoje paro minutowe sety, potem na początku 2002 roku miałem już swój pierwszy sprzęt, zacząłem grać częściej i tak jakoś poszło. Czemu nie bboying? Wiesz co kocham b-boys i b-girls, kocham jak tańczą,  kiedyś dawno próbowałem, kiedyś na początku wszystkiego się próbowało co związane z kulturą hip hop było ale byli lepsi ode mnie i wolałem na nich patrzeć niż to kaleczyć. Lubię się powyginać na eventach itd. ale najbardziej kocham patrzeć jak kozacy zabijają parkiet, myślę że rozumiesz o czym mówię. 


Co najbardziej odpowiada Ci w graniu imprez ?


Ogólnie kocham grać dla ludzi, dawać im pozytywną energię jako dj. Najbardziej lubię grać to co sam lubię, czyli dobry rap od 89 do 96 no 97 co nie znaczy że po 2000 roku nikt nie wydał nic dobrego. Jasne że wiele dobrego się pojawiło i pojawia tylko że ja do lat 90-tych mam największy sentyment. Tego się nie da opowiedzieć czy opisać każdy typ po 30-stce a w moim przypadku po 35, wie o czym mowa to było coś pięknego każdy nagrywał z miłości dla przesłania dla zabawy, nie dla kasy i sławy a teraz ? Sam widzisz co rządzi światem. A jeszcze co do grania to jak wcześniej wspomniałem dla b-boys i b-girls dla wszystkich tańczących dla nich kocham grać. 


Imprezy które szczególnie utkwiły Ci w pamięci? 


Jest ich sporo na serio jest ich sporo, ale taka najbardziej szczególna to jak grałem na BOTY Benelux i rozgrzewałem ludzi przed występem Lords of the Underground. To była impreza, kurde stary nie wiedziałem co mam robić nagrywać, strzelać foty, płakać, skakać ? To była miazga, życzę każdemu miłośnikowi kultury hip hop przeżycie choć jednej takiej imprezy. A poza tą imprezą dla mnie każda ważna i szczególna to ta dla dzieciaków z domu dziecka tam zawsze jest ciężko, dziwnie itd… Tam trzeba nieść zawsze dużo miłości. 


Czy był ktoś kto Cię zainspirował? Posiadasz swoich mentorów? 


Jeśli pytasz o muzykę to nikt mnie nie inspirował choć jest wielu których szanuję, którzy są dla mnie ważni, których muzyka miała wielki wpływ na mnie i moje życie. Mam też ogromne szczęście teraz po latach znać osobiście sporą część tych osób które np. w latach 90-tych byli moimi idolami, ale co do wzorców czy mentorów to na bank AmunRa czyli Bambaataa. To bardzo długa historia, ale można powiedzieć że słowa Bama uratowały moje życie. Jego wiara we mnie i kilku innych osób pozwoliła mi na to że robię to co kocham, z tego żyje utrzymuje dom. Martin Luther King Jr jego słowa i czyny też miały i mają do dziś wielki wpływ na mnie. 


Współpracowałeś z Polskimi składami? jak wygląda twoja obiektywna ocena na temat Polskiego rapu? 


Kurcze to jest pytanie którego staram się zawsze unikać. Tak znam i współpracowałem osobiście z różnymi polskimi wykonawcami muzyki rap i to nie byli żadni undergroundowi raperzy. Sprawa z moją oceną wygląda tak, że ja nie oceniam ich tylko za ich twórczość ja zawsze patrzę na całokształt, na to jakimi są ludźmi, jak grają koncerty, jakie mają podejście do słuchaczy, jak to się przelewa na  ich sposób bycia itd... I powiem ci że bardzo słabo to wygląda, nie chciał bym tu wymieniać nazwisk czy pseudonimów itd.. ale każdy człowiek z otwartym umysłem sam dojrzy to o czym ja mówię, myślę że przyczyną może być to, że ludzie nie sięgają do korzeni kultury hip hop czy ogólnie muzyki rap. Myślę że to bardzo ich gubi i czyni ich słabym przekaźnikiem emocji i wiadomości dla słuchaczy. 


Jakie jest Twoje zdanie na temat wrzucania beatów do scratchu z laptopów? Back to the roots czy jednak odrobina newschool’u nie zaszkodzi? 


Powiem ci że wiele lat temu lizałem każdy nowy winyl, czyściłem itd. bo winyl ma dusze i wiadomo stara szkoła zawsze rządzi, ale teraz jak słyszę że ktoś mówi „ej nie gra z winyli ma serato albo mikser z serato czy inne gadżety to na bank słaby dj” to ja wtedy się mocno śmieje i wiem że mówi te słowa amator. Raz że dj jak każdy idzie z techniką do przodu a dwa, że kiedyś jeździłem grać imprezy i miałem dwa deki Technicsa, każdy bez opakowania waży 12 kg. Do tego mikser 6 kg bez opakowania, torba zapakowana winylami (do Krakowa kiedyś przywiozłem torbę ważyła ona 70kg) do tego jeszcze słuchawki, torba z ciuchami itd.  Stary wyglądałem jak by mnie żona z domu wywaliła. Teraz chyba już jestem na takie sporty za stary, teraz biorę laptopa z mega dobrą muzyką (nie ma na winylach wszystkiego), biorę mojego numarka NS7 w jednej paczce i lecę w świat i gram tak samo dobre imprezy lub lepsze niż z winyli, bo na sprzęcie na którym teraz gram robię takie rzeczy których nie da rady ogarnąć na tradycyjnych dekach. 


Jak pozycję Polska zajmuję w Europejskiej scenie hiphop’u? Godnie ją reprezentujemy?


Wiesz co jak pytasz o scenę hip hopu to oczywiście domyślam się, że pytasz o naszą kulturę hip hop. Mam stałe i bardzo mocne kontakty z ludźmi z całej Europy. Największe imprezy w Europie i najlepsze związane z kulturą hip hop organizuje Zulu Nation w Holandii. Ludzie z Holandii razem z nami i Belgami w Niemczech, Niemcy i Holendrzy w Anglii, Anglicy i Belgowie itd… wszystko się kręci wokół Zulu Nation a u nas jak jest ? No są imprezy, są koncerty itd.. ale jak to jest organizowane itd. każdy widzi jak jest b-boys battle to jednym się podoba impreza innym nie, nawzajem chłopaki po sobie cisną itd. Jak graffiti jam jest to samo i koncerty też to samo, ja nie pamiętam w PL imprezy oprócz starej bardzo starej imprezy w Poznaniu „Bless Da Mic” gdzie było kilka tysięcy ludzi z rożnych stron PL byli ludzie z zagranicy, byli wykonawcy z PL z rożnych miast był dobry raper  KC da Rookee i tam wszyscy dobrze się bawili. Nikt się nie spinał itd., a teraz zamiast wszyscy razem dla wspólnego dobra wyznając zasadę HIP HOP UNITED- łączyć się, to na każdym poziomie każdego elementu, w PL są wojny, beefy i inne pierdoły. I zapominamy o tym że ludzie z innych krajów też to widzą, też o tym słyszą, też nas po tym oceniają. Oczywiście są w PL ludzie którzy na serio  to kochają i reprezentują to godnie, pewnie jest wiele osób w małych miastach które robią co mogą by hip hop nigdy nie umarł. 


Jesteś liderem UZN Poland, co dla Ciebie znaczy ta organizacja? Wytłumacz proszę jakie są jej założenia oraz cele. 


