wtorek, 29 stycznia 2013

Kamp! w eNeRDe


KAMP! to prawdziwy fenomen na polskiej scenie. Ich debiutancki album był jedną z najbardziej oczekiwanych polskich płyt ostatnich lat. Bez cienia przesady nazywani są najlepszym zespołem grającym elektronikę. “Breaking A Ghost’s Heart”, “Heats”, “Distance Of The Modern Hearts”, to tylko część ich repertuaru i fragment twórczości wydawanej przez własny netlabel Brennnessel. Singiel “Cairo” z 2011, ukazał się nakładem portugalskiej wytwórni Discotexas, co zaowocowało współpracą przy kolejnych wydawnictwach tego labelu, w tym remixem dla Appaloosy. Nowe interpretacje dla innych artystów są zresztą ważnym elementem muzycznej działalności Kamp!.

01.02.2013 (piątek) Start 21:00
Toruń, klub NRD ul. Browarna 6
www.myspace.com/enerde
www.facebook.com/enerdeclub

KONIEC BILETÓW W PRZEDSPRZEDAŻY ! ZOSTAŁA OGRANICZONA ILOŚĆ W CENIE 30 ZŁ W DNIU KONCERTU OD GODZINY 18:00

B4 & After Party:
Plastic Doll (Electro Moustache)
Cattolic (Electro Moustache)
https://www.facebook.com/electro.moustache
kOOl MiKe (OldSchoolers Crew)
http://oldschoolerscrew.blogspot.co.uk

poniedziałek, 28 stycznia 2013

''Yellow Benjy'' Melendez - The Power Fuerza Story

Opisywane wydarzenia miały miejsce blisko 43 lata temu, w samym sercu Południowego Bronksu. Moment, który zmienił życie Benjy Melendeza, jego ulicznego gangu i rockowej kapeli znanej jako the Ghetto Brothers, oraz historii muzyki na zawsze. Gdy słyszysz to o czym opowiada, masz wrażenie, że działo się to wczoraj...

Rok 1971, Boys Club, Hoe Avenue, South Bronx
"My brothers came in the afternoon and we started playing music. 'I'm Your Captain,' by Grand Funk Railroad'," said Meléndez, vocalist of the Ghetto Brothers. 'Then they told me some other gangs were looking for the Roman Kings and they're beating up people on the way here'. I looked at Black Benjy and said, 'Take seven or eight Ghetto Brothers, no weapons, get me the leaders and bring them to me.' About half an hour later a guy comes running in, saying, 'They're beating up Benjy!' I said 'Move it, let's go!' We walked up 163rd Street to Stebbins Avenue, down Horseshoe Park. When I got to the bottom of the stairwell I saw his blood - oh God!"
"Mój brat zjawił się popołudniu i zaczęliśmy grać muzykę. 'I'm Your Captain', grupy 'Grand Funk Railroad', opowiada Melendez, wokalista the Ghetto Brothers. 'Wtedy powiedzieli mi, że kilka gangów szuka kolesi z Roman Kings i napadają na każdego po drodze, kierując się w naszą stronę'. Spojrzałem na Black Benjy'ego i powiedziałem 'Weź siedmiu, ośmiu Ghetto Brothers, bez broni, znajdź mi liderów i przyprowadź ich do mnie.' Po około półgodzinie, przybiegł nasz człowiek i powiedział 'Oni katują Benjy'ego!' Powiedziałem 'Szybko, idziemy!' Szliśmy 163rd Street do Stebbins Avenue, wzdłuż Horseshoe Park. Gdy zszedłem po schodach na dół, zobaczyłem jego krew - o, Boże!''

Leżącym chłopakiem na ziemi w parku tego dnia był Cornell Benjamin a.k.a. Black Benjy, zaufany człowiek Melendeza. Ale zamiast zlinczować winnych tej zbrodni w odpowiedzi na nienawiść, wydarzenia przybrały inny obrót. Melendez, wezwał do zebrania się wszystkich liderów gangów, na pokojowy szczyt. To co się tam stało, wpłynęło na środowisko, a the Ghetto Brothers przekształcili się z bandy oprychów, broniących swojego terytorium, w społeczno-polityczną grupę, która organizując się położyła fundamenty pod Kulturę Hip Hop.

Na pierwszy rzut oka, historia Benjy Melendeza brzmi znajomo i nieskomplikowanie. Będąc jednym z głównych przywódców gangów Bronksu (Savage Nomads, Savage Skulls i the Ghetto Brothers), Benjy i jego zespół braci, ostatecznie zrezygnowali z życia w gangu, by skupić się na... Muzyce.


Orginalny skład zespołu the Ghetto Brothers:

Benjy Melendez - wokal.
Robert Melendez - brat wokalisty, gitara rytmiczna
Victor Melendez - kuzyn wokalisty, basista
Chiqui Concepcion - bębny ''Congas"
David Silva - liderująca gitara
Angelo Garcia - bębny "Bongos"
Franky Valentin - bębny "Timbales"

Ich muzyka, rdzenny latynoski rock, został nagrany niezależnie i zaginął, w masowych produkcjach lat 70., bardziej znanych twórców muzyki popularnej. Materiał z płyty Power Fuerza, został pominięty przez szerszą grupę odbiorców, znajdując uznanie tylko na loklanej scenie. Teraz po ponad 40 latach, jedyny album który kiedykolwiek nagrali, wspomniany 'Power Fuerza', został wydany ponownie przez Truth & Soul Records dla kolejnej generacji słuchaczy...

Podczas gdy inny anonimowy bohater Sixto Rodriguez (o którym opowiem już wkrótce), przedmiot filmu dokumentalnego ''Searching For Sugar Man'' (2012) reż. Malik Bendejelloul, był ukierunkowany w stronę stylu Boba Dylana, the Ghetto Brothers byli skupieni na brzmieniach w stylu 'staccato rhythm guitar', 'afro-cuban percussion', '60's funk', nagrywając przy tym wokale w rodzaju 'doowop-style vocals'. Ich żywioł to muzyka grana na żywo, stali się ekipą koncertową w rodzaju 'Sly and Family Stone' czy 'Mothers of Invention'. Grali psychodeliczny pop w stylu 'Vanilla Fudge', oraz klasyczny rock'n'roll taki jak 'The Beatles'. Wtedy to ich numer 'Ghetto Brothers Power' przypominający ''Wanna Take You Higher'' Sly & The Family Stone, stał się swoistym sprawozdaniem z ulic miejskiej strefy zero,  na których kamienice co dzień stawały w ogniu, padając ofiarą podpalaczy i masowej akcji wyłudzania pieniędzy, przez właścicieli nieruchomości od nowojorskich firm ubezpieczeniowych.

Oprócz tego na Power Fuerza jest wiele sentymentalnych odwołań, od 'boogaloo doo-wop' w 'I Saw a Tear', do 'brit-pop', 'cha cha cha' w 'There Is Something in My Heart'. Ale siła ich longplaya tkwi w spontanicznych jamach 'Got This Happy Feeling', który w pewnym sensie był prekursorem dla nagrań autorstwa Fela Kuti i post punkowej grupy The Feelies. Można odnaleźć w nich swoiste nawiązania do muzyki the Ghetto Brothers.

Powołując się na wydarzenia które opisuje Melendez, 'Got This Happy Feeling' (której reedycja równiej ukazała się nakładem Truth & Soul Records), okazała się nagraniem, nagranym w dość niecodziennych okolicznościach. Podczas tworzenia muzyki do albumu z inżynierem dźwięku nawiązała się swoista dyskusja:
'Mira' you got one more song, you gotta do it'
We don't have any more songs'
Listen, you got this Happy Feeling'
But I never finished the song
Man, just say anything (...)
So when you hear that I start laughing because I just said anything. - recalls Melendez
'Mira', masz jeszcze jeden kawałek, musisz go zagrać
Nie mamy już więcej kawałków
Słuchaj, masz przecież ten numer Happy Feeling
Tak, ale nigdy go nie skończyłem
Stary, po prostu nawijaj co popadnie (...)
Więc takim to sposobem gdy zaczynam się śmiać, to dlatego, że nie miałem już nic do powiedzienia - wspomina Melendez
Spontaniczny duch improwizacji, pozwolił Melendezowi i jego the Ghetto Brothers, zmieniać bieg wydarzeń, gdy doszło do konfrontacji, czego skutkiem była śmierć Cornell Benjamina. We fragmencie dokumentu "Flyin' Cut Sleeves" (1993) reż. Henry Chalfant & Rita Fecher, Melendez wyjaśnia motywy kierujące nim podczas zwołania liderów na pokojowy szczyt przy Hoe Avenue. Natomiast w książce ''Can't Stop Won't Stop: A History of the Hip Hop Generation'', autorstwa Jeffa Chang'a, jest zawarta wzmianka o tym, że jednym z liderów i uczestników tego spotkania w South Bronx Boy's Club, był Afrika Bambaataa, który zainspirowany wydarzeniami związanymi z tragedią the Ghetto Brothers, wkrótce zaczął organizować block parties i jamy w swojej części Bronsku, co większa liczba historyków kultury hip hop, potwierdzi jako wydarzenia fundamentalne dla rodzącej się idei gatunku.

Ciekawe są fakty ujawnione przez Melendeza, które opowiadają niespodziewaną prawdę o hip hopie, że chociaż ewolucja gatunku, który wydaje się być daleki od rocka i głównego nurtu kultury amerykańskiej, w znacznym stopniu uległ wpływom portorykańskiego rockera, który był z resztą z pochodzenia żydem.

''My family were descendants of marranos from Spain.''

''Moja rodzina była potomkami marranów z Hiszpanii.'' 
Opowiada Melendez, powołując się na obraźliwe słowa, do opisania Żydów ukrywających się w Hiszpanii i Ameryce Łacińskiej.

''My father would draw the curtains and read from the scriptures, then he would send us to the street to play on Saturday, so no one would get the impression that we were Jewish.'' 
"Mój ojciec zasuwał zasłony w oknach by czytać Pismo Święte. Potem wysyłał nas w sobotę na ulice, byśmy grali i bawili się, tak by nikt nie odniósł wrażenia, że jesteśmy Żydami."
W latach 80., Melendez udzielał się w synagodze południowego Bronksu.

"A woman in the synagogue asked my name and I said 'Meléndez' and she said, 'that's not Jewish, that's Spanish.' And I said 'what's your name?' and she said 'Epstein,' and I said, 'that's not Jewish, that's German.' She came up to me and apologized later."
"Jednego dnia w synagodze, pewna kobieta zapytała mnie w synagodze o imię, a Ja odpowiedziałem jej 'Melendez'. Ona odparła na to. 'To imię nie jest żydowskie, tylko hiszpańskie.' Zapytałem ją, 'jakie jest jej imię?'. A ona odparła 'Epstein'. Na to powiedziałem jej, 'to nie jest żydowskie imię, tylko niemieckie'. Później zwróciła się do mnie i przeprosiła mnie.''
Fascynacja Melendeza kalifornijskimi gangami motocyklowymi skłoniła go, aby wyznaczyć nowy trend i sposób ubierania się członków grup którymi kierował. Ten styl stał się standardem dla wewnętrznych gangów młodzieżowych lat 70-tych w Nowym Jorku. 

"One day I saw a film with some friends of mine called Hells Angels on Wheels. When I saw the Hell's Angels [rockers gang on the movie] and I saw their colors, I said I can do that!" - said Meléndez. "I went to the fabric store and bought some felt. I cut out rockers. I went to Harry's on Southern Boulevard, bought the letters, ironed them on to the rockers and then painted a logo on the felt and then everything was sewed onto the jacket. From then on, a lot of groups started to do the same thing."
"Pewnego dnia oglądałem z kumplami film Hells Angels on Wheels. Gdy zobaczyłem Hells Angels (rockowy gang motocyklowy, na filmie) i gdy zobaczyłem ich kolory, emblematy na kamizelkach, pomyślałem to jest to!" - mówi Melendez. "Odwiedziłem wtedy sklep z tkaninami, by kupić trochę filcu. Wyciąłem nasz projekt. U Harry'ego na Southern Boulevard, dokupiłem litery, wszystko razem połączyłem ze sobą, zgrzewając, by potem namalować logo na filcu, a całość przyszyć do kurtek. Od tego czasu wiele innych ekip zaczęło robić podobnie.''
Wielu weteranów miało skórzane kurtki. Mieli własne barwy wyszywane, bądź przyszyte na skórze. Więc ponieważ nie jeździliśmy na motocyklach, wrzuciliśmy nasze logo na dżinsowe kurtki Lee. Słynne określenie ''Flyin' Cut Sleeves'', Melendez przypisuje Black Benjy'emu, który obnosił się jako pierwszy, właśnie w tego typu kurtkach, z odciętymi rękawkami, z widocznymi barwami ekipy na plecach.

Lecz uczucie, którym Melendez darzył Hells Angels, osłabło gdy osobiście odwiedził ich siedzibę oddziału w East Village, South East Manhattan w Nowym Jorku, aby spróbować się przyłączyć...

''I found that later that they don't accept black members. When they told me that i was shocked and i just left.''
''Dowiedziałem się, że nie akceptują czarnoskórych i kolorowych. Gdy tylko to usłyszałem, wyszedłem zszokowany.''
Wkrótce po szczycie pokojowym przy Hoe Avenue, Melendaza odwiedził działacz Czarnych Panter - Joseph Mpa.

"He told me, why don't you take all this energy and do something constructive in the community, brothers can't be killing brothers" - said Melendez
"Powiedział mi wtedy, dlaczego nie skupiasz całej energii na robieniu czegoś kreatywnego, konstruktywnego dla społeczeństwa, bracia nie mogą się wzajemnie zabijać" - wspomina Melendez
"I had a meeting with the presidents, vice-presidents, warlords of all my divisions and I said 'I'm going to change the platform, brothers.' We're going to take off our colors, we're going to start wearing berets, and we're going to start cleaning our community, taking out the drug pushers, start giving out free food…"
''Miałem potem spotkanie z prezydentami, wiceprezydentami, dygnitarzami wojskowymi ze wszystkich moich oddziałów i powiedziałem im : "Zamierzam zmienić platformę działania, bracia - Pozbędziemy się naszych kolorów, zaczniemy nosić berety i będziemy ogarniać nasze społeczeństwo, likwidując narkomanów, dilerów, będziemy organizować darmową żywność..."

Wkrótce Melendez, rozpoczął długą współpracę z United Bronx Parents, społeczną organizacją prowadzoną przez lokalną ikonę Dr. Evelyn Antonetty (babcia Joe Conzo - przyp. kOOl MiKe), oraz związał się z działaczami walczącymi o niepodległość Puerto Rico. Gdy wsłuchacie się w "Viva Puerto Rico Libre'', z drugiego wydania albumu ''Power Fuerza'', można stwierdzić, że Melendez w przeciwieństwie do prototypowych Nuyoricans (emigrantów z Puerto Rico, zamieszkałych w Nowym Jorku), posiada dobrą znajomość języka hiszpańskiego, nadając temu improwizowanemu hymnowi, nutkę autentyczności, politycznej zaciętości, wymieszanej z salsą lat 70.

Mimo wszystko Melendez był uważany za główny motor siły napędowej w tworzeniu się ulicznego kolektywu i imprezowej atmosfery, która zainspirowała hip-hop, ale obrał inny kierunek, przez co brakowało mu zrozumienia rodzącego się fenomenalnego zjawiska.

"The Ghetto Brothers used to play every Friday night after the peace treaty, after the death of Black Benjy," said Meléndez
"The Ghetto Brothers zazwyczaj grali w każdy piątkowy wieczór, po pokojowym szczycie w The Boys Club, po śmierci Black Benjy'ego," - wspomina Melendez
"Afrika Bambaata saw this and took it to the next level. When I saw it for the first time, guys dancing, I looked at my brother, and said, 'they look like the Pentecostals because I saw them turning in circles, that's the way I saw them in church.' So my brother said, 'no Benjy, that's called hip-hop!' They looked at me and said 'what is wrong with you?'!"
"Afrika Bambaata widział to na własne oczy. Zainspirowany wyniósł to na inny poziom. Gdy zobaczyłem to po raz pierwszy, spojrzałem na mojego brata i powiedziałem, 'wyglądają jak ''Pentecostals'' (ruch zielonoświątkowców), ponieważ zbierają się w koło, widziałem ich jak robią to w kościołach.' Na to mój brat powiedział, 'Nie, Benjy, to się nazywa hip hop!' Spojrzeli na mnie i powiedzieli, 'coś z tobą nie tak, stary?'!"
Rockowa spuścizna w hip hopie jest starannie ukryta, ale w pewnym sensie oczywista. Można ją usłyszeć w jednym z pierwszych klasyków gantunku "Planet Rock'', gdzie krzyżują się dźwięki Kraftwerk "Trans Europe Express, Treacherous Three "Body Rock", The Strikers "Body Music", które przekonują do zawartego w nich rocka i elementów punk rocka. Ale to niewielki strzęp całości, tak samo jak rola Nuyoricanów i ich przyczynienie się do powstania graffiti, break dance i dj'ingu. Obie tezy znalazły swoje miejsce po fakcie.

Z początkim lat 80 hip hop szedł już własnym torem. Natomiast the Ghetto Brothers na nowo odnaleźli się jako potomkowie Beatlesów, w ekipie Street the Beat.

"We once opened up for Tito Puente as the Junior Beatles," said Meléndez
"Kiedyś zagraliśmy przed Tito Puente jako Junior Beatles," - wspomina Melendez
który zaczął śpiewać w ekipie już jako jedenastolatek, odtąd stale poświęcając się muzyce. Street the Beat grali covery Beatlesów w Green Village, na ulicznych skwerach. Powołując się na słowa Melendeza, grywali na prywatnych przyjęciach dla Rolling Stonesów, the Police czy hollywoodzkich celebrytów.
"Diana Ross walked up to me when I was playing and put $100 in my pocket!" he recalled.
"Diana Ross podeszła kiedyś do mnie gdy grałem i włożyła mi do kieszeni 100$!" wspomina
Od tamtych lat wszystko stawało się trudniejsze dla Benjy'ego, który obecnie jest po sześćdzieśiątce, cierpi na chorobę nerek, będąc dializowanym. Pracując przez ponad 30 lat dla United Bronx Parents, musiał się udać na chorobowe. Podczas lat pracy jako doradca społeczny, poznał i poślubił swoją drugą żonę Wandę, z którą ma szóstkę dzieci, oraz dwójkę z pierwszego związku. Mimo kłopotów ze zdrowiem Melendez jest entuzjastą, znacznego wzrostu zainteresowania twórczością The Ghetto Brothers. Publikacja autorstwa Jeff Chang'a "Can't Stop, Won't Stop A History of the Hip Hop Generation'', na nowo połączyła zespół, na spotkaniu w Seattle pod koniec 2004 roku, z okazji wydarzenia o nazwie "Experience Music Project", gdzie Melendez wraz z Bambaatą wspominali wydarzenia minionej dekady.


Nowy skład the Ghetto Brothers:

Benjy Melendez - liderująca wokal
Robert Melendez - gitara rytmiczna
Joshua Melendez (syn Benjy'ego) - liderująca gitara i basista
Hiram Melendez (syn Roberta) - bębny

Dziś to bardziej nostaaligia, gdyż wszsytko pozostaje w rodzinie.

"We have a totally different sound now, we practice in the studio constantly," said Meléndez. "We're hoping we can go on tour soon and record a new album."
"Mamy zupełnie inny styl. Teraz stale ćwiczymy w studio" wspomina Melendez "Mamy nadzieje, wyjechać wkrótce na tournee i nagrać świeży album."
Będąc zadowolony, gdyż w 1971 roku porzucił gang i kolory dla pokoju.

"I dropped the Savage Nomads and somebody else took over, and I dropped the Savage Skulls, because if I wore the jacket that said Savage I had to back it up. So I was a Dr. Jekyll and Mr. Hyde. As soon as I put on those denims I had to act out that name," said Yellow Benjy. "So I just stayed with the Ghetto Brothers."
"Porzuciłem the Savage Nomads i kto inny ich przejął. Porzuciłem the Savage Skulls, ponieważ gdy nosiłem kurtkę z kolorami Savage Skulls, musiałbym trzymać z nimi. Więc byłem jak Dr. Jekyll and Mr Hyde. Jak tylko wkładałem ich kolory musiałem być jak oni," opowiada Yellow Benjy. "Więc po prostu zostałem przy The Ghetto Brothers."

Małpa - Podwójny koncert w Toruniu


Klub Muzyczny 'Bunkier' w Toruniu 15.02.2013 / 16.02.2013
Start 20:00

bilety w cenie:
20 zł (przedsprzedaż) - do pierwszych 100 biletów dostaniecie plakat promujący koncert.
25 zł (w dniu koncertu)

bilety można nabyć w:
DSK skate shop, ul. Dąbrowskiego, Toruń
klub Czeski Sen, ul. Łazienna, Toruń

support:
Partyzant
KonradW.& Młodszy
Pafarazzi

warm up i after party:
Dj Chwiał (The Returners)

niedziela, 27 stycznia 2013

5 Element - Knowledge Spot - O Hip Hopie w Szkolnej Ławce


Przedstawiamy projekt "5 Element - Knowledge Spot - O Hip Hopie w Szkolnej Ławce", w którym będziecie mieli możliwość zapoznania się z istotnym filarem kultury Hip Hop jaką jest wiedza. Poniżej dokładniejszego informacje od Zulu Kukiego :

Z racji iż w ubiegłbym roku działania edukacyjne udało się rozwinąć w konkretny sposób, odwiedzając takie miejsca jak szkoły, zakłady karne, szkoły tańca oraz placówki kulturowe w różnych miejscach kraju, dlatego na rok 2013 przygotowaliśmy konkretną opcję.

Założeniem projektu na ten rok są:
- wykłady,
- spotkania,
- panele dyskusyjne.
Wszystko poświęcone różnym aspektom kultury Hip Hop, stawiając główny nacisk na jej historię, korzenie, elementy, pionierów i ideologię. Celem spotkań jest rozwój świadomości zarówno osób utożsamiających się z tą kulturą jak i tych, dla których jest ona obca. Dzięki takim działaniom jesteśmy w stanie w dużym stopniu odciąć ludzi od stereotypów związanych z kulturą Hip Hop. Ponadto opieramy swoje działania o hasło "Pozytywne zamiast negatywnego" chcąc pokazać ludziom jak piękna i bogata w możliwości jest kultura Hip Hop dla każdego z nas.
W ramach działań edukacyjnych powstały dwa programy:

1. "5 Element" - czyli knowledge spot. który może mieć formę wykładu, spotkania, panelu lub może być opcją łączącą wszystkie te elementy. Ten program zorganizować można jako osobne wydarzenie lub jako część innego wydarzenia kulturowego. Przewidywany czas trwania w zależności od wymagań od 1 do 3h.
(Prowadzący: Zulu Kuki)

2. "O Hip Hopie w Szkolnej Ławce" - drugi program spotkań kulturowo-edukacyjnych ukierunkowany na placówki edukacyjne jakimi są szkoły średnie oraz szkoły gimnazjalne. Program może być realizowany w trakcie lekcji szkolnych (czas trwania 1 lub 2 godziny lekcyjne) lub też jako wydarzenie poza lekcyjne. W ramach OHHWSŁ zainteresowanym odbyciem się takiego wydarzenia u nich w szkole dajemy wszelkie instrukcje oraz wskazówki co zrobić by to się odbyło.
(Prowadzący: Zulu Kuki / Śniegu)


Projekt edukacyjny jest moim autorskim dziełem. Program szkolny powstał we współpracy z moim uczniem, Śniegiem. Całość wydarzeń odbywa się z inicjatywy międzynarodowej organizacji Universal Zulu Nation we współpracy z Paint Your Walls 3City.
Widząc wyższy cel naszych działań otrzymujemy wsparcie między innymi od: Flava Dance Magazine, Rapnejszyn, Studia Tańca Smooth Moves, Studia Tańca Da Soul Kids, The Originators, Make Some Noise, Studia Tańca High Definition, USA SPORTS, Break.pl, Oldschoolers Crew, New Boogie Down School, Insane Kid, Kultura Podwórka, Popkiller, Capital, Mobilizacja.pl, Not4Toys, Unhuman, Hip Hop Reportaż, Wolne Style, Magic Town, Scena Muzyczna Gdańsk i innych.


Cel jest prosty. Mówić o tym o czym się zapomina czyli o ludziach i wydarzeniach, które przyczyniły się do tego, że dziś jesteśmy kim jesteśmy i mówimy Hip Hop opisując nasze życie.

Zainteresowany wykładem u siebie w mieście? U siebie na wydarzeniu, zawodach, conteście? A może u siebie w szkole?

Kontakt do nas:
5E.HipHop@gmail.com

Facebook:
https://www.facebook.com/5ElementKnowledgeSpot
oraz
https://www.facebook.com/OHipHopieWSzkolnejLawce

czwartek, 24 stycznia 2013

Electro Moustache #11 w eNeRDe


Po niesamowitych 10 edycjach EM nadszedł czas na 11. Tym razem zagra zaprzyjazniony z Warszawy DJ Chupax oraz jak zawsze Cattolic, Plastic Doll i Different. Jeszcze więcej italo, electro...

Only music survive !!!

Chupax (Electrcapital)
Cattolic (Electro Moustache)
Plastic Doll (Electro Moustache)
Different (Electro Moustache)


08.02.2013
Klub NRD / Toruń
start: 22 00
tax: Panie free / Panowie 7 pln
more info: moustache.pl

Zapuszczamy wąsy!

A Pamiętasz Jak? vs. Rap History Warsaw @ 5/55


Jutrzejszej nocy zmierzą się dwie ekipy - A Pamiętasz Jak? i Rap History Warsaw, a Wy ocenicie kto jest lepszy w party rockingu. Po jednej stronie ringu stanie APJ w reprezentacji DJ Panda i Pan Eklektik aka Good Lovin' , a po drugiej RHW czyli Steez, Anusz i Blekot. Od korzeni po nowoczesne rymy i bity. Tam po prostu trzeba być!

A Pamiętasz Jak x Rap History Warsaw – New Year's Collabo

DJ's : Steez, Blekot, Anusz vs. Panda & Pan Eklektik
25.01.2012 start 21:00
5/55, Żurawia 32/34, Warszawa
Wjazd 10 PLN

poniedziałek, 21 stycznia 2013

DJ Bruno - Get Fonky (1991)



Polskie korzenie podobnie zresztą niczym amerykańskie początki, wciąż pozostają nieodkrytą kartą a wiele kwestii, w miarę ich upubliczniania będzie rodzić napływ emocji. Mając na myśli tych prekursorów, nie ograniczam się jedynie do osób znanych masowo, lecz szczególnie do tych, których wkład w undergroundową scenę, jest znany nielicznym a wywarł niebagatelną rolę w rozwój, propagowanie nowej na naszych ziemiach, kultury.


Zadałem jemu kilka pytań, odnośnie pierwszego nagranego przez siebie utworu rapowego.

Kiedy nagrałeś swój pierwszy kawałek?
Kawałek (Get Fonky, przyp. DzS) nagrałem w domu, na "wieży" ojca. Miałem wtedy 18 lat. Za podkład muzyczny posłużyła mi strona "b" singla winylowego "If Only I Could" - Sydney Youngblood. Na stronie "b" właśnie był instrumentalny numer pod tytułem "Spooky", który idealnie pasował do takiego funkowego rapowania. Musiałem to zrobić za jednym podejściem, gdyż ten sprzęt nie dawał możliwości poprawek, nakładek... 
Odtworzyłem winyl na gramofonie i nawijałem do majka.
Jesteś autorem textu?
Tekst napisałem sam. Jest na miarę mojej ówczesnej zajomości języka angielskiego. Są pewnie błędy. Proszę o wyrozumiałość  Dlaczego po angielsku? W owym czasie wątpiłem jeszcze w polskojęzyczny rap. Dopiero troszkę później (miesiąc? dwa? nie pamiętam) popełniłem kawałek "Stan rzeczy" i wszystko się zmieniło. Okazało się, że jest możliwy dobry polski flow. Ale to temat na inny odcinek opowieści.
Czym inspirowałeś się nagrywając swój pierwszy kawałek?
Co mnie inspirowało poczas nagrywania "Get Fonky"? Nie pamiętam dokładnie. Byłem wtedy pod wrażeniem płyty Quincy Jonesa "Back On The Block". W tytułowym utworze wystąpili m.in. Ice-T i Kool Moe Dee. Oni mają bardzo charakterystyczne wokale. Pewnie chciałem brzmieć trochę podobnie  Potem, gdy zorientowałem się, że nie jestem hardkorowcem, obrałem inny - naturalny dla mnie kierunek. Trzeba być sobą. Znów wracam do "Get Fonky".
Wykonywałem to podczas dyskotek, które prowadziłem. Puszczałem instrumental i rapowałem za konsolą. Zdarzało się, że wychodziłem z majkiem na parkiet. Kiedyś, latem 1992 wykonałem to w towarzystwie kolegi-tancerza. Muzyk z Rosji - bardzo ceniony przeze mnie - widział ten występ. Podszedł do mnie po i stwierdził, że nie widział na żywo nic lepszego. Hm... Utwór "Get Fonky" otwierał moją kasetę o tytule "Move On", na której znajdowało się siedem nagrań. Kaseta ukazała się na początku roku 1991. Powieliłem ją domowym sposobem, porobiłem okładki i rozprowadziłem wśród znajomych. Była popularna na maksa. NA MAKSA. Do dzisiaj ludzie wspominają te kawałki. Mój kolega Marcin, napisał mi niedawno, że utwór "Get Fonky" obok stacji MTV był dla niego największą inspiracją w owym czasie. Marcin oraz jeszcze kilku innych chłopaków poszło wtedy w moje ślady. Byli bardzo zafascynowani moim rapowaniem na dyskotekach i postanowili dołączyć. To także temat na kolejny odcinek.  "Get Fonky" po latach nadal brzmi całkiem, całkiem... Mimo pewnych niedoskonałości mojej angielszczyzny, czy umiejętności raperskich. Czasami nawet daję radę wysłuchać w całości! 
Pamiętasz jaki był nakład kasety Move On?
Nie. Ja rozprowadziłem kilkadziesiąt egzemplarzy. Wiem, że powstało BARDZO dużo kopii. Niezliczona ilość. Wiem także, że ludzie zarabiali na tych nagraniach. Przegrywali i opylali na rynku, tudzież gdzieś indziej. To był początek lat 90. - przypominam. Piractwo wtedy to normalka. Ja nie chciałem zarabiać na tych nagraniach, dlatego że podkłady muzyczne nie były mojego autorstwa - korzystałem z instrumentali znajdujących się na singlach winylowych innych artystów.

New Wave in New York


niedziela, 20 stycznia 2013

OldSchoolers Crew Official Statement

We, OldSchoolers Crew are reminders of the foundations of hip hop culture based in Poland and other european countries. We pay tribute to pioneers and spin specific 80's Bronx Style events on the breaks. In our crew, there are dj's, mc's, writer's, bboy's and hip hop activists. We all together seek for the truth in roots of real hip hop. Our goal is education which leads through spreading the word of true realness of people, facts, events and other matters, that took place long time ago in New York boroughs and other places which have it’s own story. In time of globalization, and hip hop hypocrisy all around us, we treat ourselves as a Hip Hop Defenders of it's true realness which we believe that comes out from it's roots. If You consider yourself as a part of what we seek and wish to help us with providing information which could bring us closer to truth, we would be honored to listen what you have to say.

Contact & Booking:
oldschoolerscrew@o2.pl
info@djfinger.com
koolmikezwl@gmail.com

czwartek, 17 stycznia 2013

Love & Hate - The Story of Life by Radio Raheem

Let me tell you the story of Right Hand, Left Hand. It's a tale of good and evil. Hate: it was with this hand that Cane iced his brother. Love: these five fingers, they go straight to the soul of man. The right hand: the hand of love. The story of life is this: static. One hand is always fighting the other hand, and the left hand is kicking much ass. I mean, it looks like the right hand, Love, is finished. But hold on, stop the presses, the right hand is coming back. Yeah, he got the left hand on the ropes, now, that's right. Ooh, it's a devastating right and Hate is hurt, he's down. Left-Hand Hate KO'ed by Love.

Opowiem tobie historię Prawej i Lewej dłoni. To opowieść o walce dobra ze złem. Nienawiść: to tą ręką Kain zgładził swojego brata. Miłość: te oto pięć palców trafia prosto do ludzkiej duszy.  Prawa dłoń, dłoń miłości. Historią życia jest: Równowaga. Jedna dłoń zawsze walczy z drugą i lewa daje niezły wycisk. To znaczy, wygląda na to, że prawa dłoń; Miłość, już po niej. Ale czekaj, stawia opór, prawa dłoń wraca. Yeah, ma teraz lewą na linach, tak jest! Oh, niszczycielska prawa i lewa jest w tarapatach, na deskach. Lewa Dłoń, Nienawiść znokautowana przez Miłość!

Ta oto wydawałoby się prosta historia została opowiedziana w filmie Spike'a Lee 'Do The Right Thing' (1989). Natomiast pomysł zaczerpnięto z filmu 'The Night of the Hunter' (1955).

Niech Prawa zawsze daje w kość Lewej! Peace! 

The Scratch from London Housin Authority

Muzyka inspirowana albumami serii "Electro Street Sounds", produkcji Juice Lee z ekipy London Housin Authority

niedziela, 13 stycznia 2013

Sandra Niezgoda - O sobie słów kilka...



Sandra powiedz nam jak zaczęła się Twoja przygoda z tańcem?

Więc jak zaczęła się moja przygoda z tańcem... Można powiedzieć, że od najmłodszych lat. Ze wspomnień rodziców, czy też różnych pamiątkowych nagrań dowiedziałam się, że mając już około 2 lat, gdy tylko usłyszałam muzykę, pociesznie wykonywałam swoje własne ruchy... Kiedy podrosłam, tata próbował mnie uczyć pierwszych ruchów, jednak byłam oporna, sama nie wiedziałam co chcę robić. Jednak nadszedł taki okres, kiedy można tak powiedzieć, "poszłam po rozum do głowy" i w wieku około 7 lat namówiłam tatę by założył zespół taneczny. Po długich namowach zgodził się. Od tamtej pory nasz zespół istnieje do dziś!


Wspominasz o pamiątkowych nagraniach... Możesz przytoczyć wspomniania rodziców? Czego słuchali w 80's?

Tymi pamiątkowymi nagraniami są zapisy na kasetach video. Jest ich dosyć sporo, mała Sandra siedząca w łożeczku kołysząca się we wszystkie strony w rytm muzyki, czy domowe występy przed rodziną i własna interpretacja tańca... Rodzice puszczali mi od najmłodszych lat muzykę różnego gatunku. Tato słuchał np. utwory zespołu Afrika Bambaataa, nieco później Vanilla Ice, a Mama głównie Modern Talking, Eurythmics...


Super sprawa mieć tatę słuchającego Afrika Bambaataa i mamę Eurythimcs! To raczej nie codzienne przynajmniej w przypadku taty. Pójdźmy dalej... Powiedź coś więcej o zawodach i imprezach, w których brałaś udział. Które z nich wspominasz najlepiej?

Szczerze, to trochę się ich nazbierało... Każda impreza wiele mnie uczy i mogę wyciągać z nich wiele wniosków i nauki na przyszłość. Zresztą można zawsze poznać na nich wiele interesujących osób i pobawic sie w świetnej atmosferze. Wszystkie wspominam bardzo miło. Jednak jedną z ważniejszych były: Ogólnopolski Turniej Taneczny w Warszawie, Serce Ulicy, a także Turniej Tańca w Białych Błotach... Mam do nich szczególny sentyment...


XIX Otwarte Mistrzostwa Polski Freestyle w Tarnogórze

Turniej Tańca w Białych Błotach marzec 2008r.

Ogólnopolski Turniej Taneczny w Warszawie czerwiec 2009r.

Serce Ulicy w Zielonej Górze grudzień 2011r.

Otwarte Mistrzostwa Polski Tańca Dyskotekowego Wrocław 2007r.


Jakie odczucia towarzyszą Ci jako uczestnikczka zawodów?

Każde wyjście na parkiet jest dla mnie tak naprawdę nowym doznaniem. Mimo że nie tańczę po raz pierwszy, za każdym razem odczuwam lekki stres, ale gdy słyszę muzykę, porywa mnie i zapominam o całym świecie. Ważna jest też rywalizacja, bo wtedy wiemy, że trzeba dać z siebie więcej niż 100% możliwości, aby zostać zauważonym. Tańcząc mogę tak naprawdę pokazać swoje prawdziwe oblicze, mogę zapomnieć o wszystkich problemach, a także w ten sposób mogę wyładować swoje złe emocje i pokazać tylko to co najlepsze!


trening w Szkole Walki i Tańca Ronin w Żaganiu

Opowiedz nam jak przygotowujesz się do startów w zawodach, warsztatach itp.?

Wiadomo, że ciężki trening to podstawa... Tylko ciężką pracą i wytrwałością można dojść do celu. Zawsze te słowa słyszę od rodziców. Tańcem trzeba żyć, nie można myśleć, że potrenuję przed turniejem, a nóż mi się uda... Sama się o tym przekonałam... Trzeba się poświęcić, minimum godzinę dziennie ćwiczyć. Na treningach trzeba dawać z siebie wszystko, nie oszukiwać, wykonywać wszystko najlepiej jak potrafimy, a zakwasy które są najczęściej tego wynikiem, są jak najbardziej wskazane! Dlatego ciężki trening i wytrwałość to podstawa!


Czego szukasz u tancerzy?

Hmm ciężko powiedzieć, bo sama jestem tancerką... Ale myślę, że najważniejsze to kreatywność, poczucie rytmu. Bardzo ważne jest by kochać to co się robi! Bo wtedy wszystko przychodzi nam łatwiej i podchodzimy do tego z ogromną chęcią. Nie można nic robić na siłę, jeżeli się czegoś "nie czuje", lepiej w ogóle się za to nie zabierać. Kiedy mam zajęcia z maluchami i widzę, że się starają, chcą się uczyć, ale im nie wychodzi to z takimi chce się pracować, a jeśli ktoś w ogóle nie przejawia zainteresowania i robi to z przymusu, to mi również wszystkiego się odechciewa.


Czyli jednak podejście do tematu Twoich podopiecznych odgrywa ważną rolę w rozwijaniu w nich pasji do tańca? Powiedz w twoim odczuciu, jak trudny jest proces kształtowania młodego tancerza, młodej tancerki? I jak powinien przebiagać, by wydobyć z niego wszystko to co najlepsze?

Podejście ucznia jest dosyć ważne, bo to od nas zależy z jakim nastawieniem zabieramy się do pracy. U dzieci jest ten problem, że w młodym wieku same tak naprawdę nie wiedzą co chcą robić. Rodzice prowadzają je na różne zajęcia, żeby same zobaczyły co im się najbardziej podoba. Moim zdaniem powinni je jednak nakłonić do wyboru jednego, bo "łapanie wszystkich srok za ogon" do niczego nie prowadzi. Od niedawna zaczęłam pracować z takimi maluszkami i muszę stwierdzić, że jest to bardzo ciężkie... Na samym początku należy zachęcić dzieciaki do treningu i nie pokazywać od razu skomplikowanych choreografii-przedstawić taniec w formie zabawy. Trzeba ich nauczyć słuchać muzyki, wykonywać ćwiczenia rozciągające, pracować nad gibkością i dobrą formą, a wszystko inne przyjdzie z czasem.


Rozumiem, rola nauczyciela w każdej dziedzinie, nie należy do najłatwiejszych zadań. Jeśli już masz chwilę oddechu od obowiązków, co robisz? Jak spędzasz wolny czas?

Ostatnio mam wielki problem z wolnym czasem... Jeśli jednak go posiadam to najczęściej spędzam go z rodziną, ze znajomymi idąc gdzieś potańczyć, czy też na własnym treningu, bądź w towarzystwie taty. Należę do osób, które nie potrafią usiedzieć w miejscu, ciągle muszą coś robić. Dlatego lubię się porządnie zmęczyć, spędzając aktywnie czas .


Sandra Niezgoda, z czego jest najbardziej dumna?

Dumna? Raczej nie... Raczej zadowolona, że wybrałam kiedyś drogę taneczną. Jestem szczęśliwa, że mam rodziców, którzy mnie wspierają w tym co robię. Zawsze jeździmy razem po zawodach, więc zawsze mam ze sobą kibiców, którzy dodają mi otuchy!


Czym jest dla Ciebie Kultura Hip Hop?

Sądzę, że Kultura Hip Hop ujawnia się w różnych dziedzinach życia. Często ma pewien przekaz, który jest odpowiedzią na nurtujące nas pytania czy też problemy. Od pewnego czasu nawet dzieła wielkich artystów w literaturze polskiej są przerabiane i wykorzystane w hip hopie, czy służą jako teksty rapowe. Taki przekaz szybciej i łatwiej dociera do młodego pokolenia odbiorców. Może on być też ucieczką przed "stoczeniem się", każdy może w nim odnaleźć coś dla siebie, gdzie się spełni. Wiadomo, że wszystko ma też swoją czarną stronę, jednak jak we wszystkim trzeba znać granicę i należy umieć z tego korzystać.


Jak oceniasz poszczególne elementy Kultury Hip Hop?

Jak powszechnie wiadomo kultura Hip Hopu składa się z różnych filarów, które tworzą całość. Niektórzy mylnie oceniają Hip Hop jako coś złego, jako wandalizm, wulgaryzm itp. Niestety niektórzy pracują na taki wizerunek... Denerwuje mnie, gdy dzieciaki zaczynają np. rapować o swoich przeżyciach, jaki to cały świat jest zły, a gdzie jakikolwiek głębszy sens? Co oni tak naprawdę przeżyli? Podobnie jest z graffiti, mają swoje przesłania, a niektórzy chcą przez to wyrazić swój bunt i bez sensu malują gdzie popadnie...Wszystko to jest stworzone dla ludzi, ale którzy potrafią to zrozumieć i zajmują sie tym, a nie idą za tłumem i nie rozumieją tak naprawdę idei. Osobiście nie zajmuję się Dj'ingiem, ale wielu z moich znajomych poświęca się temu. Uważam, że jest to ciekawe zajęcie, jednak trzeba poświecić na to wiele czasu. Jakby nie patrzeć, jeśli chce się coś zrobić dobrze, to należy w to włożyć serce i poświęcenie. Dj'ing jest wielką sztuką, trzeba mieć do tego talent. Uwielbiam, gdy czy to na imprezach tanecznych czy po prostu w klubach czuć ten klimat, a dźwięki muzyki same porywają do tańca, a każda piosenka, którą słuchamy na co dzień, wykonana przez Dj'a, jest oryginalna. Z breakdancem mam do czynienia na treningach. Są to dla nas zawsze najbardziej wyczerpujące treningi... Elementy w parterze, czy też w górze wymagają dobrej kondycji. Dlatego wiele dziewczyn nie przepada za tym stylem tańca, bo często brakuje im sił... Uwielbiam oglądać na różnych eventach popisy breakdance'owe z udziałem chłopaków. Wszystkie elementy akrobatyczne, przejścia robią wielkie wrażenie.


Sandra i Artur Niezgoda podczas wspólnego treningu

Czerpiesz wiedzę o korzeniach Kultury Hip Hop? Kto jest dla Ciebie wzorem?

Czytałam wiele na temat korzeni kultury Hip Hop, skąd się to wzięło, całą genezę... Jeśli chciałabym dokładnie to poznać, musiałabym spędzić nad tym sporo czasu. Wzory... Jeśli chodzi o jakieś konkretne osoby np. z show-biznesu to raczej nie posiadam... Może często o tym wspominam, ale dla mnie wzorem są rodzice. Dzięki nim wiele się nauczyłam: wytrwałości, dążenia do celu i bycia silnym.

Wzorem tanecznym jest dla mnie Tato... Często oglądam jego filmiki z wcześniejszych lat i zawsze jestem pełna podziwu. Widać niezwykłą determinację. Stawiał sobie jakiś cel i dążył do jego osiągnięcia. Ciężko trenował, każdego dnia, a efekty były widoczne. Był samoukiem, a teraz próbuję mi przekazywać swoją wiedzę i swój zapał! Więc staram się od niego jak najwięcej nauczyć.


Co dla Ciebie w życiu liczy się najbardziej?

Najważniejsza jest oczywiście rodzina. W niej mam zawsze oparcie, spędzam z nią każda chwilę, zawsze mogę na niej polegać bez względu na sytuację, są ze mną w złych i dobrych chwilach. Ważne jest także by mieć pasję. Ludzie, którzy niczym się nie zajmują i mają zbyt wiele wolnego czasu, zaczynają myśleć o głupotach. Z drugiej strony poświęcając się swojej pasji czujemy się spełnieni i szczęśliwi. Uważam również, że ważne jest mieć bliską sobie osobę, którą może być np. ''przyjaciel''. Taka osoba zawsze pomoże i gdy będziemy się czuli zrezygnowani doda nam sił do dalszego działania!

more info: Szkoła Walki i Tańca RONIN

czwartek, 10 stycznia 2013

Detropia (2012) reż. Rachel Grady, Heidi Ewing


Gdy w latach 70., Nowy Jork stał na skraju bankructwa, sprawy gospodarcze i standard życia miejskiej metropolii, wywoływały skrajne odczucia i prowokowały gwałtowne reakcje mieszkańców. Wszyscy historycy i sympatycy Kultury Hip Hop, znamy historię i realia panujące w tym czasie w dzielnicach Bronx, Brooklyn, Queens, a w szczególności we wschodniej część wspomnianego The Boogie Down Bronx. Początek XXI wieku, dla miasta Detroit przedstawia się w podobnym świetle. Ogólnokrajowy kryzys, odbija się bardzo wyraźnie na jednym z największych ośrodków przemysłowych Ameryki Pn. Dawniej, to najprężniej rozwijające się miasto, gdzie zatrudnienie znajdowała każda liczba nowo przybyłych osób, poszukujących na północy lepszego życia, tętniło życiem, zarówno kulturalnym i przemysłowym. Dziś to miejsce zmierza zupełnie w odwrotnym kierunku. Detroit, to ponad 100 tyś. opuszczonych domów, na co składają się całę kompleksy mieszkalne i dzielnice miasta. Władze są bezradne, masowa migracja mieszkańców, stawia konkretne problemy do rozwiązania. Brak zatrudnienia wydaje się opcją nie do przezkoczenia... Detropia to historia, jednego miejsca, opisana w skali tego miejsca. Warto zastanowić się, kto jest odpowiedzialny za taki stan rzeczy i jak zmieniać sytuację póki czas, gdyż historia jest pełna przykładów ... Peace!