niedziela, 3 października 2010

Come On Everybody, Make A B-Boy Stance !!!



Mata, wszechobecna chmura z maszyny dymowej snująca się nisko po podłodze, strumień światła skierowany na środek placu boju. Po dwóch stronach wojownicy w swoich b-boy'owych pozach... W powietrzu czuć bitewną atmosferę. Let's Get Ready To Battle !!!. Dj naciska play na gramofonie i się zaczęło... uprock, toprock, footwork, powermoves i freezy. Niech wygra lepszy. Wytrenowane ruchy zachwycają, co chwilę publika spontanicznie reaguje na poszczególne zaprezentowane figury, zagrzewając zawodników do jeszcze bardziej karkołomnych ewolucji. W tym momencie discjockey płynnie przechodzi do kolejnego utworu zapraszając tym samym kolejnego b-boy'a do wyjścia na środek i pokazania swoich umiejętności...

Jeśli tancerze są głównymi aktorami tego przedstawienia to reżyserem z pewnością można nazwać didżeja. To ON, puszczając odpowiednią muzykę, nadaje tempa. To ON decyduje o tym, jakie dźwięki wpadną do uszu i duszy tancerzy, by oni potem mogli to oddać w formie połamanych ruchów.

Dziś chciałbym się skupić na jednym z NICH. Dj DEF CUT, bo o nim mowa, to, moim zdaniem, jeden z najlepszych, a nawet najlepszy reżyser przedstawienia, które w skrócie opisałem powyżej. To nie tylko Dj, ale także producent.

Patrząc na grafiki z okładek jego albumów można odnieść wrażenie, że ulice Nowego Jorku to jego dom. W rzeczywistości pochodzi z Bazylei (Szwajcaria). Mimo wszystko wpasował by się w Big Apple (alternatywna, potoczna nazwa NY), gdyż DEF CUT to bardzo znane imie/ksywka wśród hiphopowych dj's i mc's, a w szczególności b-boy'ów, począwszy od U.S.A. po Japonię.

Urodził się dwudziestego pierwszego października w 1977 roku w spokojnej Bazylei. W tamtym czasie nikt nie spodziewał się, że dwie dekady później Def Cut bedzie miał tak ogromną reputacje. Film Beat Street z 1984 roku wywarł ogromne wrażenie na młodym didżeju i pokazał drogę do kultury Hip Hop. Od tamtego momentu Breakdance i Turntabilizm stanowiły centrum jego życia. Zaczął tańczyć i mixować płyty, decydując się na godzenie szkoły i odrabianie lekcji ze sztuką drapania płyta na wheels of steel, co nie stanowiło dla niego większego problemu.

Z biegiem czasu Def Cut skoncentrował się na produkcji utworów. W 1996 roku kupił sobie pierwszy sampler, który stał się sercem jego twórczości. W tym samym roku światło dzienne ujrzał jego pierwszy i legendarny już, dwunasto calowy winyl - On The Run, wyprodukowany wspólnie z Dj Jones'em.

Dwa lata poźniej wypuszcza The Future, pierwszy utwór, przygotowany specjalnie na ścieżkę dżwiękową do Battle Of The Year. Masywne bity, szybkie skrecze i wysoka jakość produkcji oraz jego imie... to była gwarancja dobrej, bitewnej muzyka dla b-boy's z całego świata. Zaczął samplować wszystko co wpadło w jego ręce, po czym publikował numery jeden po drugim, dla wszystkich na tanecznej scenie.

Po tournee z Zulu Queen Launą i wielu produkcjach na wszelakich składankach, wydał swój pierwszy album - Return To Burn. W rezultacie Def Cut zbudował swoje własne studio nagraniowe w Bazylei, tym samym stając się się królem połamanych dżwięków w Szwajcarii.

Zaczał stawać za adapterami w całej Europie, opiekować się rodzimym label'em hip hopowym i wspierać szwajcarskich artystów, dając im swoje bity oraz oferując oskreczowanie materiału.

Jego wybitne umiejętności turntabilistyczne zostały zauważone. Obok takich sław jak Mix Master Mike, Beatjunkies czy też Dj Z-Trip, znalazł się na klasyku - albumie Return Of The DJ (wyszło bodajże 5 części tego wydawnictwa). Nie tylko scena Hip Hop zachwyciła się jego pracą. Brit-Popowy Slimboy, grupa house'owych didżejów Rhythm Royal lub tez Disco Dandies zauważyli (usłyszeli) jego bity, zatrudniając Def Cut'a do remixowania ich utworów.

W lipcu 2001 roku Return To Burn został wydany w U.S.A. w niezależnej wytwórni Bomb Records. Od tamtego momentu po dzień dzisiejszy, dzięki różnym sieciom dystrybucji jego breaks można znaleźć także w Japonii, Wielkiej Brytanii, Korei, czy tez w Europie Wschodniej... reasumując - na całym świecie.



Dj Def Cut - Come Around (And Rock It) z albumu Keep It Raw z 2009 roku

Enjoy !!!

Brak komentarzy: