środa, 23 grudnia 2020

Breaking czy Breakdance ?


W ostatnim czasie nasiliły się dyskusje na temat obecności bboingu na Olimpiadzie. Temat jest mi znany od lat, i podobnie jak wtedy tak i teraz wzbudza we mnie mieszane uczucia. Jestem w stanie zrozumieć intencje Amerykanów. To na ich podwórkach, z Brooklynu bazując na Rockingu, poprzez jamy Disco King Mario i jego sławny Snake Dance (top rocking), powstał ten taniec. Zainteresowanie sponsorów wzrośnie i tak jak kiedyś RedBull ignorował zjawisko rapu, tak dzisiaj jest jego ambasadorem.

Hirek Wrona dołącza do Popkillerów. Świetna wiadomość, ponieważ to człowiek o wielkim sercu dla muzyki. Cieszy mnie ten fakt, uważam, że osoby pokroju Hirka czy Druha Sławka czyli ludzi znających temat od praktycznej strony, powinny mieć znaczący wpływ na hip hopowe media. Znany bowiem tu i ówdzie dziennikarz muzyczny bronił jedną z gazet przed krytyką, która spotkała ten portal za taniej sensacji clickbajtowe nagłówki. Dziennikarstwo, które zmierza w kierunku sprzedania sensacji, wykorzystuje kilka procent z tego, co byłoby w stanie opierając się o swoje kompetencje, stworzyć. O ile ktoś te kompetencje posiada ... 

Myślę, że wielu posiada jednak najważniejsza jest nieliczna zasada. Dziennikarstwo powinno dążyć do prawy. Jeśli ktoś chce odkryć początki hip hopu i poznać inne treści poza utartą "starą gadką": Flash, Herc i Bambaataa, musi się bardzo postarać, bo sami dziennikarze nie są zainteresowani tworzeniem i opisywaniem hip hopu jako całości. Rap jest najmłodszym dzieckiem hip-hopu i najbardziej od lat skurwiałym, jeśli patrzeć na ogół. Udało mi się uzyskać dyplom z dziennikarstwa muzycznego, chociaż nigdy nie określałem siebie jako dziennikarz. Posiadam jedynie zainteresowanie pewnym tematem i konfrontuję fakty z powszednie uznanymi wersjami. 

Z ekipą staraliśmy się tłumaczyć wykładowcom ideę hip hopu. Że w Polsce pojawił się już na początku lat 80-tych, a oni twierdzili, że to nie możliwe, bo w tych czasach RUN DMC dopiero co odcisnął swoje piętno w ewolucji muzyki rap. Przed RUN DMC było wiele, bardzo dużo lepszych i gorszych kawałków hip hopowych i electro funkowych. Wiecie co, traktowali nas jak pojebanych ... Nie mogli skumać zjawiska kontrkulturowości hip hopu opartego na tańcu, na tle sporów politycznych w państwie pod obcą kontrolą, jakim wtedy była Polska. W macierzy Stany Zjednoczone Północnej Ameryki i Nowy Jork w tamtym czasie najniebezpieczniejsze miasto Świata. Polska Polską, choć dla Sadiego, Graffa i wielu innych głównie rozpoczynających swoją historię z hip hopem w początkach lat 80-tych, hip hop stał się oknem na świat wolności.

 Gdzieś tam czołgi i stan wojenny. Zabójstwa polityczne i represje. Aż tu nagle młodzi, ale nie punkowcy - hip hopowcy. Weird ...

W USA powstawał w pokoleniu skrzywdzonym przez Wietnam i heroinę. I wbrew temu co Hirek Wrona mówi na płycie (lekka korekta tekstu, bo właśnie odsłuchałem płytę Dj'a Ace'a). Pierwotny hip-hop był tworzony również przez Latynosów i to jest powszechnie znana prawda ...


DJ ACE – Long Story Short


Tau wspominał ze znaną sobie pompatycznością, że cieszy się z obecności Breakingu na Olimpiadzie. Ja się tylko zastanawiam czy ludzie zainspirowani hip hopowym tańcem na tym wydarzeniu sportowym, rzeczywiście będą poszukiwali wiedzy na jego temat, czy raczej zdobywaniem medali. Czy uliczna rywalizacja nie przeobrazi się w samo "stanie na podium", o czym już zresztą od dawna wspominali polscy bboys. Nie oszukujmy się. Dopiero co zajarany adept ulicznego tańca, nie odnajdzie odpowiedzi na swoje pytania dotyczące początków tej kultury. No co najwyżej dowie się, że powstał w latach 70'tych na Bronksie, a jego prekursorami jest RSC. Duże uproszczenie, zbyt wielkie dla kogoś jak ja, który preferuje prawdę i jest dociekliwy. Ciekawe tylko czy ci młodzi adepci dowiedzą się o Bronx Boy, z której to hardcorowej ekipy po latach wyłoniła się w formie "poczwary" RSC. Ten taniec ma wciąż nieopisaną historię a zamykanie go w ramach wielkiej sztuki na równi z innymi dyscyplinami sportowymi, w mojej ocenie zabija hip-hop, zamiast go doceniać. Nie wyobrażam sobie porównywania rzutu oszczepem z power movesami, no chyba że to już nie taniec a akrobatyka...

