sobota, 31 sierpnia 2013

Music Man Murray Gershenz R.I.P.


Murray Gershenz przyszedł na świat w roku 1922 w nowojorskim Bronxie, jednak całe swoje dojrzałe życie spędził w słonecznej Californii, gdzie otworzył sklep muzyczny. Historia Murray'a jest bardzo podobna do Paula Mawhinney'a, o której pisałem na łamach tego blogu. (Klik!) Historia niezwykła, gdyż ludzie pokroju Murraya i Paula, poprzez swoją pasję, zachowali dla potomnych niezliczoną ilość zapomnianych i praktycznie niedostępnych nagrań, w tym także pionierskich cylindrów edisonowskich.

W wieku lat 16-stu zaczął kolekcjonować nośniki muzyczne, jak sam przyznaje, robił to w tak zapalczywym tempie, że z biegiem lat, wykupywał kolekcjonerskie zbiory innych "zapaleńców" tylko po to, by jego sklep posiadał jak największy wachlarz urozmaiconych krążków.

Nim powstał poniższy dokument, żaden z zainteresowanych osób nie zaproponował satysfakcjonującej oferty na zakup sklepu, czyli półtorej miliona nośników. Na początku 2013 roku sprzedał swoją kolekcję.

Murray Gershenz nie był tylko pasjonatem muzyki, kolekcjonerem płyt, lecz także piosenkarzem oraz aktorem. Zagrał epizodyczne rolę w Mad Men czy The Hangover.

Zmarł 28 sierpnia 2013 roku.

niedziela, 25 sierpnia 2013

''12 Sure Thing - Holding You Tight (2012)


W mieście Boogie Down Bristol nocne życie nadal pozostaje ''in full effect". Sure Thing, pochodzą właśnie z południowego-zachodu UK. Chociaż brzmienie "Holding You Tight", jest identyczne w porównaniu do najlepszych klasyków pierwszej połowy lat 80... Ich założeniem było stworzenie czegoś w stylu ''back in the day's'', bez opierania się o sample, realizując cały projekt własnoręcznie, podobnie jak fantastyczny klip który powstał do tego kawałka.

Behind The Message Record - The Story of Duke Bootee

Edward G. Fletcher - późniejszy członek Sugar Hill House Band - edukacje muzyczną rozpoczynał od najmłodszych lat, ucząc się w szkole gry na perkusji, ksylofonie i bębnach. Po dostaniu się do collegu w Philli, współpracował z Normanem Harrisem oraz Bobbym Eli.

Zanim stał się profesjonalnym muzykiem sesyjnym, pracując jako perkusista, starając się "zaistnieć", przynosił swoje nagrania Marcowi Sadane'owi. Pewnego razu stanęli za sceną i razem z basistą z zespołu Sadana typowali, które laski są w typie Fletchera. W pewnym momencie Mark powiedział: "On musi myśleć, że jest Księciem Kopciuszka (Duke of Bootee)". Jedna z dziewczyn zaczęła śpiewać: "He is Duke of Bootee".

W New Jersey dołączył do lokalnego zespołu Hot Pepper ...
Graliśmy na weselach, wcześniej przez godzinę paliliśmy weed. Newar był miastem organ, zacząłem grać jazz z miejscowymi, Charles Earland, Jack Mc Duff, Jimmy Mc Griff. Mój pierwszy komercyjny występ był razem z Edwinem Starr’em, wykonywałem piosenkę ‘Eye To Eye Contact’. Zacząłem dawać koncerty, koncentrując się głównie na tym utworze. Później wraz z Edwinem po raz pierwszy poleciałem do Angli (1979 rok).”

Lata w których przyszło zmieniać bieg historii hip hopowej muzyki, należą do drugiej, bądź nawet trzeciej generacji, do czasu gdy może nie jeszcze aż nazbyt skomercjalizowana, ale już rządząca się swoimi własnymi prawami kultura, powoli i konsekwentnie odbierała „złote runo” wszystkim dotychczasowo panującym trendom. Zdecydowanie życiorys każdego, kto czynnie uczestniczył w tworzeniu tego czym dzisiaj nazywamy hip hopem (w szerokim zamyśle znaczenia tej nazwy), to niezmierzona studnia ciekawych historii i nieprawdopodobnych anegdot. Przykładowo pierwszy koncert na którym był Duke, to koncert Jamesa Browna.

"Steel Dan, Miles Davis i Bob Marley (to trójka moich ulubinych muzyków). Nie mogę pominąć Hendrixa i Prince’a. Z historii Prince’a, Tony Sylvester z The Main Ingredient go wypromował i robił z nim nagrania zanim pojawiło się I Wanna Be your Lover. Bujalem się z Tonym, opowiadał mi, że ma gościa, który zostanie kimś wielkim, który mieszka w Minnesota i gra na każdym instrumencie. Prince jest najważniejszą osobą w popularnej muzyce ostatnich 50-ciu lat."

Następna ciekawostka: na jednej z pierwszych jazz-rapowych płyt Doo Bop, Milesa Davisa, znajduje się utwór Duke Booty, w którym został zsamplowany jeden z tracków Duke’a.


Już po premierze Rapper's Delight, Duke dołączył do obozu SugarHill. Umożliwił mu to stary znajomy -  Jiggs Chale (Jigsaw Productions), z którym przed laty grał w jazzowej kapeli, który to teraz zaś był odpowiedzialny za wszystkie produkcje w firmie państwa Robinson.

Ulubiony utwór całej Wściekłej Piątki - Freedom, był debiutem Duke'a w wytwórni mającej na kilka następnych lat, przejąć fonograficzny rynek hip hopowy. Swoim muzycznym zmysłem opatrzył na nim conga i kocioły ... 


„Byliśmy dumni gdy graliśmy lepiej niż na oryginale. Doskonaliliśmy się w tych częściach utworu, które najbardziej poruszają.”
„Flash szedł do Fever, usłyszał jak jakiś break miał mocny wpływ na ludzi. Mówił o tym Sylvi i jeśli jej to się spodobało, to robiliśmy to. Jiggs dbał o brzmienie utworu albo muzyczne wprowadzenie. Dzieciaki (rapperzy w wytwórni) przynosiły swoje ulubione kawałki. Z uwagi, że wszyscy graliśmy w grupach coverowych, to potrafiliśmy zagrać dokładnie jak w oryginale a czasami nawet lepiej. Steve Jerome. On nauczył mnie jak być inżynierem dźwięku, nauczył tego też Jiggs’a. Kiedy pracujesz z ludźmi z innej epoki, kiedy stajesz za konsoletą, tworzysz swoje brzmienie, oni zwykli mówić: ‘Nie  dotykaj tego!’. Wtedy dostajesz szału. Jeśli byłeś tylko zainteresowany, Steve Jerome oferował swój czas aby pokazać cały ten skomplikowany proces. Pewnego razu tworzyliśmy coś, on oczyścił to. Miał wiedzę, którego mikrofonu użyć do odpowiedniego wokalu. Dzisiaj wszystko odbywa się zbyt szybko. W moich czasach miałeś do dyspozycji określony mikrofon do określonego głosu, musiałeś znać jego zakres. Wszyscy muzycy chcieli się tego uczyć.”  

Pewnego razu nagrywali w nocy, Duke miał w zwyczaju wybijać rytm na wszystkim co znalazł pod ręką. Zrobił sobie przerwę, wyszedł napić się wody i spontanicznie zaczął wystukiwać rytm na plastikowej butelce. Wszystkim się spodobał ten bit brzmiący niczym soundtrack z jungli. Jednej nocy prawa ręka Sylvi - Jiggs, przyszedł do domu Duke'a z gotowym instrumentalem (był to udoskonalony bit, wystukany wcześniej przez Boote). Chciał by to Duke napisał pod niego text. Duke zszedł do piwnicy domu, gdzie mieścił się bar jego matki, odpalił spliffa: "It's like a jungle somethimes". Nagle ktoś za oknem rozbił butelkę, kontynuował: "Broken glass everywhere". Jiggs doradził mu by pisał dalej, co uczynił nim nie stworzył większości przełomowego tekstu.

Inspiracje mają swój udział w tworzeniu, formowaniu się przełomowych rzeczy, w tym przypadku utworu The Message. Płyta ‘My Life In The Bush Of Ghosts’ Briana Enosa często gościła na odłuchu przy jego tworzeniu. w tym samym czasie także sam Duke uczestniczył w trasie koncertowej kultowej kapeli electro-funkowej – Zapp. Szczególnie umiłował się w utworznie More Bounce. Bez wątpienia wpłynął na niego track Genius of Love, Tom Tom Club. Znał potencjał tych utworów, zamierzał jednak by przyszły rapowy hit, posiadał jeszcze większy komercyjny potencjał. Skomponował go, dodał linie basu.



"Polubiła (Sylvia) go bardziej od juble beatu, ponieważ usłyszała, czuła w nim taneczny potencjał. Mój wokal na nim był przykładowym wokalem dla innych repperów. Furious mogli to zrobić, ale nie spodobał im się ten kawałek. Sylvia powiedziała, że lubi mój wokal, że jest inny. Rahiem próbował zarapować, ale z jakiegos podowu Sylvia polubiła mój wokal.
Furiousi byli wściekli ponieważ, mieli imprezowy kawałek, który chcieli nagrać, nie pamiętam jak to było. Jeśli pamięć mnie nie myli, wściekli się gdy wychodzili ze studio. Zamówili taksówki i odjechali. Później Mel przyszedł do mnie i powiedział „Man i like that shit, and I have something from another rekord called Supper rappin’, that will fit it perfectly”. Zaczął rapować ten wers i rozwalił mi nim głowę. Wróciłem do Sylvi i powiedziałem jej i Jiggsowi by tego posłuchali, Sylvia powiedziała by umieścić jego wers na końcu utworu. Nie wiem czy reszta chłopaków była tam jeszcze czy nie. Scorpio prawdopodobnie był, bo on i Mel byli wtedy zżyci. To brzmiało tak dobrze. Mel był dobry jak zawsze gdy był przy mikrofonie. Mel napisał ostatni wers, potem dodaliśmy jeszcze: „Em up and that was it. Tere was no doubt from the start that it was gonna do somethin’”. Kiedy dokończyliśmy miksowanie, utwór trwał 7:11. Sylvia była zafascynowana numerologią i całym tym gównem, więc była podekscytowana. Nagranie szybko zdobyło złoto. Było wielkim hitem tamtego lata."

The Message to pierwszy utwór markowany lablem Sugar Hill, w którym nie wykorzystano typowej sekcji rytmicznej, w zamian czego użyto w nim beat maszyny (Oberheim DMX). Prawdopodobnie jest to także pierwszy rapowy utwór, wyprodukowany przy użyciu maszyny perkusyjnej.

















Wbrew ogólnie panującej opinii, iżby autorami The Message byli Grandmaster Flash & The Furious 5, główna zasługa w jego powstaniu należy się jedynie Edwardowi Fletcherowi. 

piątek, 23 sierpnia 2013

''12 Pumping Body - Big Boat (2013)


Jest to pierwsza polska produkcja na jaką trafiłem, odkąd na łamach OldSchoolers Crew, publikujemy świeży materiał z cyklu Future Retro. Przyjemny synth-elektroniczny instrumental prosto od Pumping Body...

@ Pumping Body

New York Style - The Hunger (1983) reż. Tony Scott

Tony Scott, realizując "The Hunger", był tak naprawdę na starcie swojej reżyserskiej kariery, która na początku lat 80., nabrała tempa dzięki czemu, Tony mógł rozpocząć swoją przygodę z filmem pełnometrażowym. Młodszy brat Ridley'a, znany do tej pory z reżyserowania spotów reklamowych, miał do zaoferowania dużo więcej niż się na początku mogło wydawać... Do dziś dziękuję za to, że otrzymał swoją szanse i w mojej opinii w pełni na nią zasłużył tym właśnie filmem.


Podstawą historii opowiedzianej w filmie, jest powieść Whitley'a Strieber'a o tym samym tytule. (Popularny autor, fikcji opartych na opowiadaniach o wilkołakach, wampirach i innych bliskich tej formie horrorach).  Strieber jest autorem powieści "The Wolfen"(1978), która w 1981 roku doczekała się pełnometrażowej ekranizacji.



Historia "The Wolfen" jest o tyle ciekawa, ponieważ akcja rozgrywa się na obszarach Południowego Bronksu, przez co stanowi nie lada gradkę, dla wszystkich zainteresowanych realiami życia w nowojorskich slumsach i gettach, w połączeniu z początkami Kultury Hip Hop w mieście Nowy Jork, z którą można dość dokładnie się zapoznać, właśnie dzięki niemu, mimo tematyki horrorystycznej tego filmu. Wkrótce więcej dot. "The Wolfen" (1981) reż. Michael Wadleigh.


Kolejną ekranizacją powieści Strieber'a jest właśnie "The Hunger - Zagadka nieśmiertelności" (tytuł w polskim tłumaczeniu). Ten spójny i osobliwy obraz przede wszystkim, za swój klimat, na który składają się charakteryzacja bohaterów i stylizacja otoczenia, postpunkowa muzyka oraz sposób uchwycenia zdjęć przez Stephen'a Goldblatt'a, oferuję coś nietuzinkowego, momentami do złudzenia przypominając formę znaną z Łowcy Androidów uchwyconą przez Jordana Cronenweth'a.
Czy Tony Scott pozazdrościł swojemu starszemu bratu Blade Runner'a? Całkiem możliwe... Zarówno w jednym jak i w drugim filmie, można znaleźć wiele podobieństw, w stylizacji, formie przekazu tj. sposób doświetlania scen m.in. w rezydencji państwa Blaylock czy po prostu w ponurym mieście, uchwyconym nocą... Wprawdzie Nowy Jork lat 80. i wyimaginowane Los Angeles roku 2019, mają ze sobą wiele wspólnego, chociaż tematyka obu, może na pierwszy rzut oka, wydawać się dość odległa od siebie.

Głownym wątkiem filmu jest para nieśmiertelnych (świetne kreację grają Denevue oraz Bowie), która stara zmierzyć się z długowiecznością, oraz jak to w przypadku wampirów, uwodzić swoje ofiary... Tematyka okazuje się bardziej złożona, z każdą chwilą oglądania filmu, a wątek ukazywania relacji pomiędzy wampirem i jego ofiarą, plus budowanie wokół wyjątkowego napięcia, dodaje całości niezwykłej pikanterii, mając również na względzie wątek homoseksualny, brawurowo
rozegrany między Denevue i Sarandon.

Na koniec warto wspomnieć o wyjątkowej scenie, która na samym starcie ma za zadanie wprowadzić widza w świat przedstawiony przez reżysera. Otwierająca sekwencja, gdzie w ponurym nowojorskim punkowym klubie, na pierwszym planie, występuje frontman grupy "Bauhaus" Peter Murphy, który prezentuje znakomity singiel "Bela Lugosi's Dead", wydany w 1979. Ponad to oprócz klasyka Bauhaus, w filmie możemy usłyszeć również Bowie'go wraz z Iggy'm Pop'em, oraz największych mistrzów klasyki tj. Maurice Ravel czy Franz Schubert.

Do ciekawostek dodam, że Dawid Bowie przyznał, że aby mieć odpowiednio zachrypnięty głos, kiedy grana przez niego postać gwałtownie się starzeje, co wieczór stał na moście George'a Waszyngtona i wykrzykiwał wszystkie punkowe piosenki jakie znał.

W ujęciu gdy postać grana przez Susan Sarandon, dzwoni z budki telefonicznej, możemy zobaczyć Willem'a Dafoe, który ucharakteryzowny na członka ulicznego gangu, zagrał jedną ze swoich pierwszych ról w karierze.

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

sobota, 10 sierpnia 2013

Kniferz Crew in full effect






Świeża ekipa tancerzy założona w 2012 r. przez Kasienię, Si Pop'a i Dreada. Naszym celem jest szerzenie tańca ulicznego i kultury hip hop w Toruniu, organizowanie i uczestnictwo w zawodach, jam'ach, warsztatach i pokazach tanecznych w Polsce i na świecie. Chcemy rozszerzyć ekipę, dlatego przekazujemy naszą zajawkę toruńskiej młodzieży i czekamy na ludzi z pasją!

wtorek, 6 sierpnia 2013

KRS 1 - Interview for Zulu Nation Chapter Poland

Ellen Aim & The Attackers - Face to Face & Fire Inc.

Ellen Aim & The Atteckers from Streets of Fire

Wspominając Ellen Aim & The Attackers, czyli nic innego jak rewelacyjny film Walter'a Hill'a pt. Streets of Fire z 1984 roku... Postanowiłem trochę bardziej zagłębić się w temat, po kolejnej sesji spędzonej w świecie rock & rollowej baśni, nie z tego świata. Występująca na scenie Ellen Aim, grana wówczas przez wschodzącą gwiazdę kina Diane Lane, to barwna, główna postać, wokół której kręci się cała akcja obrazu, zostaje porwana przez bezwzględny gang motocyklistów, terroryzujący dzielnicę Richmond, pod przywództwem demonicznie wręcz ucharakteryzowanego Raven'a, granego przez Willem'a Dafoe. Sceniczne popisy Ellen Aim & The Attackers, skłoniły mnie by sprawdzić historie i cały soundtrack z filmu. Dziś mając w swojej kolekcji, pełny album na płycie, udało mi się dotrzeć do kolejnych ciekawych informacji...

I tak trafiłem na Face to Face. Laurie Sargent, jako lead vocal, plus czwórka instrumentalistów Billy Beard, John Ryder, Stuart Kimball i Angelo Petraglia, który urodził się w Bronksie w latach 50. Ich historia to końcówka lat 70., kiedy w oryginalnym składzie zdecydowali się założyć grupę, w New Hampshire. Z początkiem lat 80., przenieśli się do Bostonu, gdzie w 1982 roku podpisali kontrakt z Epic Rec. W między czasie poznali Arthur'a Baker'a... Tak dokładnie tego Arthur'a Baker'a od Breakers Revenge czy Planet Rock. Znajomość okazała się na tyle owocna, że w 1984 roku Baker zgodził się na współprace z Face to Face, dzięki czemu na albumie pt. "Face to Face" ukazały się produkcję w jego wykonaniu. "Under the Gun i "10-9-8", czyli największe hity z tego krążka pochodzą właśnie spod skrzydeł Baker'a, co szczególnie można poznać po "Under the Gun", gdzie zostały wykorzystane motywy szerzej znane z "Breakers Revenge".

Face to Face w roku 1984, czyli w tym samym gdy ukazał się ich debiutancki album, trafili na projekt "Streets of Fire". The Attackers w filmie, w rzeczywistości składali się z członków Face to Face, a Laurie Sargent, której głos został świetnie połączony ze zjawiskową postacią Ellen Aim, storzyła klimat w "Tonite Is What It Means To Be Young" która składa się na ścieżkę dźwiękową filmu, jaki i jest elementarną jego częścią, pokazaną na ekranie, w rewelacyjnie zaaranżowanych scenach z Ellen Aim & The Attackers w tle...

Laurie Sargent, poza tym, że występowała w Face to Face, tworzyła również w grupie Fire Inc., współpracę z którymi nawiązała przy udziale w Streets of Fire.

Face to Face, kontynuowali działalność do 1988 roku. W 1985 ukazał się, album "Confrontation", który został dość dobrze przyjęty, stabilizując pozycję Face to Face jako grupy poruszającej się w pop-rockowych klimatach 80's New Wave.

Dziś każdy z z członków kwintetu Face to Face, działa na własną rękę. Warto nadmienić, że Angelo Petraglia otrzymał nagrodę Grammy, za wyprodukowanie albumu Kings of Leon w 2010 roku.

"Under the Gun" to między narodowy manifest, dzięki któremu Face to Face chcieli zwrócić uwagę na wszechobecne problemy cywilizacyjne, wojnę, biedę, oraz na te miejsca którymi są opanowane. Tłem są również światowe metropolie, a w szczególności dzielnice slumsów oraz getta w Stanach Zjednoczonych lat 80.

@ Fire Inc. - Tonight Is What It Means To Be Young

George Duke R.I.P.

12.01.1946 - 5.08.2013

sobota, 3 sierpnia 2013

"12 Stockingcap ‎– Wave Craze (1983)





Za produkcje tego wyczesanego vibe'u odpowiada nie nikt inny jak sam Duke Bootee, autor nieśmiertelnego klasyka The Message.

Darryl "DMC" McDaniels Kickstarter Comix Project
















To już kolejny, trzeci projekt publicznej zbiórki pieniędzy na rzecz powstania filmu o tematyce hip hopowej, w kontekście oldschoolu - rzecz jasna. Fakt, że DMC planuje stworzyć komix, nie film dodaje ów projektowi lekkiego smaczku - wszak gro hip hopowców z pierwszej generacji (i nie tylko) inspirowało się tą formą sztuki.





Tylko czekać, aż podobna akcja mieć będzie miejsce w naszym kraju, przecież oldschoolowych, cieknących klimatem oldschoolowego hip hopu u nas nie brak.

Po więcej informacji sięgajcie na poniższy link ...

... DMC Kickstarter Comix

On the Set of the Bad Video. Michael Jackson, Kadeem Hardison and Crazy Legs (1986)