Dla mnie UZN to moje całe życie, to prawdziwa kultura hip hop, to zasady, to edukacja, to jedność, to moja rodzina, nie da się tego tak wytłumaczyć trzeba by było pojeździć ze mną na nasze spotkania nasze imprezy itd… Trzeba by było na własne oczy zobaczyć jak UZN reprezentuje hip hop. Stary możesz wierzyć lub nie, ale oddał bym życie za UZN za HH jak bym wiedział że wrócą złote lata dla nas, że przez to zostanie uratowanych wiele istniej ludzkich, że hip hop pokarze młodym ludziom jak żyć. Cele UZN są proste i oczywiście. Kultura hip hop, każdy jej element godnie reprezentować, promować, rozwijać, żyć w jedności, oddzielać prawdziwych od tych co chcą tylko fejmu, założenie jest takie żeby jednoczyć tych którzy kochają to tak jak my, żeby działać i współpracować z takimi jak my. Dla ułatwienia ludzi w PL założyłem Polskie Stowarzyszenie Kultury Hip Hop, tu łatwiej i prościej jest się dostać nie trzeba przechodzić międzynarodowej procedury jak w UZN. 


Od nie dawna Polska może cieszyć się własnym Chapterem, co to oznacza dla Polskiej sceny HH? 


Nie wiem co oznacza dla Polskiej sceny, wiesz pewnie wielu ludzi w PL ma to w dupie bo nie interesują się historią, korzeniami i tym wszystkim co związane z kulturą hip hop, ale dla nas ludzi z UZN i PSKHH czy dla naszych sympatyków oznacza to wiele, teraz jesteśmy oficjalnie uznani na świecie jako Chapter, teraz mamy taki sam głos jak inni w sprawach UZN czy kultury hip hop. Teraz możemy oficjalnie kierować nasze uwagi czy pomysły do Zulu Staff w NYC. Nie zmienia jednak to niczego jeśli chodzi o to jak nas postrzegają bo już od lat wyrobiłem na świecie dobrą opinie wśród ludzi na temat UZN PL, ale prawnie zmienia wiele. 


Z Twojej inicjatywy gościliśmy w Polsce takie gwiazdy jak Cold Chris (Dynasty Rockers), Africa Islam, Grand Wizzard Theodore i wielu innych. Mógłbyś uchylić rąbka tajemnicy planów na rok 2011? 


Na 2011 rok mam spore plany na bank Cold Chris powróci, może więcej osób z Dynasty Rockers przyjedzie. Możliwe, że w lutym dzięki współpracy z pewnymi ludźmi zorganizujemy spotkanie z Mr.Wiggles, mam pewną listę osób i działań na 2011 rok ale nie chciał bym zapeszyć, lubię mówić o faktach jak są już ready. 


Zapewne wielu z nas czynnie uczestniczących w tworzeniu kultury nurtuje pytanie czy trudno dostać się do UZN? 


Tak jeśli chodzi o UZN droga nie jest łatwa i krótka a od 2011 będzie jeszcze ciężej bo teraz UZN stawia na oczyszczenie naszego środowiska z tych co nic nie robią a tylko na akcjach UZN robią sobie sztuczną reklamę itd. ale jak ktoś bardzo chce i wierzy wszystko jest realne. W PL całą procedurą i pomocą dla kandydatów zajmuje się ja i często jestem w stanie cały temat przyspieszyć.     

Jakie są rangi? 


Rangi w UZN są rożne i są po to żeby każdy szanował każdego, rangi i zasady muszą być bo jest to organizacja działająca prawnie, mająca swoją konstytucję, swoich prawników itd. I w takich przypadkach jak w dobrej firmie musi być ktoś kto tym kieruje, są normalni oficjalni członkowie UZN a każdym oficjalnym Chapterze jest ktoś taki jak lider czyli Zulu Minister ktoś kto to ogarnia, największą rangą jest Zulu King (nie mylić z Zulu Kingz) 


Jakie warunki trzeba spełnić? 


Warunki oczywiste to znać zasady UZN, godnie i aktywnie nas reprezentować. Mówiąc nas, mam też na myśli całą kulturę hip hop, trzeba mieć wiedzę którą przekazuje się dalej innym. Ogólnie rzecz ujmując trzeba działać nie siedzieć w domu na dupie.


Jakie obowiązki a jakie przywileje/korzyści ? 


No właśnie o obowiązkach już jak by powiedziałem wcześniej, reprezentować godnie UZN kulturę HH, działać, promować, propagować, być aktywnym itd.. Korzyści, kurde myślę że największym zaszczytem i korzyścią jest to ze jest się w jednej rodzinie z takimi ludźmi jak Bambaataa jak Ice Cube jak Ice T jak NAS jak Krs One jak Grand Wizzard Theodre jak Rock SteadyCrew (jak był 2pac) i wielu wielu innych. Myślę, że to mega wielka korzyść i zaszczyt ale jest też wiele innych od wspólnych eventów po łatwą współpracę z rożnymi wykonawcami. 


Jakie są założenia Polskiego Stowarzyszenia Kultury HipHop? 


Pozwolisz że odeśle ponownie na www.zulunation.com.pl  tam w dziale PSKHH jest dokładnie napisane, jest do pobrania nasz statut na bank to ułatwi czytelnikom zrozumienie założeń PSKHH. 


Motto którym się kierujesz? 


Myślę że oczekujesz czegoś związanego z kulturą hip hop, a ja generalnie kieruję się takimi życiowymi mottami bo kultura hip hop to właśnie moje życie od rana do nocy 24 h na dobę. A motto to: „Nie sadźcie a nie będziecie sadzeni, nie potępiajcie a nie będziecie potępieni, odpuszczajcie a będzie wam odpuszczone, dawajcie a będzie wam dane”  nie zawsze mi to wychodzi ale się staram i życzę tego wszystkim. Bo nic tak nie niszczy hip hopu jak zwykła ludzka zawiść. 


Kiedyś pewien b-boy powiedział, że nieodłącznym elementem kultury HH jest „melanż” Jakie jest twoje stanowisko w tej sprawie? 


„Melanż” ale jaki ? Spaść na pysk pod stół ? Zeszczać się w gacie (co wielu się zdarza) ? Czy taki „melanż” gdzie ludzie dobrze się bawią, poznają nowych ludzi, dyskutują, są piękne kobiety, dobra muzyka itd. ? Wiesz „melanżem” można nazwać wszystko od dobrego eventu z pięknym night party po zwykła domówka gdzie pięciu typa przed playstation pije do zgona. Jeździsz sam na różne imprezy i widzisz jak jest. Ja grałem swego czasu koncerty jako dj pewnych znanych raperów z PL i nie wspominam miło akurat „melanży” po koncertowych, które widziałem lub w których uczestniczyłem. 


Twoje zdanie na temat Polskiej sceny B-boyingowej? 


No cóż ja widzę to tak, jak w każdy element kultury HH w PL  tak i w b-boying wdarło się coś bardzo niedobrego, czyli pogoń za fejmem, kasą, wielu b-boys zamiast tańczy nagle stało się wielkimi mentorami, nauczycielami itd… Mamy dobrych b-boys, jest wielu fajnych gości może nie mają jeszcze takich predyspozycji żeby hulać po świecie i walczyć na wielkich bitwach ale są kozakami. Zresztą dla mnie każdy b-boy których ma już jakiś poziom jest kozakiem, bo wiem jaką ciężką prace musiał wykonać żeby dojść do tego co już umie. Szkoda że nie wszyscy sięgają po wiedzę, nie męczą po tysiąc razy np. the freshest kids. Ja jako człowiek nie tańczący znam każdą sekundę tego filmu, a spotykam czasem „b-boys” którzy nawet nie mają pojęcia o istnieniu tego filmu. To mega smutne. Chciał bym żeby polscy b-boys wzorowali się na pionierach, na legendach na naprawdę dobrych tancerzach, a nie żeby byli ślepo wpatrzeni w ludzi mających po dwadzieścia parę lat, którzy kreują się na nauczycieli. Za dużo w PL jest biznessu i kwasów za mało tańca i miłości do hip hopu. 


Jakieś wskazówki dla bboy’s – bgirl’s czytających wywiad? 