Każdy dzisiaj używa zwrotu Breaking. To dobrze, bo breakdance to medialna nazwa. Przyjrzyjmy się jednak analogicznemu przykładowi - Graffiti. Wyobrażacie sobie, że prace Crash'a, Caine One'a, Blade'a czy Seen'a wiszą w Luwrze obok Michała Anioła. No Bboys będą staczać walki do miksów DJ'a Skeme, więc dlaczego prace writerów nie mają sąsiadować z antykami sprzed wieków ? ...

Graffiti ... Jest to nazwa niewłaściwa. Obelżywa dla twórców. Etymologicznie odnosi się do napisów, bliżej nieokreślonego pochodzenia. I znów, jest to nazwa medialna, określona przez dziennikarzy i policje. W zamyśle kojarzona z wandalami - zwrot policyjny. Tymczasem, w latach 70'tych ta część hip hopu nie była obecna w środowisku, została oficjalnie dołączona do elementów hip hopu w latach 80-tych przez UZN. Przez kilkanaście lat żyła swoim życiem, odciskając piętno zarówno w hip hopie jak i w punku chociażby, lecz oficjalnie zaistniała na kanwie skomercjalizowania hip hopu, nadania mu pewnych kształtów, za które jest odpowiedzialny Afrika Bambaata i UZN. Zastanawiam się tylko, czy za jakiś czas, jak prace writerów zaczną gościć w galeriach światowych (a pragnę zauważyć, że pierwsze tego typu projekty odbyły się już w roku 1973!) i zostaną uznane za sztukę na równi z Picasso, to czy wszyscy zaczną wyrażać się o tych  twórcach jako - "writerzy" ...

Pamiętajmy jednak, że opisując pewne zjawiska, należy szukać prawdy i ukazywać ją w pełnym wymiarze, nie skupiając się zbytnio na wycinku pewnej rzeczywistości. Myślę, że taki etos dziennikarstwa jest jedynym, który odpowiada temu zawodowi. Niestety na przestrzeni lat, rzadko spotykałem się z dbaniem o detale dziennikarstwa muzycznego. Oczywiście niektórzy mogą określić, że treści które mam na myśli to czysto nerdowskie dywagacje, które dotyczyć by miały jedynie mi podobnych osób. Osób, które poszukują ścisłych początków. To fakt. Nie zgadzam się, by w każdym artykule o hip hopie, z lubością zawierać niepopularne stwierdzenia, zaprzeczać wszystkim znanym dotychczas historiom i tworzyć teorie spiskowe. Ale ... 

No właśnie. Starałem się tłumaczyć moim wykładowcom, którzy twierdzili, że rap powstał w USA a hip hop w Polsce, czym hip hop jest. Nie rozumieli. Nie rozumieli, że hip hop to nie rap, że to nurt muzyczny - to fakt, który miał u podstaw kontrkulturowość. Powstał w określonych nizinach społecznych, a wizerunek jaki prezentowali Furious 5 czy RUN DMC był daleki od tego, co działo się na nowojorskich ulicach w latach 70-tych. Bezskutecznie. Bezskutecznie też od lat starałem się "dołączyć" do wiodących portali z ambicją, że treści typowo hip-hopowe mogłyby być nie tyle co głównym ich nurtem, lecz wartościowym dodatkiem. Niestety zazwyczaj spotykałem się z brakiem odezwy lub z podejściem urągającym wartości wiedzy, którą mogę zaprezentować. Wiedza ta może jedynie urozmaicić każdy portal czy magazyn hip hopowy, uzupełnić braki i nadać mu pełnego wymiary. Lecz ...

W dobie klikalności i jawnego promowania sprzedajnych nagłówków, kto się dziś przejmuje i interesuje wartością wiedzy. Tylko chyba wtedy, gdy "nagle" (pracę nad tym trwały latami) Breaking trafia w poczet dyscyplin olimpijskich, 'dziennikarze' informują nas o różnicy między Breakingiem a breakdancem.

A teraz najlepszy "kwiatek". Na pewnym portalu pojawiła się wiadomość, która w odniesieniu do większości postów relatywnie jest spójna. Otóż znalazłem tam takie oto stwierdzenie: "(...) jak taniec ten (Bboying przyp. Dziurawe Sample) narodził się z kultury hip-hopu, niektóre z najbardziej spektakularnych ruchów, legendy ... " what the fuck !!?? Really ?? Sic! I co jeszcze ???

Bboying który stoi u podstaw tej kultury, na jedynym polskim portalu rapowym, który może poszczycić się większymi zasięgami, jest przedstawiany w taki sposób ? To chyba świadczy o szerokich brakach i poważnie! To na Waszych ramionach spoczywa, by młodych ludzi edukować, o ile historia i prawdziwość o hip hopie leży w gestii Waszego zainteresowania. Taniec ten jak i Djing dał początek hip hopowi. Nie narodził się z hip hopu. To poważny błąd. I nie jest jest to nerdowskie pierdzenie w stołek, tylko poważne traktowanie historii muzyki. To tak jakby ktoś twierdził, że polski jazz rozpoczął się wraz z z Jazz Jamboree, lub polski rap wraz ze Skandalem ...


P.S. 

Wątek z płytą DJ'a Ace powstał w ostatnich minutach przed publikacją, gdy odsłuchałem jego wosk, i nie ma na celu w jakikolwiek sposób uderzać w osobę Hirka Wrony. Przeciwnie, w moim zamyślę oddaję mu tutaj szacunek, a braki jakie zauważyłem poniekąd tłumaczę w następnej części.

Brak komentarzy: