poniedziałek, 22 czerwca 2009

Interview with Kool DJ Herc - "New Music Seminar" (czerwiec 1989 rok)


Jeżeli był kiedykolwiek przypadek, że byłem w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie to był to dzień, w którym wpadłem na Dj Kool Herc’a podczas "New Music Seminar" w 1989 roku. To było kontrowersyjne ale i budujące seminarium. Uczestniczyłem w dyskusji na temat Hip Hopu i trzymałem się ze znajomym dziennikarzem Harry’m Allen’em z "Media Assasin". Pod koniec dyskusji do pomieszczenia wszedł Kool Herc, jednak nikt jakby nie zdawał sobie sprawy ani nie dbał kto to jest. Zostało wymienione jego imię i został podkreślony jego wkład w kulturę Hip Hop, jednak nie oddawano mu właściwego szacunku. Ktokolwiek wypowiadał się w dyskusji, nie zdawał sobie sprawy kim był Kool Herc. Nie widziałem go od jakiegoś czasu i byłem nieco zamulony, ale błyskawicznie chwyciłem dyktafon i uchwyciłem moment. Oto korzenie. Oto ojciec chrzestny kultury Hip Hop. Oto człowiek, który to wszystko zapoczątkował a ja wtedy byłem w tym samym pokoju z bandą kolesi, którzy byli tak w siebie zapatrzeni, że nie pozwalali temu człowiekowi dojść do słowa. Oto zapis naszej rozmowy, która miała miejsce w czerwcu 1989...

Herc. Legenda głosi, że to ty zapoczątkowałeś Hip Hop. Jak to właściwie było?

Hip-Hop rozpoczął się gdy mój ojciec przyniósł do domu „PA system” (system elektronicznych wzmacniaczy służący do komunikowania się w publicznych obszarach - przyp. tłum.) i nie wiedział jak to podłączyć. Interesowałem się trochę muzyką i zacząłem od kupienia kilku nagrań do odtwarzania w domu. Kiedy to robiłem widziałem przez okno dzieciaki grające na ulicy. Moja siostra poprosiła mnie żebym zagrał imprezę pewnego dnia. Dokładniej chodziło jej o imprezę na 1520 Segdwick Avenue (Bardzo istotny adres dla kultury Hip Hop - przyp. tłum.) Zabrałem więc około 20 płyt, które stwierdziłem że będą pasować i zrobiliśmy tą imprezę. Kasowaliśmy po 25 centów od wejścia a zarobiliśmy wtedy 300 dolarów.


W tym samym czasie byłem zaangażowany w Graffiti, więc była ogromna ciekawość tego kim właściwie jestem. Więc kiedy Ci ludzie przychodzili, widzieli kim jestem i czym się zajmuje, spełniałem ich oczekiwania co do mojej osoby. Herc nawijał, puszczał świetną muzykę a ludzie nie robili rozrób na jego imprezach. Na jego imprezach były panienki a on mógł wywołać Twoje imię na mikrofonie. W tych czasach nie zbyt często mogłeś usłyszeć swoje imię w głośnikach lub usłyszeć nagranie zapętlone w kółko.

Ok. więc co masz na myśli mówiąc, że wywoływałeś imiona przez mikrofon?

To było takie błogosławienie moich przyjaciół, których widziałem na imprezie. To sprawiało, że ciągle byłem w akcji. To byli ziomusie, z którymi grywałem w kosza. Nie ciekawscy, nie przypadkowi ludzie, którzy wpadli na chwile posłuchać jak gram tylko przyjaciele, którzy, jak impreza się skończy będą na mnie czekać. To było właśnie wywoływanie przez mikrofon.. ludziom to się podobało. Gadałem takie rzeczy jak: "Tam widzicie mojego ziomusia Cocke La Rock", "Sprawdźcie mojego człowieka Clark Kenta", "Mój ziomuś Timmy Tim na parkiecie", "Mój człowiek Ricky D", "Mój ziom Bambaataa". Ludzie lubili zdawać sobie sprawę, że widzę ich na imprezie.

Więc jak ten styl przekształcił się w aktualny sposób rymowania, który zawiera w sobie obecna muzyka Rap?

