wtorek, 5 kwietnia 2011

The Beginnings of Aaliyah RIP


Witam ponownie! Od jakiegoś czasu nie piszę nic o muzyce rap, jednak biorąc pod uwagę, że NJS już nie ma a muzyka "czarna" zmienia się w niebezpiecznie szybkim tempie w techniawki (przynajmniej w "czołowych" muzycznych mediach) uważam, że należałoby przypomnieć jak to się kiedyś śpiewało. Z pewnością większość czytelników zna twórczość Aaliyah Dany Haughton. Do dziś można trafić na teledyski do "More Than A Woman" czy "Try Again" w TV. Jednak są to utwory z późniejszego etapu kariery. Kiedy dowiedziałem się o jej śmierci (z toruńskich "Nowości"!) o dziwo bardzo mnie to poruszyło ponieważ w owym czasie nie byłem jej wielkim fanem, a to za sprawą nowoczesnych brzmień (oprócz "Rock The Boat") z albumu "Aaliyah", które wówczas szalały na Vivie, a ja poszukiwałem jeszcze po omacku G-Funku za wszelką cenę. Poza tym była pierwszą artystką, której śmierć mogłem na bieżąco "śledzić", ponieważ kiedy ginęli 2Pac, Biggie czy umierał Eazy-E nie miałem zielonego pojęcia o muzyce rap. Jednak moje podejście do muzyki Aaliyah miało się zmienić ponieważ z początkiem września Viva puściła maraton teledysków Aaliyah w tym kawałki z jej debiutu "Age Ain't Nothing But A Number" z 1994...już wiedziałem, która płyta będzie moją ulubioną.
15 letnia Aaliyah wydała swój debiut dzięki pomocy R.Kelly'ego, który zadbał aby płyta ta miała brzmienie typowo New Jack Swingowe, ocierające się też o G-Funk. Nie braknie mocnych bębnów i piszczałek. Dodatkowo co się rzuca w oczy? Image! Myślę, że nie miał wiek nań wpływu bo biorąc go pod uwagę to powinien być mega słodki. A tu mamy ciemne okulary, bandany, wielkie bluzy Karl Kani, szerokie spodnie i Timberlandy! I nie można nie przyznać, że Aaliyah miała większe "deeeez nutz" niż większość współczesnych "hardocore'owych" raperów! Płytę promowały teledyski:
"Age Ain't Nothing But A Number"

"At Your Best(You Are Love)":

I mój ulubiony numer "Back & Forth" (pierwszy singiel):

Z tego okresu pochodzi również kawałek "The Things I Like":

Na tym zakończę wpis dotyczący mojej ulubionej solowej wykonawczyni RnB z lat 90ych. Zginęła 25 sierpnia 2001 roku w wypadku lotniczym w wieku 21 lat, w około miesiąc po ukazaniu się jej 3 płyty... w tym czasie jej kariera nabierała rozpędu jak nigdy dotąd. Wielka szkoda. RIP Baby Girl!

Brak komentarzy: