wtorek, 14 stycznia 2014

Nicky Cruz - From Blood to Christianity

Na kilkanaście lat przed Ghetto Brothers oraz UZN działali w Nowym Jorku ludzie, których kariera krwawych ulicznych gangsterów doprowadziła niemal do śmierci. Ludzie o których piszę, podobnie jak później Black Benjy i Afrika Bambaataa postanowili skończyć z dotychczasowych życiem opartym na rozbojach, morderstwach i narkomanii i nieść nadzieje młodzieży, której jakby się wydawało, nikt nie możne już pomóc.

Nowy York to tygiel o tak wielu kulturowych naleciałościach, że nie sposób zrozumieć fenomenu tego miasta. Wiele tajemnic z nim związanych bezpowrotnie zniknęło wraz ze śmiercią członków ulicznych gangów. Wsiąknęły w czeluście nowojorskich ulic, razem z krwią cichych świadków tragedii socjalno-ekonomicznej Wielkiego Jabłka. 

Niektóre z tych gangów urosły do miana legendy, inne z kolei nie wywarły wielkiego wpływu na życie mieszkańców, czy to nie zapisały się zbyt krwawo w aktach sądowych. Podczas gdy liderzy Ghetto Brother są uznawani za prekursorów socjalnej zmiany w swoim otoczeniu, Al Pacino stal się bodajże najsławniejszym byłym członkiem ulicznego gangu z NYC. Historia skrywa bardziej ciekawe historie: Collin Powell polityk pracujący w administracji Busha Jr., jako młodzieniec był członkiem ulicznego gangu z Południowego Bronxu. Van Diesel zaś dorastał na ulicach NY w gangu graffiti o nazwie SATAN'S REAPERS.

Książka na której podstawie opisuję historię Nickiego posiada wiele soczystych wręcz opisów wewnętrznego życia gangu, czym stanowi doskonałe świadectwo życia w jego strukturze.
Mau Maus

W roku 1952 kenijskie plemię Kikuju zorganizowało zbrojną rewoltę, skierowaną przeciwko kolonialnej władzy Wielkiej Brytanii. Grupa rebeliantów o nazwie Mau Mau napadała na farmy białych rolników, mordując mieszkańców i niszcząc ich mienie. Według niektórych danych, do grupy tej należał Husajn Onjango Obama, dziadek obecnego prezydenta USA.

Nim Black Spades zdobył status najbardziej brutalnego gangu, kilkanaście lat wcześniej na ulicach wydającego się spokojnym miejscem - Brooklynu, grupa ludzi pod przewodnictwem Izraela Narvaeza zakłada gang o nazwie Mau Maus.

Nosili skórzane kurtki z dwoma M na plecach, tyrolskie kapelusze udekorowane zapałkami. Często prezentowali się z laskami i butami z ostrymi szpicami.

Nicky Cruz późniejszy lider gangu przyszedł na świat w La Piedras, Puerto Rico. Jego rodzice byli spirytystami, ojciec posiadał renomę jednego z najlepszych specjalistów od wywoływania duchów, matka pracowała ze swoim mężem jako medium. Od najmłodszych lat mały Nicky był świadkiem niezliczonych obrzędów voodoo, seansów spirytystycznych i czarów, które regularnie odbywały się w domu państwa Cruz. 
"We frontowym pokoju stal długi stół do tych seansów. Zasiadali przy nim ludzie, którzy chcieli porozmawiać z duchami zmarłych. Ojciec był oczytany w tym przedmiocie i miał nie mający sobie równych w tej części wyspy księgozbiór traktujący o magii i czarnoksięstwie."
Brak jakiegokolwiek zainteresowania rodziców dziećmi (Nicky wychowywał się z siedemnaściorgiem braćmi i jedną siostrą), wyrobiło w Nickym buntowniczy charakter. Odróżniał się od swoich rówieśników, co wzbudzało ich strach. Rożnicę te polegały na jego chorobliwej wręcz chęci pastwienia się nad zwierzętami, uwielbiał je zabijać, podniecał go widok krwi. Sprawiający coraz większe problemy, opuścił rodzinny kraj i wyleciał do NY, by zamieszkać u starszego brata.

Nie znający języka angielskiego piętnastolatek przez dwa dni szlajał się ulicami. Ciekawość nowego miejsca zastąpił głód, chłód i niepokój. To tutaj po raz pierwszy zobaczył prawdziwy śnieg. Pomocy udzielili mu późniejsi śmiertelni jego wrogowie - policjanci. Zaniepokojeni widokiem obskurnego młodzieńca, posługując się najprostszymi słowami angielskiego, pomogli mu skontaktować się ze swoim bratem, który po tygodniu zapisał go do jednej ze szkół:
"W każdej średniej szkole Brooklynu były co najmniej dwa, trzy gangi. Gangi te składały się z chłopców i dziewcząt mieszkających w określonych rejonach dzielnicy. Często były to gangi wrogie i zetknięcie ich ze sobą w jednej klasie nieuchronnie prowadziło do bójek. (...) Codziennie w szkole walczono na korytarzu albo w jednej z klas. Przemykałem się pod ścianą z obawy, że rzuci się na mnie któryś z większych chłopaków. Po lekcjach zawsze była bijatyka na szkolnym podwórku i zawsze zostawał na nim ktoś krwawiący."
Niedługo po rozpoczęciu zajęć, po raz pierwszy skonfrontował się z twardą uliczną rzeczywistością. Wracając ze szkoły inną niż dotychczas drogą, w jednym z parków napotkał człowieka z gadająca papugą. Podszedł  i roześmiany zaczął wokół niego tańczyć. Wnet spostrzegł, że okrążyła go grupa piętnaściorga nastolatków. Nie znający realiów, nieświadomie wkroczył na teren rządzony przez gang Biskupów. Po krótkiej utarczce słownej udało mu się  bezpiecznie odejść. Następnego dnia chłopak, który poprzedniego wieczora groził Nickiemu nożem, sprowokował go do walki na pięści. Podjął wyzwanie, przyjął klasyczną bokserską postawę i ruszył do ataku. Przeciwnik nie walczył jednak honorowo i znokautował Nickiego. Była to kolejna nauczka, że aby przeżyć w Nowm Jorku musisz być twardy i nie zważać na zasady. Gdy kolejny raz został zaatakowany, przywarł napastnika do muru i przyciskając nóż do jego szyi, zagroził mu śmiercią. Powoli zaczął przyswajać prawa rządzące tym miejscem. Wieść o jego wyczynach rozeszła się w środowisku szkolnym, z której wkrótce miał zrezygnować. Podczas lekcji był świadkiem niewybrednych żartów jednego z uczniów, rzucanych w stronę portorykańskiej dziewczyny. Gdy nauczycielka nie zareagowała, wytrącony z równowagi chwycił za krzesło i zmasakrował kolegę. Tym incydentem przekreślił swoja dalszą edukację ... szkolną.

Opuścił brata i wynajął mieszkanie w dzielnicy Fort Greene, rozciągającej się od Park Avenue do Lafayette Avenue, otaczając Washington Park. To ogromne osiedle zamieszkiwało ponad 30-ści tysięcy czarnych i Portorykańczyków. By zdobyć pieniądze na czynsz dokonał pierwszego w swoim życiu napadu rabunkowego. 
"Ulica Lafayette za rogiem dudniła porannym ruchem. (...) Wchodząc po schodach tej rudery zobaczyłem młodego człowieka wychodzącego niepewnym krokiem z klatki schodowej, (...) właśnie skończył oddawać za kaloryferem mocz.Stojąc na półpiętrze (...) zaczął wymiotować na chodnik. (...) Zszedłem na ulicę. Usłyszałem jak ktoś otwiera okno i popatrzyłem w górę w samą porę, by zdążyć uskoczyć przed kupą odpadków wyrzuconych z drugiego piętra prosto na chodnik. (...) Zwierzęta w zoo żyją na własnych nieczystościach. Jedzą nieświeże mięso albo zwiędłą sałatę. Ciągle ze sobą walczą i jednoczą się tylko wtedy, gdy atakują intruza. Zwierzęta nie zostały stworzone do życia w klatce z namalowaną na tylnej ścianie sceną w dżungli przypominającą im, czym powinny być. Ludzie też nie, ale tu, w gettach, tak właśnie żyli."
Nieoczekiwanie Carlosa prezes Mau Maus, zaprosił Nicky'ego na imprezę. Widocznie gang dowiedział się, że w okolicy zamieszkał nowy dzieciak. Chcieli zaproponować mu więc przyłączenie się do ich grupy. Nicky zgodził się. Pozostawiony sam sobie musiał zjednoczyć się z którymś z gangów, by przeżyć a Mau Maus był największym w tej części miasta. Odmawiając prawdopodobnie nie uszedłby z życiem, uznany za mięczaka zginąłby lub dostał trwałego uszczerbku na zdrowiu.

Gang posiadał dwa sposoby przeprowadzenia inicjacji. Kandydat był bity przez pięcioro najsilniejszych chłopaków, w trakcie nie mógł się poruszać. Druga metoda była bardziej niebezpieczna, należało stanąć pod ścianą i nie poruszyć się, podczas gdy osoba rzuca nożem. Nie można było się poruszyć nawet w sytuacji, gdy nóż trafił w nieszczęśnika. Nicky wybrał pierwsza opcję stestowania wytrzymałości. Spisał się. Otrzymał rewolwer kaliber 32 i od tej chwili stał się Mau Mau. Na śmierć i życie.

Od teraz jego życie kręciło się w okół polowań na inne gangi, ochrony swojego terytorium, rozbojów, kradzieży, nieustannych imprez. Wkrótce stał się przyjacielem Izraela, zyskał miano nieustraszonego i szalonego wojownika. 
"Każdy dzień wypełniała nam gorączkowa działalność przestępcza. Noce były jeszcze gorsze. Pewnej nocy Tony i czterech innych chłopaków złapali wracającą do domu kobietę i zaciągnęli ją do parku, gdzie cała piątka przeleciała ją po dwa razy. Tony chciał ją udusić swoim pasem. Kobieta rozpoznała go potem i posadzili go do więzienia na dwanaście lat." 
Gang charakteryzował się więc organizowaniem sobie rozrywki. Nie do rzadkości należały łapanki osób przechodzących przez teren gangu i wycinanie im nożem na skórze na plecach inicjałów gangu - MM.

Posługiwano się bronią białą i palną, którą z uwagi na wysoki koszt zakupu, produkowali na własną rękę z anten samochodowych i elementów zamków do drzwi. Pistolety te (kalibru 22) posiadały wady i często wybuchały w ręku lub oślepiały osobę strzelającą. Mau Maus uczynił z tego swój dodatkowy sposób dochodu, sprzedając je rywalizującym grupom.  

Corocznie w rocznicę uchwalenia Deklaracji Niepodległości, dnia czwartego lipca gangi z całego miasta spotykały się na naradach na Coney Island. Tego roku pojawiło się tam aż osiem tysięcy członków 285-ciu młodzieżowych gangów. Wkrótce potem, na początku sierpnia z powodów problemów z policją, Izrael oddał przywództwo Nickiemu. O kłopotach Nickiego z prawem wspominała prasa, z której o jego położeniu dowiedział się inny brat, mieszkający w Bronksie Louis. Starał się go namówić by powrócił do normalnego życia. Bezskutecznie. W gangu odnajdował oparcie, miał pod swoim rozkazem dwustu chłopaków i siedemdziesiąt pięć dziewczyn, które musiały chodzić do łóżka z prezesem. Jako siedemnastolatek czuł się jak młody bóg, niebojący się niczego a wzbudzający lęk nawet w policjantach. 

Podczas kilkuletniej działalności był aresztowany kilkanaście razy, spędził w areszcie kilkadziesiąt dni, zawsze jednak po rozprawie sądowej był wypuszczany na wolność. Przez ten okres Mau Maus zamordowało 17-ście osób. W latach '50/'60 marihuana była niegroźnym dodatkiem, umilaczem o niewielkiej sile, w odróżnieniu od dzisiejszego skuna. Wtedy palił każdy, kokaina miała wyrządzić spustoszenie ulic w następnym pokoleniu, każdy rządny mocniejszych wrażeń, sięgał więc po heroinę :
"Pierwszego maja Mingo, prezes Kapelanów, wszedł do cukierni niosąc w ręce strzelbę z obciętą lufą. Był po sporej dawce heroiny.Patrząc bez wyrazu na stojącego przed nim chłopaka pociągnął za spust. Strzał trafił w czoło nad nosem i zmiótł Sawgrassowi wierzch głowy. Krew, odłamki kości i śrut bryznęły na ścianę. Ciało Sawgrassa upadło na podłogę kurcząc się w agonii. Mingo odwrócił się i wyszedł z cukierni. Kiedy dopadli go policjanci, szedł sobie spokojnie ze strzelbą dyndającą w luźno zwieszonej ręce." 

Nicky nie radził sobie z frustracją, lekami, nocnymi koszmarami, nie był w stanie kontrolować swoich emocji. Wiedział, że prędzej czy później ten stan rzeczy doprowadzi go do śmierci, na ulicy lub na krześle elektrycznym. W końcu oddał stanowisko najważniejszej osoby w grupie na powrót Izraelowi.

David Wilkerson

Założyciel kościoła Time Square (Zbór Zielonoświątkowy) oraz organizacji Teen Challenge, pomagającej młodzieży z poważnymi życiowymi problemami. Wielokrotnie gościł w Polsce. Autor książki 'Krzyż i sztylet', opisującej drogę do nawrócenia Nickiego Cruza.

1931 - 2011

Gorącego piątkowego popołudnia roku 1958, letnią nudę przerwał incydent, który zapoczątkował wewnętrzną zmianę w postępowaniu Nicky'ego.
"Jakiś człowiek stał na hydrancie i grał na trąbce 'Głos Jezusa słychać'. Grał w kółko tę samą melodię. Obok niego na chodniku stał drugi mężczyzna. Nie widziałem jeszcze tak chudego, wątłego i mizernie wyglądającego człowieka. Ponad nim powiewała na kiju amerykańska flaga".
W Nickym wzbudził się od dawna tłumiony lęk przed wszelkimi wyrazami religijności. Czynności, które ojciec uskuteczniał przez lata, wpoiły w nim wstręt do religii. Do zgromadzonych ludzi podszedł ten drugi mężczyzna, ogłosił, że chcę się spotkać osobiście z prezesami wszystkich gangów. Patrząc Nicky'emu w oczy powiedział, że wie, że nienawidzi takich ludzi jak on, ale przybył tu po to, by mu powiedzieć, że istnieje osoba, która kocha go - Jezus. Zdezorientowany i przestraszony gangster zwymyślał odważnego pastora i odszedł. 
"Przez następnych kilka dni nie udało mi się zapomnieć o tym człowieku występującym w imieniu Boga. To Izrael nie przestawał mówić na ten temat i podejrzewałem, że ukradkiem widywał się z Wilkersonem. Nie podobało mi się to. Czułem, że Wilkerson jest człowiekiem, który może zniszczyć nasz gang. Teraz, kiedy zabrakło Manniego, został mi już tylko Izrael. I nawet on wydawał się ode mnie oddalać."
Lęk przed nieznaną mu dotychczas siłą był tak duży, że w napadzie szału próbował zamordować Izraela - jedynego już żyjącego przyjaciela. Ułamek sekundy dzielił go od zadania śmiertelnego ciosu szpikulcem do lodu. Po tym wydarzeniu po raz pierwszy od trzech lat nie pojechali Czwartego Lipca na Coney Island. Spędzili ten dzień razem. 

W połowie lipca roku 1958 pastor Wilkerson zorganizował zbiórkę wszystkich gangów, zaprosił także Mau Mau. Nicky nie miał wyjścia, gdyby nie pojawił się, uznany by został za tchórza. Osoba pastora budziła w nim niechęć, ale również intrygowała go jego odwaga oraz to w jaki sposób ten mizernej postury mężczyzna, zjednał sobie zaufanie gangów. Po modlitwie Mau Maus zostali poproszeni o zebranie datków. Wśród wrzasków i śmiechów obecnych zebrano niemałą kwotę, którą planowano ukraść. W Nickym odezwało się jednak dziwne odczucie, dotychczas nikt nie zaufał mu na tyle jak pastor, złupienie go wydało mu się ku jego własnemu zdziwieniu, niedobre. Grożąc swoim kolegom, rozkazał, aby wszystkie pieniądze przekazać pastorowi.  
"Wielu chłopaków zaczęło głośno wyrażać swój zawód. Już myśleli, że wystrychnęliśmy pastora na dudka, i teraz żałowali, że jednak nie zwialiśmy przez te drzwi, tak jak oni by to zrobili. Ale świadomość, że postąpiłem słusznie, uczciwie, obudziła we mnie ciepłe, przyjemne uczucie. Po raz pierwszy w życiu uczyniłem dobrze, bo chciałem uczynić dobrze. Było to bardzo przyjemne uczucie. (...) Coś się ze mną działo.Przed oczyma zaczęły mi się przesuwać obrazy z przeszłości. Dzieciństwo. Nienawiść do matki. Pierwszy dzień w Nowym Jorku, gdy biegałem jak dzikie zwierzę wypuszczone z klatki. To było tak, jakbym siedział w kinie, w którym idzie film o moich postępkach. Widziałem bójki na noże... rany... nienawiść. To nieomal przekraczało moja wytrzymałość. Zupełnie nie docierało do mnie to, co się działo wokół mnie. Widziałem tylko własne wspomnienia. I im więcej mi się przypominało, tym bardziej rosło. Byłem w mocy potęgi milion razy silniejszej niż jakikolwiek narkotyk. (...) Nie rozumiałem, co się we mnie działo. Wiedziałem tylko, że zniknął gdzieś strach. (...) Było to tak, jakbym został porwany przez jakiś rozszalały nurt. Nie miałem siły się temu opierać. (...) Usłyszałem jak siedzący koło mnie Izrael wyciera nos. Za sobą słyszałem płaczących ludzi. Coś niosło się przez tę ogromną halę niczym wiatr poruszający wierzchołkami drzew. Nawet zasłony z boku sali zaczęły się ruszać i szeleścić, jakby pod wpływem tajemniczego oddechu".
Na wezwanie pastora o wspólną modlitwę zgłosiło się kilkudziesięciu członków gangu. Zamknięci w sobie na co dzień, pełni gniewu, żalu i nienawiści, odmienieni przeszli z Wilkersonem w ustronne miejsce, gdzie w ciszy odmówili wspólnie modlitwę.


Nicky Cruz (po lewej) przyjmuję Biblię z rąk Davida Wilkersona. Po prawej Izrael Narvaez.
"Dotknięcie twardej podłogi przywróciło mi poczucie rzeczywistości. Było lato, czas walk. Otworzyłem oczy i w myśli zapytałem samego siebie: 'Co ja tutaj robię?' Koło mnie był Izrael. Płakał na cały głos. (...) Płakałem. Po raz pierwszy od dnia, w którym  wypłakiwałem swoja krzywdę pod domem w Puerto Rico, płakałem. (...) Poczułem się porwany z ziemi i uniesiony ku niebu. Marihuana! Seks! Krew! Wszystkie sadystyczne, niemoralne podniety całego życia, spotęgowane milion razy nie mogły równać się z tym, co teraz czułem. Dosłownie pogrążyłem się w miłości.(...) Tej nocy po raz pierwszy, odkąd pamiętam, przyłożyłem głowę do poduszki i przespałem dziewięć wspaniałych godzin. (...) Nocne koszmary zniknęły"
Następne wypadki potoczyły się szybko i zaskakiwały ludzi w około. Dzień po nawróceniu Nicky i ponad 20-stu jego kompanów oddało cały arsenał broni na pobliskim posterunku policji. Wraz z Wilkersonem ewangelizował środowisko gangów, czym wzbudzał niechęć - próbowano go zabić. Posiadał chęć zmiany swojego życia i pomocy innym. Izrael nie przetrwał próby i został skazany na kilka lat więzienia za współudział w zabójstwie.

