skip to main |
skip to sidebar

"W młodości Debi Mazar, b-girl, trzymała z wieloma ważnymi postaciami hip hopu. Potem zaczęła karierę aktorska, która zaowocowała rolami w takich filmach jak: "Godfellas", "Jungle Fever", czy "Malcolm X". Debi darzy Nowy Jork wielkim patriotyzmem, a że dużo podróżuje, zawsze dba o to, by godnie reprezentować Queens."
1. Gdzieś na Bronksie, gdzie ludzie są spoko
Kiedy zaczęły się lata 80. chodziłam z jedną przyjaciółką do Bronx River House, bo usłyszałyśmy o takim kolesiu Kool Herc i o kimś na kogo mówili Bambaataa, i o tym, że obaj nieźle grali. Ja byłam związana raczej ze sceną disco, ale razem z moimi przyjaciółmi lubiliśmy muzykę z Bronksu. To wszystko było bardzo ciekawe, bo hip hop tak jakby zderzył się z muzyką new wave. Grali wtedy tacy ludzie jak Sex Pistols, Debbie Harry, The Talking Heads, Devo, Kraftwerk czy Kurtis Blow. A ludzie tacy jak Run-D.M.C. robili swój własny hardcore'owy rap. Jeśli chodzi o styl, ludzie byli dość pojechani, stawiali sobie włosy, mieli po 25 kolczyków w uchu. To były niezłe czasy. To wtedy po raz pierwszy w życiu poczułam, że kolor nas nie dzieli. Wszyscy trzymali się razem i nikt nikogo nie oceniał.
2. Ring wrotkowy o nazwie Roxy
Pracowałam przy drzwiach klubów Danceteria i Mudd Club, kiedy miałam jakieś 16 lat. Wierzcie albo nie, ale w Roxy, jakoś tak w 1983-84 pracowałam w ochronie. Roxy był wtedy ringiem do jazdy na wrotkach, więc kierownictwo klubu nie chciało, żeby ludzie niszczyli podłogę. To nawet śmieszne, bo moja praca polegała na tym, że miałam chodzić i mówić ludziom, że tu nie wolno palić. Ludzie patrzyli na mnie i mówili "F*ck Off". No więc nie bardzo mi szło pracowanie. Snułam się po klubie, sama popalałam i tańczyłam. No i długo tam nie zostałam, bo zdali sobie sprawę, że płacą mi za nic.
3. D Ragi
Wtedy pełno było dragów, zwłaszcza proszek był popularny. Ludzie odchodzili, bo wielu z nich przeginało z proszkiem. Szkoda, wielu wspaniałych artystów totalnie się zmarnowało. Zawsze można było poznać, czy ktoś bierze, bo czuło się od niego taki miętowy zapaszek. O cracku jeszcze wtedy nikt nie słyszał. To ciekawe, bo to był czas, kiedy ludzie z getta zaczęli nagle jeździć do Europy. Ludzie zaczęli kupować dzieła sztuki, więc artyści zaczęli mieć kasę. Rock Steady zrobiło niezłą karierę, jeździli po całym świecie. To było niesamowite, dla wielu z nas byli wzorami do naśladowania.
4. Zabawa z psem
Znałam ludzi z Run-D.M.C. Nikt jeszcze wtedy nie był gwiazdą i wszyscy świetnie się znali. Ja wtedy robiłam make up. Pracowałam jako charakteryzatorka przy ich klipie do kawałka ''Christmas in Hollis", w którym jako renifer występował pitbul. Założyli mu takie rogi z tektury, pies się nieźle wk@#*ił i mało mnie nie pogryzł.
5. Siostry sobie z tym poradzą
W którymś momencie ja i moje kumpele stworzyłyśmy własną ekipę. Nazwałyśmy się Midtown Angels. Miałyśmy swoje własne koraliki. Nie chodziło o to, żeby nam się chciało o coś walczyć, ani, żeby mówić "tu jest nasze terytorium". Po prostu chciałyśmy mieć coś własnego. Wiecie, "że co jak jesteśmy białe to nam nie wolno?, F*ck It!"
6. Rewolucja na antenie