Ja raczej nie jestem osobą, która powinna udzielać rad komukolwiek, kiedyś Bambaataa powiedział do mnie mądre słowa: „ Bracie ja też nie wiem wszystkiego, ja uczę ciebie ty uczysz mnie”.  Do bboys i bgirls w PL rada jedna - razem z waszym poziomem skilów niech idzie poziom wiedzy związanej z hip hopem. 


Pozdrowienia? 


Dziękuję za wywiad. Przy okazji chciałbym pozdrowić wszystkich ludzi kochających kulturę hip hop, wszystkich dla których jest to sens życia, wyrażanie siebie. Pamiętajcie w jedności siła, szukajcie prawdziwej drogi hip hopu. Nie dajcie się wkręcić kłamcom, nieudacznikom i bajko pisarzom. Trzymajcie się zasady Love Hip Hop, Hate Haters….  Pokój, Miłość, Jedność i Dobra Zabawa. 

sobota, 18 grudnia 2021

Kangol Kid (UTFO) RIP

 








                          10.08.1966 – 18.12.2021

piątek, 17 grudnia 2021

You're Watching Video Music Box (2021) reż. Nas


Wyjątkowa podróż do świata lat 80 i 90, oczami Nas'a. Film przybliża sylwetkę Ralph'a McDaniels'a, twórcę programu Video Music Box. 

niedziela, 12 grudnia 2021

Grandmaster Flowers - Dlaczego jego historia jest pomijana ?

Postać Grandmastera Flowersa jest wciąż owiana enigmatyczna mgłą tajemnicy. Podczas gdy hip hopowi pionierzy spotykają się z uznaniem międzynarodowej opinii publicznej (dziennikarzy, twórców, fanów - wystarczy wspomnieć przejaskrawiony The Get Down), Grandmaster Flowers pozostaje poza ich zainteresowaniem.

Powody tego stanu rzeczy próbuje odkryć Gregor Scott w poniższym filmiku.


sobota, 27 listopada 2021

Hip Hop a fast foody - między jakością a brakiem smaku

Zaiste żyjemy w przedziwnym kraju. Pięknym, z wieloma obliczami. Nie należę do malkontentów, hołubiących wszystko co zagraniczne, bo swoje widziałem i nauczyłem się umiejętności wypośrodkowania plusów i minusów rzeczywistości.

Post ten, a raczej felieton przedstawi mój punkt widzenia na kilka kwestii. Na temat muzyki, której poświęciłem wiele, cytując klasyka:

"Dla których źródłem życia jest muzyka"


oraz...


Jedzenia, czyli czegoś bez czego nie możemy żyć. Muzyka jest dodatkiem, i stanowić może źródło inspiracji, relaksu czy duchowym uniesień -  w zależności od gustów.

A gusta są różne tak jak gusta kulinarne. Pamiętam doskonale jak wyraziłem swoje zdanie na ten temat dekadę temu, na jednym z wykładów na studiach. Rzecz jasna, porównałem muzykę do jedzenia - co zawsze czyniłem.  

Od zawsze bowiem najprościej mi było porównać słabe dla mnie gatunki muzyczne, których nigdy nie znosiłem, do niskiej jakości jedzenia. Nie każdy cierpi na niestrawność, jednak długoletnie spożywanie niezdrowego jedzenia w końcu objawi się refluxem, wrzodami lub innymi nieprzyjemnymi skutkami. To jest nieuniknione.

Wtedy porównałem, temat do wątróbki, za którą w tamtym czasie nie przepadałem. Więc stwierdziłem, że tak jak ludzie się nią zajadają, tak inni - jak ja - smakują ryż z jej sosu z cebulką. Na temat gustów ponoć nie powinno się dyskutować, co jednak gdy czyjś gust godzi w dobry smak, lub jest pozbawiony jakichkolwiek walorów estetycznych ?

Muzykę się smakuje. Może być daniem głównym lub przystawką. Alkoholem, kawą, kawiorem ...

Może być też zupką chińską czy kanapką z McDonald's. 

Gdy muzyka jest taka sama, po jakimś czasie nie dostarcza nowych wrażeń. Nigdy nie rozumiałem ludzi, którzy - mimo zwłaszcza rzadkich - wypadów do lokali zamawiają to samo, schabczaka. No chyba, że nie było akurat nic lepszego ... 

Dziś muzyki jest w opór, wyszukanie jej nie takie trudne jak kiedyś.

Zajadanie się jedną potrawą trąci brakiem horyzontów i sztywnością lub co gorsza lękiem przed utratą kilku złotych na poznanie nowych smaków. Każdy kieruje się jednak swoimi poglądami, ale jakim trzeba być ograniczonym, by w  trakcie zagranicznych wycieczek nie odkrywać lokalnych przysmaków, zaś napychać flaka bezwartościowymi fast foodami. 


Hip Hop i fast foody przecinały się już od lat 70-tych (tak, tak to prawda!). Afrika Bambaataa w takiej formie opłacał dzieciaków z UZN, zaś lokalni MC po zagranej imprezie szli na wyżerę do White Castle - legendarnej restauracji otwartej w roku 1921. White Castle jest uznawany za pierwszy na świecie fast-food oferujący hamburgery.








Doug E Fresh jest właścicielem restauracji serwującej smażone udka z kurczaka i gofry, jednak patrząc na zdjęcia i oceny konsumentów, nie wygląda to ani smacznie ani zdrowo.


Człowiek sam dokonuje wyborów. Znani ludzie, celebryci są wręcz "nękani" propozycjami współpracy z różnymi markami. Właściwy ich wybór może w znaczny sposób przyczynić się w tworzeniu kształtu ich kariery.

W 2018 roku GhostFace Killah, RZA9000 i GZA nawiązali współpracę z White Castle. 

"A BOLD VISION The vision for the miniseries revolved around the shared belief that a new paradigm of living (and eating) must be created, one that emphasizes our need to protect the future of our planet. The resulting episodes represent the purpose-drive, philosophical and whimsy approaches taken by Impossible Foods, White Castle and the Wu-Tang Clan."





















Jak widać, można za pośrednictwem kultowego fast fooda promować zdrowe nawyki i pozytywne treści. 

Mam spore doświadczenie w gastronomii, jako kucharz również. Nie przepadam za miałkością i cenię sobie dobrą jakość, czy to jedzenia czy ubrań czy wydań płyt winylowych. Ostatni raz "spożywałem" w Macdonalds w wieku 16-stu lat, czyli dwie dekady temu. Od tamtej pory powiedziałem sobie, że nie zjem już nigdy w tym miejscu. 

Pracując w lokalu, w którym serwowaliśmy świetnej jakości ryby, poławiane w lokalnych jeziorach, miałem okazję również zorganizować tam swój mały kącik z płytami winylowymi i książkami.  

Pewnego dnia odwiedził nas pewien człowiek. Od razu zwrócił uwagę na małe stoisko z winylami. Zaczął wypytywać. Podobne reakcje to stoisko wywoływało u wielu ludzi, jednym moich klientów był między innymi dawny współpracownik Hirka Wrony, z którym pracował na początku lat 90-tych w Teleexpressie. Ludzi znanych miej lub bardziej poznałem tam więcej. 

Ów człowiek zapytał mnie czy może zrobić zdjęcia płyt, ponieważ jego znajomy jest DJ i zbiera płyty. Był sympatyczny i zaskoczony, że w takim miejscu, na kompletnym odludziu, spotkał miejsce z winylami. Znajomy Dj nie był zainteresowany zakupem - co mnie nie dziwi. Jako profesjonalista nie widział nic atrakcyjnego w małym stoisku z winylami w bistro rybnym w wiosce nad mazurskim jeziorem.