Nicky znany ze swojej przeszłości (artykuły w gazetach), częściowo wbrew regulaminowi został przyjęty do Instytutu Biblijnego w La Puente, na Zachodnim Wybrzeżu, gdzie poznał swoją przyszłą żonę -  Glorię. Edukacja oparta na rygorystycznych zasadach, dała mu wykształcenie kaznodziei. Zanim powrócił na Brooklyn, by pomagać dzieciom ulicy, odwiedził swój rodzinny dom w Puerto Rico. Wieść o jego nawróceniu dotarła także tam, został miło przyjęty przez matkę, która następnego dnia przyjęła chrzest.

Wkrótce wraz z Glorią zamieszkał przy Clinton Avenue 416 na Brooklynie. Rozpoczął pracę z narkomanami, pomagając częstokroć ludziom z dawnego otoczenia. Wraz z pomocnikami organizował uliczne kazania. Ustawiano podium, głośniki i mikrofon.
"Hiszpański Harlem stał się naszym ulubionym miejscem organizowania ulicznych zgromadzeń. (...)W czasie tych pierwszych miesięcy wygłaszania ulicznych kazań nauczyliśmy się wielu rzeczy. Nauczyliśmy się, że największe sukcesy osiągają ci, którzy trafili do nas z ulicy i mogą z pierwszej ręki przedstawić opowieść o odmieniającej, przeobrażającej mocy Jezesa Chrystusa. Moje kazania do narkomanów nie miały takiego powodzenia, jak kazania byłych narkomanów. Okazali się oni najlepszymi kaznodziejami. Ich szczere, rzetelne, nieskładne opowieści wywierały ogromy wpływ na innych narkomanów. Coraz częściej zaczynaliśmy ich ze sobą zabierać, żeby przemawiali."
T.R.U.C.E. - Nicky Cruz Hip Hop Crew

T.R.U.C.E (To Reach Urban Communities Everywhere) to założony w 2001 roku  (przez Nickiego) hip hopowy kolekyw z Nowego Jorku, zrzeszający tancerzy, rapperów i kaznodziei, którzy wykorzystując muzykę ulicy, niosą prawdę o mocy miłości, przebaczenia i Ewangelii. Swoją misję zaczynali w gronie 15-ściorga osób z dziesięciu różnych kościołów, reprezentujących każdą część NY. Jeden z członków T.R.U.C.E. jest mężem córki Cruza - Alici.

Dotąd wydali dwa albumy 'Ready 4 War' oraz 'The Refuge'.

Więcej o T.R.U.C.E.  znajdziesz na stronie www.crossrhythms.co.uk oraz na oficjalnym myspace grupy myspace.com/trucecrew

Świadectwo Cruza zostało także usłyszane w naszym kraju, który odwiedzał. Życie Nicky'iego stało się inspiracją do powstania utworu Nicky Cruz, w wykonaniu Arcadio i Frenchmana (Bass Medium Trinity).

Artykuł powstał na podstawie książki Nickiego Cruza - Run Baby Run, która jest dostępna do legalnego pobrania pod tym linkiem - @NickyCruz.ovh.org 

1 komentarz:

SADI pisze...

Super artykuł. Prawdziwy Dziurawe Sample - Fakty, Fakty, Fakty!!!
Respect