piątek, 25 grudnia 2009

Solider Of Love - Story of Helen Folasade Adu & The Early Day's of Sade Band


W związku ze zbliżającą się premierą kolejnego albumu Sade, postanowiłem trochę szerzej przybliżyć jej artystyczną historię...


Soldier Of Love

Premiery spodziewać możemy się zaraz na początku roku 2010, czyli już całkiem niedługo... Pierwotnie krążek miał ukazać się 16.01. czyli w 51 urodziny wokalistki... Ale przesunięto ją na początek lutego...

Korzenie Helen Folasade Adu sięgają czarnego lądu - Afryki. Jej rodzice poznali się w Londynie, po pewnym czasie przenieśli się do ojczyzny jej ojca - Nigerii, gdzie przyszła na świat niespełna pięćdziesiąt jeden lat temu... Jej matka była angielską pielęgniarką więc Sade w wieku kilku lat przeniosła się na "wyspy". Tam z czasem rozwinęła się i zaprezentowała swoje umiejętności wokalne, producenckie... wzorując się na artystach tj. Mayfield czy Gaye... Ciekawostką jest znaczenie drugiego członu jej pełnego imienia i nazwiska - "Folasade" co oznacza "honor confers your crown" (w dosłownym znaczeniu ("cześć nadaje koronie").

Karierę rozpoczęła w zespole Pride razem z Ray'em St. John'em, oraz gitarzystą Stuart'em Matthewman'em, basistą Paul'em Denman'em i "bębniarzem" Paul'em Cooke... Był początek lat 80. Po odejściu z "bandu" Ray'a, członkowie Pride postanowili zmienić Pride na Sade i zaczęli tworzyć własną muzykę. W 1983 roku dołączył do nich klawiszowiec Andrew Hale, w tym samym też roku Sade Band podpisali kontrakt z Epic Rec. (ich płyty na rynku europejskim ukazywały się właśnie spod "stajni" Epic, za rynek amerykański i kanadyjski odpowiedzialna była Portrait Rec. (w 1986 roku rozpadła się)...

Wybrane albumy z dyskografii Sade Adu z lat 80, które naprawdę warto sprawdzić...

Diamond Life (1984)

Promise (1985)

Stronger Than Pride (1988)

Warto wspomnieć o wyjątkowym kawałku "Mum" (bardzo przypomina "Pearls") z 2005 roku, który znalazł się na ścieżce "Voices for Darfur", którego Sade nagrała z myślą by wspomóc charytatywną działalność i zwrócić ogólnoświatową uwagę na problem jaki w dalszym ciągu ma miejsce w sudańskiej prowincji. W tym samym roku w Londynie odbył się koncert pod tym samym tytułem...

"Cherish the Day" z albumu "Love Deluxe" (1992)

Podsumowując wrzucam bardzo osobisty dla mnie kawałek. "Cherish the Day" jest tym numerem który przyprawia o pozytywny dreszcz... Nie tylko mam na myśli wspaniały podkład i wokal Sade, ale i klip... Czyli ulice i ludzie, infrastruktura miejska plus nowojorskie niebo... Czysta poezja! Peace!

Brak komentarzy: