sobota, 27 listopada 2021

Hip Hop a fast foody - między jakością a brakiem smaku

Zaiste żyjemy w przedziwnym kraju. Pięknym, z wieloma obliczami. Nie należę do malkontentów, hołubiących wszystko co zagraniczne, bo swoje widziałem i nauczyłem się umiejętności wypośrodkowania plusów i minusów rzeczywistości.

Post ten, a raczej felieton przedstawi mój punkt widzenia na kilka kwestii. Na temat muzyki, której poświęciłem wiele, cytując klasyka:

"Dla których źródłem życia jest muzyka"


oraz...


Jedzenia, czyli czegoś bez czego nie możemy żyć. Muzyka jest dodatkiem, i stanowić może źródło inspiracji, relaksu czy duchowym uniesień -  w zależności od gustów.

A gusta są różne tak jak gusta kulinarne. Pamiętam doskonale jak wyraziłem swoje zdanie na ten temat dekadę temu, na jednym z wykładów na studiach. Rzecz jasna, porównałem muzykę do jedzenia - co zawsze czyniłem.  

Od zawsze bowiem najprościej mi było porównać słabe dla mnie gatunki muzyczne, których nigdy nie znosiłem, do niskiej jakości jedzenia. Nie każdy cierpi na niestrawność, jednak długoletnie spożywanie niezdrowego jedzenia w końcu objawi się refluxem, wrzodami lub innymi nieprzyjemnymi skutkami. To jest nieuniknione.

Wtedy porównałem, temat do wątróbki, za którą w tamtym czasie nie przepadałem. Więc stwierdziłem, że tak jak ludzie się nią zajadają, tak inni - jak ja - smakują ryż z jej sosu z cebulką. Na temat gustów ponoć nie powinno się dyskutować, co jednak gdy czyjś gust godzi w dobry smak, lub jest pozbawiony jakichkolwiek walorów estetycznych ?

Muzykę się smakuje. Może być daniem głównym lub przystawką. Alkoholem, kawą, kawiorem ...

Może być też zupką chińską czy kanapką z McDonald's. 

Gdy muzyka jest taka sama, po jakimś czasie nie dostarcza nowych wrażeń. Nigdy nie rozumiałem ludzi, którzy - mimo zwłaszcza rzadkich - wypadów do lokali zamawiają to samo, schabczaka. No chyba, że nie było akurat nic lepszego ... 

Dziś muzyki jest w opór, wyszukanie jej nie takie trudne jak kiedyś.

Zajadanie się jedną potrawą trąci brakiem horyzontów i sztywnością lub co gorsza lękiem przed utratą kilku złotych na poznanie nowych smaków. Każdy kieruje się jednak swoimi poglądami, ale jakim trzeba być ograniczonym, by w  trakcie zagranicznych wycieczek nie odkrywać lokalnych przysmaków, zaś napychać flaka bezwartościowymi fast foodami. 


Hip Hop i fast foody przecinały się już od lat 70-tych (tak, tak to prawda!). Afrika Bambaataa w takiej formie opłacał dzieciaków z UZN, zaś lokalni MC po zagranej imprezie szli na wyżerę do White Castle - legendarnej restauracji otwartej w roku 1921. White Castle jest uznawany za pierwszy na świecie fast-food oferujący hamburgery.








Doug E Fresh jest właścicielem restauracji serwującej smażone udka z kurczaka i gofry, jednak patrząc na zdjęcia i oceny konsumentów, nie wygląda to ani smacznie ani zdrowo.


Człowiek sam dokonuje wyborów. Znani ludzie, celebryci są wręcz "nękani" propozycjami współpracy z różnymi markami. Właściwy ich wybór może w znaczny sposób przyczynić się w tworzeniu kształtu ich kariery.

W 2018 roku GhostFace Killah, RZA9000 i GZA nawiązali współpracę z White Castle. 

"A BOLD VISION The vision for the miniseries revolved around the shared belief that a new paradigm of living (and eating) must be created, one that emphasizes our need to protect the future of our planet. The resulting episodes represent the purpose-drive, philosophical and whimsy approaches taken by Impossible Foods, White Castle and the Wu-Tang Clan."





















Jak widać, można za pośrednictwem kultowego fast fooda promować zdrowe nawyki i pozytywne treści. 

Mam spore doświadczenie w gastronomii, jako kucharz również. Nie przepadam za miałkością i cenię sobie dobrą jakość, czy to jedzenia czy ubrań czy wydań płyt winylowych. Ostatni raz "spożywałem" w Macdonalds w wieku 16-stu lat, czyli dwie dekady temu. Od tamtej pory powiedziałem sobie, że nie zjem już nigdy w tym miejscu. 

Pracując w lokalu, w którym serwowaliśmy świetnej jakości ryby, poławiane w lokalnych jeziorach, miałem okazję również zorganizować tam swój mały kącik z płytami winylowymi i książkami.  

Pewnego dnia odwiedził nas pewien człowiek. Od razu zwrócił uwagę na małe stoisko z winylami. Zaczął wypytywać. Podobne reakcje to stoisko wywoływało u wielu ludzi, jednym moich klientów był między innymi dawny współpracownik Hirka Wrony, z którym pracował na początku lat 90-tych w Teleexpressie. Ludzi znanych miej lub bardziej poznałem tam więcej. 

Ów człowiek zapytał mnie czy może zrobić zdjęcia płyt, ponieważ jego znajomy jest DJ i zbiera płyty. Był sympatyczny i zaskoczony, że w takim miejscu, na kompletnym odludziu, spotkał miejsce z winylami. Znajomy Dj nie był zainteresowany zakupem - co mnie nie dziwi. Jako profesjonalista nie widział nic atrakcyjnego w małym stoisku z winylami w bistro rybnym w wiosce nad mazurskim jeziorem.

Z reguły jestem osobą otwartą, entuzjastycznie nastawioną, zwłaszcza gdy mam możliwość rozmowy na temat, o którym mam jakieś pojęcie. Tak było i tym razem, nie kierowałem się chęcią sprzedaży czy nachalnego namawiania do kupna książki, lecz zwykłą chęcią podzielenia się ciekawą historią, której byłem częścią.

Zapytałem więc mojego rozmówce, czy jest zainteresowany książką, którą wydałem, a która opisuje część historii polskiego hip hopu. Nie rapu, bo na ten temat zostało poświęconych jedynie kilka stron.

Spojrzał na mnie podejrzliwie, zmarszczył brwi.

"A ile ma Pan lat?" - zapytał.

Zmroziło mnie. Jakie to miało znaczenie, tym bardziej, że prawdopodobnie byliśmy równolatkami.

"Ponad trzydzieści" - odpowiedziałem. "Ale autorzy są po 50-tce i zaczęli swoją przygodę z hip hopem na początku lat 80-tych, kiedy nas jeszcze nie było nawet w planach".

Kontynuowałem wątek dalej, opowiadając o początkach hip hopu w Polsce i błędnym rozumowaniu, jakoby hip hop w naszym kraju zaczął się w latach 90-tych.

Mój rozmówca nie był jednak już zainteresowany rozmową. Odpowiedział z kąśliwym uśmiechem, że kolega z którym przed chwilą rozmawiał jest DJ Kękego i wie wszystko o hip hopie.

Opadła mi szczęka. Kilkunastominutowa rozmowa dotycząca muzyki została zakończona prostacką przewózką na plecach znajomego. Nie ważne więc co zrobiłeś, jaką masz wiedzę i czym chcesz zainteresować rozmówcę, który początkowo wykazywał ogromne zainteresowanie - ważne jest kogo znasz. 

To tak jakbym rozpoczynał rozmowę z każdym zajawkowiczem: "Wiesz u mnie na sklepie robiły zakupy takie legendy jak Breakbeat Lou" - w tym konkretnym przypadku, ten wiedzący o wszystkim jegomość z pewnością, nie wiedziałby o kim mówię.

Porzuciłem wątek nie widząc sensu na dalszą rozmowę. Pewne zachowania wykraczają bowiem poza granicę dobrego smaku.


P.S.

Ciekawe jedynie, ile w tamtym czasie lat miał DJ Kękego. Może są ludzie, dla których ta niezwykle ważna informacja determinuje jego umiejętności.


Źródła: WhiteCastle

piątek, 26 listopada 2021

You Do The Crime, You Do The Time - Martine Barrat (1977)

Za młodu w moim otoczeniu popularny był zwrot, niebezpiecznie jak na Broksie. Mimo, że nikt z nas nie znał realiów Nowego Jorku, Bronx przebił się do ludzkiej świadomości jako synonim niebezpieczeństwa. Mimo tego, znalazło się wielu śmiałków by dokumentować Bronx, ale także Brooklyn, Harlem. Wiele z tych zdjęć możecie znaleźć na naszym blogu. 

W Bronksie musiało być jednak coś urzekającego. Wciąż odkrywam nowe zdjęcia z lat 70-tych. Lista filmowych dokumentów, wywiadów z liderami gangów też jest obszerna. Klimat Bronksu skupiał oczy wielu dokumentalistów z całego świata.

Do tego grona należy zaliczyć Martine Barrat, francuską dziennikarkę, fotografkę oraz reżysera filmowego i aktorkę, urodzoną w 1943 roku. Od 1968 roku rozpoczęła pracę w Nowym Jorku. Już trzy lata później nawiązała współpracę z Roman Kings i Roman Queens - dwoma gangami z Południowego Bronksu. Utrzymywała również kontakty z prezydentem Ghetto Brothers, najbardziej poważanego ulicznego gangu w tamtym okresie. 

Pracowała inaczej od pozostałych znanych mi dokumentalistów. Martine nie ograniczyła się do jedynie "pstryknięcia" kilku fotek. Spędziła z gangami kilka lat. Poznała ich środowisko, poświęciła im czas, w zamian otrzymała zaufanie. Z tego powodu jej prace wydają się różnić od pozostałych. Są faktycznym zapisem tamtych czasów. Martine dzieliła się swoim sprzętem z mieszkańcami, pozwalała im z niego korzystać. 

Krótkie kilkuminutowe filmowe serie tworzyła między rokiem 1971 a 1977. Jako pełnoprawny dokument, pod nazwą You Do The Crime, You Do The Time miał swoją premierę w roku 1977 w telewizji NBC. Został również wyemitowany we Włoszech, gdzie otrzymał główną nagrodę dla najlepszego dokumentu na festiwalu Milian Film.   

W ciągu następnych lat zaangażowała się w kolejne projekty. Jej prace ukazywały się na łamach wielu prestiżowych pism i gazet codziennych. W roku 1984 magazyn Life wybrał widoczne poniżej zdjęcie Martine, zdjęciem roku.


Jest reżyserem trzech filmów dokumentalnych, w tym Woman in Sweeter (1970) z soundtrackiem autorstwa Galta MacDermota, komopozytora muzyki do filmu Hair (1979).










Martine jest także odpowiedzialna za szereg kampanii reklamowych. Współpracowała z wytwórniami muzycznymi Virgin Records i Sony Music Entertainment, zajmując się sesjami zdjęciowymi ich artystów i tworząc ich okładki, fotografując artystów pokroju: James Baldwin, Bob Marley, Martin Scorcese.

Sednem tej historii jest jednak dokument You Do The Crime, You Do The Time. Ponaddwugodzinne dzieło, tworzone w latach (1974-1976) w Południowym Bronksie jest podzielone na dwie części. Pierwsza zatytułowana "Vickie", przedstawia postać szesnastoletniej członkini gangu Roman Queens. W tamtym okresie pełni ona funkcję prezydenta. Opowiada o swojej pierwszej miłości, relacjach damsko-męskich w środowisku ulicznych gangów, seksualności. Część druga przedstawia postać Pearl'a, z męskiego oddziału - Roman Kings.  



Po więcej informacji i archiwalnych zdjęć zapraszam na oficjalną stronę Martine Barrat.

sobota, 20 listopada 2021

Will: Smith Will , Manson Mark (2021)


Odważna i inspirująca książka, w której Will Smith, jedna z najbardziej wyrazistych i rozpoznawalnych postaci współczesnego przemysłu rozrywkowego, opowiada szczerze o swoim życiu i dzieli się tym wszystkim, co pozwoliło mu zrozumieć, że pielęgnowanie więzi międzyludzkich jest równie ważne, co poczucie szczęścia płynącego z własnego wnętrza i satysfakcja z sukcesów zawodowych. To także książka, która pozwala poznać ze szczegółami przebieg jednej z najbardziej niesamowitych karier w świecie muzyki i filmu.

To nie tylko pasjonująca opowieść o metamorfozie Willa Smitha z dziecka dorastającego w zachodniej Filadelfii w czołową gwiazdę rapu swoich czasów, a następnie w jednego z najpopularniejszych aktorów w historii Hollywood. To o wiele więcej. 

Will Smith miał wszelkie powody, by uważać, że osiągnął w życiu sukces: nie tylko zrobił oszałamiającą karierę, wspinając się na sam szczyt świata rozrywki – wprowadził tam także całą swoją rodzinę. Tyle tylko że jego bliscy wcale nie byli tym zachwyceni: czuli się jak gwiazdy w cyrku Willa, odgrywając przez siedem dni w tygodniu role, o które wcale nie prosili. To pokazało, że Will musi się jeszcze wiele nauczyć. 