Rymowanie które dobrze znasz polegało u mnie na tym, że lubiłem dobierać słowa które miały jakieś znaczenie. Wykombinowałem, że ludzie jarają się jak puszczam nagrania ale jednocześnie gdy mówię coś do nich z przesłaniem. Mówiłem takie rzeczy jak:

Ya Rock and ya don’t stop
And this is the sounds of DJ Kool Herc
And the Sound System and you’re listening to
Is what we call the Herculoids.
He was Born in an orphanage;
He fought like a slave fuckin’ up faggots all the Herculoids played
Then it come to push come to shove
The Herculoids won’t budge
The bass is so low you can’t get under it
The high is so high you can’t get over it
So in other words be with it
(tłumaczenie na polski nie ma za bardzo sensu)

Czy Twój sposób rymowania jest przywieziony z Jamajki?

Cały Hip Hop, tak jakby jego chemiczny skład pochodzi z Jamajki. Ja jestem zachodnim Indianinem, urodziłem się na Jamajce. Będąc na Jamajce Słuchałem amerykańskiej muzyki a moim ulubionym wykonawcą był James Brown. To on mnie zainspirował. Mnóstwo nagrań, które grałem były właśnie Jamesa Browna. Kiedy tu się sprowadziłem (Nowy Jork) po prostu musiałem wdrożyć to w amerykański styl i w tą specyficzną linie perkusyjną (Drum and Bass). Więc to co zrobiłem to było pójście do "yoke". Wyciąłem wszystkie dodatki i grałem same beat'y. Szukałem , w którym momencie był punkt kulminacyjny czy solówka perkusyjna (break of the record) w danym utworze i grałem w ten sposób, że przedłużałem ten wycinek (zgrywając dwie jednakowe płyty - przyp. tłum.), a ludzie po prostu to uwielbiali. Więc dawałem im to co lubili słuchać najbardziej w formie solówek perkusyjnych. W ogóle moja muzyka to głównie ciężki bas.


Który to był rok?

1970

Kim byli Herculoids?

Mój człowiek "Coke La Rock". Na początku mówili na niego "A-1 Coke". Potem zmienił imię na "Nasty Coke" aż ostatecznie został przy "Coke La Rock". Był jeszcze "Timmy Tim" i "Clark Kent". Nazywaliśmy go "Rock Machine".

To ten sam Clark Kent który grał dla Dany Dane?

Nie Nie !! Ten o którym mówisz to oszust! Powtarzam Clark Kent, który był DJ’em Dany Dane to falsyfikat. Prawdziwy Clark Kent był nazywany Bo King i on wie co to oznacza. Był tylko jeden prawdziwy Clark Kent w biznesie muzycznym. Ten drugi o którym mówisz, zbajtował jego imię. Myślę że ma szacunek do Clark Kenta.

Jak rozpoczęła się cała imprezowa scena Hip Hopu?

Scena Imprezowa i kultura Hip Hop zaczęły się schodzić w momencie kiedy gangi zaczęły terroryzować wiele znanych klubów. Ja miałem szacunek od wielu gangsterów bo chodziłem z nimi do szkoły. Byli "Savage Skulls", "Glory Stompers", "Blue Diamond", "Black Cats", "Black Spades". Ci kolesie mnie szanowali bo obnosiłem się z honorem i szanowałem ich. Szanowałem każdego. Oddawałem należyty respekt kobietom. Nigdy nie używałem swojej charyzmy, żeby być zarozumiałym czy coś w tym stylu. Grałem tak jak lubili i zawsze powiadamiałem ich okolice o moich imprezach. Nigdy nie dawałem imprez jeżeli nikt z publiki nie mnie o termin tej imprezy. Jeżeli jechałem na wschodnia dzielnicę zawsze padało pytanie "Yo Herc! Kiedy będzie kolejna impreza?". Na zachodniej stronie ludzie mnie pytali: "Kiedy kolejna biba Herc?" i jeżeli czułem, że im naprawdę zależy, wtedy robiłem kolejną imprezę. Nigdy nie robiłem imprezy dla samego jej zrobienia, chyba że ludzie mnie o to prosili i pytali o kolejne imprezy. To, że podobały im się moje imprezy napędzało mnie w moim działaniu. Byłem wyborem ludzi. Byłem ich inwestycją. To oni sprawili, że jestem tym kim jestem i nigdy się od nich nie odwróciłem. Bez względu na to jak sławne stało się moje imię, zawsze byłem blisko znajomych. Widzieli mnie i mogli mnie dotknąć. Ludzie maja sposoby na pokazanie tego czy Cię chcą czy nie. Teraz chcą mnie mieć z dala.

Czy przez lata wyobrażałeś sobie, że muzyka Rap czy Hip Hop stanie się przemysłem na skalę grubych milionów dolarów tak jak ma to obecnie miejsce?

Nie. Nikt właściwie nie zdawał sobie sprawy w tamtych czasach, że poprzez tworzenie własnej kultury, tworzymy jednocześnie historię dla naszych nienarodzonych dzieci. Nikt nie zdawał sobie z tego sprawy. Wielu ludzi rzuciło to w cholerę, ale ja pozostałem przy tym do dnia dzisiejszego. Pewnego razu zostałem pchnięty nożem próbując zaprowadzić pokój podczas sprzeczki na którejś imprezie. Oni też nie zdawali sobie sprawy. Obecnie ludzie wiedzą, że ta kultura wypłynęła na szerokie wody i mówią "Hej... powinieneś coś z tego mieć, że byłeś tam wtedy". To ty dałeś fundamenty takim ludziom jak Run czy Kurtis Blow. Wtedy to się zaczynało. Oni przychodzili na moje imprezy. Słuchali tego co puszczałem. Wyszli ze swoimi produkcjami dodając coś od siebie. Wiesz.. to ma sens tylko wtedy gdy coś stworzonego jest wykorzystywane przez kogoś kto tworząc, dodaje coś od siebie do tego. Uwielbiam to. Ale kiedy ktoś mnie pyta skąd się to wzięło odpowiadam, że tutaj.

Pionierzy tacy jak Afrika Bambaataa, Grandmaster Flash i kilku innych byli wyraźnie widoczni w momencie kiedy muzyka uderzyła w Bronx. Jak to się stało, że Kool Herc nigdy nie wydał swojej płyty? Jak to się stało, że Kool Herc nie był w świetle reflektorów?

To jest tak, że to ja wyprodukowałem Hip Hop. Trząsłem tym w latach 70’. Potem nastąpiło wielkie halo na temat "Rapper’s Delight" z Big Bank Hank'em na czele. Hank znał mnie osobiście. Dobrze wiedział skąd się to wszystko wzięło bo był bramkarzem na naszych imprezach w "Executive Playhouse". Które z czasem zmieniło nazwę na "Sparkle". Wiedząc, że to jest dobry biznes wypromował to publicznie. Ludzie nie mieli pojęcia kim on jest. To właśnie wtedy zostałem trafiony. Zraniło mnie to...

Zraniło z tego powodu, że Big Bank Hank nigdy nie oddawał Ci szacunku?

Nie! Zostałem ranny fizycznie, pchnięty nożem i to mnie położyło na łopatki. Cała moja energia życiowa uleciała ze mnie. Kiedy Twoje życie wisi na włosku i leżysz tygodniami w szpitalu masz od cholery czasu do myślenia. Po tym wypadku nie poddałem się. Nadal robiłem swoje. Wynająłem lokal, kręciłem płytami i promowałem swój klub. Nie miałem dookoła siebie zbyt wielu ludzi, którzy podzielaliby mój entuzjazm i motywację. To był mój interes a ja obserwowałem dokąd mnie to zaprowadzi. Gdziekolwiek Rap nie podąży ja tam będę. Zawsze będzie miejsce dla mnie w tej grze. Nie zapomnę o tym nigdy. Nigdy nie chciałem być w tej grze ot tak... Mnóstwo tych pionierów, bez względu na to jak wypromowane było ich imię, nie otrzymywali należytego szacunku. Nie chciałem jechać na tym samym wózku, bo to co robiłem było moją rzeczą i nikt nawet nie patrzył na mnie z tej perspektywy, że sam chcę być dla siebie swoim człowiekiem. Pozwólcie mi robić to czym się zajmuje i zachować autorytet. Nie róbcie ze mnie jakiejś maskotki. Nigdy taki nie byłem...

Jesteś w rapie od lat. Jakie zauważyłeś zmiany?

Zawsze chciałem, żeby Rap był piękną i pozytywną muzyką. Chciałem żeby był polityczny. Chciałem żeby taki pozostał. Mamy w tej grze królów, królowe, szyderców i błaznów. Były kobiety, które skarżyły się na treści, które w swoich utworach poruszał Slick Rick, ale one muszą zrozumieć, że on jest jak Eddie Murphy muzyki Rap i jest pewna grupa ludzi, którzy chcą czegoś takiego. On nie zagra koncertu dla zgrai młodych dzieciaków. Radio też nie powinno dawać za dużo czasu antenowego na tego typu nagrania. To wybór ludzi i Ci, którzy się tym jarają dotrą do tego. Nie trzeba tego wrzucać w mainstream...

Za dawnych czasów, słyszało się historie, że Bambaataa nie przepadał za Flashem i o innych rywalach. Czy ty przepadałeś za wszystkimi i jak to w końcu jest z tymi opowieściami?

Ja trzymałem się ze wszystkimi bo miałem szacunek do innych. Mnóstwo tych zdarzeń, o których są te historie działy się na imprezach u gości, których ja nie tolerowałem. Ludzie lubili zawsze wzbogacać te opowieści. Dodawać coś od siebie. Na przykład notorycznie próbowali nastawić Bam'a przeciwko mnie. Nie wiedzieli jednak, że mieliśmy okazję się już kiedyś poznać. Powiedziałem mu nawet o tym, że ludzie mają taki pomysł na skłócenie nas i o tym, że robią różne akcje, które mają do tego doprowadzić. Mam szacunek do Bam'a od dnia, w którym pojechałem na Bronx River na imprezę. Poznałem Bam'a, rozmawialiśmy na ławeczce i w pewnym momencie powiedział, że ma sporo płyt. Tego dnia nie poszedłem z nim na chatę, bo czekałem na kogoś z kim się tam umówiłem. Pewnego dnia jednak wróciłem na Bronx River, gdzie Bam miał już rozstawiony sprzęt na ulicy i grał muzykę i wiedziałem kto go po części inspirował. Miał respekt do nagrań które ja grałem osobiście dla moich słuchaczy. Miał swój własny styl i to mi się podobało. Miał nagrania, których nigdy w życiu nie słyszałem. Musze przyznać, że niektóre wypełniłyby pewne braki w moich mixach w tamtym okresie i tym się jarałem. Nie słyszałem u niego ciągle tych samych starych nudnych nagrań.

Musisz skumać, że w tamtych czasach ekipy były gangami. Ekipa była równoznaczna z gangiem. Więc jeżeli słyszałeś o Flash'u i Bam'ie tak naprawdę była mowa o "Black Spades" a później "Universal Zulu Nation" i "Casanovas". Więc jeżeli chodzi o napięcie pomiędzy DJ’ami to napięcie było już obecne wcześniej pomiędzy ich gangami.

Zamierzasz powrócić w wielkim stylu?

Nigdy tak naprawdę nie odszedłem. Chciałbym być częścią produkcji, w której moje muzykalne ucho miałoby szerokie pole do popisu. Przybyłem tu na "New Music Seminar" żeby zgromadzić nowe znajomości. To naprawdę przełom. Nigdy nie opuszczałem Nowego Jorku a teraz chce zobaczyć na własne oczy jaki wpływ Hip Hop wywarł na inne stany i resztę świata. Widzisz... ja jestem freestyle'owym DJ'em. Lubię grać utwory które powinny grać rozgłośnie radiowe ale ich nie grają. Z tego punktu zawsze pochodziła moja muzyka. Chciałbym znowu wprawić mój Sound System w ruch i ruszyć w trasę. Grać w przerwach pomiędzy tymi wszystkimi graczami.


Chciałbyś coś dodać na koniec?

Chyba tylko tyle, że... Bez względu na ploty które słyszałeś, ja nadal jestem tym samym ziomusiem, wyglądam jak bysior, nadal ważę 230 funtów (ponad 100kg przypomina Kool Mike) i jestem zakochany w pięknej młodej damie z Corpus Christi Texas - nazywa się Wanda. Mam zamiar ożenić się z nią całkiem niedługo.

Autor: Davey D.
Szacunek!

Brak komentarzy: