niedziela, 13 lipca 2014

Miles Ahead (2015) Dir. Don Cheadle




Znakomita wiadomość dla fanów kinematografii i ambitnej muzyki z duszą. Znany z wielu dobrych kreacji aktorskich, Don Cheadle zdecydował się podjąć swoją pierwszą produkcję reżyserską. Wyreżyseruje oraz zagra główną postać w filmie opartym na życiu legendarnego jazzmana - Miles'a Davisa.

czwartek, 10 lipca 2014

Left to Our Own Devices - Album by Le Cassette

10/07/2014

Stało się. To jest już jasne. Pierwszy album Le Cassette stał się faktem. Dzięki Telefuture Records z Kalifornii, która specjalizuje się w elektronicznych brzmieniach, stylizowanych na lata 80-te, oraz... A raczej przede wszystkim, niezwykłym umiejętnościom i wyczuciu trzech chłopaków (James, Adam, Joe) wchodzących w skład Le Cassette, dziesiątego lipca 2014 roku, "Left to Our Own Devices", może ujrzeć światło dzienne. 

Kompozycja złożona z 15 kawałków, szczegółowo dopasowanych i ułożonych w jedną całość, to czysty hołd i ukłon w stronę muzycznej stylistyki 80's. Le Cassette już od przeszło dwóch lat, co jakiś czas prezentowali swoje umiejętności, wypuszczając w sieci kolejno swoje single, które z czasem stały się zapowiedzią nadchodzącej płyty. Od "Arms of Mine", "Tokyo Blues", "Tonight", "You Are You Are", "Meet Jimmy" feat. Perturbator, "Under the Sun" feat. Jordan F., po ostatni przed premierowy singel "Digital Power", wszystkie wchodzą w skład nowego krążka. Pracując nad albumem, Le Cassette uchylili rąbka tajemnicy publikując w sieci 'teaser', z bliżej nie określonym, świeżym numerem. Dziś po premierze płyty, wiadomo już, że jest to pozycja #7 pt. "This Is All We Know", która z pewnością stanie się kolejnym szlagierem w ich dorobku. Płyta pomijając wspomniane 8 utworów, została uzupełniona o 7 nowych kompozycji. 

#1 Intro
Otwierający płytę, dodaje charakteru całości... Począwszy od odgłosów przekładania taśmy, do łagodzącej zmysły jednostajnej melodii, która zaprasza nas do odsłuchania albumu i wprowadza w świat Le Cassette, niczym Vangelis w świat Łowcy Androidów. 

#2 Digital Power
Jest to nowy, stary utwór "Digital Power". Świetna kompozycja oparta na syntezowanych dźwiękach najwyższej próby i niezwykłym głosie Adam'a, z całym uznaniem znalazła się na początku albumu. "Cyfrowa moc", płynąca z niego, to jak najbardziej mocne elektroniczne uderzenie, pasujące w sam raz na początek albumu.

#3 Electric Paradise
Pozycja #3 to "Electric Paradise". Premierowy utwór, zrównoważony muzycznie, spokojniejsza linia basowa, powiedziałbym wręcz odprężająca. Wykorzystane w nim rozwiązania, zostały również wsparte o elektryzujący głos wokalisty. Umieszczenie go na pozycji otwierającej album, z pewnością świadczy o wszechstronności w posługiwaniu się elektroniką artystów i ich wzrastającym , zróżnicowanym  potencjale muzycznym. 

#4 Fighter 
"Fighter", instrumental którego wprowadzenie namacalnie przypomina nam czystą stylistykę starej szkoły lat 80. Wprowadzenie poprzez stłumioną melodię, do złudzenia kojarzy dźwięki z pierwszymi 8 bitowymi grami komputerowymi. Po tytule można odnieść wrażenie, że chłopaki odwołują się do pierwszych elektronicznych "bijatyk", które były oparte o wschodnie sztuki walki oraz boks, oraz samochodowe gry akcji, oparte na współzawodnictwie oraz pojedynkach dwóch bohaterów stających do walki naprzeciw siebie.

#5 Arms of Mine
Padający deszcz. "Arms of Mine" to jeden z pierwszych utworów Le Cassette, który obecnie jest już szlagierem. Niezwykły ukryty w tym utworze romantyzm, nawiązuje do stylu New Romantic, aury neonowych ulic, deszczwego miasta. Chociaż użyte w późniejszej części utworu wyraźniejsze rozwiązania, potrafią zmylić słuchacza, gdyż z końcem, kawałek zmienia diametralnie swoją formę muzyczną, przekazując dość intensywną dawkę mroczniejszej elektroniki, która wzbudza kontrastowe emocje. 

#6 Radio
"Radio", czyli hołd w kierunku dzieciństwa i odbiorników radiowych, oraz podróż do tego co w latach 80-tych jest najlepsze. Wspomniana w utworze królowa, z okładek magazynów, o głosie płynącym z radia, wydaje się być młodzieńczą fantazją. Słowa refrenu starają się o tym świadczyć "I hear, your voice on the radio", czyli podróż w czasie gdy radio w połączeniu z młodzieńczą fantazją i marzeniami były nieodłącznym towarzyszem każdego. 

#7 This Is All We Know
Rozpoczynająca utwór sekwencja przewijanej taśmy jest po raz kolejny, ukłonem w kierunku lat 80-tych, tak samo również podkreśla charakter i nazwę grupy Le "Cassette". Świeża romantyczna pozycja o której wspominałem wcześniej. "This Is All We Know". Gdy pierwszy raz usłyszałem o nim w 'teaserze' wypuszczanym jeszcze na długo przed premierą płyty, od razu skojarzył mi się ze stylem znanym z kawałka "Sexual Healing", autorstwa Marvin'a Gaye. Czysta elektroniczna, romantyczna ballada, wydaje się porwać każdą zakochaną parę, a momentami wprowadzone w niej zniekształcenia, przypominające dźwięk pochodzący z kasety VHS, dodaje całości niezwykłego smaku i uroku. 

#8 Here I Am
"Here I Am". To elektroniczny count down, możeby się wydawać nadający się do ścieżki dźwiękowej pełnometrażowych obrazów. Jednostajny i monotonny dźwięk, przypomina melodią ostatnią scenę z filmu Michael'a Mann'a "The Heat"  i rozgrywki między dobrym Pacino i złym De Niro. Po przeszło połowie diametralnie zmienia swoją konstrukcję i staję się kolejną dawką mrocznej i mocniejszej elektroniki. Zważając na tytuł, być może jest w pewnym sensie odwołaniem do osobistych przeżyć artystów. 

#9 You Are You Are
"You Are You Are". Był to pierwszy utwór Le Cassette na który udało mi się trafić. Pierwsza miłość nigdy nie odchodzi. Jest to dla mnie numer najwyżeszj próby w dorobku zespołu. Prosta rytmiczna melodia, w połączeniu z głosem i tekstem autorstwa Adam'a, jest wszystkim czego trzeba, podczas samotnej, nocnej przejażdżki przez rozświetlone  neonami miasto, tak samo jak i wspólne intymne chwile z ukochaną osobą. 

#10 Magnifique
"Magnifique", to lekkie czyste elektryzujące klubowe brzmienie, świetne najadące się na klubowy parkiet. Tekst również opowiada historię uczucia między dwójką osób. "I want to take you out tonight..."

#11 Tokyo Blues
"Tokyo Blues". Jeden z wcześniejszych kawałków z dorobku Le Cassette.  Tutaj nie trzeba się za bardzo rozpisywać. Utwór sam w sobie jest w stanie obronić się przed jakąkolwiek krytyką. Bardzo romantyczny, zmysłowy. Zdecydowanie 10/10.

#12 1-UP
1-UP, jest instrumentalem skierowanym w stronę pierwszych stacjonarnych konsoli do gier. Dźwięk wpadającej monety i rozpoczynającej się podróży muzycznej, uzupełnia wrażenie słuchacza, o tym że zamykając oczy jest w stanie wyobrazić sobie, że znalazł się jedną nogą w salonie gier. 