Kilka moich znajomych osób brało udział w produkcji telewizyjnego programu hiphopowego "Graffiti Rock", choćby tacy ludzie jak, twórca programu Michael Holman, Rock Steady, Vincent Gallo, który potem został reżyserem i mój ówczesny chłopak Kel 139. Znałam Michaela lata zanim show w ogóle się pojawił. Michael był filmowcem a do tego mulatem. Nieźle czuł, o co chodzi w byciu czarnym , dobrze rozumiał ulicę. Był jedną z pierwszych osób, które dostały się do telewizji i próbowały ludzi uświadomić o hip hopie. Pamiętam, jak mówił o "Graffiti Rock". My wszyscy na to " Ta, jasne zrobisz jakiś program". Aż tu nagle, naprawdę zrobił. I wszyscy się wkręcili. D. ST chciał w to wejść. Pojawili się ludzie, którzy akurat byli na topie, choćby Shannon. Nagrywaliśmy "Graffiti Rock" we wschodnim Harlemie. Pamiętam, że wszystko działo się w dużym studio, gdzieś przy 114 ulicy. Znaliśmy sie wszyscy z różnych imprez i klubów, i naprawdę nas kręciło, że tam byliśmy. Pamiętam, że była z tym nagrywaniem zajebista zabawa, i że długo to trwało. A potem znudziło mi się tańczenie wkółko do tych samych kawałków. To był mój pierwszy występ w telewizji. Moja matka, moi przyjaciele, wszyscy to oglądali. Dla hip hopowego środowiska to było coś, że nareszcie przedarliśmy się do telewizji. Ale oglądalność nie była chyba wysoka. Myśmy wszyscy to oglądali, ale reszta Ameryki nie. Wtedy nie sądziłam, że robimy dla hip hopu coś wielkiego. Byliśmy dzieciakami z ulicy, z konkretnej sceny muzycznej, które robiły coś, co miało się ukazać w telewizji, już samo to nas kręciło. Nie doceniałam, jakie to było ważne, zrozumiałam to dużo później...
source: ego trip
Freestyle Express powstała na początku lat 80. w Miami, FL., jako niezależna grupa muzyków, artystów, producentów i MC's... Charakterystyczne stroje i maski były znakiem rozpoznawczym ekipy. Śmiało można porównać ich na przykład do Uncle Jamm's Army czy innych grup tworzących electro w tamtych latach. Freestyle Express mieli inne pomysły podczas realizowania własnych produkcji, co niewątpliwie sprawiło, że ich twórczość różniła się od nowojorskich standardów czy prekursorów z Detroit. Skład grupy zmianiał się wciągu lat, ale udało mi się ustalić kilka z nazwisk, zaangażowanych w ten projekt...
Garfield Baker
Byron Smith
Sherman Nealy a.k.a. Sherman
Harris Vereen
Tony Butler a.k.a Pretty Tony
Darryl Hawkins
Calvin & Carlton Mills a.k.a. Mills Bros.
Od samego początku współpracowali ze sobą współtworząc wytwórnię Music Specialists (później również jako Jam Packed Records), której nakładem ukazywały się ich single... Warto zaznaczyć, że pierwsze pozycje ukazały się w roku 1983, lecz prace nad nimi trwały dużo wcześniej... Prawdopodobnie w latach '81 i '82, czyli w czasie rodzenia się gatunku Electro, Electrofunk... Dlatego, też Miami okazało się kolejnym miejscem obok Detroit, New York, czy L.A. gdzie już we wczesnych latach 80, powstawały tego typu produkcję. Co niewątpliwie zmienia fakt, by nie tylko kojarzyć to miejsce z Miami Bass. Tworząc wspólnie jako: Freestyle Express, później Freestyle, kilkro z nich miało na koncie projekty solo... Choćby Sherman czy Pretty Tony, który poza tym zajął się produkcją takich klasyków jak:
"12 Debbie Deb - When I Hear Music (1983)
"12 Debbie Deb - Lookout Weekend (1984)
"12 Trinere - All Night (1985)
"12 Trinere - I'll Be All You Ever Need (1986)
"12 Trinere - I Know You Love Me (1984)
"12 Fast Lane - Young Ladies & Young Ladies Remix (1984)
Z początkiem lat 90. ukazał się Freestyle LP, który był składanką hitów grupy... Freestyle przez długie lata pozostali aktywni, realizując projekty zarówno wspólnymi siłami jak i solo... Pretty Tony działa na scenie Miami do dziś, angażując się w różne przedsięwzięcia.
Freestyle dla Music Specialists (1983-1986)
"12 Freestyle - Freestyle Express (1983)
"12 Freestyle - Summer Delight (1983)
"12 Freestyle - The Party Has Begun (1984)
"12 Freestyle - Fly Freestyle (1984)
"12 Freestyle - Are You Lost? (1984)
"12 Freestyle - Don't Stop The Rock (1985)
"12 Freestyle - It's Automatic (1986)
"12 Sherman – The Christmas Rock (1983)
"12 Pretty Tony - Fix It In The Mix (1983)
"12 Pretty Tony - Jam The Box (1984)
"12 Pretty Tony - Computer Language (1984)
"12 Pretty Tony - Get Some (1985)
"12 Pretty Tony - Will We Ever Learn? (1985)
Diggin' in the crates podczas Hip Hop Kempu '11 ..
"everybody learns to battle with style
but you got to have style in order to fight for style (...)"
Siema! Oto prześwietna wiadomość dla maniaków 90 lat! Znalazł się wreszcie ktoś, kto nagrał pozytywny numer w stylu 91 oraz zrobił do tego klip, gdzie jest IDEALNIE wystylizowany na początki tego okresu!! Debiutujący raper Alph-A-Bit z Los Angeles daje nam "Sun, Beach & Babes"!! Świetny beat, tekst i video...co za ulga w zalewie techniawek i totalnej komerchy! Plus za samplowanie Aaliyah! Kibicuję chłopakowi!!A Wy sprawdźcie ten klip bo mimo, że bardziej nowy nie może być (z wczoraj) to przenosi nas 20 lat wstecz! Czyżby zwiastun pozytywnych zmian w rapie? Moda powoli wraca ale co po szmatach kiedy nie będzie klimatu!? Oby jednak i 90's fonky vibe powrócił!!!!!!!

Przedmowa Rap Attack:
Rapping is a word that has been a part of Afro-American vocabulary for a long time. With the coming of a new black American popular music called Rap in 1979, people all over the world began to be aware of it, thinking of it as a description of rhythmic talking over a funk beat. The first so-called rap records were in fact the tip of an iceberg, under the surface was a movement called hip hop, a Bronx-based subculture, and beneath that was a vast expanse of sources reaching back to West Africa. The praise singing, social satires and boasting of savannah Griots that appeared to reincarnate in groups with names like Grandmaster Flash and The Furious Five, Afrika Bambaataa and Cosmic Force, The Treacherous Three and The Funky Four Plus One More, had all been present in black music over the last 80 years. Where once they were relegated to the sidelines of language studies, the service industries of music like radio, or aspects of blues and soul lyricism, they were now centre stage and in the charts.
For listeners who aren't diehard fans, rap trends to be the same as blues, reggae or jazz - it's boring, it's repetitive. The pop cover version are more intelligent. It's also seen as a self-contained phenomenon which will probably go away before too long. How self-contained is a record like 'Ya Mama by the group called Wuf Ticket? A pretty average release, musically speaking, it was a direct reference to black street slang and word battles like dozens, singifying, gaming and woofing. As such, it connected back to blues, R&B and soul releases from earlier periods like Speckled Red's - The Dirty Dozens, Luther Ingram's - Puttin' Game Down and Bo Diddley's - Say Man, even rap poetry/music like Melvin Van Peebles's - The Dozens or comedy routines like Richard Pryor's - I Spy Cops.
Althrogh it is impossible to interconnect all the different strands and influences which have contributed to development of hip hop and do justice to all of them, I have tried to convey the depth of tradition that has led to records like Planet Rock, The Message, The Crown and many other leaders of Rap Attack. Each chapter deserves its own book and I hope will one get it.

A1 B-Side – Une Sale Histoire
A2 Fab 5 Freddy – Change The Beat
A3 Phase 2 – The Roxy
A4 Grandmixer D. ST.* & Infinity Rappers, The – Grandmixer (Cuts It Up)
B1 B-Side, Grandmixer D. ST., Phase 2 & Smurfs, The – Krush Groove
B2 Smurfs, The – Smurf For What It's Worth
B3 Futura 2000 – The Escapades Of Futura 2000

David Toop... Brytyjski muzyk (w latach 70. i 80. członek rockowej kapeli "The Flying Lizards") i publicysta, między innymi autor serii książek poświęconej kulturze Hip Hop "Rap Attack" oraz pisarz na łamach muzycznego czasopisma "The Wire".

I'm the fox that cold rocks, and I'm comin correct
And what I want is a little respect
Now if I don't get it, I'ma have to take it
And prove to y'all that I can make it
All the way, and not slightly
For those of you who took me lightly
I'ma have to put you all in check
And maybe then you'll show me a little respect...
Mike Theodore, a właściwie Michael Richard Theodore. Aktywnie pisał, produkował i aranżował utwory muzyki funk, soul i disco od lat '60-tych po lata '80-te. Działał w grupie z muzykiem Dennisem Coffey'em, jednak najbardziej znany projekt to "Orkiestra" sygnowana nazwiskiem bohatera tego artykułu.
Orkiestra ta pod przewodnictwem Mike'a wydała dwa albumy, albumy przesiąknięte disco i funkiem w czystej formie. Mowa tu o "Cosmic Wind" z 1977 roku oraz "High On Mad Mountain" z 1979 roku.
Wszystkie utwory z obu albumów okraszone są bogatym instrumentarium, gdzie rytm nadaje "żywa", funk'owa perkusja oraz wszelakie tomy, kongosy, bongosy i shakery. Nisko idące riffy bassowe oraz riffy gitarowe uzupełniane są wszelkiego rodzaju instrumentami smyczkowymi oraz klawiszowymi, a doprawione są "dęciakami". Te wszystkie dźwięki składają się na całość, co w rezultacie daje nam energiczną i bardzo taneczną mieszankę.
I nie bez powodu napisałem "...taneczną...". Od pierwszej do ostatniej nuty aż chce się tańczyć. W obecnych czasach bardzo dobrze ten "vibe" wykorzystali b-boys i fly-girls, gdzie główną muzyką podczas ich treningów czy też bitew lub pokazów jest właśnie funk.
Ma to wiele wspólnego z Mike'm Theodor'em. Jego jeden z hitów często grany jest podczas "break battles". Mowa tu o utworze "The Bull" wydanym w 1977 roku. Poniżej utwór do sprawdzenia. (To ten numer, przy którym Lilou i Cloud zaczynali rundę finałową na Red Bull BC One 2009)
Zapraszam. Polecam !!!