Z reguły jestem osobą otwartą, entuzjastycznie nastawioną, zwłaszcza gdy mam możliwość rozmowy na temat, o którym mam jakieś pojęcie. Tak było i tym razem, nie kierowałem się chęcią sprzedaży czy nachalnego namawiania do kupna książki, lecz zwykłą chęcią podzielenia się ciekawą historią, której byłem częścią.

Zapytałem więc mojego rozmówce, czy jest zainteresowany książką, którą wydałem, a która opisuje część historii polskiego hip hopu. Nie rapu, bo na ten temat zostało poświęconych jedynie kilka stron.

Spojrzał na mnie podejrzliwie, zmarszczył brwi.

"A ile ma Pan lat?" - zapytał.

Zmroziło mnie. Jakie to miało znaczenie, tym bardziej, że prawdopodobnie byliśmy równolatkami.

"Ponad trzydzieści" - odpowiedziałem. "Ale autorzy są po 50-tce i zaczęli swoją przygodę z hip hopem na początku lat 80-tych, kiedy nas jeszcze nie było nawet w planach".

Drugie Wydanie książki Polski Hip Hop Posiada Wiele Twarzy


Książkę możesz zakupić u mnie tutaj!

Kontynuowałem wątek dalej, opowiadając o początkach hip hopu w Polsce i błędnym rozumowaniu, jakoby hip hop w naszym kraju zaczął się w latach 90-tych.

Mój rozmówca nie był jednak już zainteresowany rozmową. Odpowiedział z kąśliwym uśmiechem, że kolega z którym przed chwilą rozmawiał jest DJ Kękego i wie wszystko o hip hopie.

Opadła mi szczęka. Kilkunastominutowa rozmowa dotycząca muzyki została zakończona prostacką przewózką na plecach znajomego. Nie ważne więc co zrobiłeś, jaką masz wiedzę i czym chcesz zainteresować rozmówcę, który początkowo wykazywał ogromne zainteresowanie - ważne jest kogo znasz. 

To tak jakbym rozpoczynał rozmowę z każdym zajawkowiczem: "Wiesz u mnie na sklepie robiły zakupy takie legendy jak Breakbeat Lou" - w tym konkretnym przypadku, ten wiedzący o wszystkim jegomość z pewnością, nie wiedziałby o kim mówię.

Porzuciłem wątek nie widząc sensu na dalszą rozmowę. Pewne zachowania wykraczają bowiem poza granicę dobrego smaku.


P.S.

Ciekawe jedynie, ile w tamtym czasie lat miał DJ Kękego. Może są ludzie, dla których ta niezwykle ważna informacja determinuje jego umiejętności.


Źródła: WhiteCastle

piątek, 26 listopada 2021

You Do The Crime, You Do The Time - Martine Barrat (1977)

Za młodu w moim otoczeniu popularny był zwrot, niebezpiecznie jak na Broksie. Mimo, że nikt z nas nie znał realiów Nowego Jorku, Bronx przebił się do ludzkiej świadomości jako synonim niebezpieczeństwa. Mimo tego, znalazło się wielu śmiałków by dokumentować Bronx, ale także Brooklyn, Harlem. Wiele z tych zdjęć możecie znaleźć na naszym blogu. 

W Bronksie musiało być jednak coś urzekającego. Wciąż odkrywam nowe zdjęcia z lat 70-tych. Lista filmowych dokumentów, wywiadów z liderami gangów też jest obszerna. Klimat Bronksu skupiał oczy wielu dokumentalistów z całego świata.

Do tego grona należy zaliczyć Martine Barrat, francuską dziennikarkę, fotografkę oraz reżysera filmowego i aktorkę, urodzoną w 1943 roku. Od 1968 roku rozpoczęła pracę w Nowym Jorku. Już trzy lata później nawiązała współpracę z Roman Kings i Roman Queens - dwoma gangami z Południowego Bronksu. Utrzymywała również kontakty z prezydentem Ghetto Brothers, najbardziej poważanego ulicznego gangu w tamtym okresie. 

Pracowała inaczej od pozostałych znanych mi dokumentalistów. Martine nie ograniczyła się do jedynie "pstryknięcia" kilku fotek. Spędziła z gangami kilka lat. Poznała ich środowisko, poświęciła im czas, w zamian otrzymała zaufanie. Z tego powodu jej prace wydają się różnić od pozostałych. Są faktycznym zapisem tamtych czasów. Martine dzieliła się swoim sprzętem z mieszkańcami, pozwalała im z niego korzystać. 

Krótkie kilkuminutowe filmowe serie tworzyła między rokiem 1971 a 1977. Jako pełnoprawny dokument, pod nazwą You Do The Crime, You Do The Time miał swoją premierę w roku 1977 w telewizji NBC. Został również wyemitowany we Włoszech, gdzie otrzymał główną nagrodę dla najlepszego dokumentu na festiwalu Milian Film.   

W ciągu następnych lat zaangażowała się w kolejne projekty. Jej prace ukazywały się na łamach wielu prestiżowych pism i gazet codziennych. W roku 1984 magazyn Life wybrał widoczne poniżej zdjęcie Martine, zdjęciem roku.


Jest reżyserem trzech filmów dokumentalnych, w tym Woman in Sweeter (1970) z soundtrackiem autorstwa Galta MacDermota, komopozytora muzyki do filmu Hair (1979).










Martine jest także odpowiedzialna za szereg kampanii reklamowych. Współpracowała z wytwórniami muzycznymi Virgin Records i Sony Music Entertainment, zajmując się sesjami zdjęciowymi ich artystów i tworząc ich okładki, fotografując artystów pokroju: James Baldwin, Bob Marley, Martin Scorcese.

Sednem tej historii jest jednak dokument You Do The Crime, You Do The Time. Ponaddwugodzinne dzieło, tworzone w latach (1974-1976) w Południowym Bronksie jest podzielone na dwie części. Pierwsza zatytułowana "Vickie", przedstawia postać szesnastoletniej członkini gangu Roman Queens. W tamtym okresie pełni ona funkcję prezydenta. Opowiada o swojej pierwszej miłości, relacjach damsko-męskich w środowisku ulicznych gangów, seksualności. Część druga przedstawia postać Pearl'a, z męskiego oddziału - Roman Kings.  



Po więcej informacji i archiwalnych zdjęć zapraszam na oficjalną stronę Martine Barrat.

sobota, 20 listopada 2021

Will: Smith Will , Manson Mark (2021)


Odważna i inspirująca książka, w której Will Smith, jedna z najbardziej wyrazistych i rozpoznawalnych postaci współczesnego przemysłu rozrywkowego, opowiada szczerze o swoim życiu i dzieli się tym wszystkim, co pozwoliło mu zrozumieć, że pielęgnowanie więzi międzyludzkich jest równie ważne, co poczucie szczęścia płynącego z własnego wnętrza i satysfakcja z sukcesów zawodowych. To także książka, która pozwala poznać ze szczegółami przebieg jednej z najbardziej niesamowitych karier w świecie muzyki i filmu.

To nie tylko pasjonująca opowieść o metamorfozie Willa Smitha z dziecka dorastającego w zachodniej Filadelfii w czołową gwiazdę rapu swoich czasów, a następnie w jednego z najpopularniejszych aktorów w historii Hollywood. To o wiele więcej. 

Will Smith miał wszelkie powody, by uważać, że osiągnął w życiu sukces: nie tylko zrobił oszałamiającą karierę, wspinając się na sam szczyt świata rozrywki – wprowadził tam także całą swoją rodzinę. Tyle tylko że jego bliscy wcale nie byli tym zachwyceni: czuli się jak gwiazdy w cyrku Willa, odgrywając przez siedem dni w tygodniu role, o które wcale nie prosili. To pokazało, że Will musi się jeszcze wiele nauczyć. 