Autobiografia Willa Smitha, napisana z pomocą Marka Mansona, autora sprzedanego w milionach egzemplarzy bestsellera Subtelnie mówię F*ck!”, to owoc procesu poznawania samego siebie i odkrywania możliwości własnej woli; to opowieść o tym, co można dzięki niej osiągnąć i od czego można się dzięki niej uwolnić. To historia człowieka, któremu udało się zapanować nad swoimi emocjami, napisana w taki sposób, by pomóc czytelnikowi okiełznać jego własne. Niewielu z nas będzie miało okazję doświadczyć ogromnej presji towarzyszącej publicznym występom na największych scenach świata. Wszyscy jednak możemy sobie wyobrazić, jak to, co napędza nas na pewnym etapie naszej życiowej drogi, może okazać się balastem, przeszkodą na późniejszych etapach życia. Połączenie uniwersalnej mądrości oraz fascynującego życiorysu Willa Smitha sprawia, że Will to książka wyjątkowa i jedyna w swoim rodzaju – zupełnie jak jej autor i główny bohater.



 źródło: https://www.insignis.pl/ksiazki/will/

czwartek, 18 listopada 2021

Michael "Fat Mike" Wayne R.I.P.


Jest to informacja o postaci znanej w Polsce jedynie nielicznym, jednak wspomanej w wydanej przeze mnie książce Polski Hip Hop Posiada Wiele Twarzy. Fat Mike - czyli jedna z głównych postaci The Black Spades - ulicznego gangu, z którego powstał hip hop.

Podczas gdy Fat Mike, Monk, David, Snoopy, Kool DJ Dee oraz wielu, wielu innych było aktywnie zaangażowanych w pokojową działalność, hip hop zaczął kreślić swoje pierwsze kształty. 

Fat Mike zmarł kilka dni temu. W ostatnich latach udzielał wielu wywiadów na MichaelWaynetv, wespół z  prawdziwym gremium legendarnych postaci. To istna kopalnia wiedzy o początkach hip hopu i warunków, jakie panowały pięć dekad temu w NYC.

Podczas gdy fałszywa legenda Afriki Bambaaty i UZN była tworzona między innymi ustami KRS ONE'a' postacie pokroju Fat Mike'a pozostali na swoich stanowiskach, będąc świadkami przełomowych wydarzeń, które ukształtowały hip hop.


Jestem dumny, że miałem w to swój minimalny wkład.

czwartek, 11 listopada 2021

Wielka Rapsodia Świdnicka #8 - 13.11.2021




















Już w najbliższą sobotę 13 listopada w świdnickim klubie Bolko odbędzie się ósma edycja Wielkiej Rapsodii Świdnickiej.

Po czterech latach przerwy znana z poprzednich edycji impreza dedykowana lokalnym wolnostylowcom, zagości ponownie w świdnickim mieście - tym razem jako wydarzenie czysto koncertowe.

Kartki Z Rejonu (Kryniu i Raf), Madział, Noka, Verde i Fafik Pnn + plus żywy band wraz z basistą Bartoszem Bednarzem, który współtworzy Nullizmatykę.

Całość zostanie uwieńczona występem Nulla, który na jednej z poprzednich edycji zasiadał w jury, zaś na  pierwszej edycji Rapsodii wraz z Trzecim Wymiarem, zaprezentował materiał z Doliny Klaunów.


Za całość oprawy muzycznej odpowiedzialny będzie Markowy ze Szpilersów.


Z ciekawostek podam, że Nullo odwiedził Świdnicę w roku 1999 podczas pamiętnego koncertu Grammatika - pierwsze rapowej imprezy w tym miecie.

niedziela, 3 października 2021

Small Axe - reż. Steve McQueen (2020)



Już dawno żaden film nie skradł mojego serca w równym stopniu co ten mini serial. 

Przepełniony klimatem, muzyką reagge i paloną ganją, przeniósł mnie do londyńskiej społeczności emigrantów pochodzenia karaibskiego.

Każda z pięciu części opowiada inną historię, jednak punktem wspólnym jest dyskryminacja rasowa oraz muzyka reggae. Ogląda się to z wielką przyjemnością tym bardziej, że historie te wydarzyły się na prawdę.

I tak ...

Odcinek 1. Mangrove

Historia legendarnej restauracji, będącej w późniejszym czasie miejscem spotkań Czarnych Panter w Londynie. Jej właściciel, po poprzednich doświadczeniach z policją, postanawia prowadzić biznes w pełni legalnie, by nawet w najmniejszym stopniu nie prowokować służb. Mimo to, staje się celem ataków londyńskiej policji. 

Odcinek 2. Lovers Rock

Pełna dymu ganji historia house parties. Lover rock, reagge i dub. Ilość odpalanych jointów zdecydowanie przewyższa nawet obficie zakrapiane alkoholowe sceny w polskich filmach. Historia romansu okraszona świetną muzyką. Końcowa scena wgniotła mnie w fotel. Zdecydowanie najlepszy z odcinków. I & i ...

Odcinek 3. Red, White and Blue

Prawdziwa historia Leroya Logana, który mimo szykan czarnej społeczności wstąpił w szeregi londyńskiej policji. W nierównej walce z systemem chciał poprawić los swojej społeczności, mimo ostracyzmu który go spotkał. W 1999 roku wraz z trójką innych założył National Black Police Association.

Odcinek 4. Alex Wheatle

Historia pisarza, który zaczyna odkrywać swoją tożsamość. Swoje pierwsze teksty pisał jako DJ w soundsystemie Crusial Rocker.

Odcinek 5. Education

Historia 12-letniego chłopca, który mimo wielkich aspiracji i pasji by zostać austronautą, zostaje umieszczony w szkole specjalnej. Odcinek przedstawia głęboko zakorzeniony rasizm w systemie edukacji, pozbawiający czarnoskóre dzieci równych szans.

Small Axe to jest jeden z utworów Boba Marleya, którego znaczenie wywodzi się z karaibskiego przysłowia: "Jeśli jesteś wielkim drzewem, my jesteśmy małym toporem."

niedziela, 12 września 2021

Impulse Urges and Fantasies: Life Is a Bag of Mixed Emotions - the True, Untold Story of Pioneer Hip Hop Artist Liaison Bee-stinger - Ronald Savage (2014)

Pamiętam te treści (tak, to do Was drodzy "pasjonaci hip hopu" i opiniotwórczy dziennikarze), szkalujący książkę autorstwa Sadiego i Graffa - Polski Hip Hop Posiada Wiele Twarzy. Nie pasował papier stron, że najtańsze, że chujowe. Pewnie by chcieli papier kredowy i zdjęcia jakości HD ludzi kręcących bańki na tle czołgów. I to w roku 1983. Nie pasowała wam okładka i czcionka tam umieszczona. W końcu lipa, że czarno białe zdjęcia. Tymczasem drugie wydanie zostało wydrukowane na bardzo dobrej jakości papierze, znawcy prozy. Korekta tekstu też była.

Ostatecznie nie spodobał się styl napisani książki. Prosty, surowy, o-p-o-w-i-e-d-z-i-a-n-y.

Pierwsza edycja z roku 2015 była wydana sumptem podziemnym wręcz, z zachowaniem równowagi pomiędzy podejściem autorów do hip hopu a stanowiącym jego dla nich kwintesencję. W ich czasach nie było internetu, nie było mediów i kipiła prawdziwa zajawka. Prawdziwa pasja. 


Istotny przekaz książki nie powinien być zakrzywiony przez "tanie" wydanie. I fakt, część z Was zwracała na to uwagę. Ponadto książka odnalazła sympatyków, wśród typowych pasjonatów hip-hopu jako całości. 


Jednak teraz, gdy mam kontakt z kolecjonerami winyli (nie mylić z diggerem, bo to powiedzmy podobna analogia jak raper i MC's), zazwyczaj traktują fakt wydania książki "jako ciekawostkę".


To lubisz hip-hop i nie chcesz wiedzieć, jak wyglądał gdy Sadi i Graff i wielu innych do zaczynało tworzyć w Polsce we wczesnych latach 80-tych ?


Książka posiada również spojrzenie na historię UZN, której to organizacji Sadi i Graff byli pionierami w naszym kraju. Opierając się na haśle Peace, Love Unity & Havin Fun, czynnie rozwijali taniec, graffiti i wiedzę. Chociaż w ich wykonaniu wiedza stanowi element pierwszy. W ich czasach nie było mediów podających czym jest hip-hop. Inspirację czerpali z tego co udało im się zobaczyć oraz usłyszeć. Resztę tej nowej, konkulturalnej energii będącej całkowitym przeciwieństwem systemu opresyjnego, państwa totalitarnego jakim w tamtym czasach była nasza ukochana Ojczyzna, była ich wyobraźnia i kreatywność.


Coś nowego, kolorowego. Ciekawego nie smutnego jak czasy PRL-u. 

To kontrkultura, na miarę naszych możliwości. 

A możliwości w opozycji do miejsc jak Niemczy, Francja, UK etc ... nie wspominając o Japonii, mieliśmy w Polsce w tamtych czasach nie wiele.

Czy to, że tylko część prekursorów zostaje zapisana w ogólnej świadomości historii, jest sprawiedliwe ? To nie sąd! Ale zdecydowanie ma ogromne znaczenie na całościowy kształt zrozumienia tematu. 

Ronald Savage wydał książkę w naprawdę surowszej wersji. Zdjęcia w niej bywają tak słabej jakości, że nie widać twarzy autora i nie jest to celowy zabieg. 





Widać wiele innych zaniedbań, jednak dla mnie nie stanowią one problemu. Autor cierpi na zaburzenia i widocznie właściwie nie poprowadził wydania książki, lub chciał ją wydać nagle i w niskich kosztach. Sam fakt, że kupiłem tę książkę tanio na najpopularniejszej platformie zakupowej, był dla mnie cieszący.


O serii wywiadów "Zulu Nation: Hip Hop's First Gay Family", o tematyce seksualnych zaburzeń Bambaaty, odpowiedzialności za proceder pedofilii w szeregach tej organizacji, muzycznym biznesie, wpływie nauk Dr Yorka na ideologię UZN i wielu innych, dowiedziałem się wprost od Kool DJ Dee. Te 40-ści części (zostały nagranie w 2017 roku), pojawiają się cyklicznie na kanale autorki Leila Wills.

Jest to pierwsza w historii analiza prawdziwych początków owianych legendami początków UZN, a sama autorka mówi wprost - po premierze dokumentu, które te 40 części serii będą składową częścią - historia hip hopu będzie musiała zostać spisana od nowa.

Ilość zakłamań, która wychodziła wprost z od UZN jest spora i koncentruje się jedynie na Trójcy - Hercu, Flashu i Bambaacie wskazując, że znaczącym elementem w powstaniu hip hopu było pochodzenie trójki pionierów.

Z przedstawionych przez autorkę informacji wynika, że Bambaataa posiadał sprawnie funkcjonujący system organizacyjny, pozwalający mu przez dekady dokonywać przestępstw seksualnych. Ścisłe grono UZN ponosi odpowiedzialność za tuszowanie tych spraw. 

Jedną z ofiar Bambaaty, które prawdziwe nazwisko brzmi Lance Taylor był Ronald Savage, znany w środowisku jak Bee-Stinger. W roku 2014 wydał autobiograficzną książkę opisującą jego życie w środowisku hiphopowym - Impulse, Urges And Fantasies - The True Story of Pioneer Hip Hop Artist Liaison Bee-Stinger. Część pozycji oczywiście odkrywa mroczne historie molestowania seksualnego oraz problemów, z którymi autor musi borykać się do dnia dzisiejszego. 

W książce słowo Bambaataa pada tylko raz, został on umieszczony pod pseudonimem - DJ Blue. 


Nie zabraknie jednak typowo hip hopowych smaczków. Poznamy w jaki sposób młody Ronald dołącza do UZN, buja się z ekipą bboys; tajniki pracy DJ Jazzy Jay'a w Strong City Studio. Bee-Stinger współpracował między innymi z Def Duo, Busy Bee, Masters of Ceremony (pierwsza ekipa Grand Puby), Ultimate Force, Show Biz & A.G., Doug E Fresh ... i wielu innych.

niedziela, 29 sierpnia 2021

Lee 'Scratch' Perry R.I.P.

Współtwórca dubu, prekursor, mentor Boba Marleya oraz producent jego wczesnych nagrań. Postać charyzmatyczna oraz owiana wieloma tajemnicami. Do miana legendy przeszły historie, jakoby miał spalić swoje własne studio - twierdząc, że zasiedliły się w nim złe duchy. 

Legenda na którego koncercie miałem okazję być i mimo słabej kondycji Perry'ego, stanowiło to dla mnie mocne przeżycie. Móc spędzić dłuższy czas nawiązując kontakt wzrokowy z osobą odpowiedzialną za wypromowanie Boba Marleya, było dla mnie czymś wyjątkowym, wtedy.

Perry od wielu lat mieszkał w Szwajcarii. Zmarł w wieku 85-ciu lat.



20.03.1936 - 29.08.2021


czwartek, 12 sierpnia 2021

48 lat Hip-Hopu. Czy na pewno ?


11 Sierpnia przez dekady uchodził za rocznicę powstania hip hopu. Nie symboliczną. Bo o ile o symbolice możemy mówić w przypadku bluesa czy jazzu, tutaj mamy niby twarde dowody. Urodziny siostry DJ'a, który zainspirowany innymi, gra tylko te elementy które od zawsze wzbudzały największe zainteresowanie na parkiecie - breaki. Przedłuża je, tworzać break beat. Nową formę muzyki, która zrewolucjonizuje przemysł muzyczny doszczętnie. Po latach ...

Niestety, to jedynie mokry sen mitomanów. Oczywiście, jest prawdą, że ta impreza odbiła się szerokim echem w tamtym czasie. Ale ogromnym zaniedbaniem w historii hip hopu jest pomijanie innych faktów. A faktem jest, że Herc był średniej jakości Dj, bez umiejętności. Faktem jest, że przed Herciem breaki były grane w innych częściach miasta. Faktem jest ponadto, że jamy hip hopowe, czyli nielegalne uliczne imprezy były organizowane przez rokiem 1973. Kool DJ Dee, Disco King Mario, otoczenie Black Spades. Tam już byli bboys, tam też rozwijały się zalążki rapu. Graffiti dołączyło do hip hopu dopiero w latach 80-tych za pośrednictwem UZN.

Tymczasem hermetyczna grupa ludzi zagrabiła sobie prawo do tworzenia historii hip hopu, a nigdy żadna historia nie zostanie pieczołowicie opowiedziana, jeśli jest tworzona jedynie przez samych zainteresowanych. Hip Hop jako muzyczny konkulturowy twór powstawał we wszystkich częściach NYC i zawężanie jego historii do jednego dnia, jednej imprezy jest czystą ignorancją. W taki właśnie sposób został zbudowany mit hip hopu. Co ciekawe kilka lat temu NAGLE - ci sami twórcy, którzy przez dekady powtarzali utarty schemat zdarzeń, zmienili wersję zdarzeń. 

Śmieszy mnie trochę powtarzalność uklepanej treści w "fachowych" mediach. Niedopuszczając konstruktywnej krytyki, pozbawiacie siebie wiarygodności. Chociaż ... Kto dzisiaj szuka prawdy ...

P.S.

Wiele lat temu wyciekły pewne informacje kwestionujące prawdziwość "plakatu" z "pierwszej hip hopowej imprezy."

wtorek, 3 sierpnia 2021

Rahiem from The Furious Five about Zulu Gestapo's and their clapping on the Bambaata's Ass

Kojarzycie Zulu Gestapo ? Część z Was z pewnością, ale nikła jak mniemam. To wczesne lata hip hopu, ale nie najwcześniejsze. To czas panowania UZN, organizacji która wyznaczała standardy i zawierała w swoich szeregach wszystkich, których warto było. Pomijając rzecz jasna innych w historii. I tak historia hip hopu została spisana przez UZN, również ustami Krs One'a - hip hopowej sekty.

Zulu Gestapo, czyli najbardziej hardcorowa ekipa Bambaaty, będąca jego ścisłym zbrojnym ramieniem. Gotowa na wszystko, w rozumieniu bycia w ulicznym gangu. Przez wiele lat obowiązywała zmowa milczenia, lub ignorancja na temat preferencji Bambaaty. Słowo preferencja nie jest tutaj użyte w swoim określonym znaczeniu. Bambaataa połączył wszystkie elementy hip hopu w całość, nadając mu socjologiczne znaczenie w głowach dzieciaków. Te dzieciaki, których matki to alkoholicy a ojcowie, o ile żyli palili crack, nie miały przyszłości w Południowym Bronksie. To odludzie pozbawione szans na normalne życie. Tylko szczęściarze i Ci, którzy mieli wiele determinacji, szczęścia i możliwości w oparciu o swoje talenty, się ogarnęli. 

Bambaataa zapewniał byt. Wielu. Opłacał studia. Ale również czegoś wymagał ...

Afrika Bambaataa z sympatykami. Autor zdjęcia nieznany

Stworzył swój kult w pewnych kręgach i stanowisko boga w oczach pozbawionych nadziei. Jak komuś sobie to trudno wyobrazić, to proszę by poszukał na jakim etapie okultyzmu i ezoteryki jest ten pionier hip hopu. Hip Hopu będącego dzisiaj multibiliardowym biznesem, którego nie sposób ogarnąć ekonomicznie, i socjologicznie w pewnym stopniu również.

To są fakty, które uzyskałem już 10 lat temu od Kool DJ Dee, Legendy Hip Hopu. W tym rozumieniu, był liderem jednego z Dywizjonów Black Spades..

Przez dziesiątki lat funkcjonowała opinia, że to Bambaataa był liderem tego gangu i za pośrednictwem hip hopu przeobraził Czarne Piki w hip hopowy ruch, zamieniający agresję i kryminał na artystyczną aktywność - muzykę, taniec, malowanie. Kolejny mit. Jeden z wielu. Na trop tych kłamstw wpadłem wraz z ekipą OSC (pozdro Kool Mike, Sadi, Finger) wiele lat temu. Początkowo po prostu to wszystko nie trzymało się kupy, brak było logiki w chronologii. Niezrozumiałe wykluczenie innych postaci. Z drugiej strony dodawanie innych, którzy przez długie lata byli pozbawiani prawa do bycia "budowniczym hip hopu" - tak było choćby z DJ Hollywood czy Disco Twins.

Następnie, kopiąc głębiej napotykaliśmy na coraz to bardziej niepokojące treści. Początkowo sam odrzucałem taki stan rzeczy.

Bambaataa, który poprzez 4 elementy głosi Pokój, Miłość, Jedność i Świetną Zabawę, miał dobrze zorganizowaną działalność wykorzystywania seksualnego młodych, pozbawionych perspektyw chłopców ?

What The Funking Up ?????

No Way ...


A Jednak. Ilość tych informacji oraz oficjalne komunikaty zaczęły wskazywać na czarną stronę tej historii. Bez obłudy ... 

W pierwszych latach hip hop był splamiony seksualnym wykorzystywaniem młodocianych chłopców. Hip hop w takim rozumowaniu, że wszyscy stali pod egidą UZN. Po wielu latach UZN zasiądzie na krzesłach na wiecu Obamy ...

Mówi Ci to coś. Jak nie to potrząśnij główką. To organizacja, która zdobyła uznanie w wielu kręgach. Hip hop stał się dla nich religią. Hip hop zaczął oznaczać każdą formę rozwoju - od sportu po medytację.

Po niedługim czasie Bambaataa, który jest również uznawany za jednego z prekursorów break beatu, pochłonęła muzyka techno. 



Rahiem z The Furious Five, mówi w powyższym wywiadzie jak Zulu Gestapo klepało po tyłku Bambaate, który z kolei miał kobiecy styl bycia ...

Nie dziwi mnie to, ale jestem pod wrażeniem jak ta sprawa nabrała rozpędu.

niedziela, 1 sierpnia 2021

Zulu Nation: Hip Hop's First Gay Family 2021 Reż. Leila Wills



Prawda powoli staje się bardziej klarowna. Informacje, które rozgłaśniałem lata temu (i część polskiego środowiska hip hopowego ganiła mnie za to) są coraz bardziej powszechne. 

Leila Wills z hip hopem nie ma nic wspólnego co jest wielkim atutem. Jako dziennikarka w oparciu o uzyskane informacje, przedstawia ustami swoich gości zupełnie inną wersję hip hopu.

Osoby, których historię możemy poznać w 40-stu wywiadach nie należą do celebrytów czy osób rozpoznawalnych. Są to jednak osoby autentyczne, o nieprzeciętnej wiedzy. Są świadkami czasów o których mówią - czyli początków hip hopu lub/i znaczenia Universal Zulu Nation. Częśćz nich to byli już członkowie tej organizacji.

Kilka lat temu Afrika Bambaataa - prekursor i osoba uznawana za oficjalne połączenie elementów hip-hopu w jeden żywy organizm - został posądzony o molestowanie seksualne nieletnich. Początkowo informacja była przyjmowana z niedowierzaniem. Z biegiem jednak czasu, gdy kolejne ofiary tych wynaturzeń zaczęły zabierać głos - sprawa nabrała rozpędu.

Afrika Bambaataa zaprzeczył wszystkim tym informacjom. Po niedługim czasie UZN przeprosił ofiary i jednocześnie pozbawił Bambaate funkcji lidera organizacji.

Te 40 wywiadów stanowią bazę potężnej wiedzy dla ludzi lubiących historię. Są też zapowiedzią filmu dokumentalnego.

Jadną z pierwszych osób osób, które udzieliły wywiadu Leali był TC Izlam - prekursor Hip Stepu. Jako osoba z bliskiego grona Bambaaty posiadał potężną wiedzę. W wywiadzie (jak się miało okazać ostatnim jakiego udzielił) poinformował, że otrzymuje groźby od członków UZN. Krótko po udzielonym wywiadzie został zastrzelony. 


Członkowie UZN są zaś zobowiązani, by ...

"Szanować tylko tych, którzy okazują szacunek społeczności Zulu, ale jeżeli ktokolwiek ze społeczności UZN jest atakowany przez kogokolwiek, kto nie dąży do pokoju z Universal Zulu Nation, wówczas jest nakazane wszystkim członkom UZN w imię Allaha, Jehowy… walczyć przeciwko tym, którzy walczą przeciwko Ludziom Zulu."


Powyższy wywiad z Kool DJ Dee i jego bratem stanowi dla mnie olbrzymie pozytywne zaskoczenie. Najlepszym jednak zakończeniem, jest reakcja Kool Dee na słowa KRS One'a ...

niedziela, 18 lipca 2021

Biz Markie R.I.P.

 

08.04.1964 - 16.07.2021

Bardzo barwna postać o nietuzinkowym poczuciu humoru i wielkiej charyzmie scenicznej. Człowiek wielu talentów, kwintesencja hip - hopu.  

Wielki miłośnik płyt winylowych. Pamiętam moje wielkie zdziwienie, gdy dowiedziałem się, że posiada oddzielny dom - tylko na winyle ...