#13 Tonight
"Tonight", czyli jak mówią słowa w refrenie "You are My Cyber Lover". Utwór wydaję się przesłaniem do ukochanej osoby ukrytej gdzieś w cyber przestrzeni, bądź po drugiej stronie ekranu. Linia melodii i wokal niezwykle sprawnie uzupełniają się w każdym momencie. Zawiązana między nimi zależność tworzy po raz kolejny klimat, który wydaje się być elektronicznym snem na jawie, który kończy się wołaniem wokalisty i odpowiedzią w formie syntezowanego głosu ukochanej kobiety. 

#14 I Will Show You
"I Will Show You", to nowość, która od pierwszej chwili wydaje się być najmocniejszym punktem premiery płyty. Powolne, ślimacze wręcz brzmienie i głęboki niski wokal Adam'a po raz kolejny uzupełniają się wzajemnie, wzbudzając w słuchaczu poczucie unoszącej się w powietrzu elektronicznej aury i niezwykłej wrażliwości. Aż żal, że "I Will Show You" trwa tylko 3:41...

# 15 Getaway
"Getaway", to podsumowanie całej płyty. Podobnie jak Intro, które rozpoczyna całość,  jest idealnym punktem kończącym materiał Le Cassette. Brzmienie przepełnione nadzieją, zdaje się otwierać nowy rozdział. Słuchacz ma wrażenie, że wcale nie wysiada z samochodu Le Cassette , a odjeżdża nim w siną dal... W bliżej nie określonym kierunku. 

Podsumowując album "Left to Our Own Devices", bardzo trudno było mi znaleźć coś do czego można się przyczepić słuchając każdego kolejnego utworu. 15 kompozycji, z czego każda jest zupełnie inna od poprzedniej i kolejnej, świadczy o wysokim poziomie całości. Osobiście będąc wielkim entuzjastą tria z Le Cassette, co raczej wpływa na wysokie oczekiwania, śmiem twierdzić, że poprzeczka pozostaje utrzymana wysoko. Reszta świeżego materiału, nie odbiega muzycznie, od wcześniej ukazanych, promujących twórczość kawałków grupy. Oczywiście o gustach się nie dyskutuję, ale wierzę, że dla każdy fan stylistyki 80's oraz nowego brzmienia w stylu Dream Wave, znajdzie na Left to Our Own Devices coś dla siebie... Zapraszam do odsłuchania albumu. 


sobota, 28 czerwca 2014

środa, 11 czerwca 2014

niedziela, 8 czerwca 2014

Black Merda Biography

Powstała w roku 1968 grupa to pierwszy, złożony w całości z czarnych muzyków zespół rockowy. Nim jednak powstał, trójka muzyków: Anthony Hawkins, VC Lamont Veasey i Tyrone Hite angażowała się w różnego rodzaju projekty muzyczne. Można nawet stwierdzić, że ich początki były dosyć udane i ambitne, Anthony i Veasey pracowali jako muzycy sesyjni dla takich wytwórni jak Fortune Records, Golden World Studios czy dla producenta Don'a Davis'a.

Panowie połączyli siły i jako The Impacts towarzyszyli choćby takim gigantom sceny jak: Gene Chandler, Wilson Pickett, The Spinners, The Artistics, Billy Butler, The Chi-Lites. Pod tą właśnie nazwą zapisali się w historii muzyki jako backing band do utworu Agent Double-O-Soul, pierwszego nagrania Edwina Starra. Nazwani przez niego The Soul Agents "maczali palce" także przy jego kolejnych klasykach "Twenty Five Miles" oraz "War".

Zainteresowania muzyków zaczęły podążać w kierunku hard rocka. Zainspirowani Cream, The Who a w szczególności wyczynami Hendrixa, zaczęli powoli kształtować swoje właściwe brzmienie. I tak w roku 1967 roku nakładem stajni Atac, pojawia się ich singiel Foxy Lady. Prawdopodobnie pierwszy cover utworu autorstwa Jimi'ego Hendrixa. Siódemka Soul Agents ‎– Foxy Lady uchodzi dziś za biały kruk i niezwykle rzadki okaz.



Mniej więcej w tym okresie do grupy dołącza Charles Hawkins, młodszy brat Anthonego, wzbogacając brzmienie zespołu o kolejną gitarę. Konsekwentnie kształtowali swój styl, wprowadzili również wątki socjalno-społeczne do swoich utworów.

Ze zmienionym imagem kontynuowali swoją drogę jako Soul Agents przy boku Edwina Starra, który zasugerował by opierając się na gitarze, grać psychodeliczny rock z elementami funku. W roku 1968 jednak ostatecznie postanowili grać muzykę rockową.

Nowy etap i nowa nazwa zespołu. Był to czas morderstw czarnej społeczności przez policję i Ku Klux Klan, które nieustannie zdarzały się w Detroit a w szczególności na głębokim południu. Przerażeni tymi wydarzeniami, nazwali się Black Murder. Później jednak zdecydowano się na zapis oznaczający wymowę w afroamerykańskim slangu, czyli Black Merda.Według Veasey'a nazwa miała celowo szokować, by zwrócić uwagę na problem mordów na tle rasowym.

Inspiracją dla nazwy było Murder Incorporated, zbrojne ramię Narodowego Syndykatu amerykańskiej mafii mającej swoją siedzibę na nowojorskim Brooklynie.

Przez krótki czas kontynuowali granie ze Starrem oraz The Temptations, którego członek Eddie Kendricks zapoznał grupę z wokalistą Ellington "Fuji" Jordan'em, z którym nagrali klasyk "Mary Don't Take Me on No Bad Trip". Ich wspólna płyta, choć nagrana pod koniec lat '60-tych, ukazała się dopiero w roku 1997 pod tym samym tytułem. Jak to w świecie muzyki bywa, koneksja goni koneksje. Fugi przedstawił swoich kolegów po fachu Marshall'owi Chess'owi, który w roku 1970 wydał debiutancki album grupy - Black Merda.






















Zespół mimo braku wyraźnej promocji stał się jednym z liderów psychodelicznego brzmienia na równi z Funkadelic oraz Bar-Kays. Grupa wyjechała do Californii by towarzyszyć oraz Ericowi Burdonowi & War.

Drugie wydawnictwo długogrające w dorobku grupy - Long Burn the Fire zostało wydane w roku 1972, bez udziału perkusisty Tyrone'a Hite'a, który zdecydował się pozostać w na słonecznym wybrzeżu. Ponowny brak promocji, nie uczynił tej znakomitej grupy dostatecznie znanej. Mogłoby być to głównym powodem jej rozpadu. Poszczególni członkowie zajęli się produkcją muzyki soulowej.

W roku 2004 zmarł Tyrone Hite.

Nastąpił rok 2005. Mimo panujących trendów w muzyce popularnej, znajdują się śmiałkowie, którym udaję się przywrócić pamięć o takich legendarnych postaciach jak chociażby Lee Fields i Charles Bradley. Tak więc w XXI wieku powraca brzmienie, które wytaczało ścieżki 40-ści lat temu. I tak nakładem Funky Delicacies ukazała się kompilacja The Folks from Mother's Mixer, która obudziła zainteresowaniem czarnym rockiem z lat '70-tych. Na fali tych wydarzeń R. Charles Hawkins, Anthony Hawkins, VC L. Veasey zdecydowali się połączyć siły i zacząć ponownie grać. O grupie stało się głośno za sprawą ... Ja Rule'a, który wykorzystał fragment nagrania Lying na swojej płycie Exodus.

W 2007 roku The Detroit Metro Times umieściła utwór Cynthy-Ruth w stu najlepszych utworów z Detroit.

W 2009 roku panowie nagrali trzecią w dorobku płytę - Force Of Nature.

@ BlackMerda