Autobiografia Willa Smitha, napisana z pomocą Marka Mansona, autora sprzedanego w milionach egzemplarzy bestsellera Subtelnie mówię F*ck!”, to owoc procesu poznawania samego siebie i odkrywania możliwości własnej woli; to opowieść o tym, co można dzięki niej osiągnąć i od czego można się dzięki niej uwolnić. To historia człowieka, któremu udało się zapanować nad swoimi emocjami, napisana w taki sposób, by pomóc czytelnikowi okiełznać jego własne. Niewielu z nas będzie miało okazję doświadczyć ogromnej presji towarzyszącej publicznym występom na największych scenach świata. Wszyscy jednak możemy sobie wyobrazić, jak to, co napędza nas na pewnym etapie naszej życiowej drogi, może okazać się balastem, przeszkodą na późniejszych etapach życia. Połączenie uniwersalnej mądrości oraz fascynującego życiorysu Willa Smitha sprawia, że Will to książka wyjątkowa i jedyna w swoim rodzaju – zupełnie jak jej autor i główny bohater.



 źródło: https://www.insignis.pl/ksiazki/will/

czwartek, 18 listopada 2021

Nathaniel "Fat Mike" Martin R.I.P.


Jest to informacja o postaci znanej w Polsce jedynie nielicznym, jednak wspomanej w wydanej przeze mnie książce Polski Hip Hop Posiada Wiele Twarzy. Fat Mike - czyli jedna z głównych postaci The Black Spades - ulicznego gangu, z którego powstał hip hop.

Podczas gdy Fat Mike, Monk, David, Snoopy, Kool DJ Dee oraz wielu, wielu innych było aktywnie zaangażowanych w pokojową działalność, hip hop zaczął kreślić swoje pierwsze kształty. 

Fat Mike zmarł kilka dni temu. W ostatnich latach udzielał wielu wywiadów na MichaelWaynetv, wespół z  prawdziwym gremium legendarnych postaci. To istna kopalnia wiedzy o początkach hip hopu i warunków, jakie panowały pięć dekad temu w NYC.

Podczas gdy fałszywa legenda Afriki Bambaaty i UZN była tworzona między innymi ustami KRS ONE'a' postacie pokroju Fat Mike'a pozostali na swoich stanowiskach, będąc świadkami przełomowych wydarzeń, które ukształtowały hip hop.


Jestem dumny, że miałem w to swój minimalny wkład.

czwartek, 11 listopada 2021

Wielka Rapsodia Świdnicka #8 - 13.11.2021




















Już w najbliższą sobotę 13 listopada w świdnickim klubie Bolko odbędzie się ósma edycja Wielkiej Rapsodii Świdnickiej.

Po czterech latach przerwy znana z poprzednich edycji impreza dedykowana lokalnym wolnostylowcom, zagości ponownie w świdnickim mieście - tym razem jako wydarzenie czysto koncertowe.

Kartki Z Rejonu (Kryniu i Raf), Madział, Noka, Verde i Fafik Pnn + plus żywy band wraz z basistą Bartoszem Bednarzem, który współtworzy Nullizmatykę.

Całość zostanie uwieńczona występem Nulla, który na jednej z poprzednich edycji zasiadał w jury, zaś na  pierwszej edycji Rapsodii wraz z Trzecim Wymiarem, zaprezentował materiał z Doliny Klaunów.


Za całość oprawy muzycznej odpowiedzialny będzie Markowy ze Szpilersów.


Z ciekawostek podam, że Nullo odwiedził Świdnicę w roku 1999 podczas pamiętnego koncertu Grammatika - pierwsze rapowej imprezy w tym miecie.

niedziela, 3 października 2021

Small Axe - reż. Steve McQueen (2020)



Już dawno żaden film nie skradł mojego serca w równym stopniu co ten mini serial. 

Przepełniony klimatem, muzyką reagge i paloną ganją, przeniósł mnie do londyńskiej społeczności emigrantów pochodzenia karaibskiego.

Każda z pięciu części opowiada inną historię, jednak punktem wspólnym jest dyskryminacja rasowa oraz muzyka reggae. Ogląda się to z wielką przyjemnością tym bardziej, że historie te wydarzyły się na prawdę.

I tak ...

Odcinek 1. Mangrove

Historia legendarnej restauracji, będącej w późniejszym czasie miejscem spotkań Czarnych Panter w Londynie. Jej właściciel, po poprzednich doświadczeniach z policją, postanawia prowadzić biznes w pełni legalnie, by nawet w najmniejszym stopniu nie prowokować służb. Mimo to, staje się celem ataków londyńskiej policji. 

Odcinek 2. Lovers Rock

Pełna dymu ganji historia house parties. Lover rock, reagge i dub. Ilość odpalanych jointów zdecydowanie przewyższa nawet obficie zakrapiane alkoholowe sceny w polskich filmach. Historia romansu okraszona świetną muzyką. Końcowa scena wgniotła mnie w fotel. Zdecydowanie najlepszy z odcinków. I & i ...

Odcinek 3. Red, White and Blue

Prawdziwa historia Leroya Logana, który mimo szykan czarnej społeczności wstąpił w szeregi londyńskiej policji. W nierównej walce z systemem chciał poprawić los swojej społeczności, mimo ostracyzmu który go spotkał. W 1999 roku wraz z trójką innych założył National Black Police Association.

Odcinek 4. Alex Wheatle

Historia pisarza, który zaczyna odkrywać swoją tożsamość. Swoje pierwsze teksty pisał jako DJ w soundsystemie Crusial Rocker.

Odcinek 5. Education

Historia 12-letniego chłopca, który mimo wielkich aspiracji i pasji by zostać austronautą, zostaje umieszczony w szkole specjalnej. Odcinek przedstawia głęboko zakorzeniony rasizm w systemie edukacji, pozbawiający czarnoskóre dzieci równych szans.

Small Axe to jest jeden z utworów Boba Marleya, którego znaczenie wywodzi się z karaibskiego przysłowia: "Jeśli jesteś wielkim drzewem, my jesteśmy małym toporem."

niedziela, 12 września 2021

Impulse Urges and Fantasies: Life Is a Bag of Mixed Emotions - the True, Untold Story of Pioneer Hip Hop Artist Liaison Bee-stinger - Ronald Savage (2014)

Pamiętam te treści (tak, to do Was drodzy "pasjonaci hip hopu" i opiniotwórczy dziennikarze), szkalujący książkę autorstwa Sadiego i Graffa - Polski Hip Hop Posiada Wiele Twarzy. Nie pasował papier stron, że najtańsze, że chujowe. Pewnie by chcieli papier kredowy i zdjęcia jakości HD ludzi kręcących bańki na tle czołgów. I to w roku 1983. Nie pasowała wam okładka i czcionka tam umieszczona. W końcu lipa, że czarno białe zdjęcia. Tymczasem drugie wydanie zostało wydrukowane na bardzo dobrej jakości papierze, znawcy prozy. Korekta tekstu też była.

Ostatecznie nie spodobał się styl napisani książki. Prosty, surowy, o-p-o-w-i-e-d-z-i-a-n-y.

Pierwsza edycja z roku 2015 była wydana sumptem podziemnym wręcz, z zachowaniem równowagi pomiędzy podejściem autorów do hip hopu a stanowiącym jego dla nich kwintesencję. W ich czasach nie było internetu, nie było mediów i kipiła prawdziwa zajawka. Prawdziwa pasja. 


Istotny przekaz książki nie powinien być zakrzywiony przez "tanie" wydanie. I fakt, część z Was zwracała na to uwagę. Ponadto książka odnalazła sympatyków, wśród typowych pasjonatów hip-hopu jako całości. 


Jednak teraz, gdy mam kontakt z kolecjonerami winyli (nie mylić z diggerem, bo to powiedzmy podobna analogia jak raper i MC's), zazwyczaj traktują fakt wydania książki "jako ciekawostkę".


To lubisz hip-hop i nie chcesz wiedzieć, jak wyglądał gdy Sadi i Graff i wielu innych do zaczynało tworzyć w Polsce we wczesnych latach 80-tych ?


Książka posiada również spojrzenie na historię UZN, której to organizacji Sadi i Graff byli pionierami w naszym kraju. Opierając się na haśle Peace, Love Unity & Havin Fun, czynnie rozwijali taniec, graffiti i wiedzę. Chociaż w ich wykonaniu wiedza stanowi element pierwszy. W ich czasach nie było mediów podających czym jest hip-hop. Inspirację czerpali z tego co udało im się zobaczyć oraz usłyszeć. Resztę tej nowej, konkulturalnej energii będącej całkowitym przeciwieństwem systemu opresyjnego, państwa totalitarnego jakim w tamtym czasach była nasza ukochana Ojczyzna, była ich wyobraźnia i kreatywność.


Coś nowego, kolorowego. Ciekawego nie smutnego jak czasy PRL-u. 

To kontrkultura, na miarę naszych możliwości. 

A możliwości w opozycji do miejsc jak Niemczy, Francja, UK etc ... nie wspominając o Japonii, mieliśmy w Polsce w tamtych czasach nie wiele.

Czy to, że tylko część prekursorów zostaje zapisana w ogólnej świadomości historii, jest sprawiedliwe ? To nie sąd! Ale zdecydowanie ma ogromne znaczenie na całościowy kształt zrozumienia tematu. 

Ronald Savage wydał książkę w naprawdę surowszej wersji. Zdjęcia w niej bywają tak słabej jakości, że nie widać twarzy autora i nie jest to celowy zabieg. 





Widać wiele innych zaniedbań, jednak dla mnie nie stanowią one problemu. Autor cierpi na zaburzenia i widocznie właściwie nie poprowadził wydania książki, lub chciał ją wydać nagle i w niskich kosztach. Sam fakt, że kupiłem tę książkę tanio na najpopularniejszej platformie zakupowej, był dla mnie cieszący.


O serii wywiadów "Zulu Nation: Hip Hop's First Gay Family", o tematyce seksualnych zaburzeń Bambaaty, odpowiedzialności za proceder pedofilii w szeregach tej organizacji, muzycznym biznesie, wpływie nauk Dr Yorka na ideologię UZN i wielu innych, dowiedziałem się wprost od Kool DJ Dee. Te 40-ści części (zostały nagranie w 2017 roku), pojawiają się cyklicznie na kanale autorki Leila Wills.

Jest to pierwsza w historii analiza prawdziwych początków owianych legendami początków UZN, a sama autorka mówi wprost - po premierze dokumentu, które te 40 części serii będą składową częścią - historia hip hopu będzie musiała zostać spisana od nowa.

Ilość zakłamań, która wychodziła wprost z od UZN jest spora i koncentruje się jedynie na Trójcy - Hercu, Flashu i Bambaacie wskazując, że znaczącym elementem w powstaniu hip hopu było pochodzenie trójki pionierów.

Z przedstawionych przez autorkę informacji wynika, że Bambaataa posiadał sprawnie funkcjonujący system organizacyjny, pozwalający mu przez dekady dokonywać przestępstw seksualnych. Ścisłe grono UZN ponosi odpowiedzialność za tuszowanie tych spraw. 

Jedną z ofiar Bambaaty, które prawdziwe nazwisko brzmi Lance Taylor był Ronald Savage, znany w środowisku jak Bee-Stinger. W roku 2014 wydał autobiograficzną książkę opisującą jego życie w środowisku hiphopowym - Impulse, Urges And Fantasies - The True Story of Pioneer Hip Hop Artist Liaison Bee-Stinger. Część pozycji oczywiście odkrywa mroczne historie molestowania seksualnego oraz problemów, z którymi autor musi borykać się do dnia dzisiejszego. 

W książce słowo Bambaataa pada tylko raz, został on umieszczony pod pseudonimem - DJ Blue. 


Nie zabraknie jednak typowo hip hopowych smaczków. Poznamy w jaki sposób młody Ronald dołącza do UZN, buja się z ekipą bboys; tajniki pracy DJ Jazzy Jay'a w Strong City Studio. Bee-Stinger współpracował między innymi z Def Duo, Busy Bee, Masters of Ceremony (pierwsza ekipa Grand Puby), Ultimate Force, Show Biz & A.G., Doug E Fresh ... i wielu innych.

niedziela, 29 sierpnia 2021

Lee 'Scratch' Perry R.I.P.

Współtwórca dubu, prekursor, mentor Boba Marleya oraz producent jego wczesnych nagrań. Postać charyzmatyczna oraz owiana wieloma tajemnicami. Do miana legendy przeszły historie, jakoby miał spalić swoje własne studio - twierdząc, że zasiedliły się w nim złe duchy. 

Legenda na którego koncercie miałem okazję być i mimo słabej kondycji Perry'ego, stanowiło to dla mnie mocne przeżycie. Móc spędzić dłuższy czas nawiązując kontakt wzrokowy z osobą odpowiedzialną za wypromowanie Boba Marleya, było dla mnie czymś wyjątkowym, wtedy.

Perry od wielu lat mieszkał w Szwajcarii. Zmarł w wieku 85-ciu lat.



20.03.1936 - 29.08.2021


czwartek, 12 sierpnia 2021

48 lat Hip-Hopu. Czy na pewno ?


11 Sierpnia przez dekady uchodził za rocznicę powstania hip hopu. Nie symboliczną. Bo o ile o symbolice możemy mówić w przypadku bluesa czy jazzu, tutaj mamy niby twarde dowody. Urodziny siostry DJ'a, który zainspirowany innymi, gra tylko te elementy które od zawsze wzbudzały największe zainteresowanie na parkiecie - breaki. Przedłuża je, tworzać break beat. Nową formę muzyki, która zrewolucjonizuje przemysł muzyczny doszczętnie. Po latach ...

Niestety, to jedynie mokry sen mitomanów. Oczywiście, jest prawdą, że ta impreza odbiła się szerokim echem w tamtym czasie. Ale ogromnym zaniedbaniem w historii hip hopu jest pomijanie innych faktów. A faktem jest, że Herc był średniej jakości Dj, bez umiejętności. Faktem jest, że przed Herciem breaki były grane w innych częściach miasta. Faktem jest ponadto, że jamy hip hopowe, czyli nielegalne uliczne imprezy były organizowane przez rokiem 1973. Kool DJ Dee, Disco King Mario, otoczenie Black Spades. Tam już byli bboys, tam też rozwijały się zalążki rapu. Graffiti dołączyło do hip hopu dopiero w latach 80-tych za pośrednictwem UZN.

Tymczasem hermetyczna grupa ludzi zagrabiła sobie prawo do tworzenia historii hip hopu, a nigdy żadna historia nie zostanie pieczołowicie opowiedziana, jeśli jest tworzona jedynie przez samych zainteresowanych. Hip Hop jako muzyczny konkulturowy twór powstawał we wszystkich częściach NYC i zawężanie jego historii do jednego dnia, jednej imprezy jest czystą ignorancją. W taki właśnie sposób został zbudowany mit hip hopu. Co ciekawe kilka lat temu NAGLE - ci sami twórcy, którzy przez dekady powtarzali utarty schemat zdarzeń, zmienili wersję zdarzeń. 

Śmieszy mnie trochę powtarzalność uklepanej treści w "fachowych" mediach. Niedopuszczając konstruktywnej krytyki, pozbawiacie siebie wiarygodności. Chociaż ... Kto dzisiaj szuka prawdy ...

P.S.

Wiele lat temu wyciekły pewne informacje kwestionujące prawdziwość "plakatu" z "pierwszej hip hopowej imprezy."

wtorek, 3 sierpnia 2021

Rahiem from The Furious Five about Zulu Gestapo's and their clapping on the Bambaata's Ass

Kojarzycie Zulu Gestapo ? Część z Was z pewnością, ale nikła jak mniemam. To wczesne lata hip hopu, ale nie najwcześniejsze. To czas panowania UZN, organizacji która wyznaczała standardy i zawierała w swoich szeregach wszystkich, których warto było. Pomijając rzecz jasna innych w historii. I tak historia hip hopu została spisana przez UZN, również ustami Krs One'a - hip hopowej sekty.

Zulu Gestapo, czyli najbardziej hardcorowa ekipa Bambaaty, będąca jego ścisłym zbrojnym ramieniem. Gotowa na wszystko, w rozumieniu bycia w ulicznym gangu. Przez wiele lat obowiązywała zmowa milczenia, lub ignorancja na temat preferencji Bambaaty. Słowo preferencja nie jest tutaj użyte w swoim określonym znaczeniu. Bambaataa połączył wszystkie elementy hip hopu w całość, nadając mu socjologiczne znaczenie w głowach dzieciaków. Te dzieciaki, których matki to alkoholicy a ojcowie, o ile żyli palili crack, nie miały przyszłości w Południowym Bronksie. To odludzie pozbawione szans na normalne życie. Tylko szczęściarze i Ci, którzy mieli wiele determinacji, szczęścia i możliwości w oparciu o swoje talenty, się ogarnęli. 

Bambaataa zapewniał byt. Wielu. Opłacał studia. Ale również czegoś wymagał ...

Afrika Bambaataa z sympatykami. Autor zdjęcia nieznany

Stworzył swój kult w pewnych kręgach i stanowisko boga w oczach pozbawionych nadziei. Jak komuś sobie to trudno wyobrazić, to proszę by poszukał na jakim etapie okultyzmu i ezoteryki jest ten pionier hip hopu. Hip Hopu będącego dzisiaj multibiliardowym biznesem, którego nie sposób ogarnąć ekonomicznie, i socjologicznie w pewnym stopniu również.

To są fakty, które uzyskałem już 10 lat temu od Kool DJ Dee, Legendy Hip Hopu. W tym rozumieniu, był liderem jednego z Dywizjonów Black Spades..

Przez dziesiątki lat funkcjonowała opinia, że to Bambaataa był liderem tego gangu i za pośrednictwem hip hopu przeobraził Czarne Piki w hip hopowy ruch, zamieniający agresję i kryminał na artystyczną aktywność - muzykę, taniec, malowanie. Kolejny mit. Jeden z wielu. Na trop tych kłamstw wpadłem wraz z ekipą OSC (pozdro Kool Mike, Sadi, Finger) wiele lat temu. Początkowo po prostu to wszystko nie trzymało się kupy, brak było logiki w chronologii. Niezrozumiałe wykluczenie innych postaci. Z drugiej strony dodawanie innych, którzy przez długie lata byli pozbawiani prawa do bycia "budowniczym hip hopu" - tak było choćby z DJ Hollywood czy Disco Twins.

Następnie, kopiąc głębiej napotykaliśmy na coraz to bardziej niepokojące treści. Początkowo sam odrzucałem taki stan rzeczy.

Bambaataa, który poprzez 4 elementy głosi Pokój, Miłość, Jedność i Świetną Zabawę, miał dobrze zorganizowaną działalność wykorzystywania seksualnego młodych, pozbawionych perspektyw chłopców ?

What The Funking Up ?????

No Way ...


A Jednak. Ilość tych informacji oraz oficjalne komunikaty zaczęły wskazywać na czarną stronę tej historii. Bez obłudy ... 

W pierwszych latach hip hop był splamiony seksualnym wykorzystywaniem młodocianych chłopców. Hip hop w takim rozumowaniu, że wszyscy stali pod egidą UZN. Po wielu latach UZN zasiądzie na krzesłach na wiecu Obamy ...

Mówi Ci to coś. Jak nie to potrząśnij główką. To organizacja, która zdobyła uznanie w wielu kręgach. Hip hop stał się dla nich religią. Hip hop zaczął oznaczać każdą formę rozwoju - od sportu po medytację.

Po niedługim czasie Bambaataa, który jest również uznawany za jednego z prekursorów break beatu, pochłonęła muzyka techno. 



Rahiem z The Furious Five, mówi w powyższym wywiadzie jak Zulu Gestapo klepało po tyłku Bambaate, który z kolei miał kobiecy styl bycia ...

Nie dziwi mnie to, ale jestem pod wrażeniem jak ta sprawa nabrała rozpędu.

niedziela, 1 sierpnia 2021

Zulu Nation: Hip Hop's First Gay Family 2021 Reż. Leila Wills



Prawda powoli staje się bardziej klarowna. Informacje, które rozgłaśniałem lata temu (i część polskiego środowiska hip hopowego ganiła mnie za to) są coraz bardziej powszechne. 

Leila Wills z hip hopem nie ma nic wspólnego co jest wielkim atutem. Jako dziennikarka w oparciu o uzyskane informacje, przedstawia ustami swoich gości zupełnie inną wersję hip hopu.

Osoby, których historię możemy poznać w 40-stu wywiadach nie należą do celebrytów czy osób rozpoznawalnych. Są to jednak osoby autentyczne, o nieprzeciętnej wiedzy. Są świadkami czasów o których mówią - czyli początków hip hopu lub/i znaczenia Universal Zulu Nation. Częśćz nich to byli już członkowie tej organizacji.

Kilka lat temu Afrika Bambaataa - prekursor i osoba uznawana za oficjalne połączenie elementów hip-hopu w jeden żywy organizm - został posądzony o molestowanie seksualne nieletnich. Początkowo informacja była przyjmowana z niedowierzaniem. Z biegiem jednak czasu, gdy kolejne ofiary tych wynaturzeń zaczęły zabierać głos - sprawa nabrała rozpędu.

Afrika Bambaataa zaprzeczył wszystkim tym informacjom. Po niedługim czasie UZN przeprosił ofiary i jednocześnie pozbawił Bambaate funkcji lidera organizacji.

Te 40 wywiadów stanowią bazę potężnej wiedzy dla ludzi lubiących historię. Są też zapowiedzią filmu dokumentalnego.

Jadną z pierwszych osób osób, które udzieliły wywiadu Leali był TC Izlam - prekursor Hip Stepu. Jako osoba z bliskiego grona Bambaaty posiadał potężną wiedzę. W wywiadzie (jak się miało okazać ostatnim jakiego udzielił) poinformował, że otrzymuje groźby od członków UZN. Krótko po udzielonym wywiadzie został zastrzelony. 


Członkowie UZN są zaś zobowiązani, by ...

"Szanować tylko tych, którzy okazują szacunek społeczności Zulu, ale jeżeli ktokolwiek ze społeczności UZN jest atakowany przez kogokolwiek, kto nie dąży do pokoju z Universal Zulu Nation, wówczas jest nakazane wszystkim członkom UZN w imię Allaha, Jehowy… walczyć przeciwko tym, którzy walczą przeciwko Ludziom Zulu."


Powyższy wywiad z Kool DJ Dee i jego bratem stanowi dla mnie olbrzymie pozytywne zaskoczenie. Najlepszym jednak zakończeniem, jest reakcja Kool Dee na słowa KRS One'a ...

niedziela, 18 lipca 2021

Biz Markie R.I.P.

 

08.04.1964 - 16.07.2021

Bardzo barwna postać o nietuzinkowym poczuciu humoru i wielkiej charyzmie scenicznej. Człowiek wielu talentów, kwintesencja hip - hopu.  

Wielki miłośnik płyt winylowych. Pamiętam moje wielkie zdziwienie, gdy dowiedziałem się, że posiada oddzielny dom - tylko na winyle ...

niedziela, 11 lipca 2021

Judas and the Black Messiah (2021) reż. Shaka King
































Filmowe przedstawienie działalności Freda Hamptona, jednego z liderów partii Czarnych Panter. Podczas gdy organizacja zaczęła nabierać coraz większego rozgłosu i docierać do nizin społecznych, stała się celem FBI. Jako głosząca radykalne treści, groźne dla obecnej władzy Czarne Pantery stały się obiektem inwigilacji i nielegalnych akcji kontrwywiadowczych.

Nielegalne poczynania Cointelpro obejmowały swoim zasięgiem również KKK, osobę Martina Luthera Kinga, Amerykańską Partię Nazistowską a w późniejszym czasie również wszelkie przejawy antywojenne. 

Film jest opowiedziany sprawnie, wciąga. Ogląda się z zainteresowaniem. Jest jednak z jednej strony tendencyjny. Profesjonalizm przygotowania przyćmiewa brak merytorycznego komentarza postaci Freda Hamptona. Mamy więc ignorancję na temat potencjalnych brutalnych morderstw dokonywanych przez członków Czarnych Panter. 

Akuratnie w trakcie oglądania analogicznie pomyślałem o ruchu BLM, dewastującym ulicę NYC oraz wieloletni dobytek - głównie - czarnej społeczności. Nominacja do pokojowego Nobla może być znamienna ...

Należy oglądać z uwagą i ze świadomością, że film ma na celu budowanie nieskazitelnej postaci bohatera.


niedziela, 6 czerwca 2021

Nazywajmy rzeczy po imieniu. Popkiller i jego wkład w kulturę hip hop.


Miałem pisać swoje przemyślenia o tym, ale Sadi zrobił to w punkt. Szkoda, że media i tak nie biorą na poważnie tego typu argumentów. Ja zadałem pytanie czy na gali byli reprezentanci innych elementów hip hopu. Zostałem oskarżony o manipulacje. Tylko, że jako osoba zainteresowana chciałbym zobaczyć tych reprezentantów „na podium” - skoro to impreza hip hopowa. Zamiast tego zobaczyłem lidera zespołu rockowego i popularnego pisarza ... oczywiście sama gala na plus jak dla mnie, ale nie widzę tu i nie czuję hip hopu wcale ... Poniżej kilka słów od prekursora hip hopu w Polsce, Sadiego:

" W 2021 roku na kolejnych Popkillerach, Złoty Popkiller za całokształt i wkład w kulturę hip-hop w Polsce otrzymał Kazik. Zapewne polskie środowisko hip-hop czyli b-boys, b-girls, didżeje, grafficiarze, MC’s, raperzy, a także hip-hopowi aktywiści zastanawiają się jaki wkład miał Kazik w kulturę hip-hop w Polsce? Według gremium Popkillera, Kazik miał swój wkład w kulturę hip-hop w Polsce wydając w 1991 roku album Spalam się. Jednak album ten był jednorazowym eksperymentem muzycznym. Sam Kazik o tym mówił i zawsze podkreślał, że nie jest on hip-hopowcem. Wszyscy, którzy w Polsce w momencie ukazania się albumu Spalam się w 1991 roku, byli poważnymi hip-hopowcami (bo już tacy istnieli) i tworzyli hip-hop mając pojęcie co to jest rap music, nie traktowali poważnie twórczości Kazika i produktu Spalam się. Natomiast wszyscy, którzy wówczas nie wychodzili z domu słuchając tylko polskiego radia i nie wiedzieli, co to jest hip-hop i rap, to nigdy nie będą wiedzieć o co chodzi.

Takie eksperymenty muzyczne przed Kazikiem dokonywało wielu polskich muzyków. Zbigniew Wodecki, punkowa kapela Deuter, estradowy muzyk Andrzej Zaucha, Piotr Fronczewski znany jako Franek Kimono i wisienka na torcie, grupa VOX – na ich teledyskach często można było widzieć b-boys tańczących electric boogie i sam VOX też tańczyli electric boogie, a potem wskakiwali w swoje disco garnitury i wracali do barytonu. Czy to był wkład do kultury hip-hop? Oczywiście, że nie, ponieważ nikt traktujący hip-hop poważnie nie odważył się stwierdzić, że wymienieni artyści mieli wkład w kulturę hip-hop, bo byłaby to parodia w stylu Monthy Paythona. Kazik po koncercie w Sopocie w 1991 roku skończył rymować do suszarki, włożył swoje glany i dalej był punkiem i buntownikiem. Nie chodziło mu o hip-hop. To śmieszne, że ktoś traktuje to poważnie i nazywa wkładem w kulturę hip-hop.

Gdy na podium obok Kazika stanie na przykład Liroy, to tak samo jak Liroyowi, tak samo Kazikowi nagroda jak najbardziej się należy, ale w przypadku Kazika nie za wkład do kultury hip-hop w Polsce. W przypadku Popkillera nastąpiła lekka pomyłka i na przyszłość zalecana jest zmiana nazwy jak już coś to na „Złoty Popkiller za wkład w polską muzykę rap i jej podgatunki”, a nie „Złoty Popkiller za wkład w kulturę hip hop”. Inaczej przez kolejne 50 lat będzie to zalatywać medialną schizofrenią, ponieważ podczas tych imprez pozostałe elementy polskiej kultury hip-hop wiele razy były zamiatane pod dywan. Może dlatego środowisko komercyjno- medialne i jego nagrody przyznawane wewnątrz tego środowiska są często postrzegane przez subkulturowe środowisko hip-hop, jako coś w rodzaju betlejemskiej szopki z kukiełkami. Warto o tym pomyśleć, bo na razie dla poważnych przedstawicieli kultury hip-hop w Polsce, wiarygodność gremium Popkilera spadła do mniej niż zero. Pewnego dnia poważni muzycy wielkich estrad, artyści z ulicy i chwilowi znawcy tematu zaczną traktować eventy Popkillera tak jak traktują Eurowizję czyli wspomnianą szopkę w tym przypadku okraszoną poprawnością polityczną i zakrętami proeuropejskich sztucznie wymuszanych nam na siłę różnych dziwactw.

Niby wszyscy wokół wiedzą, że hip-hop to nie tylko rap, ale również dj-e, b-boys, b-girls, grafficiarze. Jednak dla niektórych osób nadal jest to nie do ogarnięcia. Warto utrzymać chronologię, wiarygodność faktów oraz pewnych wydarzeń. To wszystko powinno mieć wpływ na obraz historii nie tylko polskiej muzyki rap, ale kultury hip-hop w Polsce jako całości. Ale jeżeli ludzie, którzy groźnie dyskutują w sieci na temat kultury hip-hop i jednocześnie zadają pytania typu jaki ma związek hip-hop z subkulturą i co to jest subkultura, a czym nie jest, albo że rap trzeba rozumieć inaczej, to potem mamy zmutowaną popkulturę bez kultury reprezentowaną przez prawdziwie niesmacznych pop przebierańców będących kompletnie nieświadomych co to jest hip-hop. Tacy właśnie ludzie mają mózgi z betonu i nie ma sensu tam pukać czy walić młotem, bo i tak tego betonu nie rozwalisz.

Im bardziej subkultury będą się integrowały z komercją i Internetem, tym mniej będą wyraźne, aż w końcu staną się tłem czegoś zupełnie innego. Będą nieistotne. Te subkultury, których kręgosłupem jest uliczna sztuka, znikną w wirtualnych wojnach między jednymi a drugimi idiotami twierdzącymi, że są atrakcyjniejsi i fajniejsi od innych. Ludzie zapomną, o co tak naprawdę chodziło i o co chodzi w subkulturach ulicznych. Taka właśnie przyszłość może czekać subkultury. Pewnego dnia komercja i cyberkultura internetowych debili spuści wszystko do odmóżdżonego szamba."