wtorek, 12 maja 2009

"South Bronx Gang Wars" - from Menace to Society 2 Peace, Love, Unity!


W poszukiwaniu korzeni tytułowa historia, która miała miejsce w dzielnicy "Południowy Bronx" (South Bronx, NY), wydarzyła się naprawdę. Wspominając film "Beat This! A Hip Hop History", nasuwa mi się myśl; Afrika Bambaataa wspominał o gangach małolatów, panoszących się po dzielnicy w poszukiwaniu adrenaliny, zajęcia myśli, czegokolwiek. Towarzyszyła im przemoc, brutalność... "Malaria" jak napisałby Spike Lee, podczas tworzenia swojego filmu "Jungle Fever", mając na myśli chore społeczeństwo. Sprawdziłem ten temat i doszedłem do kilku istotnych wniosków i faktów. Czym był Hip-Hop? We wczesnych latach 70' praktycznie nie istniał, a na pewno nie w takiej formie w jakiej dziś wielu z was go zna (termin "Hip-Hop" pierwszy raz padł z ust DJ'a Hollywood, określając gatunek wiele lat później). Kool DJ Herc oraz Zulu Nation na pewno zrobili swoje, ale co działo się wcześniej... Przenieśmy się o kilkadziesiąt lat wstecz do NY, przełomu lat 60' i 70'.


Powołania do Wietnamu pozostawiły dzielnicę niepełnoletnim wyrostkom, którzy pod hasłami tj: "W jedności siła" zaczęli tworzyć własne organizację, gangi o różnych priorytetach, (najczęściej po prostu była to walka o przetrwanie i byt) najczęściej złożone z członków rodzin, bądź ich krewnych. W tym okresie w Bronksie przekrój etniczny mieszkańców był niewiarygodnie różnorodny i tak jest po dziś dzień. Większość stanowili Afroamerykanie, czarnoskóra ludność z bliskiego wschodu, społeczność żydowska, imigranci z Ameryki Południowej i Środkowej (Latynosi często pochodzenia europejskiego), mieszkańcy wysp Karaibów i inni. Właściwie te wszystkie nacje składały się na ponad 90% populacji, dzielnicy. Tworzące się podziały językowe, kulturowe, analfabetyzm i brak procesu socjalizacji w nowym środowisku, były powodem narastających napięć i wydarzeń. Dlaczego akurat to miejsce? Dlaczego "Południowy Bronx"?

Była to zapomniana i najbiedniejsza, częściowo opustoszała i bardzo zaniedbana część Nowego Jorku, położona z dala od lśniących "High Scrapers" Manhattanu. Myślę że ludzie tam mieszkający byli zmuszeni do takich działań, gdyż całe miasto było podzielone, na perspektywy i ich brak, na możliwości bogatych i bezsilność biednych. Zresztą w każdym większym mieście, są slumsy toczące własny żywot i historię zamkniętych społeczności.

Wracając do tematu gangów, w początkach lat 70' w samym Bronksie było ich ponad 40. Sam Afrika Bambaataa, przed założeniem organizacji "Zulu Nation" był liderem "The Black Spades" gangu z działającym na terenie Bronx River Houses. Inne gangi Bronksu jak "Savage Skulls" głową której był Philipe "Blackie" Mercado czy "Young Lords" toczyły walki o wpływy i szacunek nie tylko miedzy sobą ale i z NYPD, w szczególności z posterunkiem "Fort Apache", po zajściu gdy został pobity jeden z jej członków. Rok rocznie w walkach między gangami ginęło kilkadziesiąt osób. Inne grupy jak "Ghetto Brothers" (założona ok. 1967 roku przez Benjamina "Yellow Benjy" Melendeza), ewoluowały.

Byli nie tylko gangiem ale zespołem. Z narastającego napięcia i strachu, gdyż w takim środowisku zawsze trzeba było uważać by nie stracić życia, (paradoksalnie: "Sami sobie zgotowaliśmy taki żywot" wspomina "Yellow Benjy") grupa pod jego wpływem przeistoczyła się z wrogo nastawionego gangu w organizacje działającą na rzecz społeczeństwa, wnoszącą dużo dobrego w życie dzielnicy. Po latach wspominają: "Zaczęliśmy po porostu działać w dobrej sprawie". Charyzma, rychły powrót do wiary i religijność lidera "Ghetto Bros." wniosła wiele w środowisko organizacji. Zyskali oni powszechny szacunek. Uliczne prawo nie zezwalało na naruszanie terenu, gdyż każdy gang miał swoje własne terytorium działania. Jeśli przekraczałeś granicę w swoich barwach prosiłeś się o wojnę. "Ghetto Brothers" jako pierwsi nie podlegali temu prawu, gdyż reprezentowali pokój. Punktem zwrotnym w ich historii, jak i historii gangów był zgon jednego z głównych członków grupy Cornella "Black Benjyego" Benjamina, powołanego jako osoba odpowiedzialna za szerzenie pokoju (później pośmiertnie ogłoszony ambasadorem pokoju, za uświadamianie innych klanów jaką organizacją kierują, o co walczą oraz jakie są jej priorytety). Został pobity na śmierć podczas próby załagodzenia sprawy między walczącymi grupami: "Seven Immortals", "Black Spades" i "Mongols".

Na nekrologach oraz w wycinkach z gazet widniał napis: "Died in peace effort" (Zginał w sprawie pokoju). Po tym zdarzeniu doszło do pokojowego spotkania członków większości klanów z całej dzielnicy w siedzibie "Ghetto Bros." przy Hoe Avenue. Event przebiegł bez udziału policji (jej członkowie zostali wyproszeni z sali), a towarzyszące uczestnikom emocje zostały wsparte rozwagą i obiektywnym podejściem do codzienności i jej problemów, w jakimi borykali się młodzi ludzie. Członkowie GB zdecydowali nie brać odwetu za śmierć Cornella. Tej decyzji podjął się jego brat i zarazem główna postać "Yellow Benjy". Cała sytuacja zwróciła gangi w stronę pokoju. Z czasem przekształciły się w organizacje pozytywne a wiele z nich się po prostu rozpadło, pozostawiając temat wojny i przemocy za sobą. Walczono o lepszą przyszłość, o godniejsze warunki do życia, o powszechną dostępność do edukacji, służby zdrowia czy prawa obywatelskie, prawa do życia, a chore społeczeństwo zdawało się dochodzić do zdrowia. Afroamerykanie i inne nacje, mniejszości Bronksu miały swoich nieletnich, często niemianowanych samozwańczych przedstawicieli, a ich nowym wrogiem stał się system oraz środowisko w którym żyją. Zaczęli rozumieć co się dzieje a tragedia "Black Benjyego", skłoniła ludzi do myślenia i miała swoją dobrą stronę.


Media błyskawicznie zainteresowały się tym problemem społecznym, dziś możemy zobaczyć filmy dokumentalne "Flyin' Cut Sleeves" produkcji Henryego Chalfanta i Rity Fecher zawierające oryginalne materiały i wywiady po latach z członkami grup, czy "80 Blocks from Tiffanys" w reżyserii Garyego Weisa. Pierwszy bokserski mistrz świata latynoskiego pochodzenia Jose Torres, zapoznawszy się z nową ideą młodych ludzi o z resocjalizowanych umysłach, postanowił wspierać ich swoją osobą w walce nie tylko o niepodległość Puerto Rico (o której wtedy było głośno), którego ludność została na siłę przesiedlona do Nowego Jorku (obietnice rządowe gwarantowały amerykański sen, można wywnioskować jak ta historia się skończyła), ale i czynna walkę z systemem (podobną walkę prowadził Muhammad Ali, który własną krucjatą wspierał społeczność Afroamerykańską. Cassius Clay był uważany za pierwszego medialnego rapera).

Podsumowując kultura Hip-Hop i jej początki sięgają nawet lat 60, przemian społecznych i młodocianych gangów. Jest kulturą imigrantów, ludzi którzy odnaleźli swój sposób na życie w nowym świecie. Z pewnością to mieszanka stylu, gatunku, nie tylko muzyki ale i sztuki. To olbrzymi, szeroki temat. Opisując tą historie zdałem sobie sprawę z tego, że ta prawdziwa opowieść mogła nigdy się nie wydarzyć. Gangi dalej panowałyby na ulicach Bronksu, a prawdziwy oldschoolowy Hip-Hop mógłby nigdy się nie narodzić! Nie powstało by "Zulu Nation", gdyby Bambaataa zginął podczas zajścia z policją gdzie śmiertelnie raniono jego przyjaciela z "Black Spades" "Soulski'ego". Bam był tego naocznym świadkiem i jak sam wspomina to zdarzenie tak samo jak i podróż do Afryki wywarło wpływ by przekształcić "The Black Spades" w "Zulu Nation".
Dziś ta organizacja zrzesza ludzi z całego świata, pod hasłem: "Peace, Love, Unity". Myślę, że równie ważna historia "Graffiti", ma swój początek w tym miejscu "The Bronx". Dziś jest jednym z niepowtarzalnych elementów kultury. Jestem przekonany, że pierwsze "tagi" określały granice, bądź teren gangów, które z czasem przekształciły się w malowidła na ścianach zdobiąc otaczające budynki jak i wagony nowojorskiego metra, które ruszyły w świat zapoczątkowując coś unikalnego...


Na zakończenie przytoczę słowa Dr. Martina L. Kinga Jr.:
"Darkness cannot drive out darkness, only light can do that."
"Hate cannot drive out hate, only love can do that"
"Black Benjy" R.I.Peace!


"The Savage Skulls" początek lat 70. Dziś tego typu emblematów już prawie nikt nie pamięta. Sporadycznie używane przez motocyklistów.

3 komentarze:

Finger pisze...

Jeszcze jeden cytat warto przytoczyć - "A mind is a terrible thing to waste". OSC!

panamski pisze...

"float like a butterfly sting like a be" :) ali rap rocks!!

Zawir Al-Hamidi pisze...

Congratulations!! You have a nice blog.