piątek, 30 grudnia 2011

Sharp GF-9090 & GF-9191



Ikona z pośród sprzętu grającego końca lat 70. Dokładnie GF-9191 ukazał się na przełomie lat 1978.-1979. Jako następca modelu GF-9090, który w produkcji był od 1977 roku. Różnice pomiędzy obiema wersjami, były niewielkie. Odświeżono wygląd zewnętrzny blastera, w większości zmieniając wnętrze i rozwiązania techniczne. Przykładem jest umieszczony mikrofon stereo, ponad głośnikami, gdzie w modelu GF-9090, rozwiązano ten problem inaczej, umieszczając go pomiędzy...

Bardzo istotną rzeczą GF-9191, różniącą go on poprzednika, był fakt iż zamontowano w nim gniazda cinch (widoczne u spodu blastera), które dziś umożliwiają dość łatwą integrację z jakimkolwiek sprzętem. Oczywiście, również była taka możliwość w starszych modelach, lecz przy użyciu powoli wychodzących z użycia gniazd, gramofonowych i głośnikowych... O obu przypadkach, po dopasowaniu adaptera, swobodnie można zintegrować np. odtwarzasz mp3 albo telefon komórkowy i cieszyć się dźwiękiem bez katowania silnika. Oczywiście wymaga to pewnych regulacji natężenia sygnału wychodzącego z urządzenia podłączanego, ale znawcy tematu, tak samo jak i laicy, metodą prób i błędów, krok po kroku dojdą do tego.

Podczas kilku letniego korzystania, z tego modelu nie mogłem powiedzieć złego słowa, na jego temat. To prawda, że przy używaniu już, ponad 30 letnich magnetofonów, są rzeczy które nie łatwo przeskoczyć... Wyrobione zębatki, zwietrzałe gumki i inne wewnętrzne elementy, które trzeba zastąpić, a nie są to łatwo dostępne rzeczy... Chyba, że ktoś posiada manualne zdolności i wolę by pokombinować z lutownicą, podobnie jak Ja.


Chociaż osobiście wymieniając głośniki i nie raz grzebiąc, czyszcząc i nawet przyglądając się rozwiązaniom we wnętrzu tej maszyny, musiałem się głowić... Co, gdzie i jak...

Podsumowując warto! Posiadać takie trofeum, z przed lat... Przyglądać się, jak wskaźniki czy lampki szaleją, w rytm klasycznych kawałków. To czysta symbioza... Wrzucić kasetę Run-DMC, jeśli ktokolwiek jeszcze ową posiada i przejść się po mieście jak przed laty działo się to w nowojorskich dzielnicach i osiedlach na całym świecie...

Dane techniczne: GF-9090, GF-9191


Dziś legendarny blaster Sharp GF-9191, który lata służył OldSchoolers Crew m.in. na plakatach cyklu Oldschool Street Beatz, piszę dalej swoją historię w rękach WFNS Crew, którą przy okazji serdecznie pozdrawiamy! Peace!

niedziela, 25 grudnia 2011

Caine One


Pochodzący z Bronksu writer - Super Kool 223 namalował najprawdopodobniej pierwszego skromnego wrzuta na wagonie na początku lat 70. Niby nic wielkiego, ale był to rewolucyjny krok do przodu, gdyż wcześniejsi writerzy zajmowali się tylko tagowaniem swoich imion. Super Kool 223 dał impuls do działania tym, którzy podnieśli sztukę sprayu na wyższy poziom. Jednak musiało upłynąć kilka lat zanim kolorowe litery na wagonach nabrały precyzyjnych kształtów oraz wyrazistych stylów. Super Kool 223 wciąż żyje i ma się dobrze.

Od początku lat '70 scena graffiti w Nowym Yorku eksplodowała. Zaczęły się kształtować różne style, które odcisnęły znaczące piętno na rozwój graffiti w późniejszych latach. Panele robiono bardziej pomysłowo. Malowano je o większych kształtach, dodawano więcej kolorów i różne elementy dekoracyjne: chmurki wokół liter, gwiazdki w wypełnieniu, malowano postacie z bajek itd. Prace z czasem stawały się ciekawsze, większe aż wkrótce malowano całe wagony i całe pociągi. Mieszkańcy miasta byli w szoku…

Mało osób zapewne wie, że pierwszy lub drugi pociąg pomalował niejaki Caine 1, w którego żyłach płynęła polska krew. Nazywał się Edward Glowaski (Głowacki). Z matką i siostrą mieszkał w Queens. Przyjaźnił się z oldschoolowym writterem- Tracy 168. Ksywka Edwarda pochodzi z klasycznego filmu- Citizen Cane. Był utalentowanym writterem. Miał swój styl określany jako – Computer Style, który początkowo znany był, jako - Wild Style. W swoich malunkach kładł nacisk na detale, różne tła i motywy, robiąc krok naprzód w stosunku do innych writerów.

Tak o nim wspominali:

W połowie lat 70., 7 linia metra nie mogła się pochwalić dobrymi writerami, z wyjątkiem Caine One, który z pośród nich błyszczał jak gwiazda polarna na ponurym niebie.

Caine 1 malował na najbardziej strzeżonych yardach. Gdy zbliżała się dwusetna rocznica odzyskania przez USA niepodległości, Caine 1 wpadł na pewien pomysł, dzięki któremu mógł uczcić narodowe święto.

Razem z writerami: ROGER, CHINO 174, DIME 139, DOC ONE, TAGE ONE, FLAME ONE, MAD 102 SPIKE, SPEEDY pomalował cały pociąg, aż 11 wagonów. Na nocnej akcji ogólnie było 30 osób. „Freedom Train” - bo taką on nosił nazwę, nie wyjechał cały z yardu. Pracownicy metra rozdzielili wagony. Wholecary Caina 1 i Dime 139 wyjechały na trasę, a resztę wagonów skierowane zostały do buffu (miejsce czyszczenia pociągów). Po tym wydarzeniu Caine One i Roger zostali aresztowani przez policje, a inni writerzy byli zastraszani. O dziwo, kilka tygodni później grono zaprzyjaźnionych bomberów u SPEED'iego oglądali film, jak pracownicy rozdzielali ich pomalowane wagony. Ciekawe czy ktoś jeszcze ten film posiada? W sieci można znaleźć trzy jedyne zdjęcia zbombionych wagonów. Caine One malował także znane w Nowym Yorku kluby, kamizelki, motocykle, a później zajął się robieniem tatuaży. Był najprawdopodobniej satanistą. W jego malunkach można było dostrzec elementy związane z kultem szatana. W 1977 roku znalazł się w więziennym szpitalu na Brooklynie. Został przyłapany na tym, jak na zlecenie rabował grobowce na miejscowym cmentarzu. Sąd skierował go na badanie psychiatryczne. Był zamknięty w celi i poddawany ocenie zdrowia psychicznego. W więzieniu spotkał się z psychopatycznym mordercą Davidem Richardem Berkowitzem, znanym jako Syn Sama i 44. kalibrowy morderca, który zabił 6 osób i został skazany na sześciokrotne dożywocie.


Caine po wyjściu z więzienia dalej malował i niestety kradł. Jego prace wystawiono w manhatańskiej galerii. W filmie Style Wars, możemy zobaczyć jego namalowaną realistyczną pracę na płótnie. Namalował znaną wówczas Blondie. Eddie zmarł tragicznie w dniu 15 marca 1982 roku, w wieku 24 lat. Został postrzelony przez 76 letniego emeryta. Z zamiarem rabunku wtargnął mu na posesję. Rezydent, nie mając pozwolenia na broń, sam wymierzył mu sprawiedliwość. Na jednym z zagranicznych forów, ktoś napisał, że kiedyś jedna kobieta ponoć nakręciła dokument o Caine 1. Jednak na tą chwilę znalezienie go graniczy z cudem. Jego następcą jest writer Caine 2, którego Eddie był mentorem.


Autor - Bundzol

piątek, 23 grudnia 2011

''12 Billy Jackson & The Citizens' Band - Have A Happy, Happy, Happy Christmas (T'Was The Night Before Christmas) (1983)


Have a Happy X'mas 



Z Ghettoblasterem na ramieniu czy bez... Dla wszystkich odwiedzających nasz projekt, dla braci i sióstr zjednoczonych w klimacie prawdy i hip hopu... Billy Jackson & The Citizens' Band ze świąteczną rapo-kolendą, w stylu który wszyscy lubimy i kochamy... Have a Happy X'mas! Peace!

czwartek, 15 grudnia 2011

Rare featurings of O.G. Eazy-E!

Witam w 2011! Mój pierwszy, tegoroczny wpis dedykuję postaci, bez której scena West Coast rapu wyglądałaby zupełnie inaczej a mianowicie Eazy'emu-E. Człowiek ten miał to do siebie, że nie odrzucał nikogo, kto wstąpił już do jego wytwórni "Bezlitosne Nagrania" nie ważne jaki miał kolor skóry i pochodzenie, jeśli posiadał skillsy na mikrofonie Eric dawał możliwości i wspierał swoim rapem. Bez Eazy'ego nie znalibyśmy takich grup jak N.W.A. ,Above The Law czy Bone Thugs-N-Harmony ale także (tak tak) Black Eyed Peas! Oprócz wyżej wymienionych kapel, które trwale zapisały się w pamięć słuchaczy muzyki rap Eazy nagrał kilka kawałków z ludźmi, o których tylko najbardziej zaangażowani w Westside wiedzą, a jego wybory niejednokrotnie mogą zaskakiwać. Każda z opisanych niżej postaci zasługuje na osobny wpis (będę miał co robić a Wy co czytać). No ale koniec wstępu czas na kawałki a więc:

Zacznę od chyba najdziwniejszego wyboru jeśli patrzeć na kształt twórczości Ruthless Records czyli od białej raperki Tairrie B., który wydała album "Power Of A Woman" (1990) gdzie znalazł się numer pt. "Anything U Want" z udziałem Eazy'ego:



Jeśli jesteśmy przy kobietach to w 1995 duet Menajahtwa (Spice i Royal T) wypuścił album pt. "Cha-Licious", gdzie w kawałku "Back 2 Da OG" rymuje Eric (tu niestety tylko fragment):

Album powyższych pań to czysty gangsta rap więc, skoro jesteśmy przy tym temacie posłuchajmy numeru "Eastside Drama" latynoskiej ekipy Brownside z albumu pod tym samym tytułem:

Również z połowy lat 90 pochodzi album dwóch białych, żydowskich raperów (Blood Of Abraham) o tytule "Future Prophets, Future Profits" a na nim znajdziemy kawałek o tytule "Niggaz And Jewz", gdzie prócz Eazy'ego udziela się nie kto inny tylko Will I Am (wtedy Will 1x)!:



A na koniec Penthouse Players Clique czyli Tweed Cadillac i Playa Hamm w utworze "Trust No B.tch" gdzie usłyszymy jeszcze AMG, Eazy'ego oczywiście i DJ Quika na beacie tego ostatniego czyli Compton's finest!:Co tu dużo mówić, albumy artystów wyżej wymienionych nie zrobiły szału, w większości stały się finansowymi klapami jednakże ludzie ci mają dozgonną satysfakcję, że nagrywali z legendą, a po za tym kawałki te są konkretne. Jak widzimy zwłaszcza teraz to co się sprzedaje nie zawsze jest wartościowe. Eazy-E RIP!

poniedziałek, 12 grudnia 2011

''10 LL Cool J - Year of The Hip Hop (prod. K-Def)


Odgrzebany dopiero po 17 latach od nagrania, efekt spontanicznej współpracy James'a z K-Defem, został wydany w tym roku na singlu nakładem Slice-Of-Spice w ilości zaledwie 500 sztuk (plus 150 na pomarańczowym winylu). Sampel to ESG - Ufo. Poligrafia autorstwa Joe Buck'a, znanego ze współpracy z De La Soul.



kOOl
Jak to w stylu LL Cool James'a, nigdy na jego ramieniu nie zabraknie charakterystycznego ghettoblastera. JVC RC-838C tym razem na okładce ''10 Year of The Hip Hop... Cool James zawsze wierny marce JVC. Peace!

RIP Special One of Conscious Daughters


I kolejna smutna wiadomość tego roku. 10 grudnia znaleziono nie żywą, w jej własnym domu raperkę Special One z duetu The Conscious Daughters. Kapela pochodziła z Oakland i wydała dwa albumy pod skrzydłami Parisa w latach 90. TCD były najważniejszą, żeńską grupą rap z Północnej Cali. RIP!

The Jungle (1967) Reż. Charlie "Brown" Davis, David "Bat" Williams, Jimmy "Country" Robinson


12 & Oxford Street Crew:

Charlie "Brown" Davis
David "Bat" Williams
Jimmy "Country" Robinson






Jeśli The Jungle różni się od innych filmów, które poruszają tematykę życia gangów w Stanach, to tutaj jest jeden niepodważalny powód... Każdy aspekt stworzenia tego obrazu, począwszy od scenariusza kończąc na zdjęciach, edytowaniu i grze aktorów był dziełem młodych ludzi, członków prawdziwego gangu z Filadelfii. Współautor projektu Harold Haskins, był zaangażowanym pracownikiem socjalnym, kiedy spotkał i przekonał członków gangu z 12 & Oxford Street, by wspólnie spróbowali nakręcić film. Efektem, powstał projekt, który pokazuje widzowi ten zazwyczaj ukryty świat, obnażając system wartości i zasad którymi kierują się młodzi ludzie, pokazuje ich codzienność, styl i muzykę dla której żyją (Ścieżka dźwiękowa z filmu zawiera wczesny rap na temat przyjemności niosącej z picia taniego wina pod osiedlowym sklepem). Z czasem członkowie gangu 12 & Oxford St., przekształcili się w ekipę filmowców amatorów 12 & Oxford St Film Makers Corp., ukazując właśnie swój materiał. Podróżowali po świecie starając się pozytywnie zainteresować ludzi i zogranizować pomoc dla społeczeństwa z którego pochodzą. Niestety po ukończeniu filmu, operator ekipy został skatowany na śmierć przez jeden z lokalnych gangów, powodem którego była zazdrość z osiągniętego sukcesu.

Elijah Anderson jest wybitnym socjologiem, autorem mieszkającym w sąsiedztwie Segdwick Cultural Center. Jego książka Code Of The Street, jest drzwiami do przebycia fascynującej podróży, która zabiera czytelnika w podróż po Germantown Avenue, do liściastych okolic Chesnut Hill po opustoszałe części północnej Filadelfii.



Elijah Anderson wykłada na University of Pennsylvania. Poświęca się pracy wspólnie ze społecznościami Afroamerykańskimi, przedstawiając obawy w kwestiach podziałów rasowych. Jego publikacje dotyczą etnicznego przekształcania się dzielnic oraz wpływu przestępczości i kontroli policyjnej w tym aspekcie.

Malik Aziz pracuje jako dyrektorem programu "Safe Schools, Safe Communities" (Bezpieczna Szkoła, Bezpieczne Społeczeństwo) w Biurze Burmistrza Filadelfii. Jako młody chłopak, był członkiem gangu stowarzyszonym z 12 & Oxford Street. Przez lata pracy został uznanym działaczem na rzecz walki z przemocą i więziennictwem, zakładając Stowarzyszenie Ex-Offenders działającego na terenie Pennsylwanii.

Obaj występują w filmie jako członkowie gangów w Filadelfii.

THE JUNGLE (1967) reż. Charlie "Brown" Davis, David "Bat" Williams, Jimmy "Country" Robinson


"Change is Possible" Peace!

sobota, 10 grudnia 2011

piątek, 9 grudnia 2011

Howie Tee and The CD III Crew...


CD III Crew:
Carlos D. Savory
George Watford
Howard Thomson
a.k.a. Howie Tee




Nowojorskie trio, które działało na scenie electro-funk, niesionej sukcesem Planet Rock. Wszyscy pochodzą z West Indies, skąd emigrując osiedlili się w Brooklynie. W 1983 roku Get Tough był ich pierwszym singlem wydanym dla Prelude Rec. Wydana rok później "12 Success, była potwierdzeniem ich umiejętności rapowania i produkcji kompozycji przy pomocy syntezatorów Roland czy Oberheim. Kolejne znamienite oldschoolowe utwory, trzymające poziom muzyczny ukazały się na "12 And You Know That / Summer Jam, dla Vanity Rec.. Po roku 1985, zespół rozpadł się... A każdy z ekipy poszedł w swoją stronę. Najaktywniejszym był Howie Tee, który wspólnie z Kangol Kid'em z U.T.F.O., zaangażował się w produkcję muzyczną dla świeżej grupy Whistle. (Nothing Serious) Just Buggin' to ich największy wspólny hit. Na usługach Howard'a skorzystali również, The Real Roxanne, Chubb Rock oraz Special Ed. Współpraca z nimi przyniosła większe sukcesy na rynku brytyjskim, co niewątpliwie spopularyzowało ten gatunek po roku 85 w Europie...

"12 CD III - Get Tough (1983)

We know the world is rushing... get tough!
We know the world is rushing... get tough!
We know the world is rushing... get tough!




Peace!

środa, 7 grudnia 2011

Do the Right Thing: Mister Senor Love Daddy FM We Love Roll Call Y'all!


We Love Roll Call, Y'all!...

Boogie Down Productions, Rob Base, Dana Dane, Marley Marl, Olatunji, Chuck D, Ray Charles, EPMD, EU, Alberta Hunter, Run-D.M.C., Stetsasonic, Sugar Bear, John Coltrane, Big Daddy Kane, Salt-n-Pepa, Luther Vandross, McCoy Tyner, Biz Markie, New Edition, Otis Redding, Anita Baker, Thelonious Monk, Marcus Miller, Branford Marsalis, James Brown, Wayne Shorter, Tracy Chapman, Miles Davis, Force MDs, Oliver Nelson, Fred Wesley, Maceo, Janet Jackson, Louis Armstrong, Duke Ellington, Jimmy Jam, Terry Lewis, George Clinton, Count Basie, Mtume, Stevie Wonder, Bobby McFerrin, Dexter Gordon, Sam Cooke, Parliament-Funkadelic, Al Jarreau, Teddy Pendergrass, Joe Williams, Wynton Marsalis, Phyllis Hyman, Sade, Sarah Vaughn, Roland Kirk, Keith Sweat, Kool Moe Dee, Prince, Ella Fitzgerald, Dianne Reeves, Aretha Franklin, Bob Marley, Bessie Smith, Whitney Houston, Dionne Warwick, Steel Pulse, Little Richard, Mahalia Jackson, Jackie Wilson, Cannonball and Nat Adderley, Quincy Jones, Marvin Gaye, Charles Mingus and Mary Lou Williams.

We wanna thank you all for makin' our lives just a little brighter here on We Love Radio!


Ciekawostką jest osoba Bill'a Lee, który był autorem muzyki do wczesnych filmów Spike'a tj. She's Gotta Have It, School Daze, Do the Right Thing, Mo' Better Blues, a jest to nikt inny jak ojciec czarnoskórego reżysera klasyków kina afroamerykańskiego. I my dziękujemy Love Daddy! Do The Right Thing! Peace!

wtorek, 6 grudnia 2011

The Original Harlem Globetrotters


W czasach gdy w National Basketball Association, powstał konflikt na płaszczyźnie finansowej... Spragnieni fani (do których niewątpliwie zaliczam się i Ja), z mieszanymi uczuciami spoglądają na to co się dzieję, podczas gdy parkiet stygnie... Od lat systematycznie nie śledzę już tego co dzieje się za oceanem, nie mniej jednak skłoniło mnie to do pewnej refleksji dlaczego tak sie dzieje.

LeBron James, Dwayne Wade czy Kobe Bryant...

Niewątpliwie są gwiazdami NBA. Nawet niedościgniony wzór lat 80. i 90., Michael Jordan, którego wszyscy pamiętamy z występów w Chicago Bulls, na zawsze pozostanie w pamięci. Każde pokolenie ma swoich idoli... Ale za co ich kochamy? Za 30 pkt. co mecz? Za triple-double co tydzień... Za finezję i wizję gry? Czy za to, że stają się ikonami "pop-kultury", a my fani płyniemy z jej prądem...

Olbrzymie gaże zawodników oraz kontrakty sponsorskie i umowy na transmisję ze stacjami telewizji, sięgają milionów. Czy zawsze gdy nie wiadomo o co chodzi, to są to pieniądze? Niestety w obecnym społeczeństwie jakie tworzymy, prędzej czy później wszystko musi się sprzedać, wliczając w to sport i koszykówkę... Ale czy aby na pewno?

Wspominając historie Prince'a, który napisał materiał o Rucker Park w Harlemie, znalazłem kolejny fragment układanki, którą razem staramy się skompletować na łamach naszej strony... Tym razem zapraszam do cofnięcia się w przeszłość i zagłębienia w historię koszykówki w wydaniu Harlem Globetrotters, podczas gdy sezon NBA 2011/2012 utknął w martwym punkcie.


The Harlem Globetrotters

Koszykarska drużyna łącząca, sport z grą teatralną... Bo niewątpliwie to co wyprawiają na parkiecie Harlem Globetrotters, z czystym sumieniem można tak nazwać. Dzięki swoim umiejętnościom, zjeździli cały świat jako uczestnicy ponad 20 tyś. meczów pokazowych, dlatego przydomek "Globetrotters", jak najbardziej do nich pasuje.

Lata 20. XX wieku, nie należały do najlepszych, patrząc z historycznego punktu widzenia. Były to czasy prohibicji i nadal głębokiej segregacji rasowej. Historia początków Globetrotters nie jest do końca jasna. Korzystając z oficjalnego życiorysu, za punkt zapalny można uznać otwarcię klubu Savoy Ballroom pod koniec 1927 roku. Bez wątpienia, dzielnica South Side w Chicago ma tutaj znaczenie symboliczne. To stamtąd pochodzą pierwsi gracze którzy występowali w drużynie. Co więcej Wendell Phillips High School, to miejsce gdzie zrodziła się idea. Trendy jakie panowały w tamtych czasach... Wraz z otwarciem Savoy Ballroom, organizowano potańcówki aby przyciągnąć większą publikę do klubu. Towarzyszyły im pokazy gry w koszykówke... Najczęściej całe zajście reprezentowali gracze z Savoy Big Five, weekendowo, gdyż był to charakter pracy dorywczej. Pierwsi koszykarze byli robotnikami, często zarabiający tylko kilka dolarów.

07.01.1927 Hinckley, Illinois odbył się pierwszy oficjalny mecz pokazowy Harlem Globetrotters.

Powstaniu zespoły towarzyszyły różne przygody. Gracze odchodzili i powracali do składu, wynikające z tego problemy odbijały się na widowiskowości drużyny... Trudno było zgrać się i wspólnie zorganizować. Za ojca nazwy "Globetrotters", uważa się Tommy Brookins'a, jednego z pierwszych który zjednoczył drużynę, będąc jej ważnym ogniwem podczas pierwszego tourne po stanie Illinois, wiosną 1928 roku.

Abe Saperstein, urodził się w Londynie. Emigrując jako dziecko wraz z rodziną, osiedlił się w Chicago. Jako młody chłopak grał w koszykówkę w drużynie Chicago Reds oraz zajmował się lekkoatletyką. Ściśle związany z początkami Savoy Big Five, Abe został pierwszym formalnym "białym" graczem i jednocześnie managerem drużyny... Z naciskiem na tę drugą opcję, gdyż mierzył tylko 1,65cm, co nie wątpliwie ograniczało go na parkiecie. Podczas kolejnego tourne w 1929 roku po stanie Iowa, za jego sprawą "The New York's Harlem Globetrotters", zostani powołani do życia. Wielu na pewno, zastanawia fakt dlaczego drużyna z Chicago, miała w nazwie nowojoską dzielnicę... Otóż sprawa jest prosta. Saperstein, starał się identyfikować z drużyną fakt, że po za nim zawodnicy to Afroamerykanie. Na przełomie lat 20.,30. XX wieku, nowojorski Harlem, uznawany był za serce "czarnej" Ameryki. Dlatego w głównej mierze wybór w tym aspekcie był oczywisty. Po wielu latach w 1968 roku, Globetrotters rozegrali pierwszy mecz w Harlemie jako gospodarze.


Pierwsi znani gracze tj. Albert "Runt" Pullins, Inman Jackson... Byli odpowiedzialni za widowiskowy styl jaki drużyna preferuję po dziś dzień. Pierwsze gwiazdy lat 30., w Harlem Globetrotters to ojcowie ducha i stylu.

By pojąć, to w jaki sposób zabawiali publiczność, serwując przy tym nigdy wcześniej nie spotkane rozwiązania na boisku, kluczowe jest zrozumienie, tego, że na tamten czas zasady i obowiązujące normy w koszykówce bardzo różniły się od obecnych. Wiele zasad wprowadzano podczas ewoluowania tej dyscypliny. Pole trzech sekund w 1936 roku, czy czas 24 sekund na rozegranie akcji w 1954 roku.

Przez lata 30. i 40., w drużynie nie zachodziły większe zmiany. Przed wybuchem II wojny światowej 1939 rok, był rokiem World Professional Basketball Tournament, który został całkowicie zdominowany przez drużyny afroamerykańskie. Symboliczny półfinał między Globetrotters a NY Rens, jak i cały turniej niewątpliwie był wydarzeniem, które oficjalnie obwieściło światu... "White Man Can't Jump", a "czarna" nacja, to koszykarska dominacja. W rok później, zawodnicy z Harlemu zrewanżowali się pokonując wspomnianą New York Renaissance. Kolejne edycję organizowano do roku 1948. Turniej stracił na popularności wraz z powołaniem do życia National Basketball Association w 1946 roku. Niestety formalnie do roku 1950, drzwi dla "czarnych" zawodników były zamknięte. Pierwsi którym się to udało... Nathaniel "Sweetwater" Clifton, Earl Francis Lloyd, Harold Hunter, Charles Henry "Chuck" Cooper, który podpisał kontrakt z Boston Celtics. Warto tutaj wyróżnić ikonę baseballa, zawodnika Brooklyn Dodgers "Jackie Robinson", który pierwszy przebił się do "białej ligi" w najpopularniejszej dziedzinie sportu w Stanach...

The Harlem Globetrotters to najznakomitsi gracze jacy stąpali po naszej planecie... Nigdy nie uzyskali statusu drużyny kwalifikującej się do NBA. To co dziś oglądają miliony przed ekranami TV, to nie wątpliwie tylko część tego pięknego sportu, chociaż jak wielu się wydaje najlepsza...

Dobrze, że każdy może tworzyć ją samemu...
Wystarczy wziąć piłkę i czekać aż zaświeci słońce...
Ale to już zupełnie inna historia... 
 Peace!

poniedziałek, 5 grudnia 2011

West Coast Hip Hop A History In Pictures - Michael Miller (2011)


W tym miesiącu wychodzi książka-album Michaela Millera - fotografa, który w latach 90 pracował nad sesjami zdjęciowymi ludzi takich jak Cypress Hill, Thug Life, Snoop czy Westside Connection.
JA MUSZĘ TO MIEĆ!

Our deepest fear ...

“Our deepest fear is not that we are inadequate. Our deepest fear is that we are powerful beyond measure. It is our light, not our darkness that most frightens us. We ask ourselves, Who am I to be brilliant, gorgeous, talented, fabulous? Actually, who are you not to be? You are a child of God. Your playing small does not serve the world. There is nothing enlightened about shrinking so that other people won't feel insecure around you. We are all meant to shine, as children do. We were born to make manifest the glory of God that is within us. It's not just in some of us; it's in everyone. And as we let our own light shine, we unconsciously give other people permission to do the same. As we are liberated from our own fear, our presence automatically liberates others."

cytat autorstwa Marianne Williamson zaczerpnięty z książki pt. A Return To Love: Reflections on the Principles of A Course in Miracles

niedziela, 27 listopada 2011

Warsztaty taneczne - COLD CHRIS (DYNASTY ROCKERS) w TORUNIU!


8-ego grudnia Oldschoolers Crew wspólnie z bboy'em Cortezem zapraszają na warsztaty taneczne z Cold Chris'em z Dynasty Rockers w studiu tańca Best Crew w Toruniu (http://www.best-crew.com). Zapisy na OldschoolersCrew@o2.pl oraz 609 508 541, a cena to tylko 60 zł. LET's ROCK, UPROCK!

GODZINA ROZPOCZĘCIA ZAJĘĆ 18:30

Cold Chris (Christopher Winstead) - członek legendarnej grupy Dynasty Rockers z Las Vegas. Urodzony w Los Angeles, Chris swoją przygodę z tańcem zaczął w 1996 roku, już w 1998 r. został przyjęty do UNIVERSAL ZULU NATION. Od 2003 roku regularnie podróżował do Nowego Jorku by doskonalić swoje umiejętności pod okiem znanego na całym świecie King Uprock'a .Podczas 38 rocznicy powstania Dynasty Rockers doceniono jego wkład w szerzenie i rozwój Uprockingu w Europie. Polecamy artykuł na temat Rockingu autorstwa Wawixa.

wtorek, 22 listopada 2011

DJ Screw RIP


Kultura Hip-Hop na południu rozwijała się wolniej niż gdzie indziej, głównie poprzez rap, który jednak w latach 90 wzorował się na gangsterce z West Side'u zarówno tekstowo jak i brzmieniowo. Oczywiście wśród MC's było wielu utalentowanych ludzi jednak kilku tylko zapisało się wyjątkowo oryginalnym stylem (np. Outkast, Mystikal) lecz jeśli chodzi o inne sfery Hip-Hopu ciężko tu o podobne porównanie. W kolebce jednak Dirty Southu czyli Houston mieszkał DJ, który wprowadził w połowie lat 90 innowacyjny styl mixingu czyli Screwed & Chopped a jego imię to Robert Earl Davis znany bardziej jako DJ Screw. Technika mixingu Screwa polegała na cieciu i spowalnianiu wokalu, można to było usłyszeć na dziesiątkach mixtape'ów, które wydawał (niektóre wyłącznie na taśmach). DJ Screw zmarł po przedawkowaniu kodeiny, valium i PCP. Jego schedą jest stosowanie techniki przez niego wynalezionej w wielu południowych numerach, jak i pomoc w zaistnieniu kilku bardziej znanych maniakom teksańskiego brzmienia raperów. Szkoda, że zmarł w 2000 czyli na początku popularności Dirty Southu, który wygłodniale czekał na swoją kolej w dominacji swego stylu w muzyce rap. Na szczęście wielu ludzi oddało mu hołd w nagraniach. RIP! Poniżej remix screwed & chopped mojego ulubionego kawałka Dj Quika "Let U Havit" z "3 N' The Mornin' Part Two" Screwa z 1995.

27.06.1971-16.11.2000

poniedziałek, 21 listopada 2011

GRAFFITI 365


GRAFFITI 365 to książka również dla tych, którzy trzymają się stereotypu, że graffiti to wyłącznie wandalizm. Książka zawiera ok. 600 rzadkich zdjęć różnych stylów od bubble style po wild style oraz opisów na temat wielu różnych artystów graffiti z całego świata w kolejności alfabetycznej. Twarda okładka, ponad 700 stron, full color... szkoda o tej książce pisać - trzeba ją mieć.

niedziela, 20 listopada 2011

ICE T - CHŁODNY JAK NIGDY


Wszyscy wiedzą kto to jest ICE T. Wszyscy wiedzą, że album "OG - Original Gangster" z 1991r. wywołał burze kontrowersji na początku lat 90-tych. Ale nie wszyscy w 1991r. wiedzieli, że był to już czwarty album artysty, twierdząc że był to pierwszy jego album. Polecam album "Cold As Ever" będący kompilacją utworów z początku i połowy lat 80-tych - Ice T jakiego niektórzy z nas nie znają lub nie pamiętają. Album został wydany w 1996r., a executive producer to DJ Flash (nie mylić z Grandmaster Flash). Album zawiera 11 utworów m.in. "Reckless", "Killers", "Coldest Rap", "Party People", "tibetan Jam"...POLECAM.

piątek, 18 listopada 2011

Prawdziwa Historia - Bogna Świątkowska





Wywiad z serii Polski Rap wydany na płycie dodanej do Ślizgu, rocznik 2004.

Polecam felieton Pani Bogny oraz komentarz kOOl MiKe'a.

czwartek, 17 listopada 2011

"12 Prime Dominance - Theme Of Swift Rock (2003)



Koncert Phife Dawga w Polsce!


Phife Dawg aka 5 Footer, w ramach europejskiej trasy, 19-ego listopada zaprezentuje nie tylko swój solowy materiał, ale i klasyczne numery ACTQ w warszawskim klubie Urban Garden. Tej samej nocy ma miejsce impreza Rap History Warsaw, tym razem rocznik 2004 i DJ Eprom i DJ Falcon za gramofonami. Bilety można zakupić w m.in. SideOne. Nie czekajcie, liczba biletów ograniczona!

INFO OD ORGANIZATORA :

Podczas warszawskiego koncertu PHIFE DAWG zaprezentuje nie tylko własny solowy materiał, pochodzący z entuzjastycznie przyjętego "Ventilation: Da LP" (2000), ale przede wszystkim zabierze nas w podróż do źródeł sukcesu ATCQ, wykonując największe przeboje z bogatego repertuaru nowojorskiej grupy. Raper będzie też promował swój nowy solowy album "SONGZ IN THA' KEY OF PHIFE". Takiej okazji nie wolno przegapić - bądźcie z nami tego wieczoru! Zapraszamy serdecznie!


Impreza startuje o godz. 20:00 projekcją filmu dokumentalnego: "Beats, Rhymes & Life: The Travels of a Tribe Called Quest" Michaela Rappaporta!

20:00 - otwarcie drzwi
20:30 - projekcja filmu Beats, Rhymes & Life: The Travels of a Tribe Called Quest'
22:00 - start imprezy RHW 2004 - DJ Eprom, DJ Falcon & DJ Steez
23:30 - 01:00 koncert PHIFE DAWG
1:00 - ciąg dalszy RHW 2004


ATCQ & LONS - Scenario @ The Arsenio Hall Show (1992)

poniedziałek, 14 listopada 2011

West Coast Boogie with Home-Girl Shello

Siemacie! Przedstawiam Wam kobietę, której twórczość absolutnie mnie zaszokowała i wciągnęła. Nie wiadomo o niej nic prócz tego, że w 1994 wydała album pt. "The Home-Girl", pochodzi z Zachodniego Wybrzeża i miała pseudonim Shello. 11 piosenek z albumu Shello to idealna mieszanka New Jack Swingu i G-Funku, są tam momenty typowe gangsta (rapowane przez nią!) jak i super melodyjny śpiew na konkretnych bitach (niektóre autorstwa Dj Quika). Oto jedyny klip promujący płytę pt. "West Coast Boogie":

I kawałek, który katuję bez przerwy od dwóch dni:

Obczajcie resztę!

piątek, 11 listopada 2011

Off We Go To Wrooklyn


Ekipa OSC zwarta i gotowa... Do zobaczenia we Wrooklynie, jutrzejszej Mecce prawdziwego hiphopu. Peace!

Stomp Out Loud (1997) reż.Luke Cresswell & Steve McNicholas

Right Here...With SWV!


Zdecydowanie jestem w New Jack Swingowym nastroju! Tym razem przybliżę jeden z najbardziej znanych i zasłużonych zespołów RnB i NJS czyli Sisters With Voices, skupiając się na ich debiucie. Trio zostało założone w 1990 roku w Nowym Jorku a w jego skład wchodziły Cheryl "Coko" Gamble, Tamara "Taj" Johnson oraz Leanne "Lelee" Lyons. Jak wiele wokalistek i SWV zaczynały śpiewać w chórze kościelnym ich demo przykuło uwagę Teddy'ego Riley'a, który pomógł dziewczętom przy ich pierwszym albumie "It's About Time" z 1992 roku. Płyta jest utrzymana w typowo New Jack Swingowym stylu a promowało ją aż 6 singli (pierwsze 6 utworów z płyty)! Nie będę przybliżał tu wszystkich ale zacznę od najbardziej znanego "Right Here (Human's Nature REMIX)",zaznaczę, że oryginał też jest świetny!:

Jako drugi zaprezentuję także remix do "Anything". Do oryginału został nakręcony klip, jednak w remiksie udzielają się Method Man, ODB i U-God z Wu-Tangu!

I jako trzeci mój ulubiony klip i numer czyli "Downtown
Pozostałe single to: "I'm So Into You", "Weak", "You're Always On My Mind". Płyta okazała się sukcesem, osiągnęła 2X platynę w pierwszym roku sprzedaży. Na kolejną płytę fanom SWV przyszło czekać do 1996 "New Beginning" jednak nie posiada ona NJS klimatu, dalej "Release Some Tension" z 1997 i Gwiazdkowy "A Special Christmas" z 1999. Sisters With Voices to zdecydowanie jeden z najlepszych i najważniejszych zespołów RnB lat 90! Sprawdzajcie w ciemno!

Piłsudski About Voice Recording 1924!

Witam! Jutro wszyscy Hip-Hopowcy mają święto, dzisiaj jednak polscy wielbiciele tej kultury (i Ci, którzy nie są w klimatach) mają Święto Niepodległości. Nie pisałbym może o tym (gdyż nie taki profil tematyczny ma nasz blog) gdyby nie świetna ciekawostka znaleziona na YT. Otóż przedstawiam Wam arcyciekawe nagranie dźwiękowe marszałka Józefa Piłsudskiego, w którym w zabawny sposób dzieli się swymi refleksyjami o głosu nagrywaniu! Opisuje w nim sprzęt, który rejestruje dźwięk i dzieli się spostrzeżeniami o (pozytywnych) konsekwencjach nagrywania! Dodajmy do tego, że życzy dzieciom uśmiechu jak i dorosłym "Niech się śmieją polskie dzieci..."! Właśnie i z okazji Święta Niepodległości życzę szanownym Czytelnikom i Redaktorom POKOJU, JEDNOŚCI, MIŁOŚCI i DOBREJ ZABAWY! Gdyby Piłsudski wiedział, że 80 lat nie minie a nagrywanie głosu będzie powszechne jak oddychanie!

środa, 9 listopada 2011

Grandmaster Flowers spins in '79



Legendarny DJ z Brooklyn'u. Pionierzy Hip Hop'u, zajmujący się dj'ingiem, bardzo często wspominają jego osobę jako inspirację i wzór dla samych siebie. Najwcześniejsze informacje związane z jego osobą jakie udało mi się ustalić, pochodzą z końca lat 60. Oczywiście nie ma mowy by mówić tutaj, że Grandmaster Flowers był hiphopowym Dj'em.

Jednak jako "ultra pionier" w tej dziedzinie, niewątpliwie w olbrzymim stopniu przyczynił się do rozwoju tego odłamu kultury, na czas gdy nikt jeszcze nie miał zielonego pojęcia, że powstanie wspomniana kultura. Gdy gangi rządziły Nowym Jorkiem, 22 czerwca 1968 roku, Flowers brał udział w promocji koncertu Jamesa Browna na stadionie Yankesów. Początki lat 70. spędził poza klubami, działając na lokalnej scenie Brooklynu, mając na względzie okoliczne parki, pierwsze dyskoteki w licealnych klubach przy szkole, czy imprezach okolicznościowych. Wiele dzieciaków, z odziału największego gangu miasta które nigdy nie śpi... Black Spades, było częstymi gośćmi na jego eventach tym samym, Flowers był dość znaną postacią w Bronksie, gdzie Spades z początkiem lat 70. przenieśli swoją kwatere. Przytaczając wywiad z Dj'em Dr. Transition z Brooklynu, Flowers potrafił miksować na trzech gramofonach jednocześnie, będąc przy tym niesamowicie szybkim i sprawnym. Świetnie czuł się, w gatunkach funk, soul i disco... W jego repertuarze nie brakowało kawałków tj. "Good Times", "Love Is The Message" czy "Bounce, Rock, Skate, Roll"... Końcówka lat 70., w jego życiu upłynęła na stopniowym popadaniu w uzależnienie narkotykowe, co w efekcie powodowało powolne usuwanie się jego osoby w cień. Flowers zmarł w 1992 roku w osamotnieniu, pozostając w pamięci pionierów i fanów jako fundament inspirujący. Szacunek!


Heavy D R.I.P. (1967-2011)

wtorek, 8 listopada 2011

No Silence In Da Block! Deuter - "Nie Ma Ciszy W Bloku"

Czasem na naszym blogu pojawiają się polskie akcenty. Idealnym przykładem początków rapu w Polsce jest remix "Nie Ma Ciszy W Bloku" punkowego zespołu z Warszawy-Deuter. Co wyróżnia ten kawałek? W PEŁNI Old Schoolowy klimat!! Styl rapowania, brzmienie perkusji, basu cała aranżacja... jakby żywcem wzięte z Boogie Down (a załapałoby się bo to rok 1987). Szacunek! To jest funkowo świeże!

New Jack Swing Creator - Teddy Riley


Teddy Riley (a właściwie Edward Theodore Riley) urodził się 8 października 1967 w Harlemie. Już od piątego roku życia zaczął interesować się muzyką i nauką gry na instrumentach. Talent muzyczno - wokalny pozwoliły mu się później zapisać w historii muzyki jako twórcę podgatunku RnB - New Jack Swing. Zanim jednak zajął się śpiewem wyprodukował dla Kool Moe Dee 12" "Go See The Doctor", była to pierwsza piosenka, której produkcją zajął się Teddy.

Jeśli chodzi o Old School Rap, Riley brał udział w produkcji płyty Doug E. Gresh And The get Fresh Crew "The Show".

Oczywiście najbardziej znanym przedsięwzięciem Riley'a była grupa Guy, którą tworzył z Timmym Gatlingiem i Aaronem Haalem (ten pan jest doskonale znany fanom 2Paca za sprawą udziału w piosence "Toss it Up"). Kariera grupy rozpoczęła się w 1987 albumem pt. "Guy", z którego pochodzi ich najbardziej znany hit (także graczom GTA San Andreas) zatytułowany "Groove Me":

Był to pierwszy New Jack Swingowy przebój, który nadał w dużej mierze styl muzyce RnB w latach 90. Następnym albumem był "the Future" z 1990 i "Guy III" z 1999. Po wydaniu drugiej płyty jak widać drogi panów się rozeszły a Teddy Riley rozpoczął karierę producencką pracując z takimi legendami miejskiej muzyki jak: Keith Sweat, Heavy D, Wreckx-N-Effect, Bobby Brown, Johnny Kemp i... Michael Jackson (praca nad LP "Dangerous").

W 1991 roku Riley założył nową grupę - Blackstreet wraz z Thomasem Taliaferro, znaną dzięki wielkiemu hitowi "No Diggity" (1996) z Dr.Dre i Queen Pen:

Grupa zmieniała skład osobowy wielokrotne i dopiero w 1994 udało jej się wydać z sukcesem płytę pt. "Blackstreet". Hit z Dre pochodzi z rok później wydanej "Another Level".
Teddy Riley to człowiek, który zmienił brzmienie RnB z typowo balladowego na mocniejsze, rapowe za sprawą mocnych podkładów. Estetyka ta miała gigantyczny wpływ na rzeszę twórców muzyki Rhytm And Bluesowej. Sprawdzajcie albumy Guy i Blackstreet, skoro sam MJ wziął go do pomocy to musi coś w tym być. Jest to Dr. Dre RnB!

Joe Frazier R.I.P. 1944 - 2011


Jest to nie tylko przykra wiadomość dla fanów boksu, ale i wszystkich interesujących się tematem tworzenia się Kultury Hip Hip... I kształtowania się kultury Afroamerykańskiej XX wieku. Ponad 10 lat wspaniałej kariery, ugruntowanej sukcesami na światową skalę. Wielkie spektakle bokserskie z jego udziałem, na zawsze zapadały w pamięci... Walki z Geogre'm Foreman'em i Muhammad'em Ali, w szczególności. Wielu z was na pewno, kojarzy jego postać z ringu... Po zakończeniu profesjonalnej kariery na początku lat 80., pracował we własnym klubie bokserskim, z trudną młodzieżą, przekazując tajniki boksu, dzieciakom z gett Filadelfii, trzymając ich z dala od kłopotów i narkotyków.

Joe Frazier spoczywaj w pokoju.
Szacunek!

poniedziałek, 7 listopada 2011

"12 Ice-T - That's How I'm Livin' (1992)

Subiektywnie rzecz biorąc, jeden z najlepszych storytelling'ów w historii gangsta rapu. Ice w swojej opowieści kreśli obraz swojego dorastania - śmierć rodziców, przeprowadzka z Summit w New Jersey do krewnych w Los Angeles oraz szkoła średnia Crenshaw, gdzie przebywał na co dzień w środowisku gangów. Sampel to drumbreak ze Skull Snaps - It's A New Day. Ciekawostką jest fakt, że bit na albumie rożni się od wersji teledyskowej i koncertowej.


Live @ Sopot, 1995

Mówią "don't judge a book by its cover"...

...może i racja, idąc dalej pewnie można by sparafrazować to powiedzenie do postaci: don't judge a record by its cover. W przypadku przeszukiwania bezkresów funkowej i soulowej muzyki lat 70-80-tych ubiegłego wieku czasem trudno jest obrać jakieś sensowne kryterium. Jedni szukają kierując się tymi znanymi i osłuchanymi artystami, fani samplingu odkrywają muzyczne perełki przeszukując inspiracje bardziej współczesnych artystów, jeszcze inni ochoczo słuchają tego co im poleci popularny YouTube... ja osobiście korzystam z każdej z tych możliwości, ale był taki moment, że ta nieskończoność brzmień tamtego okresu zaczęła mnie odrobinę męczyć. 

Znasz to? Wiem, że tak. Zauważyłem, że przestałem zapamiętywać nazwiska artystów, przestałem zwracać uwagę na nazwy bandów, beztrosko chłonąłem coraz to nowe rzeczy. Muzycznie wszystko to dawało mi dużo radości, ale gdy ktoś zapytał mnie czy mógłbym polecić coś dobrego, nie byłem w stanie przywołać większości z tych świeżych znalezisk. 

Bo co, prócz muzyki, wyróżnia album? POLIGRAFIA! Przyglądając się bliżej wydawnictwom ze złotej ery funku i soulu, można łatwo dostrzec pewne schematy. Większość to okładki typu "big heads", okładki przedstawiające członków zespołu, bądź też wokalistów czy wokalistki solo, siedzących, stojących, leżących, grających... schematy powielane w nieskończoność. 

Okładki albumów, które były w jakiś sposób ciekawe, bądź też charakterystyczne, dużo bardziej zapadały mi w pamięć. Bywało tak, że to właśnie okładka skłoniła mnie do sprawdzenia albumu. Poniżej przedstawiam zbiór wybranych przeze mnie coverów, które zrobiły na mnie wrażenie nie tylko muzyką, ale również obrazem.

Oliver C
heatham 'The Boss' (1982)

Earth, Wind & Fire 'Raise!' (1981)

Eumir Deodato 'Prelude' (1973)

Kleeer 'Winners' (1979)

The Main Ingredient 'Euphrates River' (1974)

Bobby Lyle 'The Genie' (1977)

War 'The World Is a Ghetto' (1972)

Montana 'I Love Music' (1978)

Lakeside 'Fantastic Voyage' (1980)

Bobby Caldwell 'What You Won't Do For Love' (1978)

The Fatback Band 'The Best Of The Fatback Band' (1976)

Harlem River Drive 'Harlem River Drive' (1970)

The S.O.S. Band 'Sands Of Time' (1986)

Montreal feat. Uchenna Ikejiani 'Same' (1979)

Wild Cherry 'Wild Cherry' (1976)

Parliament 'Chocolate City' (1979)

Funkadelic 'Maggot Brain' (1971)

Marvin Gaye 'I Want You' (1976)

Faith Hope & Charity 'How Can I Help But Love You' / 'Keep Me Baby' (1978)

Marvin Gaye 'Super Hits' (1970)

Funkadelic 'Standing On The Verge of Getting It On' (1974)

Ohio Players 'Angel' (1977)