środa, 9 listopada 2011

Grandmaster Flowers spins in '79



Legendarny DJ z Brooklyn'u. Pionierzy Hip Hop'u, zajmujący się dj'ingiem, bardzo często wspominają jego osobę jako inspirację i wzór dla samych siebie. Najwcześniejsze informacje związane z jego osobą jakie udało mi się ustalić, pochodzą z końca lat 60. Oczywiście nie ma mowy by mówić tutaj, że Grandmaster Flowers był hiphopowym Dj'em.

Jednak jako "ultra pionier" w tej dziedzinie, niewątpliwie w olbrzymim stopniu przyczynił się do rozwoju tego odłamu kultury, na czas gdy nikt jeszcze nie miał zielonego pojęcia, że powstanie wspomniana kultura. Gdy gangi rządziły Nowym Jorkiem, Flowers rozgrzewał stadion Yankesów, podczas koncertu James'a Browna 22 czerwca 1968 roku, na zachodzie Bronksu. Początki lat 70. spędził poza klubami, działając na lokalnej scenie Brooklynu, mając na względzie okoliczne parki, pierwsze dyskoteki w licealnych klubach przy szkole, czy imprezach okolicznościowych. Wiele dzieciaków, z odziału największego gangu miasta które nigdy nie śpi... Black Spades, było częstymi gośćmi na jego eventach tym samym, Flowers był dość znaną postacią w Bronksie, gdzie Spades z początkiem lat 70. przenieśli swoją kwatere. Przytaczając wywiad z Dj'em Dr. Transition z Brooklynu, Flowers potrafił miksować na trzech gramofonach jednocześnie, będąc przy tym niesamowicie szybkim i sprawnym. Świetnie czuł się, w gatunkach funk, soul i disco... W jego repertuarze nie brakowało kawałków tj. "Good Times", "Love Is The Message" czy "Bounce, Rock, Skate, Roll"... Końcówka lat 70., w jego życiu upłynęła na stopniowym popadaniu w uzależnienie narkotykowe, co w efekcie powodowało powolne usuwanie się jego osoby w cień. Flowers zmarł w 1992 roku w osamotnieniu, pozostając w pamięci pionierów i fanów jako fundament inspirujący. Szacunek!


Brak komentarzy: